Wzniósł się w niebo dzięki 50 balonom z helem

0 udostępnień
0
0
0

W kreskówkach widzieliśmy ten manewr tysiące razy: bohaterowie przemieszczają się w powietrzu, trzymając w ręku balon lub pęk balonów. To motyw, który kojarzymy choćby z Kubusia Puchatka czy filmu „Up”. Okazuje się, że i w realnym życiu to możliwe – wystarczy jedynie trochę „podrasować” technologicznie rzeczywistość.

Amerykański kaskader i iluzjonista David Blaine wzniósł się w ten sposób na wysokość aż 7 km nad pustynią w Arizonie. Zawisł na 52 gigantycznych balonach z helem. O jego wyczynie pisze National Geographic. „Całe przedsięwzięcie będące performancem zatytułowanym ‘Wniebowstąpienie’, było emitowane na żywo na platformie YouTube. Widzowie mieli okazję obserwować nie tylko przygotowania, ale też lot – dzięki kamerze, którą kaskader miał ze sobą w trakcie wznoszenia” – czytamy. W kulminacyjnym momencie kaskader odpiął się od uprzęży i poleciał w dół (uruchomiwszy oczywiście spadochron). Udało mu się przebić pierwotnie zakładany efekt (chciał wzbić się na 5 km w górę, udało się osiągnąć 7,5 km).

– Każdy wyczyn, jakiego kiedykolwiek dokonałem, dotyczy wytrwałości i przekraczania tego, co uważałem za możliwe – mówił już po wszystkim. Jego performance nie było jednak chyba aż tak spektakularny jak lot jego poprzednika: 2 lipca 1982 roku Larry Walters odbył bowiem 45-minutowy lot na domowej roboty sterowcu, składającym się ze zwykłego krzesła ogrodowego i 45 balonów wypełnionych helem. Wzleciał wtedy na wysokość 4,6 km. Niestety, ta podniebna podróż o mały włos skończyłaby się dla niego tragicznie. Zgubił bowiem śrutówkę, którą przebijał kolejne balony, pragnąc się stopniowo obniżać. Ostatecznie wylądował… na linii energetycznej. Szczęściem wyszedł z tego zderzenia bez szwanku.

może Ci się spodobać
Lawina na Marsie © NASA

Czy obejrzymy Marsa w 8K?

Mimo rozwoju technologii kamer wideo pod względem kręcenia materiałów, w których „występują” inne ciała niebieskie, wciąż jako ludzkość…

Flippy – robotyczny kucharz

„I jeszcze frytki do tego!” – w White Castle, najstarszej restauracji z hamburgerami w USA, to zdanie wypowiemy…