© Adobe Stock

Uratuje nas śmiech

22 udostępnień
22
0
0

Gdy czytałam te wpisy, naszła mnie refleksja: „Jak fajnie by było, gdyby ludzie dzielili się z innymi wyłącznie własnym doświadczeniem”. Gdybyśmy przestali moralizować i przemawiać do innych z pozycji kogoś, kto wie lepiej: jak ktoś powinien coś zrobić, jak ktoś powinien się zachować, jak wyglądać, co myśleć, co mówić, jak jest dobrze, a jak źle.

I że rzeczywistość, w której każdy jest, jaki jest, ze swoimi wszystkimi wadami, z całym pokręceniem i „anormalnością”, może być bardziej przyjazna i bardziej znośna, niż ta perfekcyjna, do której tak dążymy – by być superżoną/mężem, supermatką/ojcem, superdzieckiem, superpracownikiem, superprzedsiębiorcą, superkierowcą, superfachowcem, superczłowiekiem, perfekcyjną panią domu.

Pod postami CHPD jak mantra powtarzają się komentarze wyrażające zdziwienie: „O rety, myślałam, że tylko ja jestem taka nienormalna”, „Co za ulga, że nie tylko ja jestem tak popieprzona”, „O matko, mam tak samo! To fantastyczne 😊”.

Te wpisy pokazują też, jak wiele rzeczy skrywamy na co dzień przed innymi. Z jak wieloma rzeczami idziemy przez życie w poczuciu wyobcowania i osamotnienia. Wydaje nam się, że jak siedząc w aucie podczas ulewy zakrywamy oczy w momencie wyprzedzania tira, w obawie, żeby nas nie ochlapało, to jesteśmy całkowicie pokręceni. Albo z tym wkładaniem ładnych majtek, by na okoliczność śmierci dobrze wyglądać w kostnicy, czy z niepatrzeniem w okna w nocy, bo a nuż zobaczymy tam ducha. Lub z siadaniem na klozecie z ciągłą obawą, że ugryzie nas w tyłek szczur czy że z sedesu wyjdzie wąż. Tymczasem okazuje się, że tak samo jak my, lub bardzo podobnie do nas, ma znacząca część populacji. Że wielu z nas ma swoje natręctwa i fobie, wielu z nas popełnia w życiu mnóstwo głupstw, nietaktów, faux pas, wielu z nas zdarzają się sprawy tak niewyobrażalnie żenujące, że chciałoby się je wywabić na amen z kart osobistych historii, choć z czasem okazuje się, że to właśnie one nadają naszemu życiu barw.

Może zainteresuje Cię: Życie jest zbyt krótkie, aby ignorować swoje supermoce…

Magdalenie Kostyszyn udała się rzecz niezwykła. Zupełnie bezinwazyjnie, bo poprzez własny przykład, skłoniła ludzi do otwarcia się, do akceptacji własnych niedoskonałości, do wyjścia z izolacji i przekucia własnych porażek w wartość. Tą wartością jest przede wszystkim dystans do siebie samych, możliwość opuszczenia strefy z napisem: „Uwaga! Śmiertelnie poważne”.

I choć na profil wchodzą także mężczyźni, CHPD przysłużyła się przede wszystkim kobietom. Tym wszystkim matkom Polkom, które od pokoleń próbują udźwignąć ciężar nobliwego wizerunku świętej matki-siłaczki, tym wszystkim Polkom nowoczesnym, które w życiu zawodowym obijają się o szklane sufity, tym wszystkim żonom idealnym, które starają się sprostać społecznym oczekiwaniom i pogodzić rolę kury domowej z seksowną kochanką, kompetentną partnerką, dobrą matką i osiągającą sukces bizneswoman.

Bo bez względu na to, jakie role w życiu pełnimy, jak dorosłe jesteśmy, jak ważne stanowiska sprawujemy, kiedyś byłyśmy małymi dziewczynkami i te dziewczynki wciąż gdzieś w nas żyją. A poza tym jesteśmy tylko ludźmi – zdolnymi do wielkich czynów i wielkich fuckupów, na co dzień zaś przezabawnie – o ile patrzy się z boku – próbującymi ogarniać popieprzoną rzeczywistość.

Nieważne więc, że wiele lat kopiemy w kibelek, ostrzegając potencjalne szczury przed naszym przybyciem, nieważne, ile lat liczymy schodki, człapiąc do piwnicy własnego domu, nie ma znaczenia, że nie potrafimy wyjść z mieszkania nie sprawdzając wcześniej pięć razy, czy wszystkie kurki gazu na pewno są zakręcone, że nie potrafimy zasnąć, jeśli nie naciągniemy kołdry na ucho, choć reszta ciała już może pozostać nieprzykryta.

Ważne, że radzimy sobie z życiem najlepiej jak potrafimy, że potrafimy się z siebie śmiać, że uśmiechamy się do innych, że jesteśmy wystarczająco dobre.

CHPD uczy kobiety wrzucać na luz, śmiać się z własnych przywar. A radość to ponoć emocja mająca nawet wyższe energetycznie wibracje od miłości. Dlatego z worka noworocznych życzeń wybrałabym właśnie śmiech. Śmiech, który oczyszcza, relaksuje, pozwala puścić kontrolę i zdystansować się wobec wielu spraw. Takiego właśnie szczerego śmiechu, prosto z trzewi sobie i Wam w 2021 roku najbardziej życzę.


może Ci się spodobać

Świąteczny matrix

„Tradycja wyprała nam mózgi” – stwierdziła moja znajoma, gdy opowiadałam jej o swojej niechęci do świąt. I trudno…

Zmiana

Mówi się, że zmiana to jedyna pewna w życiu. Generalnie nie lubimy zmian, boimy się ich. Warto jednak…

Dobre intencje

Podobno w piekle posadzki i ulice wyłożone są szlachetnymi pobudkami ludzi. Czyżby nasze dobre chęci wcale nie zbliżały…

Kosmos

Ziemia jest maleńkim punktem we Wszechświecie. Warto spojrzeć na nasze pragnienia i problemy z tej perspektywy.
nieuczciwość

Nieuczciwość

Czy warto być uczciwym? Choć w teorii uczciwość uznaje się za cnotę, wygląda na to, że w praktyce…