dendroterapia sylwoterapia
Karolina Kłosińska podczas dendroterapii. Fot. archiwum prywatne

Sylwoterapia – lecznicza siła drzew

20 udostępnień
20
0
0

Japończycy uważają, że dzięki drzewom stajemy się zdrowsi i szczęśliwsi, a swoją naturalną terapię z ich udziałem nazwali shinrin-yoku (leśna kąpiel). O mocy zawartej w drzewach opowiada ich fascynatka, kulturoznawczyni Karolina Kłosińska.

Edyta Brzozowska: Czy drzewa mogą uleczyć człowieka?
Karolina Kłosińska, sylwoterapeutka
: Wielu ludziom wyda się to niewiarygodne. Ale rzeczywiście, uzdrowicielskie właściwości drzew znane są od wieków, a współcześnie potwierdzają to liczne badania.

Człowiek zawsze miał potrzebę obcowania z naturą. Widać to w sztuce, przekazach ludowych, archeologii. W wielu kulturach, nieraz bardzo od siebie odległych, nasi przodkowie szukali w drzewach nadzwyczajnych mocy, życiowych prawd, za ich pośrednictwem próbowali zrozumieć, jak funkcjonuje świat.

Drzewa symbolizują miejsca przebywania różnorakich bóstw, dlatego były przedmiotem czci i szacunku.

Dla przedchrześcijańskich Słowian takim świętym drzewem był dąb.
Według nich to majestatyczne drzewo łączyło trzy strefy: korona wspierała sklepienie niebieskie, gdzie mieszkali bogowie; pień oznaczał świat tu i teraz, zaś korzenie odzwierciedlały zaświaty, zamieszkiwane przez ludzkie dusze.

Długowieczność i niezwykła twardość dębu pozwalały widzieć w nim symbol trwałości i nieśmiertelności, a ponieważ w dęby często uderzały pioruny, poświęcono je gromowładnemu bogu Perunowi. Z tego samego powodu dąb był poważany przez starożytnych Greków (dąb powiązano z Zeusem) oraz starożytnych Rzymian (powiązano go z Jowiszem – bogiem nieba, burzy i deszczu). Z kolei w kulturze nordyckiej świętym drzewem był jesion, a dawni mieszkańcy Syberii czcili brzozę.

W wielu kulturach także lipę uważało się za drzewo święte, być może ze względu na jej długowieczność. Uznawana była za drzewo miłości i rodziny.

W jaki sposób nam, współczesnym, ludziom znerwicowanym, zagonionym, przerażonym pandemią koronawirusa mogą pomóc drzewa?
Olejki drzew i krzewów wydzielają fitoncydy, które mają działanie bakteriobójcze, przeciwgrzybiczne i jonizują powietrze, a co za tym idzie wspomagają nasz układ oddechowy i poprawiają ogólny stan zdrowia. Poza tym, wytwarzając tlen, oczyszczają atmosferę. Tak więc kiedy spacerujemy wśród drzew, każdy haust nabieranego w płuca powietrza dotlenia nasz organizm. Drzewa jonizują powietrze ujemnie, co dla nas ważne, gdyż dużo czasu spędzamy w zamkniętych pomieszczeniach, nierzadko w towarzystwie elektroniki, przez co jesteśmy naładowani dodatnio. Ujemne jony drzew potrafią to zharmonizować.

W Japonii przeprowadzono badania, które wykazały, że przebywanie w lesie zwiększa odporność.
A dokładniej, że obcowanie z drzewami pomaga obniżyć zbyt wysokie ciśnienie krwi i zwiększa aktywność komórek odpornościowych, które unieszkodliwiają te niepożądane – nowotworowe czy zaatakowane przez wirusy. 

Japończycy uważają, że dzięki drzewom stajemy się zdrowsi i szczęśliwsi, a swoją naturalną terapię z ich udziałem nazwali shinrin-yoku, co w tłumaczeniu oznacza leśną kąpiel. Mają nawet powiedzenie, że „leśna kąpiel leczy katar duszy”. Od lat 80. XX wieku funkcjonuje tam narodowy program kąpieli leśnych. Kąpiele te uznaje się za skuteczną formę walki ze stresem, depresją i chorobami cywilizacyjnymi. Również amerykańscy i holenderscy lekarze zamiast kolejnych tabletek przepisują swoim pacjentom wyprawy do lasu.

Polecamy także: Hortiterapia, czyli ogród pięciu zmysłów.

Co daje taka „leśna kąpiel”?
Shinrin-yoku to coś więcej niż spacer wśród drzew. To zanurzenie się w atmosferze lasu. To także chłonięcie go wszystkimi zmysłami. Podczas sylwoterapii patrzymy na naturalne kolory, słuchamy szmeru liści i śpiewu ptaków, czujemy zapachy świeżego powietrza przesyconego wydzielanymi przez rośliny olejkami eterycznymi, czujemy dotyk wiatru na skórze, a latem uruchamiamy zmysł smaku, np. jedząc jagody. To dlatego o sylwoterapii mówi się, że łączy różne metody terapeutyczne: chromoterapię, czyli terapię kolorami, aromaterapię i muzykoterapię.

Od czego zaczyna się tego rodzaju terapię?
Aby obudzić wszystkie swoje zmysły, koniecznie trzeba zostawić telefon komórkowy oraz inne gadżety elektroniczne i zarezerwować sobie dwie–trzy godziny.

Na prowadzonych przez siebie warsztatach namawiam, żeby przytulać się do drzew. A przytulając się, wejść w stan medytacji.

Jak się przytulać do drzewa?
Drzewo wybieramy intuicyjnie. Podchodzimy do tego, które nas niejako przyciąga, przywołuje do siebie. Każde drzewo ma bowiem coś innego do zaoferowania, a intuicja podpowiada, czego w danym momencie potrzebujemy. Kiedy już dokonamy wyboru, obejmujemy rękami pień, opieramy na nim czoło. Można w tym czasie drzewo głaskać, wąchać je. Ważne, by uspokoić oddech i skupić myśli. Takie czerpanie energii z drzewa powinno trwać około 10 minut.

Nawet w listopadzie?
Pora roku nie ma dla sylwoterapii znaczenia, każda jest dobra. Chodzi o to, żeby pracować wszystkimi zmysłami. Jesień i zima też są do tego doskonałe.

Są takie drzewa, których należy się wystrzegać?
Nie powinno się przytulać do tego, które upadło ani do chorych, pokrytych jemiołą. Szukajmy zdrowych okazów.

W dendroterapii mówi się też o drzewach, które są wampirami energetycznymi i nie należy się przytulać do topoli albo olchy. Topola jest niewskazana, gdyż jest to drzewo krótkowieczne, które rośnie w najgorszych warunkach, nawet na bardzo zanieczyszczonych terenach. To dlatego o topoli mówi się, że to chwast. Ale pamiętajmy też o tym, że i topola pełni swoją rolę w przyrodzie, bo kiedy upada, użyźnia glebę i tym samym stwarza dobre warunki dla nowych roślin.

Może zainteresuje cię także: Istoty roślinne – Anna Zajdel o szacunku do Matki Ziemi…

To z topoli strugano dawniej osikowe kołki, bo wierzono, że są skuteczną bronią na wampiry.
To drzewo jest nacechowane negatywnie, na niektórych wsiach do tej pory pokutuje przesąd, że jeśli jakaś topola upadnie, wróży to czyjąś rychłą śmierć.

Także olchy ludzie od zawsze się bali. Głównie dlatego, że jej korzenie wystają ponad ziemię i wierzono, że pod nimi kryją się złe duchy. Dostęp do niej jest trudny, bo olcha rośnie najczęściej na terenach bagiennych. Często towarzyszą jej mgły, co dodatkowo budzi wrażenie grozy i nie zachęca do kontaktu.

Poczciwa, jasna brzoza pewnie budzi zgoła odmienne konotacje.
O brzozie mówi się, że ma bardzo pozytywny wpływ na nasze myśli, uspokaja je, łagodzi stany lękowe. To bardzo życzliwe drzewo. Warto się do niego przytulać, kiedy chcemy się wyciszyć, potrzebujemy delikatności. Bo brzoza budzi także naszą sensualność.

Z kolei kasztanowiec rozbudza w nas wewnętrzne dziecko, bo w sposób oczywisty kojarzy nam się z dzieciństwem, kiedy zbieraliśmy kasztany i robiliśmy z nich rozmaite zabawki i ozdoby. Także owoce kasztanowca bardzo dobrze się kojarzą. Niektórzy ludzie wkładają je pod poduszkę lub pod łóżko, bo wierzą, że kasztany pomagają w zasypianiu. Niektórzy noszą je w kieszeni, by zbierały złą energię. A poza tym wszystkim kasztany są niezwykle miłe w dotyku, więc odstresowują.

Które drzewa jeszcze mają pozytywną energię?
W skrócie: sosna i świerk mają korzystny wpływ na układ oddechowy człowieka, jesion redukuje stres i poprawia koncentrację. Buk poprawia koncentrację i humor, wierzba działa przeciwbólowo oraz rozkurczowo. Jarzębina pomaga w walce z nałogami, czarny bez poprawia nastrój i dodaje energii, jałowiec i jodła wspomagają układ oddechowy i zwiększają odporność, modrzew zwiększa wytrwałość w działaniu. A leszczyna dobrze działa na osoby cierpiące na choroby serca.

Wracając jeszcze na chwilę do brzozy, warto dodać, że nie tylko jej sok, ale też napar z jej liści mają wiele walorów odżywczych oraz leczniczych. Przede wszystkim oczyszczają organizm z toksyn i sprzyjają procesom metabolicznym, wzmacniają wątrobę oraz nerki. W ten sposób poprawiają odporność, działają przeciwzapalnie, przeciwbakteryjnie, pomagają łagodzić i skracają przebieg infekcji wirusowych.

Warto przeczytać: Inteligencja roślin

Napary z liści różnych drzew też mają zdrowotne właściwości.
Młode, zerwane w maju liście brzozy mają wiele zdrowotnych walorów. Do przygotowania szklanki naparu wystarczy użyć łyżkę liści. Porcję umytych liści wkłada się do szklanki, zalewa wrzątkiem i pozostawia pod przykryciem minimum na 15–20 minut. Napar po przecedzeniu jest gotowy do picia. Można go też stosować zewnętrznie – ma pozytywny wpływ na paznokcie i skórę włosów, świetnie się sprawdza jako okład na opuchnięte oczy.

Popularny jest także napar z lipy. Działa przeciwgorączkowo, leczy przeziębienie, pomaga w przypadku niestrawności, ma lekkie działanie uspokajające oraz wspiera walkę z bezsennością.


Karolina Kłosińska – kulturoznawczyni zafascynowana symboliką drzew. 

Posiada wieloletnie doświadczenie w prowadzeniu warsztatów z umiejętności miękkich. Rozwija się w kierunku dendroterapii. Współzałożycielka Fundacji Silva Mare, w ramach której prowadzi cykl warsztatów „Leśne spotkania kobiet” – warsztaty złożone z: sesji dendroterapeutycznej, sesji leśnego rękodzieła, sesji wzmacniania organizmu leśnymi naparami oraz z kończącej warsztat leśnej ceremonii. Spotkania dedykowane są wszystkim kobietom, które chcą wzmocnić swoją relację z naturą. Informacje o warsztatach można znaleźć na fanpage-u Fundacji SilvaMare.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

może Ci się spodobać

Świnia też człowiek

Przejmujemy się losem psów czy kotów, z powodu ich straty przeżywamy żałobę, potrafimy je rozpieszczać, traktujemy je nawet…

Kobieta z misją, Królowa we flow

Wszechświat jest studnią obfitości, możemy z niej czerpać garściami. Pytanie czy jesteśmy na to gotowe. O tej gotowości…