Wszyscy jesteśmy nienormalni

26 udostępnień
26
0
0

– Im dłużej żyję na tym świecie, tym bardziej skłaniam się ku stwierdzeniu, że normalność nie istnieje – stwierdza moja znajoma po godzinie pobytu na TikToku. Żyjąc w 2020 roku w Polsce można dojść do podobnych wniosków. Ale życie w domu wariatów ma swój urok.

TikTok to wylęgarnia freaków. Kandydatów do Nagrody Darwina można stąd czerpać garściami. Codziennie miliony ludzi wrzucają na ten serwis tryliardy migawek z życia – życia wykreowanego na potrzeby masowego odbiorcy. Pomysły, jakimi chwalą się użytkownicy aplikacji, stawiają pod znakiem zapytania zdrowie psychiczne ludzkości. I budzą zdziwienie: „Jak ten gatunek mógł w ogóle przetrwać?”.

A jednak TikTok rośnie w siłę, stając się potężnym nośnikiem marketingowym. Świat chce TikToka i chce być na TikToku, włącznie z prezydentem RP. W tym wypadku nie ma się jednak co dziwić. Śmietanka polityczna w Polsce jest bowiem iście tiktokowa. Nie wiadomo czy śmiać się już, czy płakać, rwać włosy z głowy, a może od razu ogolić się na łyso.

I jeszcze ten COVID, który prócz zdolności do rujnowania odporności ludzkiego organizmu, ma jeszcze wysoce opanowaną umiejętność produkowania głupoty. Wszak wysyp spiskowych teorii dziejów od dawna nie był tak powszechny, jak teraz.

Ale w Polsce jeszcze przed COVID-em mocno kłóciliśmy się o kwestie normy. Jedni uważali, że normą jest bycie hetero, inni – że taką samą normą jest bycie homo. Jedni, że normą w polskości jest katolicyzm i patriarchat, inni – że rozdział Kościoła od państwa i równość kobiet i mężczyzn. Są ludzie przekonani, że normą jest zjadanie zwierząt i tacy, ale których normą jest roślinnienie ludzkości. Trudno orzec, czy normą jest wycinka lasów i myślistwo czy może ochrona przyrody i zakaz polowań, zakaz aborcji vs. jej legalizacja. Na powyższych przykładach widać, że to, co dla jednych jest normą, dla innych nią nie jest. Oznacza to, że norm jest wiele.

Czy zatem możemy w ogóle mówić o normach w wymiarze uniwersalnym? Czy istnieje coś takiego jak normalność?

Co by się stało, gdybyśmy przyjęli za prawdę to, że wszyscy jesteśmy nienormalni? Może wówczas przestalibyśmy oceniać innych z pozycji wyższości? Może przestalibyśmy tworzyć podziały na równych i równiejszych, lepszych i gorszych? Może mniej łapalibyśmy uraz, a byli bardziej wyrozumiali dla naszych niedoskonałości? Może potrafilibyśmy patrzeć na drugiego człowieka z ciekawością, zamiast z lękiem czy oburzeniem, gdy nie spełnia on standardów, które my uznajemy za normę?

Jasne, że jako ludzie potrzebujemy jakichś wyznaczników, jakichś zasad, które pozwolą nam poukładać sobie rzeczywistość, posegregować ją w pewnych szufladkach, do których będziemy mogli zajrzeć w razie potrzeby i dzięki zawartym w nich wskazówkom jakoś nawigować po życiu.

Ludzie źle tolerują chaos i entropię, dążą więc do porządkowania informacji, które do nich docierają. Pozwala im to na poczucie, że mają nad czymś kontrolę. Z drugiej strony, ta potrzeba porządkowania i kontroli usztywnia ich i zamyka na nowe doświadczenia.

Tak bardzo uciekamy przed chaosem, że nie zdajemy sobie sprawy z tego, kiedy sami stajemy się tego chaosu generatorami. Popatrzmy na Polskę. Osobiście, gdy na nią patrzę, mam wrażenie, że żyjemy w ogromnym zakładzie psychiatrycznym. I jak to w zakładach psychiatrycznych bywa wszyscy uważają, że są normalni, a przynajmniej normalniejsi od innych.

Zapisz się do newslettera, bądź na bieżąco

może Ci się spodobać
Nie wszędzie zostały zniwelowane bariery dla wózków

Jak mężczyźni urządzili nam świat?

„Nie jestem feministką, ale…” – można często usłyszeć w dyskusjach o równości. Proponuję mały eksperyment. Rozejrzyjmy się wokoło.…

Trzy oblicza czasu

Odkąd pamiętam, byłam z czasem na wojnie. Deptał mi po piętach, poganiał, dyszał za plecami, że za wolno,…
widok z okna

Widok z okna

W związku z tym, że coraz wyraźniej ujawnia się w Polsce społeczny podział na dwa fronty – wolnościowy…

Rozwód – kres złudzeń

– Wszyscy wkoło się rozwodzą! – dzieli się ze mną spostrzeżeniem koleżanka, której znajomi kolejno odkrywają, że jednak…

Krzyk ma moc

Stoję na łące i krzyczę. Drę się tak, jakby ten krzyk miał rozpłatać niebo. Zdarte gardło rzęzi, pulsuje…
mniej

Mniej

Mniej słów, mniej myśli, mniej dźwięków, mniej bodźców, mniej rzeczy, mniej ludzi, mniej wrażeń, mniej uczuć… mniej problemów,…