© Adobe Stock

W świecie władców much

0 udostępnień
0
0
0
Skutki mobbingu rówieśniczego są porównywalne z traumą żołnierzy wracających z wojen. Jeszcze 20 lat temu dzieci były ofiarami agresji dorosłych. Dziś coraz częściej one stają się agresorami.

Kradzieży, wymuszeń, rozbojów, morderstw i gwałtów dopuszczają się coraz młodsi. Z policyjnych raportów wynika, że rośnie nie tylko liczba czynów agresywnych, ale również brutalność i okrucieństwo agresorów. Coraz młodsi sprawcy kopią, maltretują w sposób wymyślny, kaleczą i demolują pomieszczenia. Najczęściej znęcają się nad rówieśnikami, osobami starszymi i niepełnosprawnymi.

Agresja? To naturalne

„Władca much” Williama Goldinga to alegoryczna opowieść o grupie młodych chłopców, którzy ocaleli z katastrofy lotniczej. Rozbitkowie znajdują schronienie na bezludnej wyspie. Próbują żyć według zasad dorosłych, ale szybko do głosu dochodzi ich dziecięca natura. Dzielą się i popadają w konflikty, których efektem jest okrutne dręczenie słabszych przez silniejszych. Tak ginie kilkoro dzieci.

Czy to znaczy, że dzieci ze swojej natury są okrutne?

– Wśród dzieci i młodzieży zachowania agresywne zawsze były, są i będą. To naturalne, że dzieci na każdym etapie rozwoju sprawdzają granice w relacjach międzyludzkich – twierdzi Anna Miżowska, psycholog z wieloletnim doświadczeniem, certyfikowana psychoterapeutka, zajmująca się transmisją międzypokoleniową w rodzinie, z Ogólnopolskiego Instytutu Badań Psychologicznych Empiria.pl w Łodzi.

Zagubiony nastolatek

W życiu dziecka są dwa newralgiczne momenty, kiedy nasilają się wrogie zachowania. Pierwszy raz następuje już w wieku dwóch–trzech lat, kiedy dziecko rozwiązuje kryzys kompetencji „autonomia versus zwątpienie”. Wtedy to wrogość, zawziętość, negatywizm, samowola, ekspresja ciała, połączona z chęcią eksperymentowania z otoczeniem, służą wykształceniu poczucia odrębności, samokontroli, poczucia autonomii i samodzielności oraz intymności.

Drugim takim momentem jest piąta faza rozwoju osobowości, czyli przypadający na wiek adolescencji (12–18 lat) kryzys „tożsamość versus zagubienie”.

– W tym okresie zachwianiu ulega wewnętrzna równowaga jednostki, pojawia się wiele problemów związanych z dojrzewaniem, identyfikacją płciową, kryzysem obrazu „ja”. Zachowania wrogie, czasami nadmiernie agresywne wobec autorytetów, negowanie wartości, bunt przeciw władzy rodzicielskiej, konflikty wewnątrz grup rówieśniczych i inne zachowania o charakterze agresywnym mają ogromne znaczenie dla zbudowania pozytywnego obrazu siebie, identyfikacji z daną kulturą i płcią, zbudowania spójnego pomostu między „ja” prywatnym i „ja” publicznym, a także dla określenia celów życiowych, wykształcenia indywidualności i niezależności. Całkowity brak takich zachowań może prowadzić do niewykształcenia woli, poczucia braku własnej autonomii, do nadmiernej zależności od otoczenia, uzależnień, niezdolności do podejmowania decyzji i innych zaburzeń. Agresja jest więc potrzebna, ale wymaga socjalizacji – tłumaczy A. Miżowska.

Należy pamiętać, że postawa nadmiernej akceptacji zachowań agresywnych zniekształca osobowość dziecka powodując, że staje się ono zbyt pewne siebie, mało odporne psychicznie i skłonne do reakcji wybuchowych w przypadku natrafienia na najmniejszą trudność. Podobnie dzieje się przy stosowaniu kar fizycznych w połączeniu z brakiem serdeczności, czyli reakcji agresji na agresję. Klimat zastraszenia i stosowania kar formuje u dzieci nieufność do ludzi, zanik uczuć życzliwych, opiekuńczych w stosunku do rówieśników. Umiar i wyraźnie określone granice konsekwentnie przestrzeganej dyscypliny są lepsze niż nadmierny rygor lub zbytnia pobłażliwość.

Prawo pięści

Pedagodzy, socjolodzy i psycholodzy od lat szukają przyczyn agresji u dzieci. Najczęściej wysuwanymi tezami są: powielanie zachowań agresywnych rodziców, brak kontaktu uczuciowego z rodzicami, zła dieta, rywalizacja, zbrutalizowane przekazy medialne. Coraz częściej mówi się też o kryzysie rodziny i pedagogiki, niestabilności emocjonalnej i braku konsekwencji rodziców.

– Totalna liberalizacja wychowania, a właściwie jego brak, jest jednym z czynników, które powodują rosnącą agresję. Od początku istnienia naszej placówki, czyli od 2007 roku, obserwujemy stały wzrost agresji u dzieci. Coraz częściej zgłaszają się do nas rodzice bici przez swoje potomstwo. Nie chodzi tu nawet o nastolatki, ale o dzieci 6-, 7-, 8- i 12-letnie, które regularnie biją swoich rodziców. To jest zjawisko, które jeszcze 10 lat temu właściwie nie występowało, natomiast dzisiaj jest to częstsze zjawisko niż odwrotne – mówi terapeutka. – Proszę sobie wyobrazić dobrze zbudowanego, wysportowanego mężczyznę, na kierowniczym stanowisku, który płacze, bo jest bezradny wobec swojego 7-letniego syna, który go bije. Problem ten dotyka tak zwane dobre rodziny, niepatologiczne, które dobrze radzą sobie finansowo, zawodowo oraz społecznie i dbają o swoje dzieci. Chodzi o to, że żyjemy w czasach, w których to od rodziców i nauczycieli się wymaga, a nie od dzieci. Rodzice do tego stopnia próbują odciążyć dzieciństwo od wszelkich wyzwań i obowiązków, że coraz częściej to dziecko przejmuje władzę nad całą rodziną. Dzieci nie mają żadnych obowiązków, za to dobrze znają obowiązki rodziców – mówi psycholożka.

Przez brak wychowania młodzi czują się bezradni w świecie zasad. Nie wiedzą, jak mają się zachować, a brak orientacji w życiu społecznym wyładowują niekiedy agresją, która wśród nastolatków stanowi również sposób na zwrócenie na siebie uwagi innych: rodziców, opiekunów, nauczycieli, kolegów. Akty przemocy to często komunikat: „Patrzcie: istnieję, jestem, nie ignorujcie mnie!”. Dochodzi do tego chęć przypodobania się rówieśnikom i konieczność odnalezienia się w nowej rzeczywistości szkolnej. A ta potrafi być naprawdę brutalna…

Inny znaczy gorszy

Wyniki „Ogólnopolskiej diagnozy skali i uwarunkowań krzywdzenia dzieci w Polsce” z grudnia 2018 r., opracowanej przez Fundację „Dajemy Dzieciom Siłę”, nie pozostawiają złudzeń. 72 proc. dzieci w wieku 11–17 lat doświadczyło w swoim życiu co najmniej jednej formy krzywdzenia. 41 proc. badanych doświadczyło przemocy ze strony bliskich dorosłych, 7 proc. nastolatków doświadczyło wykorzystywania seksualnego. Ponad połowa (57 proc.) badanych doświadczyła przemocy rówieśniczej. Potwierdza to Instytut Badań Edukacyjnych. Według niego 21 proc. uczniów gimnazjum przyznało, że w ciągu ostatniego miesiąca było dręczonych psychicznie lub fizycznie. Prawie 12 proc. wyznało, że jest obiektem nieprzyjemnych żartów ze strony kolegów. Z kolei 4 proc. wskazało, że jest ofiarą przemocy fizycznej ze strony rówieśników w postaci popychania lub bicia.

Prawdziwą dżunglą jest szkoła podstawowa

– W podstawówce liczy się siła. Tu trzeba być nie tylko silnym fizycznie, ale i psychicznie, do tego bezwzględnym i najlepiej wyszczekanym. Dopiero w liceum czy szkole wyższej ważniejsze stają się atrakcyjność fizyczna i inteligencja – komentuje psycholog.

Dzieci posuwają się nie tylko do bicia i duszenia, ale w skrajnych wypadkach nawet do zrzucania ze schodów czy molestowania seksualnego.

– Kilka lat temu w jednej z łódzkich szkół kilku szóstoklasistów zamknęło się w klasie ze swoją rówieśnicą. Chłopcy siłą zdjęli jej bieliznę i dotykali w miejsca intymne. Dziewczynka do dziś chodzi na terapię – opowiada psycholog.

Dotkliwe jest również znęcanie się psychiczne. Dzieci potrafią prześladować się dosłownie za wszystko.

– Za to, że ktoś jest otyły, zbyt chudy, za to, że nie ma ojca, że rodzice się rozwodzą, że jest podobny do kogoś z telewizji, kto akurat uznawany jest za „obciachowego”, za to, że okazał słabość, np. rozpłakał się w klasie, za to, że jest biedny, za nazwisko, a nawet za to, że ma nietypowe imię – wylicza Magda, mama 10-letniego Kamila, ucznia jednej z łódzkich podstawówek.

Mobbing rówieśniczy

Takie zachowanie to nic innego jak mobbing rówieśniczy. Zwykle myślimy, że zjawisko mobbingu odnosi się do życia zawodowego dorosłych. Niestety, występuje także wśród dzieci oraz młodzieży i polega na zachowaniach przemocowych prześladowcy (mobbera) wobec osoby prześladowanej (ofiary), trwających dłuższy czas. Mobbing to nie tylko przemoc fizyczna i wyzwiska, przybiera też bardziej wyrafinowane formy.

– Prześladowane, odrzucone z jakiegoś powodu przez grupę dziecko jest nagle włączane do „klubu”. Dzieci udają, że się z nim przyjaźnią, wyciągają informacje o rodzinie, sytuacji w domu, sekretach, po czym znowu odrzucają i wykorzystują zdobyte informacje przeciwko niemu – opowiada psycholog. – Skutki mobbingu rówieśniczego są podobne do traumy wojennej, jakiej doświadczają żołnierze. Często prowadzą do wycofania społecznego, niskiego poczucia własnej wartości, stanów nerwicowych, nerwic serca, żołądka, omdleń, zawrotów głowy, depresji, apatii, niechęci do wychodzenia z domu, uciekania w świat gier oraz myśli i prób samobójczych – wymienia A. Miżowska.

Można odnieść wrażenie, że lepiej, żeby dziecko było agresorem niż ofiarą.

– Trzeba jednak pamiętać, że role mogą się szybko odwrócić. Czasami jest to jakieś zdarzenie, np. wizyta policji w szkole albo to, że z biegiem lat cechy agresora, niski rozwój umiejętności interpersonalnych i społecznych, zaniżony obraz własnej wartości, a także problem z tożsamością i identyfikacją mogą spowodować odrzucenie przez rówieśników – tłumaczy psycholog.

Dwa światy

Jeszcze kilkanaście lat temu dzieci trudno było utrzymać w domu. Zużywały energię na podwórku, trzepaku albo w sporcie. Obecnie dziecko żyje w dwóch równoległych światach: realnym i wirtualnym. Dziecko, które jest „nabuzowane”, siada przed komputerem, smartfonem, a jego napięcie nie zostaje zredukowane.

– Do tego dochodzi dynamika obrazu w grach i filmach, która nie występuje w rzeczywistości. Uruchamia się wówczas inny rodzaj uwagi. Następuje przeciążenie sensoryczne. U dzieci, u których układ nerwowy znajduje się w procesie kształcenia, takie bodźcowanie możemy porównać do pracy w warunkach stresujących. Może to powodować rozdrażnienie, impulsywność i doprowadzić do rozregulowania rytmu okołodobowego, zaniedbania obowiązków szkolnych, zaburzeń jedzenia, czyli doprowadzić do nałogu. Później próba odstawienia sprzętu elektronicznego, np. u 8-latka, może doprowadzić do depresji, czy nawet prób samobójczych. Szczególnie podatni na ten rodzaj uzależnienia są chłopcy. Na 300 chłopców dotyka to tylko 1 dziewczynki – mówi psycholog dziecięcy.

Wirtualny świat niesie też inne zagrożenia. Coraz częściej dzieci i młodzież publikują obraźliwe wpisy w mediach społecznościowych, skierowane do swoich koleżanek i kolegów. Wyzywany, poniżany i ośmieszany w internecie przez swojego rówieśnika był co piąty nastolatek.

– Córka jest bardzo uzdolniona, w klasie uchodziła za kujona. Zauważyliśmy zmianę w jej zachowaniu. Ania wracała ze szkoły smutna, zaczęła wykazywać niechęć do wszystkiego, co było związane ze szkołą, wyglądała, jakby miała depresję. Pytaliśmy, czy coś złego dzieje się w szkole. Nie chciała mówić. Interweniowaliśmy, jednak nauczyciele twierdzili, że niczego niepokojącego nie zauważyli. Jak się okazało, horror córki trwał w sieci. Dzieci założyły na portalu społecznościowym specjalną grupę. Umieszczały tam kompromitujące, przerobione zdjęcia córki, obraźliwe komentarze, wyzwiska – opowiada Monika, mama 12-letniej Ani. Jej zdaniem, zawiniła szkoła.

Instytucja powinna zrobić wszystko, by chronić dziecko.

– Z doświadczenia zawodowego wiem, że szkoły bardzo rzadko reagują na sygnały o mobbingu rówieśniczym, chyba że dochodzi do skrajnych sytuacji. Szkoła skupia się na przekazywaniu wiedzy, nie na wychowaniu. Dziecko zmaga się więc z problemem samo. Wzorem państw zachodnich, nauczyciele i wychowawcy powinni kształtować postawę tolerancji dla inności i wzajemnej akceptacji, mimo niedoskonałości i wad. Na godzinach wychowawczych warto wprowadzić treningi radzenia sobie ze stresem, treningi asertywności, umiejętności konstruktywnego rozładowywania gniewu i frustracji. Ważne jest, by reagować na wszelkie objawy agresji. Np. w Niemczech każdy pracownik szkoły, nawet woźny, reaguje na niepokojące zachowania wśród dzieci. Jednak to na rodzicu ciąży największy obowiązek otoczenia dziecka opieką – mówi psycholog.

Jak skłonić dziecko do zwierzeń?

– Najlepszy czas na rozmowę z dzieckiem w każdym wieku to czas po kąpieli przed snem. Wtedy mięśnie są rozluźnione, znika napięcie z całego dnia. Wtedy dzieci, nawet te zamknięte w sobie, otwierają się. Kiedy to się stanie i dziecko powie, że doświadcza przemocy, należy interweniować. Otoczyć je miłością i wsparciem. Kiedy nasza pociecha jest skrajnie dręczona i doświadcza poważnych ran fizycznych oraz psychicznych, należy skontaktować się z dyrekcją szkoły, a nawet wejść na drogę sądową, by gnębiciele nie czuli się bezkarni. Nie warto samemu wymierzać sprawiedliwości i dawać się prowokować. To jedynie zaostrzy konflikt i narazi dziecko na gorsze nieprzyjemności. Najważniejsze, by dziecko nie czuło się osamotnione i pozostawione same z problemem. Jeśli w takiej sytuacji usłyszy; „nie przesadzaj”, „nie panikuj”, będzie miało poczucie braku wsparcia, zawodu i w przyszłości może nie chcieć już z rodzicem rozmawiać. To z kolei doprowadzi do poczucia winy rodzica – podsumowuje Anna Miżowska.

Mediacja rówieśnicza

Według psychologów doskonałym narzędziem do rozwiązywania konfliktów w szkole jest mediacja rówieśnicza. Coraz więcej polskich szkół korzysta z tej drogi. W większości sądów okręgowych istnieje stanowisko koordynatora ds. mediacji rówieśniczej.

– Mediacja rówieśnicza jest pomyślana jako alternatywny sposób rozstrzygania sporów w środowisku rówieśniczym. Idea ta ma być realizowana przez tzw. mediatorów rówieśniczych, przy zapewnieniu pomocy osób profesjonalnie do tego przygotowanych, tj. pedagogów i psychologów – wyjaśnia sędzia Paweł Sydor z Sądu Okręgowego w Łodzi, koordynator do spraw mediacji rówieśniczej.

Poprzez mediację młody człowiek uczy się granic wolności, sposobu osiągania celu i realizacji swoich potrzeb. Mediacja uczy też brania odpowiedzialności za swoje czyny i decyzje. Uczniowie, będący stronami konfliktu, mogą decydować o sposobie naprawienia krzywdy. Inicjatywa rozwiązywania konfliktu i odpowiedzialność za realizację uzgodnionego wspólnie rozwiązania jest w gestii stron.

– Mediator pomaga jedynie uczniom we wspólnej rozmowie, negocjacjach i wypracowaniu rozwiązania satysfakcjonującego obie strony – tłumaczy sędzia.

To właśnie dorośli powinni dawać przykład i sami prezentować asertywny sposób komunikacji z innymi. Z dziećmi należy rozmawiać i nie unikać trudnych tematów, diagnozować przyczyny i skutki agresji, wskazywać korzyści płynące z umiejętności negocjowania stanowisk i walki na argumenty, a nie na pięści.

może Ci się spodobać
pułapka nieodpowiednich pytań

Pułapka nieodpowiednich pytań

Umysł jest tak skonstruowany, że zawsze dostarczy Ci potwierdzenia Twoich teorii i tez. Dzieje się tak, ponieważ sposób…
związek online

15 porad dla szukających związku online

Portal powerofpositivity.com opublikował 15 porad dla szukających związku online. To uniwersalne porady, które nie tracą na aktualności podczas…

Bóg jest Miłością?

Jeśli Bóg jest miłością, to dlaczego na świecie jest tyle cierpienia? Jeśli jest miłością, to dlaczego Bóg zezwala…