Slow jogging – powoli, ale bezpiecznie

26 udostępnień
26
0
0

Jak nauczyć się biegać w kadencji 180 kroków na minutę?
Bez wsparcia instruktora to może być trudne. Ale można posłużyć się metronomem – zwykłą bezpłatną aplikacją, którą można ściągnąć z internetu. Jednak z doświadczenia wiem, że bardzo rzadko się zdarza, żeby ktoś bez szkolenia u dobrego instruktora prawidłowo biegał.

Co to znaczy prawidłowo i czy musimy do tego dążyć?

Nie aż tak bardzo, ale powinniśmy zrozumieć jedną rzecz – my teraz ruszamy się kilkukrotnie mniej niż nasi przodkowie, którzy wykonywali bardzo dużo zawodów fizycznych. Ponadto kiedyś nie było tylu aut, większość społeczeństwa korzystała z komunikacji publicznej. Każdy robił kilka kilometrów dziennie, pracował fizycznie, zajmował się pielęgnowaniem ogródka i drobnymi naprawami w domu. W efekcie tych prac przy gospodarstwie domowym dużo było naturalnego ruchu. W tej chwili natomiast zostało to drastycznie ograniczone i niektórzy pokonują dziennie zaledwie kilkaset metrów.

Brak zdrowej dawki ruchu sprawia, że nasze ciało zaczyna tracić naturalną witalność, energetykę. Żeby poczuć, co to znaczy, wystarczy stanąć i popotrząsać ciałem w miejscu. Kierując uwagę do wnętrza dłoni, zobaczymy wówczas, jak energia w nas zaczyna pulsować. Z medycyny chińskiej wiemy, że w naszym ciele płynie energia. Masażyści, akupunkturzyści rozpoznają, gdzie zlokalizowane są w naszych ciałach punkty energetyczne (od kilku najważniejszych do kilkuset). Refleksologia z kolei wskazuje nam, jak unerwione są nasze stopy i że znajdują się na nich punkty, będące odpowiednikami narządów wewnętrznych. Kiedy połączymy tę całą wiedzę o ciele, zrozumiemy, że wykonywany świadomie, zgodnie z koncepcją mindfulness slow jogging będzie działać na nas zdrowotnie. Będzie pobudzał tę zaspaną energię w nas.

Warto przeczytać: Qi gong

W swojej książce o slow joggingu pisze pan, że można go uprawiać także w mieszkaniu. W czasie pandemii, kiedy spędzamy w zamknięciu mnóstwo czasu, to bardzo cenna wskazówka, że jakaś aktywność nie wymaga przestrzeni, wyjścia poza mieszkanie, założenia maseczki. Jak uprawiać sport w domu?
Profesor Tanaka uprawiał slow jogging w pomieszczeniach zamkniętych, nawet w samolotach, za zgodą załogi. Uważaliśmy to za dziwactwo propagatora slow joggingu. Zespół profesora Tanaki odkrył, że jeżeli na takich dwóch, trzech metrach dokonujemy zwrotów, uprawiając truchcik pokojowy, to w efekcie spalamy cztery razy więcej kalorii, niż gdybyśmy maszerowali w linii prostej. Nie zalecam kilkudziesięciominutowych sesji slow joggingu dziennie po pokoju, ale takie przerywniki w pracy siedzącej, np. trzy-, cztero-, pięciominutowe, jeśli wykonamy je trzy, cztery razy, odrywając się od komputera i truchtając, będą dobrą formą aktywności. W efekcie zapewnimy sobie adekwatną do naszych możliwości codzienną, potrzebną naszemu ciału dawkę ruchu. Myślę, że niedługo taki truchcik dookoła biurka stanie się normą w biurach. A jeśli pracujemy zdalnie, to mamy trochę więcej swobody w dysponowaniu naszym czasem, nikt też nie zagląda nam „pod nogi”, więc warto zacząć już dziś.

Czy sąsiedzi nie będą protestować?
Nie. To jest ruch delikatny i sąsiedzi nie powinni słyszeć.

Udowodnił pan, że biegając wolno można przebiec maraton.
Biegając wolno można przebiec maraton, ale oczywiście dość wolno. W moim przypadku były to cztery i pół godziny. Myślę, że niemały wpływ na to, że udało mi się przetruchtać maraton, miał fakt, że jestem drobnokościsty, dość lekki. Należy pamiętać, że każdy kilogram, który nosimy, przy dystansie 42 kilometrów, który jest do przebiegnięcia podczas maratonu, będzie ciążył. Każdy biegacz wie, że mniej gramów oznacza lepsze wyniki.

Jak przygotowywał się pan do maratonu?
Miałem epizodyczne treningi w latach 2013–2015, kilkadziesiąt w roku. Tak się złożyło, że wiosną 2014 roku pokonałem podczas zawodów dystans 10 kilometrów. Zajęło mi to około godziny, więc czas był średnio satysfakcjonujący. A cztery lata później, kiedy miałem za sobą półtora roku regularnych treningów slow joggingu, półmaraton pokonałem nieco szybciej. Z reguły jest tak, że im dłuższy dystans, tym przebiegamy średnio kilometr wolniej. A u mnie dzięki tym powolnym treningom uruchomiły się rezerwy, które pozwoliły mi przyspieszyć. Po pół roku, czyli jesienią 2018 roku, zdecydowałem się na maraton. Ukończyłem go i wciąż miałem tempo około sześciu minut na kilometr. Pobiegłem nieco wolniej, ale nie narażając się na żadne kontuzje.

Jak często pan biega, że możliwy był taki efekt?
Około 330 dni w roku.

A jak często musiałaby biegać osoba, która chciałaby się tak przygotować do maratonu?
Moim zdaniem wystarczy cztery dni w tygodniu po 45 minut. To powinno nam pozwolić przebiec maraton w mniej niż pięć godzin. Tutaj muszę zaznaczyć, że jest to możliwe przy odpowiednich parametrach ciała. Nie możemy oczekiwać tego efektu, jeśli znajdujemy się w grupie osób z nadwagą. Jeśli jednak regularnie wykonujemy jakieś ćwiczenia, to nasz organizm dość szybko wraca do pewnej sprawności. Sportowcy przekraczają granice i walczą o każdą sekundę, ale tutaj mówimy o czymś, co każdy może osiągnąć.

Czy slow jogging pomoże w zrzuceniu zbędnych kilogramów?
Ludzie nie zdają sobie sprawy z jednej, podstawowej rzeczy. Według mnie ta kwestia powinna być wyjaśniana w szkole w ramach wf. Nasz organizm czerpie energię z dwóch źródeł – z tłuszczu i z glikogenu. Różnica jest zasadnicza, ponieważ glikogen jest turbodopalaczem, jest używany w sytuacjach skrajnych, czyli ponadprzeciętnego wysiłku i musi być przez organizm uzupełniony. Jeśli biegniemy spokojnie, to jest szansa, że około 40 proc. energii będziemy zużywać z tkanki tłuszczowej, której najczęściej mamy za dużo. Kiedy trenujemy i naszą motywacją jest dobra kondycja psychofizyczna, a nie wyniki sportowe, to powinno nam zależeć na tym, żeby spalać właśnie nadmiar tej tkanki.

Każdy wie, że łatwiej jest tkankę tłuszczową zgromadzić niż ją zniwelować. To wynika z biologii, z prehistorii – kiedy żywność była mniej dostępna, warto było najeść się na zapas. To przekonanie zostało nam po głodujących okresowo przodkach. Do tego jesteśmy obecnie zarzuceni żywnością o niskiej wartości odżywczej, a o ogromnym ładunku kalorii. Poruszamy się wokół takiej linii – jeśli zjemy jedno ciasteczko więcej, na koniec miesiąca może nam przybyć nawet kilogram masy ciała. Natomiast jeśli zjemy jedno ciasteczko mniej, zachowamy sylwetkę, a w najlepszym wypadku zrzucimy 250 gramów. Ta bitwa toczy się o to, czy z każdą kolejną dekadą będziemy ciężsi o 5 do 10 kilogramów. To widać po nas, ponieważ stajemy się coraz więksi.

Jeśli potrafimy o siebie zadbać, udaje nam się utrzymać wagę. I warto zaznaczyć, że tutaj nie chodzi o estetykę, tylko o jakość i sprawność naszych organów wewnętrznych, to znaczy wątroby, jelit, nerek. Często może być po nas tego nie widać, bo jesteśmy otłuszczeni wewnątrz, ale jest to bardzo niebezpieczne dla naszego organizmu. Tutaj porównałbym sytuację do filtrów w samochodzie czy odkurzaczu – tam sprzątamy, wymieniamy. A co z nami?

Więc odpowiadając na pytanie, tak, slow jogging może nam pomóc w zrzuceniu nadmiaru tkanki tłuszczowej, ale przede wszystkim powinniśmy zadbać o to, by do tego nadmiaru nie dopuszczać.

Może zainteresuje Cię: Jak jeść, aby być zdrowym i szczupłym? Czy pomoże tu piramida żywieniowa?

może Ci się spodobać

Góry nagradzają przygotowanych

Co dają takie wyprawy? Odpoczynek psychiczny od informacji i ilości niepotrzebnych bodźców. W takich warunkach wszystko sprowadza się…
Sonia Alicja Bednarek

Uwolnić kobiecość

Gdzie w ciele lokalizuje się kobiecość?Jej domem jest całe nasze ciało, dlatego ważne jest, abyśmy czuły się w…