Życie jest zbyt krótkie, aby nie luzować gumy w majtkach…

0 udostępnień
0
0
0

 

Przychodzi człowiek na świat i zaczyna dążyć do jego opanowania. Najpierw buduje kontrolę nad rodzicami.

Gdy płacze, przybiega mama z piersią (lub butelką) pełną mleka. Wierzganie nóżkami i dziwne miny to sygnał dla taty, że w pieluszce czeka niespodzianka. Gromki śmiech motywuję babcię i dziadka do zrobienia kolejnej głupiej miny. Bo ten nasz maluszek tak uroczo się cieszy. A gdy przestanie się cieszyć, świat się zatrzymuje, aby poszukać sposobu na rozchmurzenie oblicza słodkiego maleństwa. Sukces goni sukces.

W przedszkolu, szkole, na studiach uczymy się, jak wywierać wpływ na ludzi. A potem jak mieć w garści karierę, związek, dzieci.

Ufff… ciągle na służbie. Na baczność. W napięciu. W dążeniu do przejęcia kontroli nad rzeczywistością.

– Tak bardzo chcę, żeby się wydarzyło… – powiedziała mi znajoma.

– Tak bardzo chcę, żeby się NIE wydarzyło… – wykrzyknęła druga.

Stałam pomiędzy nimi i czułam targające nimi pragnienia.

Mieć, nie mieć. Brać, nie brać. Być jakaś, nie być jakaś. A potem nagle każda z nich zaczęła opowiadać o tym, co zrobić, żeby było tak, jak ona chce.

– Porozmawiam jutro z Julką, niech ona powie Tomkowi, że ten projekt jest ważny. A Tomek niech zdzwoni się z Markiem i niech ustalą, kiedy zaczynają robić swoją część zadań – wyrecytowała pierwsza.

– A ja już dziś zabieram się do pracy. Zaplanuję każdy dzień. Nie daruję losowi i już więcej mnie drań nie zaskoczy. To się nie może wydarzyć. Przygotuję się na każdą okoliczność i nie dopuszczę do tego, żeby się wydarzyło. Mogę nie spać po nocach, a przypilnuję! Jak będzie trzeba, wynajmę ludzi, żeby mi w tym pomogli – stanowczo stwierdziła druga.

A potem przyszedł wieczór. W domach obydwu znajomych umilkły rozmowy, przygasły światła. Mrok spowił ich sypialnie. Miękkie poduszki dały oparcie zmęczonym głowom, a ciężkie kołdry unieruchomiły rozentuzjazmowane ciała. Cisza zaprosiła rozpędzone myśli na pit-stop i pojawił się on. Sen i senne marzenia. Żywe obrazy o tym, że stało się inaczej, niż każda z nich marzyła, pragnęła, chciała.

We śnie każda z nich przyjęła to z otwartością, szepcząc: „Życie, biorę cię takie, jakim jesteś”. Ich sny nabrały miękkości, jakby ktoś malował je akwarelą.

Słoneczny poranek obudził je śpiewem ptaków. Zapowiadał się piękny dzień. W pewnym momencie każda z nich przypomniała sobie, że ma tyle do zrobienia, bo przecież chce, żeby się wydarzyło albo nie wydarzyło.

I pognały do swoich zaplanowanych zadań. Depcząc po drodze potrzeby swoje i innych ludzi. Zapominając o zadbaniu o siebie, o relacje. Spinając się, aby za wszelką cenę zdążyć. Żeby się nie spóźnić. Żeby dowieść. Żeby nie zaniedbać. Żeby na czas. Żeby zmieścić się w budżecie. Żeby nie gadali. Żeby gadali, ale tylko dobrze. Żeby nie zawieść pokładanych w nich nadziei. Żeby… i tak, aż do utraty sił, do łez, do pierwszej krwi.

A życie jest zbyt krótkie, aby nie luzować gumy w majtkach… Warto nauczyć się odpuszczać. Dla zdrowia i spokoju. W najgorszym wypadku okaże się, że dupa jest goła…

Odpuszczanie oznacza także to, że umiesz wziąć z życia więcej.

Tej autorki: Życie jest zbyt krótkie, aby się dopasowywać


może Ci się spodobać