zemsta humanistów

Zemsta humanistów, czyli potęga opowieści

41 udostępnień
41
0
0

Ileż to razy wyśmiewano humanistów? Że po humanistycznych studiach to najchętniej przyjmują w McDonaldzie. Że nie potrafią liczyć, a zatem i myśleć. Biedni humaniści, którzy nie podążyli za królową nauk – matematyką – latami popadali w kompleksy. Tymczasem… w XXI wieku bez humanistycznego podejścia, tzw. ściśli nie są w stanie osiągać sukcesów. Co jest przewagą „humanów”? Opowieść!

W znakomitej książce 21 lekcji na XXI wiek Noah Yuval Harari, jeden z najważniejszych współczesnych myślicieli (a już na pewno najmodniejszy) pisze tak:

Ludzie rządzą światem, ponieważ potrafią lepiej niż jakiekolwiek inne zwierzę współpracować, a potrafią tak dobrze współpracować, ponieważ wierzą w fikcję. Dlatego poeci, malarze i dramatopisarze są przynajmniej równie ważni jak żołnierze i inżynierowie. Ludzie ruszają na wojnę i budują katedry, ponieważ wierzą w Boga, a wierzą w Boga, ponieważ czytali poematy mówiące o Bogu, ponieważ widzieli przedstawiające Boga obrazy i hipnotyzujące przedstawienia teatralne o Bogu. Podobnie naszą wiarę we współczesną mitologię kapitalizmu wspierają artystyczne wytwory Hollywoodu i przemysłu pop. Wierzymy, że kupowanie kolejnych rzeczy da nam szczęście, ponieważ na własne oczy widzieliśmy kapitalistyczny raj w telewizji.

Ostatnimi czasy naszą zależność od dobrej opowieści widać jak na dłoni. Kto nie ma dobrej opowieści, kokosów nie zbije. Kto ma… może sprzedać i kupić wszystko. I towary, i idee, i najbardziej intymne sekrety. Kupując tanio, sprzeda drogo. Jak? Oto siedem przykładów takiego dealu.

Tesla i kosmiczna wyobraźnia Elona Muska

Gdzie te czasy, gdy mistrzem opowieści o produktach był Steve Jobs, który wychodził podczas konferencji na scenę w czarnym golfie i zachwalał a to iPhone’a, a to iPada?

Elon Musk podniósł poprzeczkę dużo wyżej.

Jeżeli w prawdziwym życiu chcielibyśmy znaleźć odpowiednik czarnego charakteru z filmów o Jamesie Bondzie, to Musk pasuje jak ulał. Bajecznie bogaty przedsiębiorca i wynalazca. Samochody jeżdżą na benzynie, on zrobi takie na prąd. Trzeba nimi kierować, on zrobi takie, które będą prowadzić się same. Wyprodukuje najlepsze rakiety kosmiczne, wystrzeli na orbitę tysiące własnych satelitów. Korki w miastach? Wymyśli tunele, do których przeniesie się cały ruch. A w wolnej chwili wyprodukuje i wprowadzi do sprzedaży miotacze ognia. Zawsze gotowy, by coś skomentować i wdać się w polemikę na Twitterze.

Efekt? W 2020 roku Tesla wyprodukowała i sprzedała pół miliona aut, a wartość firmy zbliżyła się do wartości Forda, którego produkcja jest ponad osiem razy większa.

Niewidzialna waluta

Oczywiście, ktoś mógłby powiedzieć, że sprzedać teslę to żadna sztuka. Samochód szybko jeździ, wygląda całkiem nieźle. Spróbujcie natomiast sprzedać coś, czego nie widać i co nie wiadomo skąd się wzięło. I to sprzedać bardzo drogo. Nie da się?

– Potrzymaj mi piwo – powiedział Satoshi Nakamoto i stworzył bitcoina.

Bitcoin, czyli kryptowaluta oparta na technologii blockchain. Nie wiecie, na czym polega kryptowaluta, ani czym jest blockchain? Nie szkodzi, im więcej magii, tym lepiej. Ważne, że wartość „waluty”, która wzięła się znikąd i nie jest przez nikogo gwarantowana, stale rośnie. Dziś za jednego bitcoina trzeba zapłacić ponad 160 tysięcy zł! A ludzie mówią, że będzie drożej.

U podstawy sukcesu bitcoina też leży opowieść – o walucie niezależnej od rządów, walucie przyszłości oraz o tym, że jej wartość stale rośnie (na przekonaniu, że jakaś wartość będzie stale rosła, oparte są wszelkie piramidy finansowe, już od czasów „tulipanowej gorączki”).

Bitcoin i inne kryptowaluty nie mają postaci fizycznej – trzyma się je w pamięci komputerów, strzeżone hasłami. I jak to z komputerami i hasłami bywa, jak się zapomni, to się traci, jak ktoś się włamie, to się traci; są też specjalne „giełdy” (które – niespodzianka! – potrafią znienacka wyparować). Bertold Brecht w Operze za trzy grosze napisał: Czymże jest napad na bank wobec jego założenia?

Aha, nie powinno dziwić, że Satoshi Nakamoto jest postacią fikcyjną. Co prawda jakiś czas temu zgłosił się pewien Australijczyk i powiedział, że to on był Satoshi Nakamoto, ale został wyśmiany.

Jak zdobyć bitcoina? Kupić (za prawdziwe pieniądze), albo „wykopać”, czyli zaprzęgnąć sieć komputerów w bardzo mocnej konfiguracji do szukania ciągu znaków. Na co, po co? Nie do końca wiadomo, ale energii elektrycznej idzie na to więcej niż potrzebuje niejedno duże państwo (np. Argentyna).

Antynauka

W popularnym dowcipie mówi się, że kiedyś uważano, że brak dostępu do wiedzy jest powodem ludzkiej głupoty; dziś twierdzi się, że musi być jakaś inna przyczyna.

Sprzedać coś, co może (choć nie musi) przynieść korzyść klientowi? To żadna sztuka. Skuteczna opowieść pomaga sprzedać również coś, co klientom może dramatycznie zaszkodzić.

Do dziś na świecie na COVID-19 zachorowały 233 miliony osób. Prawie 5 milionów z nich zmarło. Wydawać by się mogło, że pojawienie się szczepionki spowoduje, że wszyscy chętnie będą się szczepić, by powstrzymać rozprzestrzenianie się pandemii.

Ale gdzie tam!

Lekarze namawiają do szczepień, ale przecież na YouTube jest filmik, na Facebooku jest wpis, i na dodatek sąsiad powiedział, że epidemii nie ma, to wszystko zmowa koncernów farmaceutycznych, a po szczepionkach się umiera. Efekt? W Polsce fala szczepień wyhamowała, robi się ich obecnie dziesięcio-, dwudziestokrotnie mniej niż to technicznie możliwe. Skutek nietrudno przewidzieć.

Opowieść o złych szczepionkach i chciwych koncernach farmaceutycznych ma niezwykłą siłę. Zaczęła się w latach 90. od oszustwa w badaniach, którego dokonał niejaki Andrew Wakefield, który twierdził, że szczepionki przeciwko odrze, śwince i różyczce powodują autyzm. Fałsz w jego badaniach zdemaskowano, ale dziś nikomu to nie przeszkadza. Szczepionki szkodzą!

W Polsce guru od walki z „chciwymi koncernami” jest Jerzy Zięba, który zniechęca do „tradycyjnych” terapii (na przykład w leczeniu raka) na rzecz „alternatywnych” wlewów z witaminy C czy suplementów (dostępnych w jego sklepie internetowym).

Ekologia bez ekologii

Jest taki słynny cytat sprzed wielu lat: Jeśli chcemy, by wszystko pozostało tak, jak jest, wszystko się musi zmienić (Giuseppe Tomasi di LampedusaLampart).

Wszyscy wiemy, że efektem działalności człowieka jest m.in. nadmierna emisja CO2, że trzeba coś z tym zrobić, bo inaczej będzie źle… Coraz więcej ludzkich mieszkańców planety dostrzega ten problem, coraz więcej czuje niepokój i wyrzuty sumienia z tym związane. Walka o planetę wymaga pewnego wysiłku, być może rezygnacji z pewnej dozy komfortu, być może jakichś radykalnych zmian. A to trudne.

A od czego jednak są dobre opowieści? Dobra opowieść pomoże tak opakować ekologiczne poczucie winy, by ludzie mogli robić to, co robią, ale bez wyrzutów sumienia.

Bo ekologia jest nudna. Oszczędzanie jest nudne. Co zatem jest ciekawe? Kupowanie!

A zatem nowa opowieść brzmi tak: kupujmy, jak do tej pory, byle ekologicznie! A nawet więcej kupujmy, bo musimy wyrzucić stare przedmioty, które nie są ekologiczne. Twoja lodówka jest AA? Wstyd! Kup AAA++! Twoje auto jest na benzynę? Szkodzisz i trujesz! Pędź do salonu po elektryka. Nie chcesz płacić dużego rachunku za prąd? Nie gaś żarówek – po prostu wyrzuć te, które kupiłeś po złotówce i kup ekologiczne, po 20 zeta za sztukę.

I koniecznie zainstaluj na dachu ogniwa fotowoltaiczne. Będziesz mieć dużo prądu w dzień, żeby sobie świecić żarówkami.

Prywatność bez prywatności

Prywatność, zwłaszcza w internecie, jest przedmiotem troski różnych instytucji, Unii i rządu. Naszych danych osobowych strzeże RODO, na którego straży stoi PUODO, więc jesteśmy chronieni. A jak coś pójdzie nie tak, to na naruszycieli spadną wielkie kary. Jak zatem różne niecne typy i firmy mogą pozyskiwać nasze dane do swoich równie niecnych celów? Oczywiście! Dobrą opowieścią! (Lub jak to się w przedwojennej Warszawie mówiło: dobrym bajerem).

Potrzebujesz algorytmu, który wykorzystasz do rozpoznawania twarzy (który się niezwykle przyda różnym policjom i reżimom), ale do tego potrzebujesz niezliczonej ilości danych? Zrób aplikację, która postarza/odmładza twarze. Ludzie sami wyślą swoje zdjęcia milionami.

Chcesz mieć bazę dziesiątek milionów odcisków palców lub zdjęć tęczówki oka? Wprowadź to jako „zabezpieczenie” telefonu czy komputera. Każdy użytkownik będzie z wielką dokładnością skanował palce i robił zdjęcia oka.

Chcesz pozyskać najbardziej intymne dane, jakim jest ludzkie DNA? Ogłoś, że jak ci ludzie przyślą swoje DNA, to powiesz, skąd pochodzą ich przodkowie. I jeszcze weź za to pieniądze.

Oczywiście ufamy, że nasze dane nie trafiają do niecnych typów. Ale właściwie na jakiej podstawie? Czy kiedykolwiek czytaliśmy umowę między nami a producentem jakiegoś oprogramowania? Zwykle klikamy, że się zapoznaliśmy i zgadzamy na ich warunki. Więc oni robią tylko to, na co się zgodziliśmy. Ale to może być dużo za dużo!

Łatwo można sprawdzić, czy nasza prywatność jest chroniona, czy nie. Połóż telefon na stole i porozmawiaj (nie przez telefon! on sobie tylko leży) o czymś, czego pod żadnym pozorem nie szukałeś/aś wcześniej w internecie. A potem… Magia działa! Odczekaj plus minus kilka kwadransów i zobaczysz reklamy właśnie tego, o czym rozmawiałeś.

Media (nie)społecznościowe

Ten, kto nazwał Facebooka, Twitter, Instagram i podobne mediami społecznościowymi, miał poczucie humoru. Ale to jest właśnie ta opowieść, która zbudowała ich potęgę. Media społecznościowe łączą ludzi. Zgodnie z nazwą budują społeczności. Nie będziesz samotny/samotna – znajdziesz innych. Krótko mówiąc, same plusy: przynależność, porozumienie, współpraca.

Niestety, to wielka ściema.

Badania przeprowadzone przez The Royal Society for Public Health pokazują, że Facebook i Instagram szczególnie źle działają na młodych ludzi, wzmacniając negatywne emocje, powodując alienację, pogarszając samopoczucie, co w efekcie może prowadzić do depresji.

Zamiast budowania wspólnoty, Facebook i Instagram budują obraz nierealnego świata, w którym trzeba się „pokazać”. Co ciekawe, nawet wielkie gwiazdy korzystają z instagramowych filtrów fotograficznych, poprawiając swój wizerunek. Ludzie chcą wypadać lepiej, pokazywać się z najlepszej strony, błyszczeć. Istna promocja postawy narcystycznej.

Co gorsza, jeśli nawet ktoś się zorientuje, że to mu nie służy, Facebook czy Instagram mają wielką siłę uzależniającą. Syndrom FOMO (fear of missing out – strach przed pominięciem) sprawia, że choć media „społecznościowe” szkodzą, nie sposób z nich uciec – bo „coś mnie może ominąć”. Nie ma cię na fejsie czy insta, nie istniejesz.

Warto przeczytać: Mniej fałszu na Instagramie, czyli w stronę autentyczności

Rozwój osobisty, czyli przymus wolności

Przymus wolności najlepiej pokazać na dwóch przykładach: starym haśle reklamowym: „Bądź sobą, pij pepsi” oraz cytatem z pewnego miesięcznika, w którym na okładce obok siebie były zapowiedzi dwóch artykułów: „Zaakceptuj siebie” i „Jak schudnąć w 7 dni”.

Jednym zdaniem – możesz być kim chcesz, pod warunkiem że będziesz taka/taki, jak ci wskażemy.

Opowieścią, która łapie nas tu na haczyk jest „wolność”. Kto nie chciałby być wolny? Każdy tego pożąda! Ale jak przychodzi co do czego, to wolność oznacza swoje przeciwieństwo.

Znajomy pyta: „Czy nie chcesz osiągnąć wolności finansowej?”. Strzeż się! Najpewniej chce cię wciągnąć do jakiegoś marketingu sieciowego, gdzie będziesz pracował jak mrówka na niewielkie prowizje lub wciągał innych do sieci, mamiąc ich wolnością.

W sieci atakują cię reklamy kursów, medytacji, spotkań z gwiazdami, które mają dać ci wolność od trosk? Najpewniejszym skutkiem będzie uwolnienie się od kilku banknotów.

Ale przecież – tutaj drugi haczyk – musisz się rozwijać. Tylko że nie chodzi o rozwój w sensie uczenia się nowych umiejętności, czytania książek. To nudne i mało kwantowe. Ty musisz obudzić w sobie olbrzyma! Kosmos da ci wszystko, o czym sobie zamarzysz, jeśli poznasz Sekret!

A sekret jest taki, że wszyscy oni pragną twojego dobra. I – jeśli nie zareagujesz – wyciągną ci je z kieszeni.

Tego autora: 7 mitów o globalnym ociepleniu (które mają uśpić Twoje sumienie, gdy w tym czasie planeta ginie)

Zapisz się do newslettera, bądź na bieżąco

może Ci się spodobać
wymianki pchli targ

Żyć eko, czyli jak?

Coraz więcej ludzi przekonuje się, że potrzebne rzeczy można pozyskać tanio lub zupełnie darmo. Przeczytajcie, jak organizować wymianki i garażówki, gdzie szukać używanych mebli i ubrań.