ratownik medyczny

Spowiedź ratownika medycznego

20 udostępnień
20
0
0

Ratownicy medyczni nie leczą, ich zadaniem jest nie dopuścić do śmierci pacjenta. Czasem czują się jak bogowie, choć po kilku latach pracy żaden z nich nie jest już tym samym człowiekiem, jakim był wcześniej. Czy zaangażowanie ustępuje miejsca znużeniu, pasja obojętności, a współczucie – pogardzie? O pracy ratownika medycznego rozmawiamy z Tomaszem Mitrą, autorem książki Ratownik, która właśnie ukazała się w księgarniach.

Edyta Brzozowska: Kim jest ratownik medyczny?

Tomasz Mitra: W nagłych wypadkach ratownicy medyczni są tymi na pierwszej „linii ognia”. Naszym zadaniem jest kupowanie czasu dla pacjenta, który znajduje się w stanie bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia. Ratownicy to wysoko wykwalifikowane osoby w zakresie stanów nagłych. Muszą się stale dokształcać i znać na wielu dziedzinach medycyny: od interny, neurologii i ortopedii, po kardiologię, pediatrię, chirurgię, a nawet psychologię. Wielu ratowników ma tytuły akademickie i prowadzi badania naukowe.

Wyjazdy do ofiar wypadków, pożarów, do niedoszłych samobójców, resuscytacje, intubacje i stwierdzanie zgonów opisał pan w swojej książce Ratownik i dedykował ją: Wyrobnikom medycyny niechcianej. Ponurym zbawcom świata. Ratownikom. Gorzka ta dedykacja dla kolegów po fachu.

Najgorsze rzeczy dzieją się w newralgicznych momentach, a to najbardziej niewdzięczny dla wszystkich etap. Przede wszystkim dla pacjenta, który zazwyczaj jest w głębokim szoku i stresie, oczywiście o ile jest przytomny. Wszelkie działania medyczne zaczynają się już na miejscu zdarzenia i są prowadzone właśnie przez nas. Od tego, jakie podamy leki, które procedury medyczne zastosujemy, zależy, w jakim stanie i czy w ogóle pacjent dojedzie na salę operacyjną.

To dopiero początek, a naturalne jest, że ludzie chcą, żeby to się już skończyło, a najlepiej nie zdarzyło w ogóle. Cała ta atmosfera sprawia, że ratownika medycznego nie zawsze wspomina się najlepiej. Ostatecznie dochodzenie do zdrowia i jakość życia człowieka będą zależały od przeprowadzonych przez lekarzy operacji, ilości powikłań czy rehabilitacji. Okazji do pogorszenia stanu pacjenta będzie jeszcze wiele, podobnie jak powodów do szukania winnych na samym początku tego łańcucha.

Jednak w ratowaniu życia jesteście tymi pierwszymi przed lekarzami „bogami”.

Fakt, na okładce książki umieszczono motto: Chociaż czasami jesteś bogiem, to musisz robić wszystko, żeby pozostać człowiekiem. Jednak z Ratownika możemy się dowiedzieć, że ten zawód to rzemiosło. To zwykła praca, ale wymagająca odpowiedniego podejścia.

*

Bezsilność wobec śmierci jest dla mnie tak oczywista, że aż mnie śmieszy. Jednak bezsilność wobec niesprawiedliwie rozjebanego na samym starcie życia mimowolnie ciąży mi na psychice. Szczególnie kiedy nie mogę obrócić się na pięcie i wyjść, mówiąc „sorry, nie mój problem”.

*

Jednak konsekwencje dobrze lub źle wykonanej roboty różnych rzemieślników mają zupełnie inny ciężar.

Zdecydowanie. Od zespołu ratownictwa medycznego zależy, czy człowiek będzie mógł jeszcze prowadzić dobrej jakości życie i czy w ogóle będzie je miał. Tutaj muszę dodać, że ratownicy cieszą się w społeczeństwie coraz większym uznaniem, choć wciąż jeszcze zbyt małym. To stosunkowo młody zawód, który wciąż adaptuje się w świadomości społecznej.

Pozytywne ocenianie naszej pracy utrudnia niestety fakt, że – nie ze swojej winy, czyli z powodu natłoku nieuzasadnionych wezwań – często nie udaje nam się dojechać do potrzebujących na czas.

Może zainteresuje Cię: Asystentka – fach nie dla każdego

reklama
reklama
może Ci się spodobać

Zawód reporter – życie bez fikcji

„Marzy mi się, żeby żyć w mądrzejszym świecie” – wyznaje dziennikarz, aktywista, podróżnik i autor takich książek jak…