Życie jest zbyt krótkie, aby być śmiertelnie poważnym…

62 udostępnień
62
0
0

 

Czy można uśmiechać się dochodząc do ściany? Tak! Pod warunkiem, że nauczymy się traktować życie z przymrużeniem oka…

Żyjemy w świecie ograniczeń. Nakazów i zakazów. Choćbyśmy nie wiem jak bardzo rozpościerali skrzydła, przychodzi moment, aby uznać własną bezsilność i niedoskonałość. W dodatku z uśmiechem.

Oto osiem drobnych rzeczy, które możesz wypróbować.

  1. Śmiej się ze swoich błędów. Tak. Każdy z nas je popełnia. Są nieuniknione na drodze każdego człowieka, który się rozwija, uczy, działa, wchodzi w nowe. Nasze oczekiwanie, że zawsze będzie OK, bezbłędnie, a nawet perfekcyjnie – jest śmiechu warte. To tak, jakby liczyć na to, że dziecko, które uczy się chodzić wstanie i od razu pójdzie. Rodzice maluchów oklaskują jego upadki. Bądź dla siebie dobrym rodzicem. Oklaskuj swoje. To uczyni porażkę strawną i  będziesz przeżywać ją krócej. Da Ci siłę do podejmowania kolejnych prób.
  2. Naucz się przeramowywania. Virginia Satir, światowej sławy terapeutka rodzinna, pomagała ludziom pokazując im ich problem z innej perspektywy. To pozwala podejść do wydarzeń i ludzi z większą lekkością ducha. Sprawdź, czy sytuacja, w której się znajdujesz faktycznie wymaga napinania się. Jak w podobnej sytuacji zachowałby się ktoś, kto jest dla Ciebie przykładem lekkoducha? Jak możesz się tym zainspirować? Jakie inne znaczenie możesz nadać temu, czego aktualnie doświadczasz? Gdybyś nie był/była sobą, to jak zinterpretowałbyś/zinterpretowałabyś te wydarzenia?
  3. Odpuść. Porzuć plany i wyobrażenia. Pozwól się ponieść prądowi wydarzeń. Przez chwilę. Przez moment. Łap to, co cenne, ciekawe, radosne, inne, zaskakujące. Improwizuj. Bądź przygotowana/przygotowany i na tym fundamencie pozwalaj sobie na improwizację.
  4. Tańcz. Skacz. Zamknij oczy i pójdź za ruchem, którego domaga się Twoje ciało. Ono wie, jak odpuścić napięcia. Znajdź dla siebie miejsce, gdzie bez skrępowania możesz skorzystać z jego mądrości. Dzieci nie planują swojej fizycznej aktywności. One słuchają swojego ciała i idą za jego potrzebami. Poeksperymentuj z tą naturalną lekkością ducha. Co Ci szkodzi?
  5. Zrób psikusa. Sobie. Komuś. Uśmiej się do łez. Jak? Na pewno wiesz, co Cię bawi!
  6. Obejrzyj dobrą komedię. Przeczytaj zabawną książkę. Znajdź bodziec, który wywoła u Ciebie uśmiech. Kabaret? Stand-up? A może rysunki Andrzeja Mleczki. Zanurz się w to, co sprawia, że przestajesz oceniać, porównywać, analizować… Rechocz z radości jak żaba. Wiem, to bardzo niepoważne! I świetnie 😉
  7. Ukłoń się, gdy dojdziesz do ściany. Brzmi jak kołczingowa pierdoła? Doskonale. Sprawdź i przekonaj się, że to (nie) działa! Gdy znajdziesz się w sytuacji, która pozornie wydaje się bez wyjścia, zatrzymaj się. Spójrz na nią z dystansu. Zwizualizuj ją jako postać (ludzką lub zwierzęcą). Serdecznie się uśmiechnij, przedstaw z imienia i nazwiska. Ukłoń w powitalnym geście. A potem opowiedz sobie w myślach lub spisz na kartce historię, jak doszło do waszego spotkania. Na koniec poszukaj tytułu dla „dzieła”, które powstało. To pozwoli Ci spojrzeć na siebie i wydarzenia z nieznanej dotąd perspektywy.
  8. Hasyayoga, czyli joga śmiechu. Sprawdź, czym jest. Obejrzyj filmiki dostępne w sieci. Nie przemawia to do Ciebie? Przekonaj się, jak odbierzesz tę metodę jutro albo za tydzień. Skoro działa na innych, szkoda zrezygnować z okazji, aby sprawdzić to na sobie. Chyba że jesteś bardzo poważnym człowiekiem. Poukładanym. Dojrzałym. Konkretnym. W takim wypadku zdecydowanie nie próbuj. Mogłoby się okazać, że znajdziesz w sobie dziecięcą radość i umiejętność puszczania oka do świata. A wtedy…. Strach pomyśleć! 😉

Tej autorki: Życie jest zbyt krótkie, aby się wikłać…


może Ci się spodobać