Witamina D – dlaczego prawie wszyscy powinni ją suplementować

97 udostępnień
97
0
0
Najnowsze badania dowiodły, że witamina D ma większy wpływ na zdrowie, niż dotychczas sądzono. Właściwy jej poziom w organizmie obniża ryzyko raka piersi i osteoporozy oraz rozwoju choroby Alzheimera, zapewnia ładną skórę i dobry nastrój. Problem w tym, że 90 procent dorosłych Polaków cierpi na niedobór witaminy D.
Co to takiego witamina D?

To jedna z czterech witamin rozpuszczalnych w tłuszczach, odkryta przez amerykańskiego biochemika Elmera McColluma. Co ciekawe, pod tym pojęciem rozumie się nie jeden, lecz dwa związki organiczne, rozpuszczalne w tłuszczach: mniej istotną dla organizmu człowieka witaminę D2 (ergokalcyferol) oraz witaminę D3 (cholekalcyferol). Pierwsza występuje w grzybach i roślinach, charakteryzuje się niższą aktywnością biologiczną, druga syntetyzowana jest w naszej skórze pod wpływem słońca lub też dostarczana w produktach spożywczych pochodzenia zwierzęcego bądź suplementach diety. O naturalnych źródłach witaminy D przeczytaj: Magda Maciejczyk „Jak zadbać, by nie brakowało nam witaminy D”

Do czego jest nam potrzebna witamina D?

Najbardziej znana jest z pozytywnego wpływu na kości – wzmacnia je, zmniejsza ich podatność na złamania. Liczne badania, m.in. prowadzone przez naukowców Uniwersytetu w Edynburgu, udowodniły, że witamina D kontroluje wchłanianie wapnia z układu pokarmowego i pomaga regulować jego metabolizm, przez co zapobiega demineralizacji kości u dorosłych i krzywicy u dzieci. Bierze również udział w przemianach wapniowo-fosforowych ustroju, pobudza mineralizację nie tylko kości, ale też zębów. Pozytywnie wpływa na komórki mięśniowe, zwiększa elastyczność żył i naczyń krwionośnych, co przekłada się na prawidłowe ciśnienie krwi. Dzięki niej również dobrze funkcjonuje układ krążenia. Zwiększa wydolność i wydajność organizmu, działa ochronnie na serce.

Odpowiedni poziom witaminy D bezspornie warunkuje kondycję komórek nerwowych, zmniejszając ryzyko rozwoju chorób neurologicznych, np. choroby Alzheimera. W trzustce stymuluje wydzielanie insuliny. Jest też coraz więcej dowodów wskazujących na jej korelację z ryzykiem wystąpienia cukrzycy. Udowodnili to np. fińscy naukowcy, którzy 30 lat obserwowali 10 000 dzieci. Te, które w okresie niemowlęcym regularnie otrzymywały 2000 IU witaminy D na dobę, miały o 90 procent mniejsze ryzyko zachorowania na cukrzycę typu 1 niż te, które nie otrzymywały takiej suplementacji. Są też wyniki badań, które wykazują, że u tych osób suplementacja słonecznej witaminy jest w stanie poprawić insulinowrażliwość komórek, a wtedy spada poziom glukozy w krwi. Dodatkowo, jak wynika z badań Amerykańskiego Stowarzyszenia Medycznego, witamina D łagodzi dyskomfort związany z zespołem napięcia przedmiesiączkowego. To dlatego, że poprawia przyswajanie wspomnianego już wapnia oraz magnezu. A kiedy poziom tych pierwiastków w organizmie jest wyższy, rzadziej pojawiają się bolesne skurcze macicy, bóle głowy czy uczucie rozdrażnienia. Na tym nie koniec. Aktywny hormon witaminy D, kalcytriol, pomaga regulować zarówno wrodzony, jak i adaptacyjny układ odpornościowy, naszą pierwszą i drugą linię obrony przed patogenami. Wyzwala m.in. produkcję katelicydyny i innych defensyn – naturalnych środków przeciwwirusowych, zdolnych do zapobiegania replikacji wirusa i przedostaniu się do komórki. Może zwiększać liczbę określonego rodzaju komórek odpornościowych (komórek T CD8 +), które odgrywają kluczową rolę w usuwaniu ostrych infekcji wirusowych (takich jak grypa) w płucach oraz tłumi prozapalne cytokiny, cząsteczki wydzielane z komórek odpornościowych, które, jak sugeruje ich nazwa, sprzyjają stanom zapalnym.

Witamina D ma też wpływ na naszą urodę. Reguluje biologiczny cykl naskórka i tym samym pozytywnie oddziałuje na naturalne funkcje skóry: regenerację oraz gojenie ran. Jej niedobór spowalnia proces odnowy, martwe komórki zalegają na powierzchni skóry, która staje się poszarzała i mało jędrna.

Naukowcy uważają, że w czasach obecnie panującej pandemii szczególnie warto dbać o prawidłowy poziom witaminy D. Jedno z ostatnich badań nad witaminą D wykazało, że w 20 krajach europejskich istnieje związek między niskim poziomem witaminy D i wyższą liczbą przypadków COVID-19 a śmiertelnością. Naukowcy twierdzą, że witamina D może chronić przed infekcją wirusową i łagodzić objawy COVID-19 i jej powikłania, w tym burzę cytokin. Po pierwsze, witamina D wspomaga produkcję peptydów przeciwdrobnoustrojowych w nabłonku oddechowym, przez co chroni organizm przed infekcją wirusem i hamuje rozwój objawów COVID-19. Po drugie, witamina D może pomóc zmniejszyć odpowiedź zapalną na zakażenie SARS-CoV-2. To bardzo ważne, bo w tej chorobie nadmierna aktywacja układu odpornościowego wiąże się z gorszym rokowaniem. Badanie prowadzone w maju wykazało, że w krajach Skandynawii, które mają niższą liczbę przypadków COVID-19 w porównaniu z południem Europy, mieszkańcy mają wyższe poziomy witaminy D. W USA i we Włoszech oraz w Hiszpanii, w których pandemia zebrała największe żniwo, od lat mówi się o niedoborach witaminy D, szczególnie u osób starszych. Osoby w instytucjach, takich jak szpitale i domy opieki, są bardziej narażone na poważny niedobór witaminy D z powodu braku ekspozycji na słońce lub niedoborowej diety. Dodatkowo przyczynia się do tego ciemniejsza karnacja, ponieważ zwiększona pigmentacja skóry powoduje zmniejszenie produkcji witaminy D w trakcie ekspozycji na słońce. Faktem tym naukowcy tłumaczą wysokie statystyki śmierci wśród Afroamerykanów w Stanach Zjednoczonych.

Czym grozi niedobór witaminy D?

Okazuje się, że lista chorób spowodowanych jej deficytem w naszym organizmie wciąż się wydłuża. Wiadomo np. że deficyt może utrudniać zajście w ciążę. Naukowcy tłumaczą to tym, że im niższe stężenie witaminy D we krwi, tym wolniej dojrzewają komórki jajowe. Dzieje się tak, ponieważ witamina D wpływa na działanie gonadotropiny, hormonu wytwarzanego w przysadce mózgowej i niezbędnego do prawidłowej pracy jajników. Szczególnie ważna jest w sezonie jesienno-zimowym. Zwiększa produkcję przeciwciał oraz substancji bakteriobójczych (naturalnych antybiotyków), dzięki czemu usprawnia pracę układu immunologicznego i osłabia podatność na infekcje. W komórkach odpowiedzialnych za walkę z infekcjami znajdują się receptory, które dopiero gdy połączą się z cząsteczkami tej witaminy, są zdolne do obrony przed wirusami i bakteriami – donoszą naukowcy z całego świata, w tym m.in. z Zakładu Biochemii i Medycyny Doświadczalnej Centrum Zdrowia Dziecka.

Jak sprawdzić, czy mamy w organizmie odpowiedni poziom witaminy D?

Spędzasz całe dnie w biurze, uprawiasz sport w siłowni, odpoczywasz przed telewizorem, poruszasz się głównie samochodem, używasz kremów z filtrami? Jesteś w grupie ryzyka. Nie bagatelizuj problemu, jeśli tyjesz, chociaż prawidłowo się odżywiasz, pocą ci się dłonie, miewasz często infekcje, choroby dziąseł, dokuczają ci skurcze mięśni, bolą kości, masz bóle menstruacyjne, zaburzenia widzenia, niesmak lub pieczenie w ustach oraz w gardle, wiesz, co to chandra. Symptomy te zwykle wiążemy z przemęczeniem, stresem, więc łatwo je zbagatelizować. By się upewnić, najprościej jest wykonać badanie krwi polegające na oznaczeniu stężenia jednego z jej metabolitów, którym jest 25-hydroksycholekalcyferol. Ze skierowaniem od internisty, endokrynologa czy kardiologa będzie bezpłatne, a prywatnie kosztuje około 100 złotych. Nie trzeba być na czczo. Stężenie uznawane za prawidłowe powinno mieścić się w zakresie 75–125 nmol/l (30–50 ng/ml). Wynik w przedziale 25–50 nmol/l określany jest jako niedobór (niedostatek), a wartości na poziomie niższym niż 25 nmol/l (10 ng/ml) wskazują na deficyt. Badania prof. Pawła Płudowskiego z Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie, które przeprowadzono w 2014 roku na prawie 6 tys. osób wykazało, że jedynie co dziesiąty diagnozowany miał optymalny poziom witaminy D, aż 60 procent osób cierpiało na poważny deficyt (poniżej 20 ng/ml). W sprzedaży są też testy do wykonania pomiaru witaminy D w domowym zaciszu, które kosztują od 60 do 130 zł.

Kiedy i kto powinien suplementować się witaminą D?

Najnowsze zalecenia brzmią: w chłodne, pochmurne miesiące powinien łykać ją każdy, bez względu na wiek. Różnica dotyczy jedynie dawkowania. W 2013 roku zostały opublikowane dobowe rekomendacje na temat suplementacji witaminy D dla mieszkańców Europy Środkowej, w tym Polski. I tak dzieci do 6. miesiąca życia powinny otrzymywać 400 jednostek międzynarodowych (IU); maluchy od pół roku do 12. miesiąca życia – od 400 do 600 IU, zależnie od ilości witaminy D w diecie; dzieci i młodzież do 18. roku życia – od 600 do 1000 IU, zależnie od masy ciała – przez cały rok, jeśli w miesiącach letnich nie jest zapewniona odpowiednia ekspozycja skóry na słońce; osoby dorosłe od 800 do 2000 IU, zależnie od masy ciała – przez cały rok, jeśli nie jest zapewniona odpowiednia synteza skórna lub od września do kwietnia; kobiety ciężarne od 1500 do 2000 IU, nie później niż od drugiego trymestru ciąży; seniorzy od 800 do 2000 IU przez cały rok, ponieważ u osób starszych synteza skórna zachodzi gorzej z powodu starzenia się skóry. Osobom otyłym zaleca się od 1600 do 4000 IU, gdyż u tych osób dochodzi do zjawiska „wyłapywania” witaminy D przez tkankę tłuszczową, co obniża jej stężenie we krwi. Warto też wiedzieć, że ciemna karnacja jest wynikiem wysokiej zawartości w skórze melatoniny. Jest to pigment, który „odbija” promienie słoneczne, co utrudnia skórną syntezę witaminy D. W przypadku seniorów po 65. roku życia, u których produkcja witaminy w skórze nie jest już tak efektywna, zaleca się suplementację przez cały rok. Zwykle efekty suplementacji można uzyskać po trzech, czterech tygodniach. Ale uważaj, bo suplementy z tą witaminą mogą podwyższyć poziom wapnia we krwi, doprowadzić do powstania kamieni nerkowych, żółciowych i chorób trzustki.

może Ci się spodobać
Qi Gong

Qi gong

Qi gong jest tak stary jak Chiny. Towarzyszył Chińczykom zawsze. To zdrowotna forma ruchu, uprawiano go terapeutycznie, by…