Bartek Fetysz
Bartek Fetysz

Wkurzony – rozmowa z Bartkiem Fetyszem

231 udostępnień
231
0
0

 
Masz jakieś autorytety?

Moim autorytetem pisarskim jest Gretkowska. Na niej się uczyłem. Pamiętam Namiętnik – pierwszą jej książkę, którą czytałem. Nikt tak jak ona nie potrafi pisać o seksie.

Autorytetami zawsze były dla mnie kobiety. Na pierwszym miejscu Kate Moss i mama, Kiler – mój wielki wzór walki o to, co ważne. Przez długi czas pełniła rolę matki i ojca. Tak, więc na pewno mama, potem Kora, Czubaszek, Grace Jones i Magda Parys. Magdę Parys podziwiam za to, z jak wielką pokorą potrafi mówić o trudnych sprawach. Jest w tym tak oldskulowo kulturalna i wyważona. Ja tego nie umiem. To jest jedyna osoba, która mówi do mnie „Barteczku” albo „Bartusiu”. Dzwoni i mówi: „Barteczku, bardzo mądry tekst napisałeś, ale nie mogę wybaczyć ci tego, że kilka lat temu coś tam napisałeś o Joannie Krupie czy o Dodzie”. I ona mi to do dzisiaj wypomina, ale nagrywa też długie wiadomości głosowe i czyta mi swoje książki… Bo ja to bardzo lubię. Bardzo się szanujemy. No i kocham, absolutnie i doszczętnie, Violettę Villas. Taka sama dzikuska jak ja. Na nią też Polska nie była gotowa.

Wywiad z Magdaleną Parys przeczytasz TUTAJ

Umysłowe petardy masz wśród swoich autorytetów…

No nie? Nie lubię cipowatych osobowości. Nie lubię ludzkich rynien, przez które wszystko przepływa. Lubię ludzkie tamy. Wchodzi taka osoba do pokoju i wszystko się zatrzymuje. I ty wiesz, że to jest mocna osobowość. Czekaj, bo myślę jeszcze o facetach – autorytetach… Jezu, czy ja lubię jakiegoś mężczyznę? O! Mam, Hugh Jackman!

To mnie zaskoczyłeś!

To jest bardzo dobry człowiek. Poza tym obaj mamy urodziny 12 października (śmiech). Lubię go, bo to bardzo normalny facet, który świetnie wygląda, nie ma na swoim koncie żadnych skandali, jest doskonałym partnerem, aktorem, odnajduje się w każdej roli: od Marvela, przez komedie, po dramaty. Według mnie on wciąż jeszcze czeka na swoją wielką rolę. Ale jak na nią trafi, to świat oszaleje na jego punkcie jeszcze bardziej.

Podoba Ci się twoje życie, lubisz się takim, jakim jesteś?

Czerpię z życia garściami. Kiedyś, w chorobie, bo depresja to choroba, wielokrotnie myślałem o tym, żeby je zakończyć. Bolały mnie wnętrzności. Marzyłem o ciszy w głowie. Ale jak dostajesz drugą szansę, wówczas potrafisz ten dar życia bardziej docenić. Uczysz się w życiu rozkoszować. Pływać w nim jak w basenie. Ja sobie właśnie w to życie nurkuję. I kocham ten hałas w głowie. To taki dźwięk deszczu metafor. Obijają mi się o dach czachy i spływają przez rynny palców na klawiaturę.

Ładnie słowa dobrałeś.

Powiem ci tak poetycko, że życie moje jest kompilacją różnych płyt kompaktowych i piosenek. Przez wiele lat nie lubiąc siebie, będąc w toksycznych relacjach, toksycznych związkach, tą swoją nutę między piosenkami przeskakiwałem, a dziś jestem swoją ulubioną piosenką. Lubię tę melodię, która we mnie płynie, bo wiem, że podążam w dobrą stronę. Napotykam wciąż opory i mury, ale już wiem, w którym kierunku zmierzam. Wreszcie czuję, że żyję w zgodzie ze sobą.

Masz jakiś cel, misję?

Chciałbym trochę naprawić świat. Wiem, że to nieco dziwnie brzmi, ale chciałbym móc dać ludziom nadzieję. Nawet jak krytykuję tę Polskę, to mam w sobie wiarę, że może jeszcze będzie lepiej. W zasadzie krytykując, próbuję powiedzieć: „Słuchajcie, to jest złe i nigdy się nie zgadzajcie na to, żeby wam wmówili, że to jest dobre”. Chciałbym, żeby ludzie nauczyli się odcinać balasty przy nogach i żeby latali. Bo ja chcę w ludziach widzieć najlepszą ich wersję. Chcę, żeby lśnili swoją mądrością, a nie porażali głupotą.

Tej autorki: Krótko, intensywnie i „bye”. Rzecz o współczesnych związkach


może Ci się spodobać
Stoik Piotr Stankiewicz

Być jak stoik

Oprócz rzeczy zależnych i niezależnych od nas, co jeszcze buduje te fundamenty?Fakty – wyobrażenia, tudzież fakty – narracje,…