syndrom oszusta
© Adobe Stock

Syndrom oszusta – jak bojkotujemy własne sukcesy

1 udostępnień
1
0
0

Niejedna z nas obawia się, że wkrótce ktoś podważy jej osiągnięcia i doświadczenie, a świat odkryje, że udawała mądrzejszą niż jest. Ten stan ma swoją nazwę – syndrom oszusta i dręczy nawet ludzi uchodzących za niekwestionowane autorytety. Jak sobie pomóc, gdy nie wierzymy, że zasługujemy na sukces?

Bezsenność i przeczucie katastrofy

Agata po wielu latach pracy dostała awans. Cieszyła się i była z tego dumna. Nowe obowiązki, nowe wyzwania. Jednak nocami ten sukces dawał się jej we znaki, pokazując inne, ciemne oblicze.

– Zaczęłam mieć problemy ze snem. Zamiast zbierać siły na długi dzień w pracy, leżałam w ciemnościach, dochodząc do wniosku, że ja na tym miejscu to kompletna pomyłka! Ten awans należał się koleżance, nie mnie – przekonywałam samą siebie. Gdyby Joanna nie musiała iść na długie zwolnienie lekarskie, ona dostałaby to stanowisko. Kiedy wróci, szefowa zapewne będzie się trochę dąsać na Joannę za tę nieobecność, ale kwestią czasu jest, gdy mnie nią zastąpi – czuła podskórnie.

Uznanie? Tak, ale nie dla siebie

Niepewność i konieczność „wgryzienia się” w zadania, typowe na nowym stanowisku, Agata traktowała jako dowód, że nie nadaje się na wyższe miejsce w firmowej hierarchii. Aby zamaskować rzekomą nieadekwatność, przesiadywała w biurze długo po godzinach pracy. W dodatku odrzucała propozycje pomocy ze strony współpracowników, płacąc za to wyczerpaniem i spadkiem odporności organizmu – coraz częściej się przeziębiała.

– Robię, co mogę. Przynajmniej nie powiedzą później, że się nie starałam – prorokowała, nie zauważając przy tym ważnych faktów.

Jej nowe stanowisko wymagało skrupulatności i systematyczności. Tymczasem jej koleżanka Joanna była dobra raczej w nawiązywaniu kontaktów i odważnym wchodzeniu w sedno problemu. Przełożeni obu kobiet wzięli to pod uwagę, proponując awans właśnie Agacie. Uznali, że jej kwalifikacje i kompetencje lepiej odpowiadają pracy, jaką ma wykonywać. Każdy z nich przeszedł długą drogę kariery i byłby w stanie rozpoznać, gdyby Agata podszywała się pod specjalistkę od pieczołowitej analizy, nie będąc nią w rzeczywistości. Skąd więc jej przekonanie, że jej awans to pomyłka?

Sukces na glinianych nogach

Syndrom oszusta (ang. impostor syndrome) to poczucie, że odnosząc sukces, okradamy innych, bo na niego nie zasługujemy. Sprawia, że ludzie są zatruwani myślami o sztuczce, jaką robią otoczeniu. Gdy otoczenie zauważa ich, docenia i nagradza, ci wierzą, że to wyłącznie z powodu przypadku, szczęśliwego zrządzenia losu albo znajomości. Czują, że nie są dostatecznie inteligentni, ich kwalifikacje pozostawiają wiele do życzenia, popełnili błąd, zapomnieli o czymś istotnym, przypisali sobie wiedzę, której nie posiedli. W napięciu oczekują momentu ujawnienia, gdy spoczną na nich pogardliwe spojrzenia innych ludzi i sparaliżuje ich wstyd. Mężczyźni radzą sobie z tym, rywalizując i starając się raz po raz wykazać swoją wartość. Społeczeństwo uważa taką postawę za bardzo męską. Kobiety natomiast wolą się raczej wycofać, zrezygnować z wyzwań, zostać przy starym i bezpiecznym. Kiedy stają w szranki, zarówno otoczenie jak i one same postrzegają siebie jako mniej kobiece, niepasujące do stereotypu. Kobiecość stereotypowo kojarzona z nieudolnością, lękliwością, zależnością, wydaje się im właściwszą opcją.

Skąd to wrażenie oszustwa?

Psycholożki Monika Filarowska i Katarzyna Schier w swoim przeglądzie badań prowadzonych nad syndromem, wymieniają kilka sytuacji we wczesnych etapach ludzkiego życia, które mogą sprawić, iż później ujawni się syndrom oszusta. Gdy rodzice pokładają nadmierne oczekiwania w bystrym dziecku i czerpią z tego korzyści (np. mogą pochwalić się znajomym). Gdy porażkę pociechy traktują jak swoją własną i to jest dla nich nie do zniesienia, więc wyręczają i nie pozwalają dziecku na samodzielną naukę drogą prób i błędów. Gdy dziecko nabierze przekonania, że komuś, kto jest mądry, dobre wyniki zawsze muszą przychodzić z łatwością. Proste zadanie oceni jako zbyt łatwe. Rozwiązując zaś problem obiektywnie trudny i wymagający nakładu pracy, uznaje, że samo nie jest dość inteligentne, skoro tak długo się z nim borykało lub mu nie podołało. Jego porażka może zostać przyjęta przez bliskich z rozczarowaniem, smutkiem, a nawet z odrzuceniem, co dla małego człowieka jawi się katastrofą. Wystąpieniu syndromu impostora sprzyja też zjawisko parentyfikacji, obciążanie dziecka odpowiedzialnością za dobrostan dorosłych.

Jak to było z Agatą?

Rzeczywiście jej rodzice uznali, iż zdolności córki są dla nich użyteczne, bo fakt, że była najlepszą uczennicą w klasie, robił wrażenie na rodzinie. Jednocześnie szybko przywykli do myśli, że pewne zadania przychodzą jej z łatwością i oczekiwali, że tak będzie zawsze. Kiedy Agata poszła do liceum, zdolnych uczniów było wielu i przestała wyróżniać się na tle rówieśników. Na utrzymanie dobrych ocen musiała raczej zapracować i nie odcinała już kuponów od swojej bystrości. Rodzice przerzucili uwagę na jej młodszą siostrę, dziewczynę o żywym temperamencie. Ten temperament podobał się ludziom, więc teraz mogli grzać się w blasku jej towarzyskiego sukcesu. Agata kochała siostrę, podziwiała jej cechy, jakich sama nie posiadała: otwartość czy odwagę do konfrontowania się z ludźmi i problemami. Potrzebowała zainteresowania rodziców, ich akceptacji zwłaszcza wtedy, kiedy nie wszystko szło jej jak z płatka, ale nie rywalizowała z siostrą. Odpuściła walkę i znalazła się w cieniu siostry. Jak to wpłynęło na rozwinięcie się w niej w dorosłym życiu syndromu oszusta?

Zdrowienie przypomina proces

Dorosła Agata gotowa jest zapracowywać się, aby udowodnić, że zasługuje na docenienie. Jednocześnie czuje napięcie związane z obawą, że nie jest dość dobra i że nie podoła obowiązkom. To stanowisko należy się ekstrawertycznej koleżance – myśli, nie zauważając podobieństwa do sytuacji z siostrą. Pomóc mogłaby jej psychoterapia: uwolnienie się od polegania na opinii innych, podbudowanie samooceny, skierowanie życzliwej uwagi na zalety, wiedzę i kwalifikacje, jakie posiada. Uznanie, że wolno jej się pomylić, otrzymać pomoc i traktować wypracowane przez siebie wyniki jako wystarczająco dobre.

Jak pomóc sobie, gdy gnębi nas syndrom oszusta?

Jeśli chcemy samodzielnie popracować nad symptomami, przydatny może być zbiór 10 rad doktor Valerie Young. Ta amerykańska badaczka i współzałożycielka Instytutu Syndromu Oszusta, doradczyni firm tak znanych, jak Google, Microsoft, Pfizer lub McDonald’s, jest również autorką poradnika The Secret Thoughts od Succesfull Women: Why Capable People Suffer from Impostor Syndrome and How To Thrive in Spite of It (Sekretne myśli kobiet sukcesu: dlaczego kompetentni ludzie cierpią na syndrom oszusta i jak się rozwijać pomimo niego – książka jak dotąd nie ukazała się w Polsce).

W swojej książce Young radzi:

  • Przełam milczenie – wstyd działa blokująco, ale mimo to warto działać. Opowiedzenie bliskiej osobie o odczuciach związanych z syndromem może przynieść krzepiące rezultaty. Kto wie, czy przyjaciółka albo partner nie podzielają tego doznania? Jeśli nie, kto lepiej niż oni przypomni ci, ile naprawdę jesteś warta?
  • Oddziel uczucia od faktów – każdy z nas czuje się czasem głupi czy niekompetentny, jednak to uczucie nie oznacza, że obiektywnie tacy jesteśmy.
  • Obserwuj, kiedy czujesz się oszustką – jeśli odróżniasz się od członków grupy wiekiem, płcią, pochodzeniem i innymi czynnikami, to naturalne, że będziesz się czuła nieco bardziej wyeksponowana, a przez to mniej bezpieczna. Jeśli w danej dziedzinie odniosłaś sukces jako pierwsza kobieta czy osoba dojrzała, możesz być traktowana jak reprezentantka całych tych grup i oczekiwania wobec ciebie będą większe niż wobec kolejnych osób, idących twoim śladem.
    Poczucie nieadekwatności masz prawo mieć także, gdy należysz do osób stereotypowo zaliczanych do mniej inteligentnych czy kompetentnych. Kobiety w Polsce, zwłaszcza jasnowłose, dobrze wiedzą, jak działa ten mechanizm.
  • Szukaj pozytywów – zapewne jesteś perfekcjonistką. Ma to swoje dodatnie strony, np. wyjątkowo dbasz o jakość swojej pracy. To wspaniałe i pomaga ci w rozwoju. Jednak postaraj się nie przepracowywać. Dopuszczaj do siebie świadomość, iż masz prawo do popełniania błędów, jak każdy.
  • Przygotuj zdrową odpowiedź na błędy i porażki – zamiast biczować się w nieskończoność za nieudaną próbę, spróbuj wyciągnąć z niepowodzenia wnioski do zastosowania w przyszłości. Kolejnym razem będziesz wiedziała więcej i dzięki temu przygotujesz się lepiej. Young cytuje tu słynnego fabrykanta aut z lat 30., Henry’ego Forda: „Porażka jest jedynie okazją do rozpoczęcia od nowa, tym razem bardziej inteligentnie”.
  • Zmień swoje zasady – jeśli są one dla ciebie źródłem cierpienia. „Zawsze muszę znać odpowiedź” czy „Nie wolno mi poprosić o pomoc” – takie przekonania zasługują wyłącznie na korektę. Nie tylko masz prawo czegoś nie wiedzieć, wolno ci także odpocząć, zastanowić się w swoim tempie nad problemem, a także prosić otoczenie o wsparcie.
  • Popracuj nad nowymi przekonaniami – spróbuj przyglądać się neutralnie myślom, które „wyświetlają” ci się w głowie. Zastąp je korzystniejszymi dla ciebie. Np. „Za chwilę wyda się, że nie mam pojęcia, o czym mówię” warto zastąpić życzliwym stwierdzeniem: „Każdy na początku może się czuć nieswojo, ja też. Nie muszę wiedzieć wszystkiego, ale jestem dość bystra, aby szybko znaleźć odpowiedź lub rozwiązanie”. Myślisz o tym, jak wspaniali i mądrzy w porównaniu z tobą są ludzie, których spotykasz? Dodaj: „Mam okazję poznać ich i nauczyć się od nich czegoś wartościowego”.
  • Wizualizuj sukces – czyli rób jak zawodowi sportowcy, gdy psychologowie przygotowują ich do zawodów. Wyobrażaj sobie krok po kroku, jak sprawnie rozwiązujesz problemy, wygłaszasz mowę lub witasz ważnych dla firmy kontrahentów. Trening „na sucho” sprawia, że gdy przyjdzie ta ważna chwila, będziesz podążać za scenariuszem, który już masz w głowie.
  • Nagradzaj i doceniaj siebie sama, nie polegaj wyłącznie na aprobacie otoczenia – w ogólnym rozrachunku to twoja własna ocena na twój temat ma największe znaczenie, a nie to, co uważają na twój temat inni.
  • Udawaj, aż uzyskasz biegłość – odwaga rodzi się z podejmowania ryzyka, nie z jego unikania. Każdy prędzej czy później przeżywa twarde lądowanie. Staraj się budować swoją pewność siebie i nie czekaj, aż będzie ona stuprocentowa, by zacząć działać.

Do rad, udzielanych przez dr Valerie Young, szczególnie zdaje się pasować nasze rodzime przysłowie: „nie myli się, kto nic nie robi”. Warto, byśmy pozwoliły sobie na to, aby móc bez przeszkód wzrastać jako profesjonalistki i jako ludzie.

Warto przeczytać: Dlaczego warto stawiać granice?

PS. Korzystałam z artykułu Moniki Filarowskiej i Katarzyny Schier „Syndrom impostora, czyli o poczuciu intelektualnej fałszywości” z kwartalnika „Psychoterapia” Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego (nr 2 (185) z 2018 r.), a także ze strony internetowej dr Valerie Young.

może Ci się spodobać
czas na relaks

Co robić, gdy nie masz czasu na relaks?

Gdy jesteśmy zestresowane i pochłonięte obowiązkami, trudno znaleźć czas na odpoczynek. Przecież jest tyle rzeczy do zrobienia, dopilnowania.…
pesymizm

Nie obwiniaj się za swój pesymizm

Być może wyrzucasz sobie, że widzisz świat w czarnych barwach. Możliwe, że zauważyłaś, iż pewne nawyki myślowe, takie…