© Adobe Stock

Wszystko jest ściemą

29 udostępnień
29
0
0

W dobie fake newsów, deepfake’ów, manipulacji informacjami i sterowania naszą aktywnością przez cyfrowych gigantów, coraz częściej pada pytanie o to, co jest prawdą i jak odróżnić fałszywe od prawdziwego. Rzecz w tym, że z perspektywy nauki coś takiego jak prawda w zasadzie nie istnieje.

W lutym viralowo rozniosła się w sieci seria krótkich, tiktokowych filmików z udziałem znanego amerykańskiego aktora Toma Cruise’a. Problem w tym, że Cruise nie brał w nich udziału. Twarz aktora perfekcyjnie wmontowano w postać innego mężczyzny, tak iż właściwie nie sposób zorientować się, że to deepfake.

Powstają coraz lepsze aplikacje do tworzenia deepfake’ów. W apkach, takich jak Duplicate czy ZAO, w łatwy sposób można wkleić swoją twarz w miejsce twarzy innej postaci i wygenerować z tego GIF lub krótki klip. Albo odwrotnie: twarz celebryty, polityka czy aktora wmontować w postać kogoś innego. Narzędzie jak narzędzie, można je wykorzystać do zabawy lub do celów znacznie mniej przyjemnych (np. w branży porno, do ośmieszenia czy obrażenia kogoś). W szerszym spojrzeniu, rozwój tego typu narzędzi niestety zapowiada jeszcze większy chaos i dezorientację w rozpoznawaniu tego, co jest prawdą, a co nią nie jest.  Choć już dziś jest to dla nas coraz większym problemem.

– Dokąd zmierza ludzkość? – pytają refleksyjnie niektórzy. Zakładając – poniekąd słusznie – że człowiek potrzebuje rozdzielenia faktów od fikcji, by móc się jakoś w tej rzeczywistości poruszać.

Wizja przyszłości, w której nie będzie żadnej pewności, żadnych autorytetów, żadnych kierunkowskazów wydaje się przerażająca. Zapowiedź świata, w którym wszystko może okazać się mistyfikacją, potrafi zmrozić krew w żyłach. Jednak z punktu widzenia neuronauki ten świat od zawsze był i będzie tylko iluzją. Rzeczywistość nie jest taka, jaką się nam wydaje. Lub może raczej właśnie jest tylko taka, jaką sobie wymyślimy.

Może zainteresuje Cię: (Nie) bądź grzeczna!

Życie jest halucynacją

Wychodząc z założenia, że świadomość integruje pozyskiwane przez nas z różnych źródeł informacje, można uznać, że to ona odgrywa największą rolę w rozróżnianiu tego, co jest, a co nie jest prawdą.

Rzecz w tym, że wszystkie przetwarzane przez nas informacje przechodzą przez tyle filtrów i indywidualnych wewnętrznych obróbek, że efekt końcowy jest już pewnym artystycznym tworem, a nie faktycznym obrazem rzeczywistości.

Anil Kumar Seth, brytyjski profesor neuronauki kognitywnej i komputerowej na Uniwersytecie Sussex, specjalizujący się w badaniach nad mózgowymi podstawami świadomości i samoświadomości, uważa nawet, że świadomość siebie i otoczenia to rodzaj kontrolowanych halucynacji.

Co ciekawe, halucynacje te powstają przy większym udziale naszego mózgu niż informacji zewnętrznych.

Zdaniem Setha bowiem, nasz zamknięty w czaszce mózg „zbiera sensoryczne sygnały na podstawie oczekiwań i przekonań co do wyglądu świata, żeby jak najlepiej odgadnąć przyczyny tych sygnałów”.

„Mózg nie widzi świateł i nie słyszy dźwięków” – wyjaśnia naukowiec. – „Nasze odczucia to tylko przypuszczenia co do tego, co się wokół dzieje” – przekonuje. – „Zamiast postrzegania, które polega głównie na sygnałach przychodzących do mózgu z zewnątrz, mamy postrzeganie zależne, może nawet bardziej od sygnałów płynących w drugą stronę. Ludzie nie ograniczają się do biernego postrzegania świata, tylko aktywnie go stwarzają. Świat, którego doświadczamy, pochodzi w równym albo i większym stopniu od środka na zewnątrz, co na odwrót”.

A zatem, jak mówi dalej:

„Jeżeli halucynacje są typem niekontrolowanych odczuć, to odczucia są typem halucynacji, tyle że kontrolowanej, której prognoza mieści się w ramach sensorycznych informacji z zewnętrznego świata. Tak naprawdę wszyscy halucynujemy. Nawet w tym momencie. Tyle że kiedy zgadzamy się z tymi halucynacjami, nazywamy je rzeczywistością”.

Kreowanie rzeczywistości

Jeśli rzeczywistość jest halucynacją, to w tej halucynacji prawda jest kwestią umowną, zależną od mnóstwa rozmaitych czynników (naszych wewnętrznych filtrów – schematów, kodów, uwarunkowań biologicznych i tych nabytych w wyniku doświadczeń). Jeśli każdy z nas produkuje indywidualne halucynacje, które przeplatają się z halucynacjami zbiorowymi, tworząc halucynogenny misz masz, to gdzie w tym miejsce na prawdę?

Wygląda na to, że miejsce owe jest wszędzie tam, gdzie chcemy coś za takie zjawisko uznać. Zwykle będzie to coś, co wyznacza nam jakieś kierunki, określa ramy poruszania się po świecie iluzji. Dla jednych będzie to rozum, nauka, dla innych ezoteryka, duchowość, wiara. Jedni prawdą okrzykną to, co prawdziwym określa większość lub świat elit, inni będą się trzymać wyłącznie własnego postrzegania świata. Tak czy inaczej rzeczywistość w naszej konstrukcji i tak będzie jednym wielkim deepfakem.

Co nam po tej wiedzy? Według mnie pozwala nam ona złapać trochę dystansu, przede wszystkim do siebie samych i do swoich umysłowych konstruktów. Każdy z nas przecież tworzy swoje halucynacje. Halucynacja każdego człowieka jest inna, choć pewnie w każdej z nich znajdują się jakieś części wspólne świadomości zbiorowej. Niemniej każdy z nas kreuje własny świat i swoją własną rzeczywistość. Oznacza to, że jesteśmy różni, ale na swój sposób także unikatowi. W związku z tym próby podporządkowania wszystkich jakiejś jednej halucynacji, bądź oskarżania innych o to, że nie podzielają naszej, wydają się nieporozumieniem. Robimy tak na rzecz ustalania pewnych norm życia w społecznościach, ale coraz częściej przybiera to formy walki o racje pt. „moja halucynacja jest lepsza niż twoja”.

Zamiast szukać pól, na których nasze halucynacje mogłyby się spotkać, dzięki czemu łatwiej funkcjonowałoby się nam w chaotycznym, zagadkowym, zmiennym świecie, walczymy o statut uznania naszej halucynacji za prawdę uniwersalną, do której dostosują się inni. Czyż to nie absurd? To jakby kazać innym śnić nasze sny.

Druga wartość, jaką dostrzegam z wiedzy o naszym życiu w iluzji, jest taka, że gdy zaczyna nam brakować wyznaczników poruszania się po świecie, płynących ze źródeł zewnętrznych, musimy skierować się w głąb nas samych i tam je odnaleźć (stworzyć).

Ten proces zwracania się ku światom wewnętrznym widać współcześnie w zachodniej cywilizacji coraz wyraźniej. Gdy świat na zewnątrz staje się coraz bardziej entropijny, gdy coraz ciężej odróżnić w nim prawdę od kłamstwa, wielu ludzi równowagi szuka w swoim wewnętrznym mikrokosmosie. Stąd zwrot ku duchowości, stąd coraz głębszy nacisk na kontakt z własnymi emocjami, z własnym ciałem, na samoświadomość.

Jeśli szukamy prawdy, kierunkowskazów, to dziś najpewniej znajdziemy je w sobie. Nie będą one doskonałe. W chaosie nie ma przecież autostrad, więc nie dostaniemy szczegółowej mapy poruszania się po rzeczywistości, ale możemy znaleźć podpowiedzi, jak się w niej odnaleźć.

Zapewne nie bez przyczyny dziś tak wiele mówi się o mindfulness, o uważności i byciu „tu i teraz”. To pokazuje, że czujemy się zdezorientowani i zmęczeni natłokiem osobistych halucynacji i naciskiem halucynacji tworzonych przez podmioty zewnętrzne, które narzucają nam własne koncepty śnienia. Dlatego ratunku szukamy w odrzuceniu iluzji pt. przeszłość i przyszłość, i zanurzeniu się w teraźniejszości, bo jedynie ta nie zasadza się wyłącznie na konstrukcjach mentalnych, ale też na doznaniach fizycznych i emocjonalnych. Daje więc najpełniejszą namiastkę prawdy.

Świat się zmienia. Trudno powiedzieć czy na lepsze, czy na gorsze. Po prostu się zmienia. Od nas zależy, jak wykorzystamy nową wiedzę i nowe wynalazki cywilizacji. Możemy z nich zrobić nocny koszmar lub piękne marzenie senne. Jesteśmy kreatorami.

Tej autorki: Być jak stoik

może Ci się spodobać
dlaczego ludzie nie rozumieją

Dlaczego ludzie się nie rozumieją?

Ile razy zdarzyło Ci się toczyć dyskusję, w której próbujesz przekonać drugą osobę do swoich racji? Albo złościłaś…
widok z okna

Widok z okna

W związku z tym, że coraz wyraźniej ujawnia się w Polsce społeczny podział na dwa fronty – wolnościowy…

Dzień nieodległości

Dzień Niepodległości powinien skłaniać do refleksji o wolności. Niestety, od kilku lat jest okazją do walki ludzi o różnych poglądach. Nadzieja w ludziach młodych i dzieciach, którzy chcą łączyć, nie dzielić.
starość

O doświadczeniu starości

Prawdopodobnie jestem stara. Pierwszy raz pomyślałam o tym kilkanaście lat temu. Dziś jednak muszę przełknąć tę żabę. W…
ciałopozytywność

Ciałopozytywność

Gdyby przyszło oceniać moją wartość według współczesnego kanonu piękna, pewnie skończyłabym jak małe kogutki, selekcjonowane przez seksera. Według…