slow life
© Adobe Stock

Slow food, slow fashion, slow life – sekrety (po)wolności

32 udostępnień
32
0
0

Slow fashion

Podobnie jak w przypadku jedzenia „szybkość” zaczęła nas uwierać, tak samo ów pęd zaczął nam przeszkadzać w modzie. Zmieniające się jak w kalejdoskopie trendy w branży modowej doszły do absurdu. To, co było modne wczoraj, dziś już jest passé. Kiedyś rok miał cztery sezony, nawiązujące do pór roku, teraz branża modowa dzieli go na coraz mniejsze cząstki. Wszystko po to, by na każdy nowy sezonik zaproponować kolejne produkty. Trzeba mieć nie lada zdrowie i portfel, by nadążyć za tak prędko zmieniającymi się hitami. W czasie gdy jesteśmy zachęcani do częstych i obfitych zakupów ceny ciuchów niebezpiecznie rosną, a ich wzrost jest odwrotnie proporcjonalny do jakości odzieży. W efekcie, czy tego chcemy czy nie, dość szybko musimy wracać do sklepu, ponieważ to, co kupiliśmy wiosną, już pod koniec lata nadaje się do śmieci.

Może zainteresuje Cię: Rajstopy z przędzy pochodzącej w 100 proc. z recyklingu

Ze względów ekologicznych, ekonomicznych, a także etycznych, slow fashion sprzeciwia się takiemu „przemiałowi”, stawiając raczej na skromną, uniwersalną garderobę z dobrej jakości produktów, które będą długo nam służyć. Coraz częściej mówi się o szafie czy też garderobie kapsułowej, czyli o posiadaniu niewielkiej liczby klasycznych rzeczy, które można ze sobą łatwo zestawiać i łączyć na wiele sposobów. Niektórzy z nas posiadają szafę kapsułową nawet o tym nie wiedząc.

Być może wśród twoich znajomych jest ktoś, kto codziennie ma na sobie podobny zestaw ubrań – niby nosi w kółko to samo, a jednak codziennie wygląda dobrze. Jeśli tak, zapewne jest to właśnie posiadacz genialnej w swej prostocie szafy kapsułowej.

W założenia slow fashion świetnie wpisują się ubrania z odzysku: kupowane w second handach i komisach, wymieniane między koleżankami.

O świecie powolnej mody i zmianach, jakie możemy wprowadzić do swojej szafy, doskonale opowiada Joanna Glogaza, autorka bloga i kilku książek poświęconych tematyce slow life np. Slow fashion oraz Wychodząc z mody.

Slow life

À propos slow life. Wspomniana już tu Joanna Glogaza proponuje taką oto definicję tego terminu: „To styl życia, w którym stawiamy na jakość, nie na ilość”.

Gdybyśmy musieli zdecydować się na najkrótszą możliwą definicję, te słowa byłyby bardzo trafne. Slow life to jednak koncept, który trudno będzie zamknąć w jednym krótkim zdaniu. Czy jest to życie pozbawione pośpiechu? Bez wątpienia. Można powiedzieć, że jest to sposób życia, w którym znajdzie się miejsce na bycie tu i teraz, delektowanie się chwilą, mindfulness oraz na wiele innych aktywności.

Skąd niby miałoby się mieć na to wolny czas? I tu właśnie slow life podpowiada, że sztuka w tym, by czas traktować jak przyjaciela, a nie wroga. Po pierwsze, jak kiedyś powiedział ktoś mądry, nikt z nas nie ma czasu, gdyż czasu nie można posiadać. Czas to tylko pewien koncept, choć w umysłach współczesnych ludzi koncept niezwykle silnie sformatowany: chcemy go posiadać, mądrze nim zarządzać, możemy go inwestować bądź zmarnować. Po drugie, doba każdego z nas ma dokładnie tyle samo godzin. Pytanie w jaki sposób będziemy gospodarować tą walutą? (W niektórych językach czasowniki określające spędzanie czasu to te same czasowniki, które odnoszą się do wydawania pieniędzy, np. angielskie spend lub rosyjskie тратить).

Paradoksem jest, że bolączką współczesnego człowieka jest ciągły brak czasu. Maszyny wykonują za nas coraz więcej prac, przemieszczamy się szybciej, żyjemy dłużej, zjadamy posiłki przygotowywane w dwie minuty, a mimo to nie odnotowujemy oszczędności czasu. Wiele dysfunkcji i chorób cywilizacyjnych wynika z napięcia i stresu, z ciągłego bycia w biegu. Bieg ten najczęściej tłumaczymy sobie pogonią za dobrami materialnymi, z których później nie czerpiemy radości, gdyż ciężko pracujemy, by spłacić kredyt zaciągnięty w celu ich nabycia.

Osoby żyjące slow pragną się z tego błędnego koła wyzwolić. Żyć z taką prędkością, by nie tracić tchu. Po swojemu, na własnych zasadach, we własnym tempie. Żyć i mieć z tego życia frajdę.

Ideę tę sprytnie podsumowuje Natalia Knopek, tytułując swoją książkę Miej umiar. Jak tłumaczy, w slow life nie chodzi o to, by mieć wszystko lub nie mieć nic. Nie jest sztuką oddać samochód na złom w imię wyrzeczenia się symbolu finansowego sukcesu. Sztuką jest przeżycie życia, które będzie w sam raz. W Miej umiar proponuje 52 krótkie rozdziały, z których każdy nawiązuje do aspektu naszego życia, w jakim możemy zaimplementować zmiany. Książkę można potraktować jako przewodnik, który na każdy tydzień w roku (rok ma 52 tygodnie) zaproponuje nam inspirację do zainicjowania kolejnej modyfikacji naszego stylu życia.

Zapisz się do newslettera, bądź na bieżąco

może Ci się spodobać

(Nie) bądź grzeczna!

Sześć mitów, którymi żyją kobiety W swojej książce Saujani rozprawia się z kilkoma mitami, które sterują życiem kobiet.…