Wolne media nie takie znów wolne?

2 udostępnień
2
0
0

Rządowy pomysł nałożenia na media podatku od wpływów reklamowych zjednoczył w ubiegłym tygodniu konkurujące ze sobą na co dzień podmioty medialne we wspólnym 24-godzinnym proteście. Ale pod spodem czarnych plansz, które przywitały widzów, internautów i czytelników 10 lutego, już takiej jedności nie było. Zrodziło się bowiem pytanie: Czy obecnie media rzeczywiście są wolne?

Protest mediów odbywał się pod hasłem #Media bez wyboru. Na jeden dzień prywatne stacje telewizyjne, rozgłośnie radiowe, portale internetowe przestały nadawać, publikować nowe treści, a pierwsze strony gazet ubrały się w czerń z wydrukowanymi na nich białym drukiem słowami sprzeciwu wobec rządowych koncepcji. Wielu pamiętającym jeszcze czasy PRL-u Polakom przypomniał się 13 grudnia 1981 roku, kiedy po włączeniu telewizorów nie było „Teleranka”, tylko w radiu poważny głos generała informował o wprowadzeniu stanu wojennego. 10 lutego 2021 roku nie było generała, za to rodacy dostali namiastkę tego, jak może wyglądać ich codzienność bez mediów prywatnych. Dostali namiastkę braku wyboru.

Trudno sobie wyobrazić bardziej dosadny i spektakularny przekaz. Na wielu rodakach zrobił on ogromne wrażenie. Wieść o proteście szeroko rozniosła się po świecie. Znów Polska była na językach. Niestety, znów nie mieliśmy powodów do dumy.

Oczywiście w od dawna podzielonym kraju – Polsce – nie można było się spodziewać, że protest ów nie stanie się zarzewiem kolejnych sporów. Dla jednych było oczywiste, że media, jak i inni obywatele tej smutnej krainy, powinny płacić podatki, więc o co tu w ogóle bić pianę? „Brawo, rząd! Dobrać się do tyłków tym tłustym kapitalistom, nierzadko opierającym swoje imperia na obcym, a nie polskim kapitale”.

Drudzy zaś widzieli w rządowym proteście kolejną manipulację i następny krok (po sądach, kobietach, osobach LGBT+) w zabieraniu rodakom wolności. I oczywiście wszystko to pod płaszczykiem dobrych intencji: zmieniamy sądy – niby oczyszczając je z układów i układzików, kobietom odbieramy prawo wyboru – rzekomo po to, żeby chronić życie, osobom LGBT+ odbieramy prawa – by te czasami nie zaraziły innych swoją „chorą ideologią”, a media prywatne opodatkujemy, by sfinansować walkę z COVID.

Każdy, kto ma choć trochę oleju w głowie, wie, że wolność odbiera się ludziom po kawałku, tak jak to w swoim wierszu Niewola opisał Kornel Filipowicz:

W państwie totalitarnym
Wolność
Nie będzie nam odebrana
Nagle
Z dnia na dzień
Z wtorku na środę
Będą nam jej skąpić powoli
Zabierać po kawałku
(Czasem nawet oddawać
Ale zawsze mniej, niż zabrano)
Codziennie po trochę
W ilościach niezauważalnych
Aż pewnego dnia
Po kilku lub kilkunastu latach
Zbudzimy się w niewoli

Ale nie będziemy o tym wiedzieli
Będziemy przekonani
Że tak być powinno
Bo tak było zawsze.

I każdy, kto ma trochę oleju w głowie, oczy i uszy otwarte wie, że tak właśnie obecnie robią rządzący Polską politycy. I mając tę wiedzę wcale nietrudno dojść do wniosku, że uderzenie w media to taki właśnie kolejny krok w totalizowaniu się naszego państwa. Bo bez zachowania różnorodności w mediach nasz wybór zostanie ograniczony. Będziemy skazani na jeden tylko przekaz – przekaz serwowany przez rządowe tuby propagandowe. Na myślenie i spojrzenie monokulturowe. A jak widzimy po procesach związanych z przyrodą, z dewastacją ziemi do jakiej doprowadził brak troski o bioróżnorodność, łatwo się domyślić, jakimi skutkami grozi monokulturowość. Ziemia staje się pustynią. To samo może stać się z nami. Umysłowo ewoluujemy do niezdatnego do niczego ugoru.

Wolność w rozumieniu dostępu do różnorodności, do wyboru jest szalenie ważna. I w tym kontekście lutowy protest mediów był wydarzeniem niezwykle istotnym.

Jednak moją uwagę zwróciła przeplatająca się pomiędzy orędownikami tego protestu a jego przeciwnikami grupa innych głosów, które pod znakiem zapytania stawiały kwestię wolności samych mediów.

„Czy można w ogóle mówić o wolności mediów obecnie, skoro są one zależne od reklamodawców? Co za różnica – być na usługach partii, a być na usługach jakiejś prywatnej korporacji, która cię sponsoruje?” – pytają zarówno niepracujący w mediach obywatele, jak i sami dziennikarze.

Malina Błańska o niezależności mediów

Jeszcze innym trudno było współczuć mediom i przyłączyć się do obrony ich wolności, bo pytali: „A gdzie byliście, jak nam odbierano prawa, jak na nas narzucano podatki? Daliście nam możliwość wyboru różnych stanowisk i opinii, gdy przyszedł COVID, czy trzepaliście kasę na naszym strachu i na podsycaniu go?”.

może Ci się spodobać
równowaga

Równowaga

„Równowaga”, jak każde słowo, stanowi jedynie szkielet, na którym umysł nadbudowuje mięsiwo, materię złożoną z własnych chciejstw, wyobrażeń…

Wojna?

Na ulicach, w mediach, w sieci wybrzmiewają obecnie hasła: „To jest wojna!”, „To rewolucja!”, a my w SiedemÓsmych…

Uratuje nas śmiech

W nowy rok wchodzę, konając ze śmiechu. Boli mnie przepona, bolą mięśnie twarzy i narządy wewnętrzne. Przez cały…

Dzień nieodległości

Dzień Niepodległości powinien skłaniać do refleksji o wolności. Niestety, od kilku lat jest okazją do walki ludzi o różnych poglądach. Nadzieja w ludziach młodych i dzieciach, którzy chcą łączyć, nie dzielić.
nieuczciwość

Nieuczciwość

O nieuczciwości myślimy wtedy, gdy słyszymy o jakimś przekręcie, oszustwie na dużą skalę czy innej haniebnej niegodziwości. Kojarzymy…

Przebodźcowani

Słyszeliście kiedyś o przyznaniu prestiżowej nagrody literackiej za twórczość niekoncentrującą się na jakiejś ludzkiej, zwierzęcej, lokalnej lub globalnej…