Polana białowieska wiosną
Polana białowieska wiosną © Jacek Zemła

Zaczarowana brama w zaczarowanej Białowieży

20 udostępnień
20
0
0

To, że przetrwała do naszych czasów, zawdzięcza królom, książętom litewskim i carowi. Gdyby nie nakładane przez nich ograniczenia w wycince i zabudowie, zapewne nie moglibyśmy cieszyć się Puszczą Białowieską w takim kształcie jak obecnie.

Puszcza Białowieska to jeden z nielicznych, jeśli nie jedyny w Europie las pierwotny, nietknięty ręką człowieka od tysiącleci. Uchował się, bo od 600 lat był terenem polowań możnych tego świata. A tam, gdzie polują możni, maluczkim wstęp wzbroniony. I tak paradoksalnie dzięki bogaczom i wyzyskiwaczom uratowaliśmy kawałek naprawdę niezwykłego krajobrazu.

stary dąb białowieża
Stary dąb na polanie białowieskiej © Jacek Zemła

Kto był kiedykolwiek w Puszczy Białowieskiej, wie, że ten las jest inny niż wszystkie. Przede wszystkim panuje w nim straszny bałagan. Nikt nie sprząta drzew przewróconych przez burze i wichry, nikt nie podcina, nie wycina i nie robi alejek do transportu drewna. Nie rozwiesza też tabliczek z napisem: „Wyrąb drewna, wstęp wzbroniony”, bo takiego wyrębu tu się nie prowadzi. Przynajmniej w rezerwacie ścisłym, do którego wstęp mają jedynie naukowcy, botanicy i turyści. Na szczęście pozostała część puszczy, nieobjęta rezerwatem, jest równie dzika. Do niej może wejść każdy, bez żadnych ograniczeń.

Puszcza Białowieska skradła moje serce od pierwszego wejrzenia. Po prostu zakochałem się w niej bez pamięci. Do tego stopnia, że 20 lat temu aplikowałem do pracy w Białowieskim Parku Narodowym, bo chciałem osiąść w Białowieży i tu oddawać się pracy w lesie. Co prawda leśnikiem nie jestem, ale przecież jako dziennikarz mógłbym dla puszczy pracować piórem! Niestety, nie chcieli mnie. Może jakbym się znał na korniku drukarzu albo przynajmniej na sadzeniu dębów, byłoby inaczej. Jednak nie poznali się na mnie i w Białowieży nie osiadłem.

rozlewisko narewki białowieża
Wiosenne rozlewisko Narewki © Jacek Zemła

Przyjeżdżam natomiast do puszczy często. O każdej porze roku odkrywam tu coś zachwycającego. Latem są to mroczne dąbrowy, gdzie nawet podczas upałów panuje przyjemny chłód. Wiosną rozlewiska Narewki i żaby setkami zdążające na podmokłe łąki, by złożyć tam skrzek. Zimą śnieg tak biały jak najlepiej wyprane prześcieradło, a na nim widoczne ślady łapek rysi, wilków, lisów i innych nieznanych mi zwierząt. Jesienią z kolei sycą oczy cudne kolory puszczańskich drzew, widoczne najlepiej tam, gdzie las styka się z tzw. polaną białowieską, czyli miejscem bezleśnym, na którym leży Białowieża.

Może zainteresuje Cię: Poczuj Polskę – zwiedzaj sensorycznie

Wiejskie klimaty Białowieży

Ukryta w środku puszczy i otoczona przepastnymi lasami Białowieża niezmiennie mnie zadziwia i pociąga. Tylko tu można zobaczyć ulice Stoczek, Tropinkę czy Zastawę, na których w równych rzędach stoją drewniane domki z małymi okienkami i cudnie rzeźbionymi okiennicami, wszystkie zwrócone szczytem do drogi. Każdy z nich ma prześliczny ogródek, w którym pachną kolorowe kwiaty i rosną ogórki lub koper. A nad tym wszystkim buczą trzmiele i pszczoły, hodowane tutaj od wieków, o czym świadczy nazwa ulicy Zaułek Bartników.

może Ci się spodobać
wilamowice

Wilamowski – zapomniany język

Jeden z najbardziej zagrożonych etnolektów w Europie. Zna go zaledwie garstka ludzi w Polsce, dla około 30 z…