Wojny Podwórkowe
Maria Zmyślony, Mateusz Zmyślony, Wojny podwórkowe, wyd. MANDO, 2019

„Wojny podwórkowe” – wspólna książka ojca i córki

6 udostępnień
6
0
0

Jak opowiedzieć dziecku o wartościach, które budują cywilizację? Jak te wartości przekazać nie ukrywając, że świat może być czasem trochę straszny i zły? Jak nauczyć dziecko odwagi i walki o to, co dla niego lub społeczności, w której żyje ważne? Marysia Zmyślony i Mateusz Zmyślony wspólnie podjęli się karkołomnego zadania odpowiedzenia na te pytania.

Mateusz Zmyślony to przedsiębiorca, myśliciel i twórca koncepcji ekonomicznej, która w przyszłości ma wyprzeć ekonomię chciwości, zastępując ją ekonomią wartości. Przede wszystkim to jednak tata Marysi, dziś już prawie 15-letniej nastolatki, ale w momencie, gdy wspólnie postanowili napisać książkę, dziewczynka miała 12 lat.

Marysia od dziecka towarzyszyła tacie, gdy ten toczył dorosłe dysputy na temat wartości społecznych z innymi dorosłymi. Ojciec uważał, że córka i tak nic z nich nie rozumie, aż pewnego dnia zapytał ją wprost, czym według niej jest ekonomia wartości. Ośmioletnia wówczas Marysia w dwóch zdaniach celnie podsumowała to, co on z dorosłymi rozwlekle opisywał na setkach stron w swoich pracach naukowych. Dla Mateusza Zmyślonego odkrycie córki na nowo stało się początkiem rodzicielskiej przygody. Uważniej zaczął się wsłuchiwać w to, co jego latorośl ma do powiedzenia, jak widzi świat i jaki świat chciałaby tworzyć.

Standardem w ich teamie stały się długie rozmowy. Gdy w jedne z wakacji wybrali się wspólnie w trasę po Polsce, by wiejskimi ścieżkami przemierzać ją wolno terenówką, ich ulubionym zajęciem w trakcie podróży było wspólne tworzenie opowieści.

Czytaj też: Uzdrowić ekonomię, zbudować nowy, lepszy świat – część I – wywiad z Mateuszem Zmyślonym

– Moja córka uwielbiała snuć w drodze różne wymyślone historie, które ja później uzupełniałem. Tzn. ona zarzucała fabułę, którą ja rozwijałem. W sumie to ciężka praca. Całodniowa burza mózgów – opowiada Mateusz Zmyślony. – Pewnego dnia, zmęczony tymi jej fabułami, które miałem rozwijać, zaprotestowałem. „Dobra, tato. W takim razie ty będziesz opowiadał, jakąś najnudniejszą, najmniej zrozumiałą dla mnie historię ze świata dorosłych, a ja ją będę modyfikować” – powiedziała Marysia. Z jakiejś przekory chyba, postanowiłem opowiedzieć jej Jądro ciemności Josepha Conrada. A trochę też dlatego, że według mnie ta, dla dzieci kompletnie niestrawna lektura porusza najistotniejsze kwestie dotyczące człowieka, społeczności, funkcjonowania ludzkiego świata. No i się zaczęło.

Jądro ciemności na osiedlowym podwórku

W dużym skrócie fabuła Wojen podwórkowych opowiada o tym, jak pewna dziewczynka (Marie) wraca z zagranicznych wojaży do rodzinnego domu i zastaje tam sterroryzowane przez bandę złych ludzi miasto. Leżące nad rzeczką Kongo, podzielone na siedem podwórek (siedem krain) miasteczko, żyje w strachu przed władzą nastolatka Marcusa, chłopaka z poprawczaka, który siłą podporządkował sobie 90 proc. mieszkańców i właśnie szykuje się do zdobycia ostatniego wolnego terytorium – podwórka Marie oraz jej przyjaciół. Dziewczynka nie zamierza na to bezczynnie patrzeć, ale wspólnie z przyjaciółmi postanawia zawalczyć o ich teren, a następnie uwolnić spod tyrańskich rządów inne podwórka. Inteligencja, spryt, kreatywność, wiara w słuszność obranego celu pozwalają jej pokonywać kolejne przeszkody, i to bez rozlewu krwi. Co więcej sposób, w jaki działa sprawia, że jej wrogowie stają się jej poplecznikami. Obyta w świecie Marie zdaje się doskonale rozumieć różnorodność ludzkiej natury i mechanizmy, którym ulegają ludzie czy całe społeczności. W przeciwieństwie do swoich kolegów i koleżanek, którym oczywiście też nie brakuje pomysłowości, odwagi i zapału, zdaje się widzieć szerzej i więcej, tak jak gros ludzi, którzy widzieli już kawałek świata, poznali różne kultury i nic, co ludzkie nie jest im obce. Dziewczynka ma charyzmę, ale też obok siebie grono fajnych, tylko nieco mniej pewnych siebie niż ona, ludzi. Nie jej jednostkowa odwaga i walory stanowią tutaj zatem bat na wroga, lecz wspólne uzupełnianie się w talentach, kompetencjach oraz wzajemny szacunek i zaufanie, jakim darzą się wszyscy członkowie tej małej, a potężnej grupy.

Jak czytamy w podsumowaniu Wojen podwórkowych, są one opowieścią o tym, że:

„(…) zgoda, spokój i porządek nie są dane raz na zawsze, że o wolność trzeba umieć walczyć. Że na cywilizację składa się wiele różnych wartości, a równowaga między nimi daje szansę na dobre, szczęśliwe życie dla dobrych ludzi. Że zgoda buduje, a niezgoda rujnuje. Że współpraca daje lepsze rezultaty niż działanie w pojedynkę. Że agresja może bywa skuteczna, lecz na krótką metę – na dłuższą metę zaś wygrywa mądrość, dobro i pozytywne nastawienie. Że zło dobrem można zwyciężać. Że z brutalną siłą można wygrać dzięki inteligencji, ale sama siła nie jest niczym złym – tylko należy używać jej mądrze i nikogo nie krzywdzić. Że należy słuchać i doceniać innych. (… ) Że o lepszy świat należy walczyć. I że ta walka o lepszy świat może być wspaniałą przygodą”.

To jeszcze nie koniec historii

Napisanie Wojen podwórkowych przez tatę i córkę wpłynęło na nich samych. Tato Zmyślony, gdy dowiedział się, że mimo napisania przez jego Marysię książki, w szkole, do której chodziła, nijak tego nie doceniono (córka dostała zaledwie ocenę dobrą z języka polskiego na koniec roku), zdenerwował się i przeniósł córkę do szkoły waldorfskiej, gdzie nie ma ocen, a wszystkie lekcje – jeśli tylko to możliwe – odbywają się na łące.

I bynajmniej nie chodziło mu o urażoną dumę rodzica. Mateusz Zmyślony doszedł po prostu do wniosku, że szkoła, która nie jest w stanie docenić kreatywności dziecka i na każdym kroku tę kreatywność ignoruje bądź bojkotuje, nie jest placówką edukacyjną, a jedynie systemowym erzacem takiej placówki. Pracując z córką nad stworzeniem Wojen podwórkowych widział jak wiele treści edukacyjnych można w ten sposób dziecku przekazać i jak chętnie ono je przyswaja. I to bez żadnej presji, nakazów i zewnętrznych motywatorów. Tworząc fabułę Wojen… Marysia nie tylko poznawała nowe zwroty, nowe fakty historyczne czy nowe postacie literackie, ale dowiadywała się też wiele z zakresu psychologii społecznej, socjologii, zarządzania itd. Co więcej, tak zasmakowała w tego typu edukacji, że wspólnie z tatą zaczęli pisać scenariusz przygodowego serialu historycznego o piratach, opartego na faktach.

Polecamy: Podejście Montessori – wszechstronny rozwój dziecka

– Gotowy jest już treatment, w sumie 860 stron – mówi z dumą tato Zmyślony. – Historia zaczyna się w 1396 roku i jest opowieścią o Bractwie Witalijskim działającym na Bałtyku, o pirackim państwie, które istniało na Gotlandii i które według naszej, zawartej w scenariuszu tezy stworzyło pierwszą Republikę Wolności Obywatelskiej. Byli naprawdę potężni, pokonali Hanzę, przejęli kontrolę nad Bałtykiem, stali się potężną organizacją 1500 piratów, zarządzaną przez bardzo fajnych ludzi. Byli na tyle bezczelni, że na zdobytej Gotlandii założyli własne miasto-państwo, negujące ówczesny porządek społeczny: na wyspę przez lata uciekali wszyscy prześladowani w ciemnej, średniowiecznej Europie – czarownice, geje, lesbijki, wolnomyśliciele itd. Wkrótce idziemy z naszym scenariuszem do wielkich wytwórni. Jeśli serial trafi do produkcji, docelowo ma mieć 12 sezonów, bo jego fabuła toczy się przez kolejne stulecia, aż do współczesności. Jak dobrze pójdzie, będzie to produkcja większa od „Gry o tron” – śmieje się.

Widać w domu Zmyślonych mają rozmach. Wartością dodaną pisania scenariusza była konieczność zrobienia przez ojca i córkę ogromnego historycznego researchu.

– Zmusiło nas to do poznania historii. Ale nie takiej historii, jakiej uczą w szkołach, a która jest marnym wycinkiem może 3 proc. tego, co się ciekawego w historii wydarzyło, lecz historii przez wielkie H – opowiada ojciec dziewczynki. – Nauczyliśmy się z Marysią dochodzić do końca internetu, odkopywać mało komu znane prace naukowe. Rozmawiałem już kilka razy z profesjonalnymi historykami, specjalistami od średniowiecza i na widok wyszperanych przez nas historii byli w… szoku. Dla mnie i dla mojej córki to jest właśnie nauka, a nie jakieś opresyjne systemidła wymuszane. Gdybym jeszcze miał umysł bardziej lotny, jeśli chodzi o przedmioty ścisłe, moglibyśmy się też przy okazji w praktyczny sposób uczyć matematyki czy astronomii, bo przecież w historii o piratach zajmujemy się także nawigacją po morzach i oceanach – ubolewa.

Mateusz Zmyślony na bazie doświadczeń swoich i Marysi zajął się aktualnie walką o zmianę systemu edukacji w Polsce. Wspólnie z innymi ekspertami przygotowuje teraz dla miasta Krakowa publikację „Edukacja”, dedykowaną dyrektorom polskich szkół.

Książka Marysi i Mateusza Zmyślonych została w tym roku nominowana do Ogólnopolskiej Nagrody Literackiej im. Kornela Makuszyńskiego.


Maria Zmyślony, Mateusz Zmyślony, Wojny podwórkowe, wyd. MANDO, 2019

Zapisz się do newslettera, bądź na bieżąco

może Ci się spodobać
Emmanuel Carrère JOGA

Cofnij stopy do przodu

W kulturze zachodniej pomysł, że można zjeść ciastko i mieć ciastko wydaje się absurdem, oznaką nierealnych roszczeń, oczekiwaniem…

(Nie) bądź grzeczna!

Prezentację TED TALK z jej udziałem odtworzono prawie 5,5 miliona razy. Gdy była na fali, kibicowano jej. Gdy…
kobiety kryminał

Jakie kryminały czytają kobiety i dlaczego?

Zbrodnia, morderstwo – zazwyczaj brutalne, misternie zaplanowane lub popełnione w afekcie, okraszone zdradą, oszustwem. Historie przepełnione cierpieniem, lękiem,…