róża kozakowska
fot. Bartłomiej Zborowski/Polski Komitet Paraolimpijski

Złote piekło Róży Kozakowskiej

34 udostępnień
34
0
0

Jako dziecko przeżyła koszmar. Wychowała się w barakach, doświadczyła przemocy. W końcu straciła też zdrowie. Codziennie walczy z chorobą, z postępującą degradacją ciała. Mimo to nie skarży się, nie poddaje, walczy. Jest wdzięczna za życie i… marzy. O czym? Przeczytacie w rozmowie z polską paraolimpijską medalistką.

Na tegorocznych igrzyskach paraolimpijskich w Tokio 32-letnia Róża Kozakowska zdobyła dla Polski złoty i srebrny medal. W rzucie maczugą w klasie F32 w swojej najlepszej próbie uzyskała 28,74 metra i tym samym poprawiła rekord świata. W finale pchnięcia kulą w kategorii F32 uzyskała 7,37 metra, co dało jej srebrny medal.

Niespełna dwa lata wcześniej – również jako niepełnosprawna zawodniczka lekkoatletyki – Róża zajęła czwarte miejsce w skoku w dal w kategorii T38 na mistrzostwach świata w Dubaju.

A wcześniej? Wcześniej banalne ugryzienie kleszcza wywołało u niej boreliozę i dramatyczne w skutkach powikłania. Jakby jej dotychczasowe życie nie było dość trudne. Rok temu o tym życiu opowiadał wstrząsający materiał w programie „Alarm” TVP INFO.

Róża wychowała się w baraku w bardzo trudnych warunkach. Całe życie razem z mamą były ofiarami przemocy domowej ze strony ojca. Ten nie chciał, żeby córka odnosiła sukcesy sportowe, więc tłukł ją pięściami po nogach. Żeby nie mogła chodzić, w prawe kolano wbił jej siekierę.

W końcu za znęcanie się nad rodziną mężczyzna dostał wyrok i trafił do więzienia. Skończyło się bicie, skończyły awantury. Byt Róży i jej mamy odrobinę się poprawił. Kobiety z baraku przeniosły się do kontenera.

Monika Ksieniewicz-Mil: W materiale „Alarmu” TVP z 2020 roku wójt obiecał, że dostaniesz nowe mieszkanie. Czy to już się wydarzyło?

Róża Kozakowska: Nie. Nie wydarzyło się.

Ale wysłałaś podanie?

Podanie zostało złożone. Wójt zaproponował mieszkanie nad ośrodkiem zdrowia, na piętrze. Ale nie wziął pod uwagę schodów, których jest tam bardzo dużo, a przy mojej niepełnosprawności wejście po schodach nie jest możliwe.

Czyli nadal mieszkasz w kontenerze?

Tak.

Powiem Ci, że dla mnie to szok. I czuję złość, że mimo Twoich osiągnięć sportowych, z których radość czerpali Polacy, nadal bytujesz w tak niegodnych warunkach. To skandal! I myślę, że trzeba o tym głośno mówić. To nie są warunki do życia dla zdrowej osoby, a Ty przecież w dodatku jesteś ciężko chora. Powiesz, z jakimi chorobami aktualnie się zmagasz?

Z neuroboreliozą (choroba odkleszczowa, która atakuje obwodowy i ośrodkowy układ nerwowy – red.), tetraplegią spastyczną (porażenie czterokończynowe; spastyczność mięśni; paraliż) i endometriozą (gruczolistość macicy, wywołana rozrostem błony śluzowej macicy poza macicę).

Mimo to nadal uprawiasz sport?

Sport jest ze mną od zawsze. W szkole podstawowej zaczęłam w tej mierze przejawiać duży talent, zwrócono uwagę na moje sportowe predyspozycje. Jako pięcioletnia dziewczynka wiedziałam, że chcę być sportowcem. Wszystko wskazywało na to, że pisana jest mi właśnie taka kariera. Niestety, pojawiły się choroby.

Uniemożliwiły Ci one starty w zawodach osób pełnosprawnych?

Tak, ale nie załamałam się. Spróbowałam swoich sił w sporcie osób z niepełnosprawnościami. W  maju 2018 roku pojechałam na mistrzostwa Polski w Bydgoszczy. Jeszcze wtedy mogłam rywalizować w biegu na 100 metrów i w skoku w dal. Zdobyłam wtedy w tych konkurencjach sportowych dwa brązowe medale.

A potem zdobywałaś następne. Z których jesteś najbardziej dumna?

Z każdego medalu jestem dumna. Każdy ma swoją historię, każdy symbolizuje trud pokonanej przeze mnie drogi. Oczywiście medale zdobyte w Tokio na paraolimpiadzie są dla mnie ukoronowaniem – nie tylko całej tej ciężkiej drogi, ale i piękna mojego życia.

Piękna życia? Różo, nie wiem czy ktoś potrafiłby jeszcze tak powiedzieć o swoim życiu, mając za sobą tyle traum i tyle kłód rzucanych mu przez życie pod nogi. Już to, czego doświadczyłaś ze strony przemocowego ojca to istny koszmar.

Pomimo iż wiele przeszłam i wycierpiałam ze strony ojca, nie mnie go oceniać. Tylko Bóg ma takie prawo. Przebaczyłam ojcu. On tak jak każdy z nas jest tylko człowiekiem i ma prawo do popełniania błędów.

Ja na przeszłość patrzę raczej jako na lekcję.

Lekcję? Czego niby ona miałaby uczyć?

Tego, żeby nigdy się nie poddawać i nie tracić wiary w swoje możliwości, marzenia oraz w ich spełnienie. Nawet jeśli pochodzisz z patologicznej rodziny, nawet jeśli wychowałeś się w biedzie czy w domu dziecka, możesz coś wartościowego zrobić ze swoim życiem. Przeszłość cię nie determinuje, nie przekreśla.

Warto przeczytać: Spadek po panach i chamach – przemocowe polskie dziedzictwo

Co byś zatem doradziła kobietom doznającym przemocy?

Nie pozwól sobą pomiatać. Nie musisz być z kimś, kto cię niszczy, pozbawiając marzeń i normalnego życia. Nie bój się odejść i weź życie w swoje ręce. Wystarczy jedna dobra decyzja, by zmienić to życie na lepsze. Możesz ją podjąć, bo jesteś mądra, silna, piękna. Pamiętaj, niemożliwe nie istnieje. Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!!! A ja mogę być tego przykładem.

Co daje Ci siłę? Jak to możliwe, że mimo tylu przeciwności, tyle osiągasz, że nie poddajesz się i zwyciężasz?

Ciężka praca, wytrwałość i wiara.

Wiara?

Tak, największą siłę daje mi wiara w Boga, który jest moją miłością, w każdej sekundzie mojego życia prowadzi mnie przez nie. Bóg jest moim najlepszym przyjacielem, nauczycielem i ojcem, którego tak naprawdę nigdy nie miałam. Ale siłę czerpię także ze wsparcia bliskich. Dużo go od nich dostaję.

A jak wyglądają treningi? Pytam, bo szczerze mówiąc, trudno mi sobie to wyobrazić. Mnie samej często nie udaje się zmusić do jakiejkolwiek aktywności, a Ty – mimo ogromu dolegliwości, z jakimi na co dzień przyszło ci żyć – regularnie trenujesz.

To zależy od mojej dyspozycji danego dnia, od tego, jak akurat się czuję. Zazwyczaj trenuję cztery dni w tygodniu. Oczywiście bez szaleństw. Tyle, na ile pozwala mi zdrowie. Wraz z moim trenerem Piotrem Kuczkiem pilnujemy, by nie przeciążyć układu nerwowego, co w moim przypadku jest bardzo istotne. Najczęściej trening wygląda tak, jak to odbywa się na zawodach. Wykonuję sześć prób i na tym kończymy. Taka sesja potrafi mnie ostro ściąć z nóg. Bardzo duża spastyczność mięśni utrudnia trenowanie i osłabia, dlatego treningi i rzuty ograniczamy do minimum.

Po takich treningach masz jakieś swoje sposoby na relaks?

Spędzanie czasu z najbliższymi i… muzyka.

A czego słuchasz?

W zależności od samopoczucia, od dnia, ciągle to jest coś innego. Nie mogę chyba powiedzieć, że mam jakiś swój ulubiony gatunek muzyczny, wykonawcę czy utwór. Ale na przykład podobają mi się I Ciebie też, bardzo Męskiego Grania Orkiestry 2021 Darii Zawiałow, Dawida  Podsiadły  i Vito Bambino. Lubię też You Raise Me Up Josha Grobana i Hallelujah Pentatonix. W dniu mojego startu w pchnięciu kulą w Tokio nuciłam You Are The Reason Caluma Scotta i Leony Lewise. Zaś przy rzucie maczugą My Heart Will Go On Celine Dion.

Jakie masz plany na przyszłość?

Będę dalej walczyć i spełniać marzenia swoje i innych.

A o czym marzysz?

Och, marzeń mam wiele. Wśród nich są te drobniutkie i te większe. Marzę na przykład, żeby stan mojego zdrowia był na tyle dobry, na tyle stabilny, by móc pojechać jeszcze na igrzyska w Paryżu. By móc ponownie jak w Tokio dostarczyć równie dużych emocji, radości i wzruszeń całej Polsce i moim bliskim. By tym razem Mazurek Dąbrowskiego zabrzmiał dwa razy – żebym dostała dwa złote medale.

Marzę o tym, by zapewnić mojej mamie Beacie godne warunki mieszkaniowe, stabilizację i opiekę zdrowotną.

Chciałabym też znaleźć czas, przełamać się i napisać książkę o moim życiu i sukcesach. Mam nawet już tytuł: „Złote piekło”.

Jeśli ktoś chciałby wspomóc leczenie Róży Kozakowskiej, może to zrobić dołączając do publicznej zbiórki na pomagam.pl/roza-kozakowska.

Tej autorki: Magdalena Samozwaniec: pierwsza dama polskiej satyry

Zapisz się do newslettera, bądź na bieżąco

może Ci się spodobać
żałoba

Jak poradzić sobie z żałobą?

„Jedynym sposobem na odnalezienie spokoju jest pozwolenie przeszłości na bycie przeszłością” – mawiała dr Elisabeth Kübler-Ross, autorka książki…

Jak izolacja z powodu COVID-19 może wpływać na psychikę dzieci?

Od kilku miesięcy staramy się ograniczać kontakty z ludźmi, część z nas pracuje zdalnie, dzieci uczą się online. Jak tłumaczyć dzieciom tę trudną sytuację? Jak dbać o ich dobre samopoczucie? Na te pytania odpowiada psycholog Monika Socik.