Okładka książki Klary Wojtkowskiej : „Będziemy się za Was modlić. Z Polski do Zimbabwe ścieżkami Przodków”.
Okładka książki Klary Wojtkowskiej : „Będziemy się za Was modlić. Z Polski do Zimbabwe ścieżkami Przodków”.

Szaman – człowiek budujący mosty

13 udostępnień
13
0
0
To opowieść o drodze do szamanizmu, drodze kobiety z kręgu kultury dalekiej od mistycyzmu i pierwotnych wierzeń. Językiem poezji, przypowieści i wielobarwnego obrazowania swoich poszukiwań kontaktu z absolutem Klara Wojtkowska przybliża nam sens kontaktu z przeszłością.
Wielka choroba – przejście

Choroba autoimmunologiczna, ból spalający ogniem młode ciało, brak kontroli nad mięśniami, jadłowstręt, drżenie, rozbicie. W świecie cywilizacji europejskich to początek drogi od interny aż po wielopłaszczyznową diagnozę, hospitalizację, często też leczenie środkami psychotropowymi, a nawet pobyt w zakładach zamkniętych. W kręgach kultur pierwotnych stan taki uznawany jest za normę, za początek formowania innej, skontaktowanej z siłą Przodków, świadomości. Dla szamana jest śmiercią przyziemnych pragnień, wejściem w strefę sacrum, początkiem nowego funkcjonowania danej osoby jako portalu kontaktu z energią zgasłych pokoleń.

Choroba szamańska zaczyna się snem o lwie

Dla Klary Wojtkowskiej droga do szamanizmu była przejściem ze świata białych fartuchów w zdezynfekowanych pomieszczeniach, przez poszukiwania rozwiązań za pośrednictwem medycyny alternatywnej w Holandii i Meksyku, po wypróbowanie ceremonii z użyciem roślin takich jak iboga czy ayahuaska.

Choroba, brak diagnozy i… sen o lwie na ulicach Warszawy – potężnym bycie, śmiejącym się ze słowa „urojenie”. I jeszcze ten śpiew wyrywający się z ust syrenom nad brzegami Wisły.

To wszystko sprawiło, że Klara postanowiła wyruszyć w świat.

W Zimbabwe nie ma czegoś takiego jak wariat

Dla absolwentki afrykanistyki na Yale w USA, Tanzania była pierwszym oczywistym kierunkiem jej podróży. Pojawiła się tam jako nauczycielka skrzypiec z diagnozą choroby autoimmunologicznej i wskazaniem lekarskim: „przebywać w suchym klimacie”. To właśnie tam zetknęła się z ludem Shona. Szybko okazało się, że w Aruszy, w sercu Tanzanii, lud ten doskonale wie, co to jest Polska, bo pozostał tu ślad naszych przodków – cmentarz zesłańców z Syberii. Dzięki Shona Klara spotkała się z szamanizmem. Kontakt z ceremoniami deszczu pozwolił jej odkryć, czym jest ubuntu – prawdziwe człowieczeństwo, owo wielkie połączenie bytów ludzkich, roślinnych i zwierzęcych na ciepłym placu ziemi. Znalazła swoją receptę na życie. Została szamanką.

Chwytanie nitek kontaktu

Niezwykle ważnym elementem szamanizmu jest kontakt z Przodkami – to im, jako sprawcom, dziękuje się za narodziny dziecka. Dlatego naturalna jest wiara, że dzieci znają śmierć, bo mają specjalny kanał kontaktu z tymi, którzy są po drugiej stronie. Przodkowie posiadają mądrość, która przeprowadzi człowieka przez zawirowania, skrzyżowania i przepaście życia. Za każdym z nas stoi cały szereg Przodków, którzy tęsknią za kontaktem z żyjącymi. Stąd w różnych krajach wprowadzanie się w trans – taniec krążących derwiszów, post ludów Galápagos, picie ayahuaski w Ameryce, śpiew i taniec ludu Shona. Afrykańczycy wierzą, że przybycie ludzi z innych miejsc jest głodem kontaktu z Przodkami, zwłaszcza cywilizacji, które zarzuciły rozmowę z Bogiem (nawet misjonarzy, dążących do wprowadzenia chrześcijaństwa).

Bangiza – płyta we współpracy z Clive Monolio Mukundu

Wielki duch przemawia w języku snów, w ciele oczyszczonym medytacją, ascezą, postem. Jeden z szamanów wspomina, że jego inicjacja polegała na ośmiomiesięcznej absolutnej izolacji w buszu, pozostawiono go w nim z siekierką i jednym garnkiem, by dał sobie radę. Zrozumiał wtedy, jak ważny jest drugi człowiek, jak wielką tęsknotą jest samotność. Stąd już tylko krok do porozumienia z siłą kosmosu. Należy dbać o połączenia, dlatego szaman nieustannie śpiewa i tańczy boso, utrzymując w ten sposób mosty komunikacyjne z wszystkimi światami. Dla ludzi obok jest powiernikiem i uzdrowicielem, mędrcem, który daje nadzieję. Szaman jest jak artysta, który czeka na natchnienie w ciszy, spokojnym otwarciu się na bodźce, głód i kontakt z ziemią, naturą buduje w nim pustkę, którą wypełnią duchy.

Jak otworzyć ciało, by było kieszenią dla ducha?

Jak w Zimbabwe rozmawia się z Przodkami? Wystarczy krąg utworzony przez ludzi, siedzących na ziemi w towarzystwie szamana. Zgromadzenie, czyli dare, zaczyna się od pieśni z akompaniamentem mbiry. Mbira stanowi most pomiędzy światami Przodków i zgromadzenia. Pieśń tworzy się i spływa sama. Zawsze dla wspólnoty, bo spotkanie nie jest formą przypadkowego zetknięcia się indywiduów. Jeśli w tym samym czasie zbiera się konkretna grupa oznacza to, że istnieje tego przyczyna i cel. Nic nie jest przypadkowe.

Moyo, muti unomera paunoda – serce jak drzewo rośnie tam, gdzie jemu się podoba

Nie jest łatwo być białą szamanką w Zimbabwe w drewnianej chatce ze słomianym dachem, daleko od znanego od dzieciństwa świata. Ale dla Klary to jest właśnie jej miejsce.

„Trzeba być silnym. Można pościć całe tygodnie i zostać przy życiu. Można mocować się z niedźwiedziem, rzucać się do lodowatej wody codziennie, nie zakochiwać się tak po ludzku nigdy. Nigdy. I tak udowodnić raz po raz, że nie jest się człowiekiem, tylko nadczłowiekiem”.

Klara Wojtkowska: „Będziemy się za Was modlić. Z Polski do Zimbabwe ścieżkami Przodków”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

może Ci się spodobać