Żyjemy jak dzieci we mgle, hipnoza pomaga nam przestać się błąkać

20 udostępnień
20
0
0
Hipnoza pozwala sięgnąć do osobistych zasobów, z których człowiek na co dzień nie zdaje sobie sprawy. Ludzie wiedzą, jak sobie pomóc, ale tyle mają innych rzeczy na głowie, taki natłok informacji, szczególnie oczekiwań innych wobec siebie, że potrzeba hipnozy, by na nowo skontaktować się z tym, czego się tak naprawdę chce.

Marta Włodarczyk: Kto może zostać hipnoterapeutą? To jakiś dar czy można się tego nauczyć?
Magdalena Stász: W byciu hipnoterapeutą nie ma nic paranormalnego czy nienaturalnego, każdy może iść na kurs hipnozy. Ja skończyłam trzyletnie szkolenie w Holandii, w Polsce są i krótkie kursy, i studia dwuletnie, na które mogą iść ludzie z wyższym wykształceniem: lekarze, psychologowie, pielęgniarki, socjolodzy itp. Jeśli ktoś lubi pracować z ludźmi, to może tego spróbować. Moje studia w Holandii obejmowały 10 weekendów w roku, od piątku do niedzieli, kiedy zajmowaliśmy się tylko hipnoterapią. Każdy musiał doświadczyć hipnozy: rozwiązywać swoje problemy, nauczyć się różnych zastosowań metody oraz dodatkowych technik pracy. Bo nie chodzi tylko o stan hipnotyczny, ale o to, co robisz z klientem w hipnozie. Jeśli potrzebne są jakieś interwencje, musisz wiedzieć, jak działać.

Podczas studiów jako kursanci byliście poddawani hipnozie?
Tak, każda szkoła psychoterapii wymaga, żeby terapeuta sam przeszedł własną terapię. Bo nie można być dobrym terapeutą, mając swoje nierozwiązane sprawy. Dobry terapeuta całe życie chodzi do kolegów, koleżanek i pracuje nad sobą oraz korzysta z superwizji, czyli konsultuje się z bardziej doświadczonymi terapeutami w sprawie trudnych przypadków.

Na czym polega hipnoterapia?
Hipnoterapia jest rodzajem psychoterapii, metodą, którą można dotrzeć głębiej niż samymi rozmowami. Hipnoterapeuta wprowadza klienta (nie używamy pojęcia pacjent, bo nie jest chory) w stan hipnozy. Hipnoza jest stara jak ludzkość, starsza niż ludzie myślą, gdyż już nawet w starożytnym Egipcie pracowano z transem, szamani w wielu kulturach wykorzystywali tę technikę w celu uzdrawiania.
Codziennie każdy człowiek jest przez parę chwil w hipnozie, nawet jeśli o tym nie wie. Chodzi na przykład o momenty, zanim się całkowicie przebudzimy, już nie jesteśmy w śnie, ale jeszcze nie obudzimy się całkowicie. Albo zanim zaśniemy, kiedy jesteśmy w takim półśnie, wiemy, że jesteśmy tu i teraz w tym pokoju, leżymy w łóżku, ale mimo wszystko już gdzieś trochę odpływamy. Wtedy też fale mózgowe są trochę zwolnione, tak jak w stanie hipnotycznym.

Jakich interwencji, afirmacji, poleceń się używa, żeby wprowadzić człowieka w trans? Czy można kogoś do czegoś zmusić w hipnozie?
Może zacznę od końca, nie można nikogo do niczego zmusić w hipnozie. To, co widzimy w pokazach hipnozy estradowej, to gra – hipnotyzer wybiera ludzi, którzy są najbardziej podatni na hipnozę i którzy chcą się zabawić. I to nie jest do końca prawdą, że oni nie wiedzą, co robią.
Jako terapeuta nie mogę nikogo zmusić do niczego, czego by nie zrobił bez hipnozy. Celem naszej pracy jest pomoc klientowi. Dawniej klasyczna hipnoza stosowała sugestię, na przykład: od jutra poczujesz się lepiej, mija ból, ale nowoczesna hipnoterapia skupia się na tym, by znaleźć przyczyny jakiegoś problemu, nie zakryć go sugestią, ale odnaleźć głębsze powiązania, wyeliminować problem u źródła. I jest bardzo dużo różnych metod, aby wprowadzić kogoś w stan hipnozy.

Próbujecie pomóc człowiekowi samodzielnie rozwiązać problem, z którym się do was zgłasza?
Hipnoza pozwala człowiekowi sięgnąć do jego własnych zasobów pomocowych. Do zasobów, z których ten nawet nie zdaje sobie sprawy. W każdym z nas jest głęboka mądrość. Ona wie, co jest dla nas najlepsze. Hipnoza pomaga do niej dotrzeć o wiele sprawniej niż np. zwykła rozmowa z terapeutą. Często odpowiedź, jakiej poszukujemy, nie musi być nawet głęboko ukryta. Ludzie po prostu wiedzą, jak sobie pomóc, ale tyle mają innych rzeczy na głowie, taki natłok informacji, szczególnie oczekiwań innych wobec siebie, że potrzeba hipnozy, by na nowo skontaktować się z tym, czego tak naprawdę się chce. Hipnoza pomaga rozgraniczyć przekonania na te nasze i te naszego otoczenia.
Hipnoterapia nie jest jednolitą dziedziną, są różne szkoły. Niektóre uważają, że lepiej jest pracować autorytatywnie, sugestiami, inne, że wszystko powinno pochodzić z podświadomości klienta. Jedna ze szkół hipnoterapii, szkoła Miltona Ericksona, opiera się na  doświadczeniu pracy intuicyjnej, wyczuleniu na drugiego człowieka, całkowitym dopasowaniu się, empatycznym reagowaniu. Człowiek czuje się wysłuchany, jego problem jest ważny. Takie podejście trudno znaleźć w dzisiejszej służbie zdrowia.

Z jakimi problemami przychodzą ludzie na terapię hipnozą?
W hipnozie można pracować z różnymi problemami, np. cielesnymi – uśmierzenie bólu, odnalezienie jego głębszej psychicznej przyczyny. Terapia obejmuje prawie wszystkie problemy psychiczne, poza psychotycznymi, nie pracujemy z osobami o myślach samobójczych, bo to praca dla psychiatry, ale oczywiście zajmujemy się osobami w depresji. Nie stosujemy hipnoterapii u schizofreników, osób, które przeszły psychozę, czyli zerwanie więzi z rzeczywistością, bo te podświadome treści mogłyby popchnąć klienta w stronę bardzo niebezpieczną. Nie jest też zalecana praca z epileptykami, gdyż inaczej działające fale mózgowe mogłyby wywołać atak. Osoby z otyłością i nałogiem nikotynowym też mogą liczyć na pomoc, terapia polega nie tylko na sugestii, ale na znalezieniu głębszych przyczyn, znalezieniu odpowiedzi na pytanie, dlaczego ktoś zajada stres, co mu tak naprawdę dają papierosy.

Czy tu stosować można terapię regresywną (powrotu do przeszłości, dzieciństwa)?
Tak, ta metoda dobrze się sprawdza w stanie hipnotycznym, korzenie problemów często tkwią gdzieś w dzieciństwie, wspomnienie o nim pojawia się spontanicznie, nawet w niezbyt głębokim transie. Kiedy tylko klient wraca do pierwszego wspomnienia o problemie, to wtedy właśnie często wypływa przeszłość, bo to ona nas ukształtowała. Terapia regresywna pomaga wyrazić emocje, które wcześniej nie mogły być wyrażone, wypowiedzieć to, co nie mogło być powiedziane, ale również pozwala spojrzeć na przeżycia z innej perspektywy, na przykład uwolnić się od podświadomego poczucia winy z powodu rozwodu rodziców. Dziecko do piątego, szóstego roku życia jest cały czas jakby w hipnozie, żyje w transie i przyjmuje każdą sugestię, którą dostaje. Wszystko, co rodzice mu mówią, ci bowiem dla dziecka są nieomylni. I dopiero rozwijając się, już w wieku nastoletnim, dziecko potrafi krytycznie spojrzeć na rodziców.

Czy hipnozy należy się bać?
Nie, nic złego nie może się wydarzyć podczas sesji hipnoterapii. Nie można się nie obudzić – terapeuta obudzi, lub obudzimy się sami, wypoczęci. Co do treści, rzeczy, do których wraca podświadomość – ona nigdy nie podsunie czegoś, co byłoby nieważne albo nie do udźwignięcia dla klienta. Terapeuta słucha, nie wyciąga zeznań, jeśli ktoś nie chce się podzielić jakąś informacją, to ma pełną kontrolę nad tym, co chce powiedzieć. Hipnoterapia jest formą głębokiej pracy, ale z całkowitym szacunkiem dla klienta, z absolutną akceptacją pojawiających się faktów i pracą nad nimi. Jeśli ktoś chce coś zmienić i w trakcie sesji dojdzie do momentu decyzji, znaczy, że znalazł w sobie zasoby energii na jej wykonanie i prawdopodobnie to zrobi. Mówimy o rzeczach pozytywnych. Do negatywnych działań nie możemy nikogo namówić, nakłonić. Hipnoza ma zły PR, jednak jest to bardzo dobra, skuteczna metoda pracy. Niektórzy psychoterapeuci uważają, że zajęcia z hipnozy powinny być pełnoprawnymi zajęciami na uniwersytetach medycznych. Bo lekarzowi też przydałaby się umiejętność niefarmakologicznego uśmierzania bólu.

Czy każdego można wprowadzić w stan hipnozy? Jak się to odbywa?
Jeśli ktoś tego nie chce, to nie można. Niektórzy są bardziej podatni na hipnozę niż inni. Ale dla terapii właściwie nie ma to większego znaczenia, bo nie potrzebujemy głębokiego hipnotycznego transu, żeby rozwiązywać problemy. Jest bardzo dużo sposobów, by wprowadzić w trans. Klasyczna metoda wykorzystywała wahadełko i wielu ludzi właśnie z tym kojarzy hipnozę, ale rzadko już tak się robi. Wystarczy operować słowem, opowiadać różne rzeczy, przez co ta osoba się wycisza, na przykład można rozluźniać mięśnie po kolei, wizualizując schodzenie po schodach i wykorzystując to jako schody do podświadomości.

W kwestii uśmierzania bólu – media informują, że księżna Kate Windsor rodzi w hipnozie, czy taka terapia faktycznie może działać przy bólach porodowych?
Tak, jest to możliwe, proces jednak nie zaczyna się w momencie porodu, należy już w ciąży ćwiczyć hipnozę, przygotować się do porodu razem z hipnoterapeutą.

A z jakimi przypadkami nie pracujesz?
Każdy terapeuta ma swoje odrzucane i ulubione tematy, ja nie pracuję z uzależnieniami, alkoholem, narkotykami, bo te problemy mają tyle fizycznych aspektów, że samą hipnozą niewiele zrobię. Oczywiście są terapeuci, którzy tym się zajmują, najczęściej już we współpracy z lekarzami. Pracować można z niepijącym alkoholikiem, ale w fazie ciągów alkoholowych to jest jeszcze silne fizyczne uzależnienie. Nie podejmuję się też leczenia zaburzenia osobowości borderline.

Masz długoletnie doświadczenie w Holandii i w Polsce. Jak na pracę hipnoterapeuty reagują te dwa społeczeństwa?
W Polsce jest coraz większe zainteresowanie hipnozą, funkcjonują różne szkoły, gdzie można się jej nauczyć. W Krakowie jest Towarzystwo Hipnozy Terapeutycznej i Badań nad Hipnozą, skupiające członków z całej Polski, należy do niego kilkadziesiąt osób. W Holandii 10 lat temu Związek Hipnoterapeutów liczył 550 osób. Zapewne dlatego hipnoza jest tam bardziej znana i akceptowana; wielu ubezpieczycieli zwraca koszty hipnoterapii.

W Holandii daje się we znaki zimny chów, a w życiu dorosłym wychodzą różne sprawy z dzieciństwa właśnie. Sprawy te dotyczą przeszłości, osoby starsze właśnie z takimi problemami się zgłaszają do hipnoterapeutów. Czasem ludzie przychodzą, by coś rozwiązać, ale to nie jest prawdziwy problem, to tylko przykrywka, pod nią znajdują się prawdziwe problemy, do których docieramy. Holendrzy nie narzekają na co dzień, jak Polacy, trzymają fason, ale na terapii okazuje się, że wcale nie jest tak super.

Bez względu na szerokość geograficzną ludzie mają podobne problemy – każdy pragnie miłości, wszyscy mamy problemy z członkami rodziny albo z kimś z otoczenia, jakieś traumy z dzieciństwa.

Jako hipnoterapeuci pracujemy, wykorzystując siłę umysłu i wewnętrzne zasoby. To daje szybkie i trwałe rezultaty.

Jakie masz plany na przyszłość?|
Chciałabym się dalej kształcić, aby móc jeszcze lepiej pomagać swoim klientom.

www.hipnozakrakow.pl

Zapisz się do newslettera, bądź na bieżąco

może Ci się spodobać
marzenia

Po co nam marzenia?

Zanim zaczniesz czytać ten tekst, zadaj sobie kilka pytań: Czym są dla Ciebie marzenia?, Czy marzenia mają jakiś…