piotr pawłowski świeckie państwo
Piotr Seweryn Pawłowski, fot. Pamela Gąsiorowska

Świeckie państwo opłaca się nawet wierzącym

42 udostępnień
42
0
0

– Jesteśmy pędzącą Irlandią, jeszcze zdążamy w tym kierunku, ale już szybciej niż dwa czy trzy lata temu. Cały świat odchodzi od religii – zaczyna się jakaś zmiana. Za kilkadziesiąt lat dominujący koncept zwany chrześcijaństwem odejdzie, zostanie zastąpiony czymś nowym – uważa mec. Piotr Seweryn Pawłowski, koordynator inicjatywy „Świecka szkoła”.

Monika Ksieniewicz-Mil: Czy Polska jest świeckim państwem?

Piotr Seweryn Pawłowski: Polska jest świeckim państwem tylko na… papierze, czyli w myśl ustawy o gwarancjach wolności sumienia i wyznania. Realnie nie jest świeckim państwem, bo na przestrzeni ostatnich 30 lat Kościół katolicki uzyskał takie przywileje od posłusznych mu polityków, że Polska jest bardzo blisko definicji państwa wyznaniowego. Kościół katolicki, bo tylko ten kościół ma niezwykłe przywileje – nie tylko wobec osób niewierzących czy osób dla których religia nie jest istotna, ale także wobec innych kościołów. O świeckie państwo musimy dopiero zawalczyć.

A po co nam świeckie państwo?

Świeckie państwo jest potrzebne, żeby każdy w nim czuł się dobrze, żeby każdy w tym kraju czuł się równorzędnie, równoprawnie traktowany – w tej chwili tak nie jest. W tej chwili ludzie, którzy nie wyznają narzuconego światopoglądu patriotyczno-religijno-nacjonalistycznego są spychani na margines, dyskryminowani. I najlepszym przykładem jest to, o co ja walczę – z religią w placówkach edukacyjnych, od żłobka (tak, mam przykłady) aż po uczelnie.

Świeckie państwo jest potrzebne też dla rozwoju naszego państwa – oznacza nieskrępowany rozwój nauki, idei, zapewnienie wolności słowa. A cóż to za państwo, w którym my z uporem godnym lepszej sprawy, zaprzęgając do tego instytucje prokuratury i policji, chronimy tak zwane uczucia religijne, czyli coś, co de facto nie istnieje. Nikt nie jest w stanie tego zdefiniować. My urządzamy pokazowe nagonki na Nergala czy na ludzi, którzy malują kredą na drzwiach kościoła, ludzi, którzy z transparentem stoją w kościele i grzecznie domagają się swoich praw, urządzamy państwową nagonkę na tych ludzi – to nie jest państwo, które wspiera wolność myśli czy badań naukowych.

To państwo zwalcza badania naukowe, które są sprzeczne z nauką Kościoła, jak np. in vitro, a jednocześnie to państwo szczodrze wspiera miliardami z naszych podatków zabobon, wspiera instytucjonalnie takich ludzi jak dyrektor Rydzyk. Ja nawet nie mówię per „ksiądz”, bo to biznesmen, który żeruje na uzależnieniu od siebie polityków. On głosi nienawiść, głosi nienaukowe poglądy – to państwo pokazuje obywatelowi, że jeśli chce uprawiać wolną naukę, to najlepiej niech to państwo opuści, żeby ich po prostu nie było. I to oczywiście nawiązuje do ohydnej nagonki na ludzi LGBT+, to też ma związek z religią i brakiem świeckiego państwa. Nie byłoby nagonki na te osoby, gdyby nie katecheci, którzy wpajają nienawiść, księża i proboszczowie, którzy z ambon głoszą nienawiść, wykluczenie i pogardę. W świeckim państwie by tego nie było, bo świeckie państwo nie może sobie pozwolić na dyskryminację i szczucie na kilka procent swoich obywateli – przecież to jest chore.

I jeszcze kwestia zdrowia – leczenie w Polsce też nie jest wolne od zabobonów. Są lekarze, którzy w imię zabobonów – mowa o klauzuli sumienia – nie chcą leczyć pacjentów, a są wykształceni za publiczne pieniądze i pracują w publicznych placówkach – coś takiego w świeckim państwie nie miałoby miejsca. Aborcja powinna być do 12. tygodnia na żądanie i bezpłatna.

Często Ci sami lekarze prywatnie już np. aborcję wykonają.

Hipokryzja podniesiona do potęgi entej to jest wyznacznik tego, z czym kojarzymy Kościół katolicki. To jest też jeden z głównych powodów masowego odpływu dzieci z lekcji religii. Dzieci są dużo mądrzejsze, niż myślimy, zwłaszcza nastolatki. One widzą fałsz, widzą, że ksiądz jedno mówi, a drugie robi. Widzą, że ksiądz głosi pochwałę ubóstwa i pokory, a potem wsiada do wypasionego samochodu. Ksiądz głosi jakieś bzdury na temat seksu przed- i pozamałżeńskiego, a wszyscy wiedzą, że ma kochankę we wsi.

Czyli sekularyzacja u nas szybko postępuje?

Jesteśmy pędzącą Irlandią, jeszcze zdążamy w tym kierunku, ale już szybciej niż dwa czy trzy lata temu. Nałożyło się na to kilka elementów – nie da się ukryć, że to trudny czas dla Kościoła katolickiego, bo jest kumulacja czynników, które mają negatywny wpływ na tę instytucje – nie tylko skandale pedofilskie, nie tylko buta i pycha hierarchów Kościoła i ich skandaliczne wypowiedzi, które działają jak płachta na byka na zwykłych ludzi, nie tylko treści płynące z katechezy, ale także uświadamianie ludziom, czym jest religia i jakie mają prawa – tu jest moja rola, ruchów takich jak „Świecka szkoła” – my tylko pokazujemy prawo, możliwości, edukujemy.

To są cegiełki, mam świadomość, że sami nie doprowadzimy do sekularyzacji państwa. Mało tego, ja uświadamiam wierzącym, że świeckie państwo będzie korzystne też dla nich, dla instytucji Kościoła, dla wszystkich, którzy poważnie traktują swoją wiarę i wspólnotę wiernych. Pozbywając się tego bagażu, tego tłuszczu, tego nawisu, którym Kościół obrósł przez lata, tych wszystkich nienależnych przywilejów, tego brudu, tych ludzi, którzy narażają Kościół na hańbę, pozbywając się tego – także przywilejów finansowych – bo nie da się ukryć, że gigantyczne pieniądze powodują degenerację tej instytucji, bo też ludzie widzą ten przepych – wtedy wspólnota wiernych będzie bardziej autentyczna i bardziej akceptowalna dla reszty społeczeństwa. Filmiki i zdjęcia pałacu biskupa Głódzia obiegły cały kraj, chyba każdy je widział. I faktycznie ludzie sami to dostrzegają, mówią, że Kościół musi być bardziej prawdziwy, skupiony na ewangelizacji, na pomocy wzajemnej, na skupieniu się na wierze, a nie na kłótniach z politykami, nie na wyrywaniu sobie kolejnych przywilejów czy prześladowaniu coraz to nowych mniejszości – LGBT+ czy teraz uchodźców. Część katolików już teraz przyznaje mi rację – i to jest duży sukces.

Wprowadzenie podatku na Kościół jak to jest w Niemczech? Już były próby wprowadzenia go.

Tak, przez Platformę, która stchórzyła przed Episkopatem, chyba w 2013 roku. Jestem gorącym zwolennikiem tego rozwiązania, bo to jest rozwiązanie sprawiedliwe. Jeśli chcesz być wiernym Kościoła – to go utrzymuj, nie zwalaj tego na barki państwa czy niewierzących. To tak, jak załóżmy, byłbym filatelistą i wyciągałbym pieniądze od tych, którzy znaczków nie zbierają. To absurdalne, żeby oni sponsorowali moje hobby! Dlatego jestem zwolennikiem podatku – państwo może w tym uczestniczyć: potrącać, może rozliczać, może prowadzić ewidencje, nie mam z tym żadnego problemu, bo katolicy też należą do tego państwa i też należy im się administracyjne wsparcie jak każdemu innemu, ale nie może być tak, że to oni przerzucają koszty swojego Kościoła na innych.

Będę tu adwokatem diabła, ale nie da się ukryć, że wszyscy żyjemy w kulturze judeochrześcijańskiej, opartej na Dekalogu i pewne elementy są częścią cywilizacyjnego dorobku, jak chociażby „nie zabijaj” czy „nie kradnij”. Niewierzący mają choinki w domach – jest to element tradycji.

Powiem tak: półtora tysiąca lat temu nikt nie słyszał o katolicyzmie na ziemiach polskich, mało tego, katolicy ogniem i mieczem wyrugowali to, w co wierzyli Słowianie. Poza tym badania naukowe wskazują, że katolicyzm jest zlepkiem innych religii, jest zapożyczeniem. Ja oczywiście mam choinkę, prezenty, lubię święta, bawimy się z dziećmi w Mikołaja, ale uważam, że to jest wspólna tradycja dla wszystkich, obojętnie czy wierzących, czy nie. Z jednej strony katolicy każą mi uczestniczyć w tej judeochrześcijańskiej rzeczywistości, a z drugiej strony szantażują mnie emocjonalnie „skoro jesteś niewierzący, wyrzuć choinkę”. No nie! Niech się na coś zdecydują (śmiech).

Poza tym cały świat odchodzi od religii – zaczyna się jakaś zmiana, na Zachodzie trwa postępujący proces, czy to będzie za 10, czy 50 lat, ale będzie – dominujący koncept zwany chrześcijaństwem odejdzie, zostanie zastąpiony czymś nowym, a czym to nie wiem. Jesteśmy u progu nowego świata – to się czuje, jest chaos, niepewność, bo wszystko się zmienia – praca, technologie, tryb życia.

Obserwując, jak żyją moje dzieci – 6 i 10 lat – widzę, że one żyją w totalnie innym świecie niż ja, inaczej myślą, myślą szybciej i innymi szablonami, w związku z tym zadaję sobie pytanie, w jakim świecie będą żyły moje wnuki, zakładając oczywiście, że będę je miał (śmiech). Moje pokolenie schrzaniło ten świat, a już na pewno Polskę. Też dołożyłem do tego cegiełkę – biję się w pierś.

Dlaczego?

Dlatego, że byliśmy głusi, ślepi, nieczuli na sygnały, które mówiły o wielu patologiach, które są w naszym kraju. Nasze państwo wypuściło z rąk kontrolę nad wieloma obszarami życia, które decydują o jego jakości – czy czujemy się bezpieczni, czy mamy zapewniony jakiś byt, czy jak powinie nam się noga to będziemy bezpieczni? Otóż nie zadbaliśmy o to, zajęci robieniem kariery, zarabianiem pieniędzy. Nasza niedostateczna aktywność polityczna i społeczna spowodowała, że nasze państwo stało się w wielu obszarach słabe. Jesteśmy państwem z kartonu. Jesteśmy państwem słabym dla silnych i silnym dla słabych – wystarczy przywołać przykład oświaty czy ochrony zdrowia, pomocy społecznej – to jest poniżej poziomu cywilizacyjnego.

Dlatego zostałeś aktywistą i – między innymi – koordynatorem inicjatywy „Świecka szkoła”?

W 2015 roku przyłączyłem się do akcji zbierania podpisów pod obywatelską inicjatywą ustawodawczą „Świecka szkoła”. W Trójmieście zorganizowałem grupę osób, z którą współpracuję do dziś; oddolnie cała świecka ekipa zebrała w całym kraju 150 tys. podpisów. To był duży sukces, aczkolwiek akcja zakończyła się niepowodzeniem, bo projekt wylądował w zamrażarce sejmowej, natomiast zebrała się duża grupa ludzi, która zobaczyła, że jest siłą.

Ja też poczułem moc, bo okazało się, że dużo ludzi podziela moje poglądy i myśli tak jak ja. Utrzymaliśmy ten zapał i energię, grupa cały czas rośnie. Dla mnie takim zapalnikiem był szok, jaki poczułem, gdy dowiedziałem się, że w przedszkolu mojej córki ma być religia opłacana z moich podatków. Zaczęliśmy w ramach naszej inicjatywy np. badać w trybie dostępu do informacji publicznej – wszystko jest archiwizowane na naszej stronie www.cenareligii.pl – gdzie są dane z całego kraju na temat tego, ile gmina czy powiat płaci katechetom. Czasami są to szokujące dane, jak np. że więcej pieniędzy idzie na lekcje religii niż na wf.!

Mamy wsparcie od fantastycznej Fundacji Wolność od Religii. Cieszę się, że z nimi współpracujemy, bo oni dysponują dużym zasobem publikacji, artykułów naukowych i analiz, z których korzystam w swojej pracy aktywistycznej. Cegiełka, którą my dokładamy do walki o rozdział państwa od Kościoła to integracja i wzajemna pomoc w grupach świeckich, które powstają w całym kraju. Na Facebooku jest nas już chyba z 7 tysięcy, ale nasz zasięg jest o wiele większy, bo media podchwyciły temat i ciągle ukazują się jakieś artykuły o świeckiej szkole – szczególnie dużo incydentów dzieje się na Podkarpaciu i na Kaszubach, bo to dwa regiony tradycyjnie silniej związane z Kościołem. Edukujemy rodziców o ich prawach, interweniujemy, gdy dyrektorzy szkół czy urzędnicy łamią prawo, np. nie zapewniają uczniom niezapisanym na religię zastępczych zajęć edukacyjnych podczas tzw. okienek.

Co do frekwencji na religii w szkole to sytuacja szybko się zmienia, ostatnio badaliśmy uczniów szkół średnich w województwie pomorskim i okazało się, że już prawie 20 proc. na Kaszubach nie chodzi na religię, nawet tam! W dużych miastach na Pomorzu, typu Gdańsk czy Gdynia, są już klasy, gdzie na religię nie chodzi nikt. Myślę, że w tym tempie za 5 do 10 lat na religię będzie chodziło góra 5–10 proc. uczniów.

Na Twoim profilu na Facebooku masz w tle zdjęcie Kampanii „Godność pacjenta”. Co to za inicjatywa?

To jedna z pobocznych spraw, którymi zajmuję się zawodowo, bo jestem prawnikiem zajmującym się błędami medycznymi i zauważyłem, że jest duże zapotrzebowanie na tego typu porady. Pacjent w Polsce jest zostawiony samemu sobie, nie ma dla niego systemu wsparcia.

A rzecznik praw pacjenta?

To jest bardzo dobra instytucja, ale niewydolna. Powinna mieć więcej etatów i większy budżet, a jest zawalona sprawami na lata. Akurat współpracuję z tą instytucją i ją bardzo cenię, ale oni nie wyrabiają. Pięć takich by się przydało. Powołałem do życia fundację, żeby pomagać osobom pokrzywdzonym przez polski system ochrony zdrowia, ale ona jest na razie w powijakach. Nie jesteśmy świeckim państwem, ale do miłosierdzia bliźniemu droga daleka. A jest co robić, bo służba zdrowia dotknięta przez pandemię rozpadła się jak domek z kart. Sami lekarze mówią, że publiczna ochrona zdrowia to bankrut i w tym wszystkim są pacjenci, którym odwoływane są wizyty, operacje. Czasami po paru miesiącach te operacje chirurgiczne czy ortopedyczne są już niemożliwe, czyli krótko mówiąc wszyscy płacimy za absolutny rozpad ochrony zdrowia.

To co proponujesz? Powrót do kas chorych?

Fatalna była decyzja Leszka Millera, który zlikwidował kasy chorych w 2001 roku, wtedy, kiedy zaczęły działać i to efektywnie. Śląska kasa chorych wprowadziła kartę elektroniczną, co znacznie przyspieszyło rejestrację usług medycznych – to było rozwiązanie innowacyjne i przynosiło efekty. Centralistyczny moloch NFZ jest niewydolny.

Jestem zwolennikiem systemu mieszanego, taki sprawdza się całkiem dobrze w Czechach, u naszych sąsiadów, gdzie dopłaca się symboliczne pieniądze za wizytę. Tam podniesiono mocno nakłady na ochronę zdrowia, a Polska z 2020 na 2021 jako jedyny kraj w Unii Europejskiej obniżyła nakłady na ochronę zdrowia w stosunku do PKB – i to w środku pandemii! Po podniesieniu realnych nakładów na zdrowie, sprawdziłby się system społeczno-państwowy, czyli taki, w którym jest ograniczona konkurencja podmiotów ściśle kontrolowanych, ale jednocześnie państwo gwarantuje minimalną jakość usług zdrowotnych i bezpieczeństwo pacjenta. Teraz prowadzę sprawę błędu w prywatnym szpitalu, pacjent doznał trwałego uszczerbku na zdrowiu. I kto mu pomógł? Oczywiście publiczna placówka, ratowano go za publiczne pieniądze. Mamy tu klasyczne uspołecznienie strat i prywatyzację zysków.

Jesteś zapewne też za legalizacją marihuany?

Tak, ale w systemie kontrolowanym przez państwo, jak w Portugalii i Urugwaju, czyli można samemu hodować, zapalić, ale państwo rygorystycznie przestrzega nadzoru nad tym i nakłada podatki.

Działasz na rzecz wolnych sądów, przejrzystości sprawowania władzy, pomagasz poszkodowanym w rozmaitych strajkach. Czy tak wyobrażałeś sobie swoje życie prawnika na studiach?

W najczarniejszych snach nie mogłem przewidzieć, że w 2021 roku jako profesjonalny prawnik będę walczył o podstawowe prawa obywatelskie.

Tej autorki: Paulina, Stacy i Jaxson: Życie w tęczowej bańce

może Ci się spodobać
żałoba

Jak poradzić sobie z żałobą?

„Jedynym sposobem na odnalezienie spokoju jest pozwolenie przeszłości na bycie przeszłością” – mawiała dr Elisabeth Kübler-Ross, autorka książki…
Sonia Alicja Bednarek

Uwolnić kobiecość

„Przestań nieustannie korygować siebie. Zamiast dopasowywać się do jakiejś zewnętrznej wizji kobiecości, naprawiać i poprawiać siebie, wybierz samopoznanie…