Maska Stanisław Lem
Hanka Brulińska w filmie krótkometrażowym na podstawie tekstu Stanisława Lema

„Maska” – film Hanki Brulińskiej na 100-lecie urodzin Lema

1 udostępnień
1
0
0

Rok 2021 dostał niezwykłego patrona – pisarza, którego twórczość zmieniła kształt polskiej i światowej fantastyki (zwłaszcza naukowej), znacząco wpływając na rozwój tego gatunku. Wśród różnych artystycznych inicjatyw w ramach obchodów 100. rocznicy urodzin Stanisława Lema znalazł się film krótkometrażowy Hanki Brulińskiej „Maska”.

Stanisław Lem, jak przystało na prawdziwego erudytę, w swoich utworach żongluje wiedzą z różnych dziedzin: filozofii, socjologii, psychologii, fizyki… To właśnie nietuzinkowa wszechstronność sprawia, że jego teksty są uniwersalne, że wciąż odnajdujemy w nich wiele prawdy. Za jego opisami robotów czy wynalazków, za konstruktami słownymi skrywają się treści symboliczne, nieoczywiste nawiązania do kondycji człowieka, jego umysłu i emocji.

Aktorka Hanka Brulińska od lat marzyła, by zrealizować monodram na podstawie twórczości Stanisława Lema, ale wciąż nie nadchodził właściwy czas. Rok 2020 okazał się dla tej koncepcji przełomowy. Powstał krótkometrażowy, podzielony na dwie części film, który można już obejrzeć w sieci. O kulisach jego powstawania Brulińska opowiada w rozmowie z Jagną Żukowską-Olejniczak.

Część druga – kliknij TUTAJ.

Jagna Żukowska-Olejniczak: Siadam w całkowitej ciszy, pojawia się pierwszy kadr filmu ze słowami „Na początku była ciemność”, na ekranie widzę setki gwiazd rozsianych w przestrzeni kosmicznej. Jasne punkty kontrastują z mocnym wstępem. W Twoim dziele sporo jest kontrastów, które budują napięcie i tworzą atmosferę absurdu. Zastanawiałam się, jak ten pomysł się narodził? Czy od początku wiedziałaś, że przyjmie taki kształt?

Hanka Brulińska: Tekst Lema jest jak studnia bez dna. Autor operuje słowem na takich wibracjach, że otwiera różne światy: i filozoficzne, i naukowe.  Dla mnie jest po prostu niezwykle inspirujący, genialny. Wielowarstwowy. Już przy moim debiucie reżyserskim („Biec w stronę Ty”) spostrzegłam, że prawdziwa praca zaczyna się na poziomie tekstu. To on stanowi rdzeń, który można obudować podczas montażu. W czasie realizacji „Biec w stronę Ty” miałam wszystko: dobry budżet, kierowniczkę produkcji, operatorów… Moja rola kończyła się na poziomie reżyserii. A tu było zupełnie inaczej – sama grałam, sama kręciłam siebie. Było to coś zupełnie nowego i przyznam, trudnego. Byłam też operatorem i koordynowałam produkcję.

Czyli „Maska” to w pełni Twoja autorska praca?

Z jednej strony tak, ale ta realizacja powstawała głównie na etapie montażu, a wówczas nieoceniona okazała się pomoc wspaniałego montażysty Rafała Brylla. To wspólnie z nim podejmowałam decyzje, jak prowadzić poszczególne obrazy i co jeszcze warto dokręcić. Potem to już kwestia odpowiednich tempo-rytmów i nałożenia warstwy dźwiękowej. Aby być samowystarczalną w dobie pandemii, kupiłam sprzęt filmowy. Spełniłam tym samym swoje marzenie. Potrzebowałam także atelier i „green screena”, nie oszczędzałam na tym. To były po prostu niezbędne narzędzia.

Czy konwencja, w którą postanowiłaś ubrać swój film, jest podyktowana jakimiś ulubionymi utworami? Czym się inspirowałaś?

Ciężko mówić o czymś konkretnym. Inspiruje mnie każdego dnia coś innego: przyroda, ludzie, historia, muzyka, malarstwo. Najbardziej chyba jednak tekst Lema i moja wrażliwość, z którą wiele lat walczyłam. Gdy zaakceptowałam ją i nauczyłam się z niej korzystać, odkryła przede mną wiele nowych warstw. To część mnie, którą musiałam pokochać.

Maska Hanka Brulinska
Screen z filmu Hanki Brulińskiej

Obecnie wszystko, co robię, robię z serca, z potrzeby duszy. Zawsze, gdy tworzę, towarzyszy mi jedna konkretna intencja: aby poruszyć duszę człowieka. Według mnie to jest klucz, na tym polega sztuka – ma dotykać duszy, dostawać się w zakamarki tej wrażliwości, której w codziennym życiu nic nie otwiera, nie pobudza. To, co tworzą artyści, często wynika z ich cierpienia, jest nim okupione, nazwałabym to potwornym bólem świata. Tworzę taką sztukę, ponieważ nauczyłam się czerpać z tego źródła, rozwijam w sobie te cechy, które przeciętnie człowiek w jakiś sposób pragnie zgasić, ukoić, przytępić, właśnie po to, by nie cierpieć. To ten koszt.

Tej autorki: Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o adopcji, ale boicie się zapytać, cz. 1

To dlatego w dobie kultury masowej stworzyłaś w pełni niezależną produkcję?

Efekt tych emocji, o których wspomniałam, nie może być masową, komercyjną produkcją.

Czy możesz opowiedzieć o etapach od narodzin pomysłu do jego realizacji? Jak długo to trwało?

Maska Lema jest ze mną od wielu lat. Z tekstem po raz pierwszy zetknęłam się jeszcze na studiach. Korespondowałam wówczas ze Stanisławem Lemem i miałam już wtedy realizować monodram. Tak bardzo tego pragnęłam, tak się na tym skupiłam, że zabrakło mi czasu na przygotowanie do dyplomu. Ostatecznie Maska w tamtym czasie mnie przerosła swoją głębią i monodram nie powstał. Jednak to właśnie na tym gruncie wyrosła moja praca magisterska na temat monodramu jako środka wyrazu. Teraz już wiem, że na tamtym etapie nie mogłam być na to gotowa. Brakowało mi dojrzałości twórczej. Mimo że w tamtym czasie pracowałam nad Maską już kilka miesięcy, mimo że dostałam nieodpłatną licencję od Stanisława Lema, to czułam, że czegoś wciąż mi brakuje i zrezygnowałam z jej wystawienia. Byłam jednak pewna, że kiedyś do tego tematu powrócę.

Maska Stanisław Lem
Hanka Brulińska w filmie na podstawie „Maski” Stanisława Lema

Teraz poczułam, że to odpowiedni moment, że zgromadziłam w sobie wystarczające zasoby artystyczne, żeby ukazać ten tekst w takiej formie, która zachowa jego głębię.

Co w twórczości Lema porusza Cię najbardziej?

Lem był niesamowicie wszechstronnym pisarzem, widać to na każdym poziomie. Jego wizjonerstwo i wszechstronność zrodziły się z łączenia różnych dziedzin: psychologii, etyki, filozofii z fizyką i socjologią. Ten całościowy humanizm skutkuje powstaniem pierwiastka metafizycznego. Uniwersalność i metafizyka to coś, co fascynuje mnie najbardziej.

W Twoim filmie w dużej mierze to dźwięk rysuje odbiór obrazu. Buduje grozę. Skąd pomysły na ciekawe efekty audio?

Miałam przyjemność współpracować z Krzysztofem Sokołem, który zajął się reżyserią dźwięku. Na początku w warstwie dźwiękowej dominują szmery. To dźwięki ze świata cyfrowego. Powstały dzięki urządzeniom służącym komunikacji. Z czasem zmienia się jednak natura tej ścieżki. Staje się ona bardziej organiczna. Osiągnęliśmy to dzięki wpleceniu zarejestrowanych odgłosów żywego organizmu: płuc, serca oraz naczyń krwionośnych. Korzystaliśmy też z innych elementów biosfery. Dźwięk przepływu powietrza w drogach oddechowych miesza się tutaj z odgłosami wiatru oraz płynącej wody. Znajdujemy się coraz bliżej ziemi. Dominować zaczynają dźwięki poruszania się owadów. Część druga sięga po podobne „instrumentarium”, wyeliminowane zostały jednak dźwięki cyfrowe. Dominuje sfera organiczna. Ten cały brzmieniowy koloryt został przetworzony tak, by budować napięcie, charakterystyczne dla klasycznych horrorów. Michał Lejczak dodatkowo stworzył muzykę, która zdobi całą warstwę dźwiękową.

może Ci się spodobać
Tomek Gruba cel egzystencji

Jesteśmy tu po to, aby doświadczać

Kim właściwie jesteśmy i jaki jest cel naszej egzystencji? – warsztat zabierający uczestników na poszukiwanie odpowiedzi właśnie na…