Życie jest zbyt krótkie, aby karmić dzieci gównem…
© Anna Kędzierska/Obrazki do Myślenia

Życie jest zbyt krótkie, aby karmić dzieci gównem…

0 udostępnień
42
0
0

 

Za tatusia. Za mamusię. Za babcię i dziadka. Jeszcze łyżeczka(sereczka). Kompocik. I biszkopcik. Zupki odrobinę, ze śmietanką. No zjedz chociaż ten słodki musik. On Ci doda energii. I zdrowy jest. W telewizji mówili.

Jesz, żeby żyć, czy żyjesz, aby jeść? Moja babcia, gdy tylko przekraczałam próg jej domu wołała: Anusiu, kanapkę Ci zrobię. Kotlecika zjedz. I ziemniaczki świeżo ugotowane na kuchence stoją. Tak wyrażała miłość. Człowiek nakarmiony, jej zdaniem, to człowiek zaopiekowany i szczęśliwy. I chociaż do małej Anusi już mi daleko, wciąż widzę, czasami również u siebie, potrzebę karmienia ludzi z miłości, z sympatii, z chęci dawania czegoś od siebie. I myślę sobie, że ten sposób jest całkiem OK. Ale…

…może być niebezpieczny.

Dla „młodych” rodziców, którzy słyszą: „Och, jaki słodki bobas. Te jego fałdki, pulchne rączki i cudne dołeczki”. Którym wciska się kit, że jeśli kochasz swoje dziecko, to daj mu mleczną kanapkę. Którym brakuje pomysłu na bycie z dzieckiem, a czekoladka, batonik, cukierek, słodki napój stają się sposobem na wywołanie w dziecku radości. A przecież nic tak nie cieszy rodzica, jak uśmiech jego pociechy.

Może zainteresuje Cię: Życie jest zbyt krótkie, aby nie cieszyć się z drobiazgów…

Cukier też cieszy. Działa jak narkotyk. Kto z nas nie był na cukrowym haju? Gdy ostatkiem sił kończysz projekt albo nad ranem na imprezie masz energetyczny zjazd. Sięgasz po słodki napój i… jesteś jak młody Bóg. Cukier działa i uzależnia jak narkotyk. Na chwilę poprawia nastrój. Odwraca uwagę od nieprzyjemnych emocji. A teraz wyobraź sobie, że do kaszki dla dzieci, soczku owocowego, szyneczki babuni, a nawet witaminowych żelków, dodawana jest kokaina. Straszne, prawda. Wyobraź sobie, że cukier jest osiem razy bardziej niż ona uzależniający. Zapraszamy państwa na odwyk…

Ach, bez przesady

Zakrzykną babcie i ciocie małych i słodkich dzieciaczków. Jak byłyśmy młode, jadło się chleb z cukrem, kaszę mannę z syropem malinowym i żyjemy! Owszem. Niektórzy żyją. I to nawet bez cukrzycy, nadciśnienia i otyłości. Pogratulować. Niestety, cukrowe wczoraj i dziś mocno się różnią. Wczoraj cukier był pysznym, „ekskluzywnym” dodatkiem. Stało się po niego w kolejkach i oszczędzało do świątecznych wypieków. A dzieciaki wyjadały go ukradkiem z cukiernicy, bo nie było pianek, batoników, czekolad z nadzieniem i bez, rozpuszczalnych gum, kolorowych lizaków, soków z syropem glukozowo-fruktozowym. Dziś cukier dodawany jest niemal do wszystkiego. No, może poza chemią gospodarczą 😉 Więc proszę Cię, babciu, dziadku, ciociu, wujku, nie karm tego dziecka gównem. Bo czasy koszmarnie się zmieniły.

Ale nawet tak raz na jakiś czas?

Przecież jak jadę do wnusia, to muszę mu coś zawieźć! Słodycz jakąś. Niech wie, że babcia go kocha. Oj, tak. Miłość dziadków jest nie do przecenienia. Czułe objęcia babci, jej cierpliwość i czytanie bajek, a z dziadkiem zabawy w Psi Patrol i spacery po lesie, tropienie wiewiórek i karmienie gołębi. Och! I nie ma tu cukru dodanego!

Zanim więc okażesz swojemu (albo cudzemu) dziecku miłość, zechcesz wyrazić uważność na niego, pokombinuj, jak możesz to zrobić bez cukrowych wspomagaczy. A także bez tych tłustych i słonych (chociaż pysznych) chipsów, burgerów i krakersów.

Smaki dzieciństwa

Czy wiesz, że programujemy apetyty naszych dzieci od chwili narodzin? To, czym je karmimy, wpływa na ich pokarmowe preferencje w wieku dorosłym. Żałuję, że nie wiedziałam tego będąc młodą mamą. Nie karmiłabym mojego dziecka – jak się okazało – gównem… Dziś mój 23-letni syn zmaga się z insulinoopornością.


może Ci się spodobać