© Adobe Stock

Sztuka zen w łucznictwie

21 udostępnień
21
0
0
Co wspólnego ma sztuka zen z łucznictwem? To zapewne pierwsza myśl, która pojawia się w naszej głowie. Okazuje się, że całkiem sporo.

Na początek trzeba sobie uświadomić, że łucznictwo w kulturze zachodniej zostało sprowadzone do dziedziny sportu. Natomiast jego tradycja i sposób uprawiania w Japonii urasta do rangi sztuki. Celem nadrzędnym łucznika nie jest osiągnięcie najwyższego rezultatu punktowego ani też doskonałości estetycznej. Prawdziwą istotą łucznictwa jest kontrola umysłu i zakotwiczenie go w chwili obecnej.

Zen natomiast jest buddyjską praktyką medytacyjną, której celem jest kontemplacja teraźniejszości i świadome doświadczanie rzeczywistości w każdym jej aspekcie. Niedaleko od siebie leżą te dwa pojęcia, prawda? Tradycyjnie pojmowane łucznictwo jest dla Japończyka praktyką doskonalenia osobowości, podczas której nie rywalizuje on z innymi, ale z samym sobą. Można to w skrócie sprowadzić do stwierdzenia, że łucznictwo jest narzędziem do osiągania zen, czyli sztuką w sztuce.

Kyudo, czyli droga łuku

Wywodzące się z tradycji samurajów tradycyjne japońskie łucznictwo łączy elementy walki oraz filozofii zen. Kyudo, bo o nim mowa, oznacza dosłownie drogę łuku. Obecnie jest praktykowane jako sztuka oraz sposób na doskonalenie moralności i duchowości. A praktyka ta, o ile widowiskowa, o tyle prosta wcale nie jest. Na początek trzeba się zaopatrzyć w specjalny łuk – yumi i dobrane do niego specjalne strzały – ya. Tradycyjny yumi jest produkowany z bambusa lub innych rodzajów drewna oraz ze skóry. Łuki te są asymetryczne i wyjątkowo długie, znacznie przewyższają wysokość łucznika. Strzały dzielą się na dwa rodzaje: męski (haja), który podczas lotu obraca się w prawą stronę oraz żeński (otoya), obracający się w lewo. Przed rozpoczęciem strzelania musimy się jeszcze zaopatrzyć w specjalną rękawicę (yugake), którą wkładamy na prawą rękę. Łuk trzymamy w lewej ręce, a prawą ręką odciągamy cięciwę aż za ucho. Po oddanym strzale łuk naturalnie obraca się w dłoni, aż do zatrzymania cięciwy przed zewnętrzną częścią przedramienia lewej ręki. Brzmi skomplikowanie? Dlatego przed rozpoczęciem nauki warto postarać się również o porządnego nauczyciela kyudo.

O co chodzi w łucznictwie?

Łucznictwo można praktykować latami, można się zaopatrzyć w najlepszy sprzęt, można doskonalić technikę i koncentrację, można osiągnąć mistrzostwo w celności, a mimo to… nigdy nie pojąć jego prawdziwego sensu, nie odkryć jego prawdziwej istoty. Według Eugena Herrigela, niemieckiego filozofa, pioniera zen w Europie, sens tu bowiem w tym, że „strzała opuszcza wprawdzie cięciwę, lecz nie frunie wprost ku tarczy, a samej tarczy też nie ma tam, gdzie wydawało nam się, iż stoi. Zaczynamy snuć rachuby, one zaś zawsze są biedne. Całe to przedsięwzięcie, jakim jest łucznictwo, zbacza na manowce. Panujący w umyśle łucznika zamęt w każdym kierunku, w każdej dziedzinie działalności zdradza swą obecność”.

„Pokaż mi swój łuk, a powiem ci kim jesteś”

Łuk japoński od wieków pozostaje w swojej niezmienionej formie, natomiast w Europie mamy wiele rodzajów łuków. Podobno przyczyną tego stanu rzeczy jest kwestia światopoglądowa. W kulturze zachodniej łucznicy, jeśli nie trafiali w cel, to zastanawiali się: „ co z tym łukiem jest nie tak?” i dążyli do udoskonalenia sprzętu. Stąd mamy tyle kategorii i typów łuków. Natomiast w Japonii, jeśli łucznik nie trafiał w cel, to zastanawiał się : „co ze mną jest nie tak?” i dążył do udoskonalenia siebie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

może Ci się spodobać

Czerwone ravioli

To dzisiejsze danie jest świetne i bardzo letnie, tak jak Sardynia, tamtejsze pomarańcze i tak jak książka “Bitter…

Pięć przemian taty

Według kuchni pięciu przemian każdy ze składników przynależy do jednego żywiołu, a kolejność ich przenikania się, tym samym…