Wojna?

402 udostępnień
402
0
0

Na ulicach, w mediach, w sieci wybrzmiewają obecnie hasła: „To jest wojna!”, „To rewolucja!”, a my w SiedemÓsmych publikujemy mandalę z wulgarnym słowem. Świat stanął na głowie? Ludziom wszystko się pomieszało? A może nareszcie nastąpił czas zdrowienia?

Jak słyszę słowo „wojna”, krew zamarza mi w żyłach. Choć swoje lata już mam, prócz stanu wojennego na początku lat 80. XX wieku, żadnej wojny nie przeżyłam. Należę jednak do pokolenia, którego dziadkowie doświadczyli dwóch wojen światowych. Wiem, jak wielki ślad na psychice ona zostawia. I to nie tylko na psychice pokolenia, które bezpośrednio ją przeżyło, ale także kolejnych. W Polsce widać to szczególnie wyraźnie, bo w narodowym schemacie, zamiast pogłębiania świadomości i wyciągania wniosków z tragicznych wydarzeń przeszłości, mamy raczej wpisane pielęgnowanie wojennych ran i rozdrapywanie strupów. To też efekt wojny i kilkusetletniego zniewolenia (zabory).

Wydaje się, że jako naród trawieni jesteśmy syndromem sztokholmskim. Z jednej strony zdaje się nam, że dobrze rozpoznajemy zło, że potrafimy wskazać i nazwać oprawców, ale nie rozpoznajemy ich, gdy owi oprawcy odradzają się w społecznej, nigdy do końca nieuzdrowionej, tkance. Ba… wielu z nas widzi w nich nawet swoich zbawców, co zresztą jest charakterystyczne dla ofiary długotrwałej przemocy.

Dlaczego o tym piszę? Bo to, co dziś obserwujemy na ulicach naszego kraju, coś co nazwałabym na tę chwilę raczej buntem młodych, niż wojną czy rewolucją, jest światełkiem w tunelu, nadzieją na przerwanie chocholego tańca, w którym pląsamy od lat. Pamięć krzywd doznanych w poprzednich pokoleniach blaknie, stając się co najwyżej blizną, a nie strupem do nieustannego zdrapywania. Jest zatem szansa na to, że nowe pokolenie, to które dziś spaceruje ulicami, będzie myślało nie umysłem ofiary, ocaleńca, lecz człowieka zdrowego, wolnego od powikłań chorobowych.

Choroba, kryzys, jeśli uda się przez nie przejść, jeśli leczenie przebiegnie dobrze, mogą być cennym doświadczeniem, mogą nas nawet wzmocnić, dodać życiowej mądrości. Rzecz w tym, że my – Polacy – nigdy nie zdecydowaliśmy się na terapię. Nie przepracowaliśmy rzetelnie dawnych traum. Sami w dzieciństwie bici, powielaliśmy bicie w kolejnych generacjach, z bicia czyniąc tradycję.

Szukaliśmy winnych, gloryfikowaliśmy dzielność ocalonych i pamięć ofiar, ale nigdy do końca nie przyjrzeliśmy się samym sobie, nigdy do końca nie pozwoliliśmy sobie na wyrażenie uczuć: smutku, żalu, wściekłości, rozpaczy, lęku. Zawsze dzielni, zawsze zwycięzcy, nigdy winni, a w sumie wielopokoleniowo ślepi i wewnętrznie zniewoleni.

Prawdopodobnie dla wielu z nas – z pokoleń dziedziczących wielowiekowe traumy – los jest już przesądzony. Należymy – czy chcemy, czy nie – do starego świata, który wydaje się niechybnie umierać. Nowy świat stawia przed nowymi pokoleniami trudne wyzwania (zmiany klimatyczne, rewolucja cyfrowa). Konieczna jest diametralnie różna od znanej nam – starym – świadomość.

I taką przemianę m.in. miała symbolizować nasza mandala z wpisanym w nią słowem „wypierdalać”.

Mandala „Wypierdalać”
Emilia Zarębska – Emizar

Komentowaliście ją, wyrażając pewną konsternację: „Ale jak to? Mandala z wulgaryzmem? To jakoś nie pasuje do profilu SiedemÓsmych. Przecież deklarujecie, że chcecie mówić o dążeniu do doskonałości, o wzrastaniu, o rozwoju, o zmianie”.

Dla nas ta mandala z pozornie niepasującym do jej urodziwości brzydkim słowem to właśnie symbol wielkiej zmiany. Z jednej strony zdejmowania twardej i lepkiej warstwy lukru, którym dotychczas przykrywano rozmaite sprawy, czyniąc z nich swoiste tabu, które pod owym lukrem zaczynało gnić i przybierać znamiona trawiącej ciało od środka gangreny. Z drugiej, symbolem twarzy nowego pokolenia, która wszystkimi porami domaga się autentyczności. To pokolenie mówi: „Dość kłamstw, dość ściemy, dość serwowania nam kanapki z g….”.

My – starsze pokolenia – jako ofiary z syndromem sztokholmskim, kanapki z g… łykamy dość łatwo i bez popitki. Na takiej diecie lecimy od lat. Istotą tkwienia w traumatyzującej sytuacji jest wyczekiwanie przez ofiarę na miesiąc miodowy kata. Gdy on przechodzi miesiąc miodowy, my mamy chwilę wytchnienia, ale podskórnie i tak wyczekujemy ciosu, bo wiemy, że ten dobry czas szybko się skończy. Z kanapką z g…. jest podobnie: toksyczny burger znajduje się w opakowaniu złocistej i smakowicie wyglądającej na zewnątrz bułki.

Młodzi nie dają się już na to nabrać. Oni taką bułkę od razu wyrzucają do śmieci.

Do czasu wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 22 października młodych być może mało obchodziło, gdy my łykaliśmy te toksyczne burgery, serwowane nam przez innych „staruchów”. „Chcą, niech łykają, niech się trują, co nam do tego?” – zdawali się mówić młodzi. Ale wyrok TK dotknął bezpośrednio ich samych. Starzy zdecydowali o przyszłości milionów młodych kobiet i pośrednio także młodych mężczyzn. A to już nie było im obojętne. A że nie nawykli, jak my, do tłumienia w sobie uczuć, od razu dali wyraz swojej wściekłości. Poniekąd pokazali też nam – starszym – że właśnie to jest zdrowa reakcja, że to wyzwala, że jest lepsze niż gromadzenie w sobie złości przez lata i zaniechiwanie różnych działań ze strachu przez oprawcą. Z nadzieją, że jakoś to będzie, że może mu przejdzie, że w sumie przecież ów oprawca to też człowiek.

„Wypierdalać z tym gównem!” – mówią młodzi. I jest to szalenie ważny moment narodowej terapii. Bo nie ma możliwości wyzdrowienia, jeśli non stop zażywamy truciznę. Nie ma szansy na prawdę, dopóki nie zdecydujemy się zmierzyć z kłamstwami, którymi żyjemy. Najwyższy czas, by przestać zwracać uwagę na opakowanie (kanapka z g…, brzydkie słowo) i zwrócić większą uwagę na kryjącą się w nim zawartość. Bo to, co piękne i smaczne może kryć w sobie trutkę, a to, co brzydkie na zewnątrz i gwałcące nasze ślinianki, stanowić lekarstwo.

A wojna? Mam nadzieję, że do niej nie dojdzie. Bo każda wojna to kolejne traumy, kolejne rany, kolejne ofiary i oprawcy. I paradoksalnie to właśnie my – starsi – możemy wiele zrobić, by do tej wojny nie dopuścić. Zacznijmy od zmiany diety (nigdy więcej kanapek z g…), pozwólmy wyrażać emocje młodym, wsłuchajmy się w nie i starajmy się usłyszeć, co mówią, zadbajmy o to, by ich głos był słyszany. Zróbmy dla młodych przestrzeń i mądrze ich wspierajmy, uważając, by nie zatruć ich tym, co w nas toksyczne.

Wyzwania nowego świata są na tyle trudne, że aby stawić im czoła młodzi muszą mieć wiele sił. Rozpoznajmy więc to, co w nas zdrowe i dobre, i stawiajmy przed młodymi drabiny, budujmy mosty, by było im łatwiej osiągać cele. Ich cele.

PS. Być może protesty wycichną, bo z emocjami, których nie zamiata się pod dywan, lecz ujawnia na bieżąco, jest tak, że wystrzeliwują gwałtownie jak błyskawica, ale i szybko opadają.

Ale nie pozwólmy ich unieważnić. Nie dajmy się zaszczepić kolejną toksyną, która będzie nam sączyć jad hasłami: „Ot, słomiany zapał”, „Pokrzyczeli, pokrzyczeli i się znudzili”. Być może pojawi się przestrzeń na kolejne błyskawice, być może dzięki nim zacznie się robić jaśniej w mrokach straumatyzowanej narodowej świadomości.

Burza to żywioł. Jedna przyniesie zniszczenia i klęskę, inna upragniony deszcz. Czasami ta sama burza może przynieść i jedno, i drugie w zależności od regionu. Nad żywiołem nie mamy kontroli.

Jednak tak czy inaczej pamiętajmy, że każda burza ostatecznie jest zapowiedzią słońca. Oby tym słońcem mogło się cieszyć jak najwięcej z nas.

Zapisz się do newslettera, bądź na bieżąco

może Ci się spodobać
równowaga

Równowaga

„Równowaga”, jak każde słowo, stanowi jedynie szkielet, na którym umysł nadbudowuje mięsiwo, materię złożoną z własnych chciejstw, wyobrażeń…
nieuczciwość

Nieuczciwość

O nieuczciwości myślimy wtedy, gdy słyszymy o jakimś przekręcie, oszustwie na dużą skalę czy innej haniebnej niegodziwości. Kojarzymy…

Ty też możesz być Beatą K.

Fala pomyj wylała się w ostatnich dniach na polską piosenkarkę, którą zatrzymano za jazdę po pijaku. To ciekawe,…
wolne media

Wolne media nie takie znów wolne?

Rządowy pomysł nałożenia na media podatku od wpływów reklamowych zjednoczył w ubiegłym tygodniu konkurujące ze sobą na co…

Wszystko jest ściemą

W dobie fake newsów, deepfake’ów, manipulacji informacjami i sterowania naszą aktywnością przez cyfrowych gigantów, coraz częściej pada pytanie…