cisza, kominek, skarpetki, kubek
© Adobe Stock

Zanurz się w ciemności i ciszy

28 udostępnień
28
0
0

Okres przedświąteczny nie sprzyja wyciszeniu… Zewsząd migoczące lampki, grające głośno kolędy i świąteczne przeboje, szał zakupów (nawet jeśli tylko internetowych). Zawodowo także jest to bądź intensywny czas zarobkowy, bądź domykania projektów, rozliczeń, sprawozdań, wzmożonego ruchu klientów itp. Z końcem roku stymuluje nas ogromna ilość bodźców: kolory, dźwięki, pośpiech. Zupełnie inaczej niż dzieje się to w naturze.

Dla natury grudzień to najciemniejszy miesiąc w roku, czas wyciszenia, okres zimowego snu. W lesie trudno nawet usłyszeć głosy ptaków, czasami przestrzeń przetnie poszukujący pożywienia jeleń czy sarna. Tylko szum zeschłych liści na dębach wnosi w powszechne spokój i ciszę namiastkę jakiegoś „dziania się”. Grudzień to czas, gdy światła dziennego jest niewiele. Słońce późno wstaje i szybko znów się chowa. To czas zamrożenia, zatrzymania, zakopania pod ziemią i trwania w ciemności. Niewiele się dzieje i… właśnie o to chodzi!

Czas przestoju

Czas przestoju jest bardzo potrzebny. To okres wewnętrznej transformacji, integracji tego, co się zadziało w czasie wcześniejszej aktywności. Rozumie to natura, ale my – ludzie, oddzielając się od niej, różnicując my – ona, pogubiliśmy się, wypadliśmy z jej cyklu.

reklama
reklama

Współczesny człowiek praktycznie już nie doświadcza tak naturalnego w naturze czasu zatrzymania. Jesteśmy aktywni i efektywni cały rok, z wyjątkiem jednego czy dwóch dłuższych urlopów w tym czasie. Ale nasze ciało nie akceptuje tej zmiany. Z chwilą nastania jesieni najchętniej zaległoby zawinięte w kocyk na kanapie. Tymczasem my każemy mu się spinać, zmuszamy do wysiłku, poganiamy, wyciskamy z niego resztki sił.

A gdyby tak…

Nie robić NIC. Choćby przez chwilę, weekend, dzień, popołudnie, 15 minut? Zatrzymać się, zanurzyć w ciszy i poddać się nicnierobieniu, dostrzegając ogromną wartość tak naturalnego dla przyrody (której częścią przecież jesteśmy) stanu? Zanurzyć się i przyjrzeć… naturze wokół i sobie?

Kończący się właśnie rok dla każdego z nas był zapewne pod jakimś względem wyjątkowy. Może warto zatem te ostatnie grudniowe dni wykorzystać na swego rodzaju stop-klatkę? By obejrzeć na spokojnie, co takiego zadziało się w moim życiu, co z tego wyniosłem, czego się nauczyłem, co się zmieniło?

Tej autorki: Zmiana

Wrócić do siebie, włączyć się w odwieczny, mądry cykl natury, w czas bycia w „nie wiem”, bycia w zawieszeniu. Być niczym ziarenko pod ziemią, które obecnie trwa w wegetacji. Jeszcze nie kiełkuje, lecz po prostu czeka w ciemności, otulone ciepłą ziemią. Tylko i aż JEST. I to wystarcza.

Wystarczy BYĆ.

Powrót do źródeł

Aby powrócić do źródeł, trzeba zanurzyć się w ciszę i ciemność. Dosłownie! Oto kilka wskazówek, które mogą Ci w tym pomóc.

  • Znajdź chociaż jeden dzień w tygodniu, który spędzisz całkowicie bez sztucznego światła. Po powrocie z pracy do domu nie zapalaj świateł. Spróbuj egzystować w ciemności. Z ciekawością dziecka odkrywaj, jak to jest gotować po ciemku, jeść czy brać prysznic w ciemności. Zatop się w tej ciemności, rozgość się w niej, pozwól się jej otulić. I obserwuj. Jak się masz? Jest Ci komfortowo czy wręcz odwrotnie? Zapewne nagle wieczór wyda ci się bardzo długi… Zapewne pojawią się myśli, co ze sobą zrobić bez telefonu, bez komputera, TV czy choćby możliwości poczytania książki. Szukaj. Jeżeli całkowita ciemność to na ten moment za dużo, zaproś tego wieczoru do siebie naturalny ogień w kominku lub światło świec.
  • W miarę możliwości ogranicz internet, telewizję czy inne „rozpraszacze”. Zrób eksperyment: jakby to było, gdybym rano zaraz po przebudzeniu nie odpalał(a) telefonu, ale na spokojnie wypił(a) kawę wyłącznie sam(a) ze sobą? Dobrym rozwiązaniem pośrednim jest wyciszenie telefonu. Wówczas co jakiś czas możesz sprawdzić, kto napisał i czy dzieje się coś pilnego, ale nie będzie on cały czas przykuwał twojej uwagi. Być może dzięki temu z przyjemnością odkryjesz, że świat się nie wali, gdy nie sprawdzisz 55 powiadomienia o wpisie na Facebooku, że wiele rzeczy może poczekać na potem, że część spraw potrafi rozwiązać się bez naszego udziału i że tak jest dobrze.
  • Medytuj. Tak jak umiesz i tyle, ile możesz. Masz możliwość usiąść w lotosie na godzinę? Wspaniale! Jednak jeśli uda Ci się usiąść prosto na krześle i zamknąć oczy na 5 minut, równie dobrze. Zanurz się w ciszy, wsłuchaj w swój oddech, trwaj w nicnierobieniu. Jeśli to dla ciebie zbyt trudne, jeśli w takich chwilach głowa niebezpiecznie Ci się rozpędza, sięgnij po medytacje prowadzone. Wiele z nich znajdziesz w ogólnie dostępnych, darmowych źródłach na YouTube czy Spotify. Piękną alternatywą dla medytacji może stać się również świadomy spacer po lesie, prysznic lub gorąca kąpiel w ciemności. Szukaj swojej jakości.

Polecamy: Medytacja wdzięczności – szkatułka wdzięczności

  • Idź do natury. Wyjdź na spacer do lasu albo chociaż zrób krótką rundkę po parku, przytul drzewo, weź głęboki oddech. Bez celu, bez wskaźnika efektywności, KPI i poczucia, że coś ma się zadziać, że coś masz poczuć czy osiągnąć. Im częściej pozwolisz sobie na ten luksus, tym lepiej. Natura JEST. I uczy nas dokładnie tego samego – po prostu BYĆ. W ciszy, bez oczekiwań i celu, bez listy zadań. Spróbuj. Tylko i wyłącznie dla samego siebie.
  • Podsumuj rok. Grudzień to najlepszy czas na zrobienie małego rachunku sumienia w głowie i w sercu. Zobacz, co udało się zrobić w tym czasie, jak się to ma do postanowień czy planów ze stycznia. I nie oceniaj, po prostu sprawdź, jak to wygląda u Ciebie. Zastanów się, jaką jakość chcesz zaprosić do swojego życia na nowy rok. Spisz te przemyślenia na kartce, zrób swoistą ceremonię pożegnania „starego” i zaproszenia „nowego”.

    21 grudnia to piękny czas przesilenia zimowego, słowiańskie Szczodre Gody czy germańskie Yule. Okres świadomego celebrowania najdłuższego czasu ciemności i odradzania się słońca oraz światła w nas. Zorganizuj swój minirytuał w samotności czy z bliskimi, zapal świeczkę, przeczytaj na głos to, co zapraszasz, zniszcz (np. spal) to, co żegnasz. Kieruj się intuicją, tu nie ma lepiej, gorzej. To Twoje życie, więc nic nie musi być „jakieś”.

    Nie masz czasu? To chociaż przy kolejnej podróży tramwajem lub stojąc w korku w aucie, zamiast słuchać kolejnego podcastu czy muzyki, posiedź w ciszy i zadaj sobie dwa pytania: Co w tym roku było dla mnie największym wyzwaniem i czego mnie nauczyło? Co chciał(a)bym zaprosić do mojego życia w 2021 roku, jaką jakość, sytuację, ludzi, okoliczności?

Pamiętaj o metodzie małych kroczków. Czasami wydaje nam się, że nie da się inaczej żyć i już łatwiej rzucić wszystko, zabunkrować się w domku na wsi i wyrzucić telefon do przerębla (na co, powiedźmy sobie szczerze, rzadko kiedy mamy odwagę, więc w konsekwencji zwykle nie robimy nic). Żyjemy bardzo zero-jedynkowo: wszystko albo nic, białe albo czarne. Pamiętaj, że pomiędzy jest jeszcze szare. Szukaj tej szarości i twórz swój własny kolaż. Kolaż siebie samego w swojej szarości, w tu i teraz, w tym czasie domykania starego, w tym czasie ciemności.

Pięknego czasu zanurzenia w sobie. W najlepszy dla siebie sposób. Z serca do serca…


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

może Ci się spodobać
rummikub

Dłonie

Bez pośpiechu nakładam wełniany pulower. Zdejmuję z półki pudełko pierników. Żegnam wzrokiem goldenkę Honey, która cicho pochrapuje na…

Czerwone ravioli

To dzisiejsze danie jest świetne i bardzo letnie, tak jak Sardynia, tamtejsze pomarańcze i tak jak książka “Bitter…
sztuka zen w łucznictwie

Sztuka zen w łucznictwie

Co wspólnego ma sztuka zen z łucznictwem? To zapewne pierwsza myśl, która pojawia się w naszej głowie. Okazuje…