Życie singla

10 udostępnień
10
0
0

No, bezczel! Porządni obywatele – ludzie, którzy ręce sobie urabiają na łączeniu pracy z życiem rodzinnym, wychowywaniu dzieci, zmuszeni tym samym do zawierania kompromisów, bez których nijak żyć we wspólnocie, a więc poświęcający swoją wolność na rzecz społeczeństwa – a tu taki samotny typ, metroseksualny indywidualista, singielstwo im sobie uprawia, epatując przed ich nosami wolnością i niezależnością.

To może wkurzać.

Ale z drugiej strony: dlaczego? Czy single nie pracują, nie płacą podatków? Czy nie zużywają przy tym mniej zasobów niż rodziny, nie mają mniejszych niż one potrzeb, dzięki czemu są też i mniejszym obciążeniem dla systemu? Czyż nie biorą czynnego udziału w życiu społecznym? Czyż nie angażują się na rzecz innych, nie pełnią wartościowych społecznie ról?

Ilekroć w mediach pojawia się materiał o singlach, gros „ekspertów” w internetowych komentarzach przekonuje, że single wybierają życie w pojedynkę, bo tak im łatwiej, bo boją się odpowiedzialności, tchórzą przed zaangażowaniem się. Być może w niektórych przypadkach tak bywa, ale ile podobnie scharakteryzowanych jednostek można też znaleźć w stałych związkach? Jednostek egoistycznych, nieodpowiedzialnych, narcystycznych, zimnych, nieempatycznych? Takich, które wcale nie żyją „z kimś”, tylko cały czas „obok”.

Czy życie singla to pójście na łatwiznę? Być może w kontekście tego, że jako człowiek singiel wybiera własną ścieżkę, nie musi więc dostosowywać się i przymuszać do czegoś, w czym nie czułby się dobrze, lub nie mógłby się spełnić, jest to znacznym ułatwieniem. Ale w innych kwestiach to już sprawa dyskusyjna. Bo przecież kiedy żyjesz w pojedynkę i stracisz pracę, nie możesz się wesprzeć na pensji drugiej połówki. Jak podejmiesz złą decyzję, to samodzielnie ponosisz za nią odpowiedzialność. Gdy zachorujesz, to również musisz sobie radzić sam lub prosić o pomoc przyjaciół. Nie podzielisz się obowiązkami domowymi, troskami czy radościami z osobą, która jest zawsze blisko i dość dobrze cię zna. Masz więc świadomość, że w dużej mierze jesteś zdany sam na siebie. Mimo że w dobie współczesnych cywilizacyjnych osiągnięć życie w pojedynkę nie oznacza już survivalu, nadal bywa mniej pewne, a nawet trudniejsze niż życie we wspólnocie.

Z jakiegoś jednak powodu obecnie coraz więcej ludzi wybiera taki właśnie żywot. Żywot singla.

Tej autorki: Kosmos

Uroki singielstwa

Dawniej ludzie byli skazani na życie razem, na trzymanie się w grupach, bo to dawało im większe szanse na przetrwanie. Dziś, kiedy przetrwanie stało się łatwiejsze, mogą sobie pozwolić na wybór. I dla wielu ten wybór jest swoistym ratunkiem. Nie muszą pełnić narzucanych im społecznie czy kulturowo ról (o ile mają szczęście żyć w cywilizacji demokratycznej), mogą sami o nich zdecydować. Cywilizacja dała im wolność i z niej korzystają.

Wydaje się więc, że na życie singla ludzie decydują się przede wszystkim dlatego, że wolność i podążanie za sobą okazują się dla nich ważniejsze niż wartości płynące ze wspólnoty, takie jak: poczucie bliskości, bezpieczeństwo czy łatwo dostępne wsparcie. Poza tym życie we wspólnocie ma swoją cenę: ograniczenie indywidualizmu, konieczność kompromisów, akceptacja wspólnotowych zasad, dzielenie się osobistymi zasobami dla dobra kolektywu. To może być wartościowe i dawać poczucie satysfakcji w zdrowej wspólnocie.

Niestety, cechą wielu wspólnot jest ewolucja w stronę sekciarstwa, towarzystwa wzajemnej adoracji lub otoczonego fosą zamczyska, do którego dopuszcza się tylko wybrańców, co z wolnością nie ma już nic wspólnego.

Z pewnością singielstwo nie jest dobre dla wszystkich, nie u wszystkich wynika też ono z wolnego wyboru. Tymczasem kwestia wyboru wydaje się być tu kluczowa. Trudno bowiem mówić o singielstwie z wyboru w przypadku kogoś, kogo los niejako „zmusił” do samotniczego życia, a kto w gruncie rzeczy marzy o funkcjonowaniu we wspólnocie.

Zaledwie 100, a nawet i 70 lat temu jednostki takie jak ja, których do wspólnot nie ciągnie, byłyby na nie skazane i musiałyby wieść życie, które byłoby dla nich koszmarem. Dziś coraz więcej ludzi może wybrać i żyć tak, jak chce. Czyż to nie piękne? Czy nie powinno nas to budować i przepełniać wdzięcznością, zamiast tworzenia urojonych podziałów i szukania dziury w całym?

Singielstwo to efekt dobrobytu i wolności. Mam szczęście, że żyję w takich czasach i okolicznościach. A starość w otoczeniu psów i kotów uznaję za pewnik. Lepszej sobie nie wyobrażam 😊.

może Ci się spodobać
samotność

Samotność

Smęty i sentymenty Nie czuję się uprawniona do oceniania niczyjej samotności. Na własnym przykładzie mogę jednak pozwolić sobie…
jesteśmy nienormalni

Wszyscy jesteśmy nienormalni

Istotą choroby psychicznej jest to, że pacjent nie jest w stanie rozpoznać, że rzeczywistość, w której funkcjonuje jest…
wspierajmy się

Wspierajmy się!

Pomagajmy! Od wybuchu pandemii widzę, że coraz częściej na wallach moich znajomych, zamiast postów autopromujących ich osobiste sukcesy…

Kosmos

Ziemia jest maleńkim punktem we Wszechświecie. Warto spojrzeć na nasze pragnienia i problemy z tej perspektywy.