Slow jogging – powoli, ale bezpiecznie

26 udostępnień
26
0
0

Aby przebiec maraton, należy biegać cztery razy w tygodniu 45 minut. A ile powinniśmy truchtać, aby utrzymać masę ciała i kondycję?
Powinniśmy trenować dwa, trzy razy w tygodniu. Profesor Tanaka odkrył, że jeśli chcemy utrzymać organizm w zdrowiu, nie musimy intensywnie trenować. Taki trening z reguły niesie ryzyko kontuzji i przeciążenia. Ja po przebiegnięciu półmaratonu i maratonu w 2018 roku do kolejnych tego typu wyczynów się nie palę. Nie wiemy, co nas może spotkać na tak długich dystansach. A przecież największą karą byłoby wykluczenie z aktywności fizycznej na kilka tygodni, czy nawet miesięcy, spowodowane kontuzją.

Slow jogging jest powolnym truchtaniem. Dla niektórych osób ten typ aktywności może być zwyczajnie nudny. Nawet jeśli na początku pojawi się jakaś fascynacja tą formą ruchu, to na jak długo wystarczy?
W zależności od tego, co robiliśmy w przeszłości, fascynację slow joggingiem oceniam na maksymalnie dwa lata. Potem zaczynamy szukać czegoś więcej. Ale wydaje się, że slow jogging w repertuarze osób, które wybrały tę ścieżkę zdrowia może zostać na długo, ponieważ jest najprostszą, najszybciej przynoszącą dobre efekty formą aktywności.

Kiedy zaczniemy się troszkę nudzić, można przeplatać slow jogging marszem, chodzeniem z kijkami, ćwiczeniami rozciągającymi z taśmami. Wydaje mi się, że w odpowiedzialny sposób tak należałoby ludziom rekomendować aktywność.

Natomiast wiele osób lubi proste rozwiązania – i tutaj slow jogging może być dobrym pomysłem. Szczególnie dla ludzi, którzy nagle poczuli potrzebę bycia aktywnymi. Mogą oni przez pół lub półtora roku, codziennie albo kilka razy w tygodniu, najlepiej o tej samej porze, 30 minut potruchtać w rytmie niko niko. I mieć satysfakcję, że służą swojemu ciału. W tym czasie można poszukiwać również innej aktywności, która podtrzyma naszą motywację do ruchu, a jednocześnie nie nabawi nas kontuzji.

Myśli pan, że slow jogging to sport przyszłości? Że za kilka miesięcy lub lat wszyscy będziemy truchtać jak Japończycy? A może Polacy mają inne temperamenty i potrzebują rywalizacji, śrubowania wyników?
Sądzę, że przestaniemy się ścigać. Czasem rozmawiam z ludźmi, którzy się ścigają i oceniam, że to jest propozycja dla kilku procent populacji. Większość kończy kontuzją i zniechęceniem. W sporcie wyczynowym jest więcej problemów i wydatków niż korzyści. Każdy sport wyczynowy wyczerpuje organizm, nie jest drogą do dobrostanu, do zdrowia, do wydłużenia życia. Celem sportu jest raczej zaimponowanie – sobie lub innym. Uważam, że szkodliwe jest propagowanie biegania wynikowego.

Znacznie fajniejsza i zdrowsza byłaby moda na bieganie rekreacyjne, gdzie mogą spotkać się całe rodziny i aktywnie wspólnie spędzać czas. Myślę na przykład o biegach charytatywnych, rodzinnych, gdzie nie liczy się osiągnięty czas, tylko fakt uczestnictwa, dotarcie do mety. Takie myślenie o aktywności już jest zresztą widoczne – ludzie się przebierają, w zawodach uczestniczą całe grupy znajomych, rodzice z większymi dziećmi. Te akcenty jeszcze nie są rozłożone na korzyść biegania dla przyjemności i zdrowia, ale pojawiają się takie propozycje, np. w formie pikniku. Oczywiście nie nakłaniam do zabraniania osobom, które potrzebują rywalizacji przestrzeni do tego. Ich zawody powinny się cały czas odbywać, to powinna być ich decyzja. Ale większości populacji rekomendowałbym jogging w stylu slow. Jest wskazany i dla nastolatka, który zaczyna gromadzić zbędne gramy, siedząc za długo przy komputerze, i dla osoby starszej, dla której taka forma aktywności nie będzie związana z nadmiernym obciążeniem serca. Widzę tutaj dwie drogi – albo kilkukrotne kilkuminutowe przerywniki w ciągu dnia pracy, albo dwa, trzy razy w tygodniu dłuższe treningi.

Na razie slow jogging jest modny w dużych miastach, wśród ludzi mających większą świadomość siebie, swoich potrzeb. Czy jest szansa, że kiedyś pół Polski będzie truchtać?
Tak, jest taka nadzieja. Jeszcze kilka lat temu nordic walking był traktowany jak dziwactwo ludzi, którym narty uciekły. A dziś jest bardzo popularny. Nie mam wątpliwości, że tak samo będzie z truchtem. Sądzę, że powoli społeczeństwo oswoi się z widokiem osób, które biegają bardzo wolno, dla przyjemności, nie wyników. Już teraz jest w internecie około stu filmików instruktażowych o slow joggingu, są chętnie oglądane, więc widać zainteresowanie ludzi truchtaniem.

Truchtając w tempie niko niko jako początkujący biegacze z delikatną nadwagą, pewnie mamy szansę być wyprzedzani przez spacerowiczów?
W slow joggingu część naszej energii kinetycznej idzie w górę. Jeśli przemieszczamy się z kadencją 180 kroków na minutę, to ktoś, kto maszeruje do przodu może nas wyprzedzać. Nam nie opłaca się przyspieszać, jeśli nie jesteśmy wytrenowani, bo podbija nam to tętno i wówczas zaczynamy pobierać więcej energii z glikogenu, a nie z tkanki tłuszczowej. To byłaby syzyfowa praca, bo jeśli zużyjemy glikogen, organizm poprzez łaknienie będzie nam dawał sygnał, że musimy uzupełnić niedobory cukru w organizmie. Intensywny trening, potem spożywanie posiłku, aby uzupełnić niedobory – to najprostsza droga do rozregulowania organizmu.

Na koniec powiedzmy o sukcesach Stowarzyszenia Slow Jogging Polska w 2020 roku.
Pobiliśmy rekord, jeśli chodzi o liczbę wyszkolonych instruktorów. Profesor Tanaka wyszkolił w Polsce 21 osób, a sztab kierowany przeze mnie ponad 70. W efekcie mamy 96 osób w randze instruktora slow jogginu, certyfikowanego przez Japończyków. Większość stanowią kobiety. Obecnie w Polsce jest więcej instruktorów niż w Japonii. To mega sukces, a wszystko wskazuje na to, że rok 2021 będzie jeszcze lepszy.

Chciałem podziękować zespołowi prof. Tanaki, ponieważ bez zaangażowania autorytetu profesora i jego zespołu pewnie jeszcze długo przeciążalibyśmy niepotrzebnie organizmy. Slow jogging naprawdę jest przydatnym odkryciem. Teraz już wiemy, że spokojne truchtanie ma zdrowotny sens.


slow jogging
fot. archiwum prywatne

Maciej Kozakiewicz, instruktor slow joggingu, prezes Stowarzyszenia Slow Jogging Polska, kontynuator dzieła profesora Tanaki, autor książek Slow jogging i Slow life, wydanych przez Wydawnictwo Pascal.

może Ci się spodobać