po co nam wakacje
© Adobe Stock

Wakacje – skąd się wzięły i czemu służą

1 udostępnień
1
0
0

Ktoś powiedział, że wakacje powinny trwać tak długo, żeby zdążyć zapomnieć wszystkie hasła i kody. Nie wszyscy jednak na takie wakacje możemy sobie pozwolić. Warto jednak pamiętać, że kiedyś czegoś takiego jak wakacje w ogóle nie było.

Słowo „wakacje” uruchamia w nas kaskadę obrazów, zabarwionych kolorem, szczęściem i rozmaitymi wizjami. Począwszy od banalnej, jak z folderu biura turystycznego: palma, piasek, słońce i drink z parasolką, przez wizje zabytkowych miast czy sportowych wypraw po adrenalinę, po obraz wypoczynku w głuszy i z dala od cywilizacji.

Myśląc o wakacjach, myślimy: „Wreszcie odpoczniemy!”. Wreszcie wyłączymy telefon, laptop, a może nawet całkowicie odetniemy się od kontaktu z ludźmi. Wytniemy się z kontekstów, zależności, obowiązków i relacji. Sama myśl o zawieszeniu wszystkich tych nieuchronności wprawia nas w ekstazę. Zero codzienności, zero rutyny. Od jutra… wakacje!

Narodziny wakacji

Wakacje wydają nam się oczywiste, zasłużone i nieuchronne. Na ogół z nadejściem lata. Tymczasem tak naprawdę są one z nami od niedawna. Gwoli uczciwości należałoby wprawdzie wspomnieć mieszkańców Cesarstwa Rzymskiego, którzy byli pierwszymi znanymi nam urlopowiczami w dzisiejszym rozumieniu tego słowa. Zamożni Rzymianie podróżowali dla przyjemności, mieli dobrze oznaczone drogi, wakacyjne domy, a nawet przewodniki.

Potem nastąpiła długa cisza, jeśli chodzi o historyczne wzmianki dotyczące urlopów. Pojawiają się one dopiero w XIX wieku, wtedy jednak na wakacje mogli sobie pozwolić nieliczni. Z braku środków, prawa do urlopu (nie wspominając takiej fanaberii jak urlop płatny) i w obliczu czasu, jaki pochłaniało przemieszczanie się. Tak więc jedynie bardzo zamożni jeździli na kuracje, w odwiedziny do rodziny lub czasem w celu nauki lub na pielgrzymki.

Poza wąską warstwą dobrze urodzonych czy bardzo dobrze sytuowanych ludzi, świat pracy, czyli robotnicy, spędzał życie w fabrykach. Sześć dni w tygodniu, nawet do 16 godzin dziennie. Dopiero początek XX wieku przyniósł rewolucyjne zmiany. Grupka holenderskich robotników ze związku zawodowego pracowników branży diamentowej rozpoczęła w 1910 roku walkę o prawo do tego, by każdy z nich mógł raz w roku przez tydzień nie pojawiać się w zakładzie. Pracodawcy mieli jednak płacić takiej osobie, jakby normalnie ten czas przepracowała. W podobnym okresie o wolny dzień w tygodniu walczyli pracownicy niemieckich browarów. Z sukcesem.

Za czasów Karla Bedekera (autora pierwszego w historii przewodnika turystycznego, wydanego w 1827 roku) i Thomasa Cooka (twórcy pierwszego biura podróży na świecie), kiedy kolej żelazna już przestała być zjawiskiem całkowicie nowym, ludzie zaczęli wyjeżdżać dla przyjemności.

Wiek XX to okres ogromnego rozkwitu tej formy spędzania czasu. Dobrobyt i coraz szybsze oraz tańsze środki transportu dosłownie wyrzuciły nas z domów.

Kiedy zaś pojawiły się tanie linie lotnicze, świat oszalał. Już znacznie więcej osób było stać na mniej czy bardziej egzotyczne wojaże. Wakacje stały się wyznacznikiem statusu społecznego i wyrafinowanego stylu życia.

Może zainteresuje Cię: Polka na Zanzibarze

Zaczęły się „wojny” na oryginalność, cenę i najlepsze zdjęcia z wakacji. W niejednej rodzinie temat wakacji generował spory. Skomplikowane przygotowania, porównywanie ofert, nerwy związane z polowaniem na superceny, last minute, czasem nadmierna organizacja i chęć maksymalizacji przeżyć w jak najkrótszym czasie potrafiły niejeden urlop przeobrazić w koszmar. Zamiast upragnionego wypoczynku, któremu wakacje miały być dedykowane, często wracaliśmy z wyjazdu na tyle zmęczeni, że w zasadzie po nim potrzebny byłby następny, aby dojść do siebie.

Zapisz się do newslettera, bądź na bieżąco

może Ci się spodobać

Technika uważnego oddechu

Oddychasz każdego dnia około 22 tysięcy razy. Ilu tych oddechów jesteś świadomy? Ciało i umysł to naczynia połączone, a…
sól

Dziękuję, nie solę. Czy słusznie?

Od lat naukowcy, lekarze i dietetycy ostrzegają nas przed niebezpieczeństwami związanymi z solą. Jednak jest ona nieodzowną częścią…