Sonia Alicja Bednarek
Sonia Alicja Bednarek, fot. arch. prywatne

Uwolnić kobiecość

53 udostępnień
53
0
0

„Przestań nieustannie korygować siebie. Zamiast dopasowywać się do jakiejś zewnętrznej wizji kobiecości, naprawiać i poprawiać siebie, wybierz samopoznanie i ciekawość odkrywania swojej wielowymiarowości” – radzi Sonia Alicja Bednarek, ambasadorka kobiecej świadomości, tantryczna jogini, założycielka Świątyni Shakti.

Marta Dudziak: Kobiece piękno, piękna kobieta – często używa się tych sformułowań, by podkreślić jakiś szczególny wymiar kobiecości, ale czy wiemy, o czym mówimy? Nie o powierzchowną urodę tu chodzi, jak przeczuwam.
Sonia Alicja Bednarek
: Osho mówi o dwóch rodzajach piękna, pięknu zewnętrznym i wewnętrznym. To pierwsze widzimy, a to drugie odczuwamy. Oba są niezwykłe, ale… to pierwsze przemija, a to drugie jest wieczne.

Patrząc na niektórych ludzi myślę, że pięknym można być zawsze. Poza metryką. Jakby ich piękno brało się z jakiejś duchowej głębi.
Jest taka cudowna młoda pisarka Sera Beak, którą jakiś czas temu okrzyknięto jedną z nowych liderek współczesnej kobiecej duchowości w USA. Kiedyś Sera robiła serię wywiadów z różnymi ludźmi na temat świętej kobiecości. Jedną z jej rozmówczyń była Marion Woodman – światowej sławy jungistka. Gdy doszło do spotkania, Sera usiadła naprzeciwko niej i… zaczęła płakać. Przepłakała cały wywiad. Już po pierwszym pytaniu do Woodman zdała sobie sprawę, że ona, Sera, na razie tylko opowiada o kobiecej świadomości, kobiecej duszy, zaś sama Marion jest tą, która to wszystko ucieleśnia. Jest w organicznym kontakcie z własną kobiecością, jest z nią połączona. To pokazuje jaką wagę ma bycie rozluźnioną w swoim wnętrzu, w kontakcie ze swoją duszą i jak silnie owo połączenie emanuje na zewnątrz. Osoby, które mają tę łączność, postrzegamy właśnie jako szczególnie piękne.

Mam też wrażenie, że nasza seksualność niewiele ma wspólnego z urodą.
W moim odczuciu, a uwielbiam dbać o swoją urodę, kobieta najpiękniejszą staje się wtedy, kiedy naprawdę się rozluźni, gdy przestaje walczyć sama ze sobą i mówi: „No dobrze. Puszczam.”. I gdy, choć na chwilę, nie ma w niej tego wewnętrznego spięcia, wówczas dzieje się coś magicznego, magnetycznego. Zmarszczki wygładzają się, coś niesamowitego robi się z jej twarzą. Coś zaczyna z niej promieniować. To dlatego, że dopiero w tym rozluźnieniu jej kobieca esencja nareszcie może w niej bardziej pulsować, emanować. Jeśli czasami zastanawiamy się, dlaczego oglądamy się za jakąś kobietą, którą niekoniecznie nazwalibyśmy piękną, to właśnie dlatego.

Nazywasz siebie ambasadorką kobiecej świadomości. Czym jest ta świadomość?
Kiedy mówię o świadomości i jej poszerzaniu, mam na myśli nieustanny proces wychodzenia z naszej automatycznej reaktywności. Wychodzenia z tych sposobów bycia, w których nie jesteśmy obecne, w których nieświadomie ograniczamy, kadrujemy, amputujemy, zamykamy, ranimy siebie czy innych. W których nie jesteśmy ze sobą, autentyczne. W kobiecej świadomości poprzez ciało, z jego immanentną zmysłowością staramy się odczuć cały chaos kobiecego wnętrza, emocji, sensacji, stanów, myśli. Nie oddzielamy się od smutku, tęsknoty, zakochania, gniewu, tylko szukamy kanałów swobodnego przepływu tych uczuć. Dzięki temu możemy dotrzeć do głębszych, mądrzejszych części siebie. Na tej ścieżce nie naprawiamy siebie, nie sięgamy jakiegoś wizerunku, tylko – jak w świętym striptizie przed sobą samą – zdejmujemy to, co nami już nie jest, odsłaniając nasze, wspomniane już tu wcześniej, rozluźnione piękno.

Mówisz odsłaniamy, czyli oznacza to, że owe piękno, tę kobiecość, każda z nas posiada, tylko gdzieś skrywa?
Tak, niestety przez tysiące lat była ona deprecjonowana. Kobiecość, z przypisaną jej emocjonalnością, przeciwstawiano logice i rozsądkowi. Jakby to, że jestem pełna pasji, zaangażowania, gniewu, smutku czy namiętności oznaczało, że przestaję racjonalnie myśleć. Albo intuicja… Gdy mówię o intuicji, zaraz słyszę żądanie dowodu na jej istnienie. Zawsze dowód, badania naukowe są ważniejsze niż emocje. Non stop się je umniejsza, mają świadczyć o naszej niedojrzałości. A tymczasem to nie emocje są niedojrzałe, to brak umiejętności świadomego bycia w kontakcie z emocjami jest niedojrzały.

Tej autorki: Ceremonia z ciałem: Bajeczny masaż lomi lomi nui

Zdaje się, że wielu z nas tej umiejętności brakuje.
Owszem, bo nikt nas tego nie uczy. Jakże często rodzic w gniewie mówi dziecku: „Uspokój się”. Nie tworzy mu przestrzeni, gdzie dziecko czułoby się bezpieczne, nieosądzane, mogłoby wypłakać się, wykrzyczeć, tylko uczy się je te emocje tłumić. Tymczasem potrzebujemy uczyć się być z naszymi emocjami, zwłaszcza z tymi intensywnymi, poszerzać swoją na nie pojemność, po to by (poprzez tłumienie) nie ranić nimi siebie czy (poprzez kompulsywne uderzanie nimi na zewnątrz) nie ranić innych. M.in. dlatego kobieca ścieżka świadomości jest wyzwaniem, bo stawia nas naprzeciw tego, czego od dziecka byłyśmy uczone unikać. Ale jest też wspaniała, bo przywraca moc i znaczenie tym jakościom w nas, które przez patriarchat były i są potępiane, marginalizowane, umniejszane bądź są tabu.

Dobrym przykładem jest organiczna kobieca seksualność. Energia tej seksualności jest prawdziwym źródłem kobiecej mocy, a nieustannie stawia się ją w kontrze do kobiety matki czy profesjonalnej kobiety biznesu. Potrzebujemy odbudować nasze zaufanie do energii naszych przeczuć, emocji i namiętności pulsujących w naszych sercach i łonach.

Jak tego dokonać?
Na pewno przestać korygować i naprawiać siebie. Zamiast dopasowywania się do jakieś wizji kobiecości, niekończącego poprawiania się, czyli amputowania siebie – wybrać poznawanie siebie, bycie siebie ciekawą, eksplorowanie, odczuwanie swoich jakości. Każda z nas ma unikatowy smak. Jeśli na przykład jesteś perfekcjonistką, dodaj do tego miłość i otrzymasz pietyzm, tak potrzebny gdy na przykład robisz coś, co wymaga precyzji. Nie musisz więc odcinać swojego perfekcjonizmu, tylko go zgłębiaj i zobacz gdzie, pośród tego, co kochasz, możesz go zaangażować, by wspierał zamiast stopować. Tak samo gniew. Możesz nim niszczyć swoje otoczenie, ranić siebie i innych, jeżeli nie wiesz, czego tak naprawdę jest sygnałem. Kiedy jednak uczysz się świadomie odczuwać jego energię i pozwalać jej przez siebie coraz swobodniej przepływać, wtedy odsłania on głębszą prawdę o tobie, o sytuacji. Gniew często mówi o potrzebie postawienia granic, ochrony czegoś albo o konieczności zmiany – „czegoś już dość, coś przestało działać”. W związku chociażby, można złościć się, że jednej z osób cały czas nie ma, że jest nieobecna, że nie uczestniczy w codziennym wspólnym życiu. Wtedy często pojawiają się pretensje o drobiazgi – niewyrzucone śmieci, niezrobione zakupy itp. Tymczasem, może tak naprawdę głęboko w nas zaczynamy czuć, że intymność tej relacji jest zagrożona, że przestała być pielęgnowana. Odkrywamy wówczas, że nie o drobiazgi w gruncie rzeczy chodzi, lecz o niezgodę i strach na utratę tego, co w tej relacji kochamy. Tak samo w relacjach społecznych. Możesz na podobne sposoby wypierać swoją gniewność lub zaangażować ją do ochrony tego, co jest dla ciebie szczególnie cenne, np. praw kobiet itp.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

może Ci się spodobać
biodanza

Tańcz i poczuj życie w pełni

Biodanza, czyli taniec życia (w dosłownym tłumaczeniu „bios” z greckiego znaczy życie, „danza” – ruch pełen ekspresji) to…