perfumy inspirowane podróżami

Zapachy podróży – perfumy inspirowane wędrówką

1 udostępnień
1
0
0

Ruszamy w drogę. Zamknijcie oczy, pozwólcie ponieść się wyobraźni i dajcie prowadzić się zapachom. Przedstawiamy Wam siedem perfum, które mają moc „przenoszenia” w egzotyczne zakamarki globu.

© materiały prasowe

Bal d’Afrique. List miłosny do Afryki

Paryż – miasto, w którym w wyjątkowy sposób mieszają się różne kultury. Szczególnie intrygujące wydaje się w nim połączenie francusko-afrykańskie, dlatego naszą listę „siedmiu wspaniałych” otwiera Bal d’Afrique szwedzkiej marki Byredo.

Twórców perfum zainspirował i zachwycił Paryż sprzed stu lat, miejsce otwarte na afrykańskie wpływy: sztukę, rytm, taniec, muzykę. Swój zachwyt wyrazili komponując miękki i otulający zapach, złożony na wstępie z bergamotki, nagietka i buku, dalej fiołka, cyklamenu i jaśminu, a na koniec piżma, bursztynu, drewna cedrowego i wetiweru.

Ben Gorham, założyciel Byredo, ma do nich osobisty stosunek. Jak mówi „Mój ojciec żył i podróżował po Afryce przez 10 czy 15 lat. Czytałem jego pamiętniki (…) Dla mnie to była fantazja przyjazdu do Afryki wyrażona słowami kogoś innego. Bal d’Afrique jest tak samo wymyśloną podróżą jak totalną celebracją tego, jak postrzegam afrykańską kulturę oraz jej wpływ”.

nazwa: Bal d’Afrique
marka: Byredo
cena: 50 ml / ok. 620 zł


© materiały prasowe

Zagorsk. W rosyjskiej cerkwi

Owszem zapach nie nowy, za moment stukną mu dwie dekady. On jednak wydaje się mieć czas za nic. Dalej fascynuje i zachwyca…

Twórca perfum Comme des Garcons to japoński gigant mody. Niemniej w kwestii myślenia o zapachach również niczego mu nie brakuje. Myślenie to charakteryzuje niszowość, nietuzinkowość, nieoczywistość, może też „trudność”, bo wiele zapachów Comme des Garcons na początku spotkania z nimi może wydawać się „trudnymi”. Potrzeba czasu, żeby się w nich rozkochać.

Zagorsk to „spirytualna podróż po światowych centrach historycznych. Ewolucja czasu i przestrzeni”. Seria powstała w 2002 roku i dotyczy pięciu wyznań: katolicyzmu (Avignon), islamu (Ouarzazate), hinduizmu (Jaisalmer), buddyzmu i szintoizmu (Kyoto) i wreszcie ortodoksyjnego chrześcijaństwa (Zagorsk).

Ten ostatni jest lekkim i nieco melancholijnym zapachem. Budzi skojarzenia z rosyjskimi cerkwiami (z XIV-wieczną cerkwią w Zagorsku właśnie), położonymi w śnieżnych krainach. Wyczuwa się tu brzozę, drzewo sosnowe oraz owoce leśne, białe kadzidło i irys.

nazwa: Incense Zagorsk
cena: 50 ml / ok. 360 zł


© materiały prasowe

Gaiac 10. Do zobaczenia w Tokio!

Tokio jednych fascynuje, u innych budzi przerażenie. Jedni będą się nim zachwycać, inni od niego uciekać. To miasto moloch, ale z charakterem. Z pewnością nie da się być na nie obojętnym.

Podobnie zresztą jak nie sposób obojętnie przejść obok perfum Gaiac 10 nowojorskiego Le Labo.

Le Labo stworzył serię City Exclusives, inspirowaną 15 największymi miastami świata (m.in. Los Angeles, San Francisco, Moskwa czy Berlin). Ideą serii jest, by zapachy te można było kupić wyłącznie w miastach, którym je dedykowano. Tak więc jeśli zakochamy się w Gaiac 10, po buteleczkę trzeba będzie udać się aż do Tokio.

Zapach jest historią o drzewie gwajakowym – z jednej strony delikatnym, z drugiej mocnym, stabilnym i twardym. Drzewo gwajakowe łączy się tu z piżmem, cedrem i kadzidłem. Efekt? Subtelny drzewny zapach, który mimo subtelności niezwykle pociąga.

nazwa: Gaiac 10
marka: Le Labo
cena: 50 ml / ok. 320 dolarów


© materiały prasowe

Encens Mythique. Podróż do krainy Orientu

Miłośnicy ciężkich, intensywnych zapachów znajdą w tych perfumach coś dla siebie.

Encens Mythique Guerlain to zapach intrygujący, ciężki i trudny. Adresowany do miłośniczek charakternych oudów. Jest kombinacją korzenno-orientalną połączoną z motywami kwiatowymi i drzewnymi. Budzi skojarzenia z arabskimi soukami i intensywnymi przyprawami. Jest tak samo zmysłowy, co tajemniczy. Magiczny i szalenie uwodzicielski. Znajdziemy w nim szafran, aldehydy i ledwo wyczuwalną różę. Poza nimi różowy pieprz, paczulę, wetiwer, kadzidło oraz ambrę.

nazwa: Encens Mythique
marka: Guerlain
cena: 125 ml / ok. 680 zł


© materiały prasowe

Radio Bombay. W tęsknocie za Indiami

Ponoć z Indiami jest tak, że trafia się do nich raz, a potem żyje się w tęsknocie za nimi, w oczekiwaniu na kolejne spotkanie. Radio Bombay „działa” podobnie.

Oko przyciąga już piękna butelka, w której zamknięto esencję Bombaju, miasta kontrastów, gorącego i wilgotnego, wibrującego intensywnymi, nasyconymi kolorami. Zapach atakuje  nozdrza. Jest mocny, intensywny, drażniący.

Twórcy Radio Bombay twierdzą, że perfumy są jak poranek w Bombaju. „Z tranzystorowego radia płyną hipnotyzujące dźwięki bębna i sitaru. Muzyka wypełnia gorące powietrze, w którym unosi się zapach nagrzanego drewna i miedzi”.

W kompozycji zapachowej poza drewnem i miedzią, znajdują się cedr, drzewo sandałowe, brzoskwinia, irys, kokos, ambra, jodła balsamiczna oraz piżmo.

nazwa: Radio Bombay
marka: D.S &Durga
cena: 50 ml / ok. 740 zł


© materiały prasowe

Do Son. Oda do wietnamskich wspomnień

Yves Couleslant (jeden z trzech założycieli marki Diptyque) urodził się w Paryżu, ale dzieciństwo i młodość spędził w Wietnamie. Wrócił potem na wiele lat do stolicy Francji, by w wieku niemal 70 lat znów wyruszyć w sentymentalną podróż do Wietnamu. W podróży tej pragnął odnaleźć krajobrazy z dzieciństwa. I właśnie inspiracja tymi obrazami, wspomnienia z Hajfongu, miasta gdzie Couleslant się wychował, skłoniła go do stworzenia perfum Do Son.

Do Son pachną delikatnie i przyjemnie. Dominuje w nich tuberoza i subtelne akcenty różane. Jest też kwiat afrykańskiej pomarańczy i irys, a na koniec intrygujące piżmo.

W Diptyque opisują ten zapach słowami: „Do Son ma delikatność i trwałość wspomnienia z dzieciństwa w Indochinach – wspomnienie kwiatów w całej ich zmysłowej rozkoszy”.

nazwa: Do Son
marka: Diptyque
cena: 50 ml / ok. 370 zł


© materiały prasowe

California Dream. O zachodzie słońca w Kalifornii

O Kalifornii powstała niezliczona ilość piosenek, niezliczona ilość wierszy i niezliczona ilość filmów. Kalifornijskie marzenie (California Dream) to marzenie na wielką skalę, które się spełnia. Wielu marzy, by odwiedzić Kalifornię. Kojarzy im się ona z bajeczną pogodą, z fascynującymi krajobrazami i nieskończonymi możliwościami. Z filmowymi gwiazdami, palmami, oceanem i… zachodami słońca.

To właśnie tymi ostatnimi inspirował się autor zapachu „California Dream”.

Dowodzi nim mandarynka („namiętna jak zachód słońca”, mówią w Louis Vuitton). Dalej jest delikatna i subtelna ambretta (piżmian właściwy), na koniec słodka, waniliowa żywica benzoesowa, gruszka oraz piżmo. Całość jest słodka i otulająca, orzeźwiająca i cytrusowa. Podana w przepięknej, pastelowej butelce. Iście kalifornijsko.

nazwa: California Dream
marka: Louis Vuitton
cena: 100 ml / 265 dolarów

Tej autorki: Pachnąca lista kosmetycznych cudów, bez których nigdzie się nie ruszam

Zapisz się do newslettera, bądź na bieżąco

może Ci się spodobać