psycholozka jagna ambroziak o zazdrości

Zazdrość może działać motywująco

1 udostępnień
1
0
0

Zazdrość to uczucie zupełnie naturalne. Mamy prawo je przeżywać, tak samo jak smutek czy wstyd. Od naszej dojrzałości i świadomości zależy, czy wykorzystamy zazdrość do pozytywnych zmian w życiu, czy do destrukcji – uważa psycholożka Jagna Ambroziak.

Emilia Baranowska: Czy zazdrość może być pozytywnym uczuciem?

Jagna Ambroziak: Czy w ogóle możemy dzielić uczucia na dobre i złe? W kulturze chrześcijańskiej jest taki podstawowy problem, że kreuje ona pewien ideał człowieka, wedle którego człowiek ten ma składać się wyłącznie z zestawu określonych cech, np. być wierny, hojny, dobry. A to oznacza, że ma też np. nie lękać się, nie zazdrościć, nie unosić się gniewem itp. Tymczasem to zupełnie sprzeczne z ludzką naturą, ponieważ człowiek przeżywa całe spektrum rozmaitych emocji. To jest część naszego ludzkiego wyposażenia. I żadne z tych emocji nie są złe.

Problem powstaje wtedy, kiedy jakieś konkretne uczucie zaczyna dominować nad innymi. Bo gdy ono nas zalewa, nie jesteśmy w stanie przeżywać innych emocji, a więc i doświadczać wielu innych wymiarów życia.

Zatem czymś naturalnym jest odczuwanie chociażby smutku, natomiast to, czy ten smutek zamieni się w melancholię, w depresję, przekształci w chorobę, zależy od tego, czy umiemy go obsłużyć, to znaczy znaleźć jego źródło, nazwać go, wytrzymać z nim, a także wyciągnąć wnioski i w miarę potrzeby coś w naszej postawie przeformułować. To samo z zazdrością.

Kiedy pojawia się zazdrość?

Uczucie to przeżywamy już od najmłodszych lat. Jako dzieci jesteśmy zazdrośni o rodziców, rodzeństwo, potem o relacje koleżeńskie, następnie o partnera. Zazdrość jest naturalną częścią przeżywania relacji, które są dla nas ważne.

Bohaterka pani książki (Garderoba) jest zazdrosna o mamę, o jej uwagę. Akurat mama z tej książki nie jest wzorcem rodzica, ale jak troskliwy rodzic powinien reagować na dziecięcą zazdrość?

Zanim odpowiem na to pytanie, pozwolę sobie na krótki wstęp odnośnie do nurtu psychologii dynamicznej, wedle którego działam jako psycholog. Nurt ten kładzie duży nacisk na dzieciństwo. Według niego relacje we wczesnym dzieciństwie rzutują na to, jacy będziemy jako dojrzali ludzie: na ile szczęścia sobie pozwolimy, jaki będzie nasz życiowy potencjał, jaka świadomość własnych potrzeb. Dlatego w nurcie tym prawidłowe postępowanie rodziców uważa się za kapitał na przyszłość dziecka.

I teraz odpowiadając na pani pytanie. Największym darem, jaki rodzice mogą zaoferować dzieciom jest odzwierciedlanie i nazywanie uczuć. Jeśli więc dziecko jest zazdrosne, trzeba o tym rozmawiać. Pytać je, co czuje. Wielkie szczęście, jeśli rodzic akceptuje różne swoje stany emocjonalne, dostrzega, że sam również bywa zazdrosny, rozumie, że to normalne i nie gani za takie emocje dziecka. Ważne też, by w rozmowie o uczuciach wykazywał się taktem. Pokazując ograniczenia nie upokarzał.

Najczęściej dzieci są zazdrosne o uwagę, o czas jednego z rodziców i kierują negatywne zachowania związane z przeżywaniem zazdrości na drugiego rodzica. Wtedy istotne jest, by jasno stawiać sprawę: „Tata jest moim partnerem, mama jest moją partnerką, ale ciebie oboje kochamy bardzo mocno, jesteś dla nas ogromnie ważny/a”.

A jak jest z zazdrością w relacjach dorosłych ludzi? Violetta Villas śpiewała, że nie ma miłości bez zazdrości i nie ma zazdrości bez miłości. Czy rzeczywiście zazdrość przychodzi razem z miłością, a miłość odchodzi razem z zazdrością?

Rzeczywiście zazdrość jest związana z miłością. Jeśli ktoś mówi, że nie przeżywa zazdrości, to mnie zapala się czerwona żarówka. Bo jeśli ktoś uważa, że kocha, ale nie czuje zazdrości, to oznacza, że to uczucie zazdrości wypiera. A wówczas ono będzie oddziaływać nie z poziomu świadomości, lecz podświadomości i ogromnie wpływać na to, co się wydarza w relacji, my zaś nie będziemy w stanie tego wpływu ani dostrzec, ani zrozumieć.

Może na przykład następować zależność, którą w psychologii określamy pojęciem „sprawcy zazdrości”. To znaczy jedna z osób w związku funduje drugiej akty, które mają powodować zazdrość partnera. Sama nie chce przeżywać danego uczucia, więc prowokuje partnera do odczuwania zazdrości. To się odbywa na zasadzie mechanizmu projekcji i może wydarzać się na poziomie nieświadomym.

Czy jest tak, że im dłużej trwa związek, im bardziej jest intensywny, tym bardziej zazdrośni się stajemy?

Taka zależność jest pewnie prawidłowa na początku związku – poznajemy się, zauroczamy sobą, pojawia się zazdrość.

Natomiast nasilanie się zazdrości w długoletnim związku kojarzy mi się neurotycznie i toksycznie.

Istnieje taka zależność, że kobiety boją się utraty zaangażowania emocjonalnego mężczyzny, a tam gdzie mężczyzna stanowi główne ekonomiczne wsparcie rodziny, zazdrość pojawia się wraz z obawą przed utratą bezpieczeństwa materialnego. Mężczyźni natomiast bardziej zazdrośni są o atrybuty związane z seksualnością.

U części kobiet zazdrość o partnera może wzrastać wraz z upływem lat, gdy ciało kobiety się starzeje, uroda przestaje być jej mocną stroną, atutem. Wtedy pojawiają się obawy o zdradę partnera, co zresztą niekiedy działa jak samospełniająca się przepowiednia. Trzeba też pamiętać, że sporo kobiet rezygnuje z życia zawodowego i decyduje się na wychowywanie dzieci, na zajmowanie się domem. Wiele z nich właściwie nie ma swojego życia lub nie ma w tym życiu nic takiego, co stanowiłoby dla nich samych głęboką wartość. Jeśli przy tym były zawsze mocno zależne ekonomicznie od mężczyzny, to z wiekiem ich zazdrość może przybierać na sile, bo też rosną różne ich niepewności, obniża się poczucie własnej wartości.

Właśnie to nasze poczucie wartości jest niezwykle istotne. Bo jeśli ono jest w normie, jeśli cenimy siebie, mamy do siebie czuły stosunek, uważamy się za osoby ważne, to ta zazdrość, którą będziemy naturalnie odczuwać, może być uczuciem namiętnym, pikantnym, dobrym. Natomiast jeżeli nasze poczucie wartości jest kruche i chwieje się w posadach, a związek trwa już dość długo i naturalne jest, że traci na atrakcyjności, bo nie ma już aspektu nowości, to wówczas zazdrość może zacząć przeradzać się w zjawisko patologiczne.

Podobno z zazdrości można zabić…

Zazdrość to siła. Jednak to jak ją przeżywamy i jak ją wykorzystamy – czy do destrukcji, czy do motywacji (do dbania o związek, do przypominania sobie, że nic nie jest dane na zawsze), zależy od naszego podstawowego zdrowia psychicznego.

Wydaje mi się, że osoby zdrowe emocjonalnie, kiedy zaczynają przeżywać silniej zazdrość, są to w stanie znieść i nie interpretować różnych zachowań partnera jako ujmy na honorze, fundowania im wstydu, odbierania wartości czy zachowań skierowanych przeciwko nim.

Jeżeli jednak mamy niskie poczucie wartości lub też weszliśmy w związek, żeby ta druga osoba regulowała nam owo poczucie wartości, żeby świadczyła o nas, wówczas zazdrość może działać toksycznie. W psychologii nazywa się takie „używanie partnera” do redukowania naszych braków patrzeniem na kogoś jak na obiekt częściowy, jak na funkcję. W niektórych związkach partner jest funkcją – ma pełnić funkcję potwierdzacza naszej atrakcyjności, albo potwierdzacza wartości bądź potencji. Te furie, emocje nie do opanowania biorą się w dużej mierze z takiego przedmiotowego traktowania partnera i funkcjonalnego podejścia do drugiej osoby. Brakuje wtedy przestrzeni na przyjrzenie się związkowi i sobie, zapytanie, kim jest dla mnie partner, dlaczego go tak idealizował(e)am. Świadczy też o braku zrozumienia natury ludzkiej, np. tego że nasz wzrok podświadomie podąża za osobą atrakcyjną, szczególnie wzrok mężczyzn.

Mamy w szkołach za mało nauki o edukacji emocjonalnej, pokazywania, czym jest natura ludzka. Teraz bardzo mocno rozwija się gałąź psychologii ewolucyjnej, która wraca do korzeni, pokazuje nam różne instynktowne zachowania. Zazdrość i zawiść są mocno związane z walką o terytorium, o przekazywanie genów. To oczywiście musi ulegać uspołecznieniu, ucywilizowaniu. I mężczyźni, i kobiety coraz bardziej umiejętnie udają, że inni nie są ważni, że nie zwracają na nich uwagi. Ale to nieprawda. Zwracamy uwagę na zachowania – jednak trzeba rozróżnić czy czujemy się zazdrośni, że nasz partner zwraca uwagę na innych z powodu instynktu, czy jesteśmy zazdrośni, ponieważ czujemy się zaniedbani.

Jakie objawy zazdrości są normalne, a które powinny nas niepokoić?

Dopuszczalne są takie zachowania, które nie dewastują nas i naszego związku. To jest coś, co mieści się w normie, którą my akceptujemy. Warto pamiętać, że dla jednych niedopuszczalne będzie komplementowanie wspólnej koleżanki, w innym związku seks z kimś trzecim nie będzie problemem.

Ale kiedy mamy poczucie, że zaczynamy dużo myśleć, być bardzo czujne, zaczynamy o siebie obsesyjnie dbać – jednak nie dlatego, że to jest przyjemne, ale ponieważ boimy się porzucenia przez partnera, mamy ochotę kontrolować jego telefon i social media, nie doświadczamy spokoju, tylko dominującą emocją jest strach – to czas porozmawiać z partnerem albo zgłosić się do specjalisty.

Zdarza się, że to ludzie z otoczenia zauważają nasze niepokojące zachowanie, pytają, co się z nami dzieje. Uważają, że nasza potrzeba kontrolowania partnera, ciągłe wypytywanie o niego są toksyczne, tworzą złą energię. Wtedy warto przyjrzeć się sobie, spróbować zrozumieć, co się z nami dzieje i stworzyć plan naprawy sytuacji.

Warto przeczytać: Życie jest zbyt krótkie, aby się nie poskładać…

Zapisz się do newslettera, bądź na bieżąco

może Ci się spodobać
miłość nie ma płci

Miłość nie ma płci

Nie trzyma ich przy sobie nic, co powszechnie uważane jest za spoiwo związku. Nie mają ślubu, nie mają…

Sztuka lekarstwem na traumy

„Sztuka potrafi zmienić rzeczywistość, zarówno tę w nas, jak i tę na zewnątrz. Ja dzięki niej odzyskuję kobietę…

Choroba psychiczna czy dar?

Depresja, choroba dwubiegunowa, psychoza i schizofrenia nie są przekleństwem, lecz przejawem nadzwyczajnej transformacji świadomości. Według afrykańskiego autora i…