silent book club
© Adobe Stock

Silent Book Club, czyli happy hour dla introwertyków

8 udostępnień
8
0
0

Niektóre SBC zaczęły specjalizować się w wąskich dziedzinach czy tematyce, ale nadal pozostają przy zasadzie dowolności wyboru książki, z którą przychodzi się na spotkanie.

W dobie pandemii wiele z nich przeniosło się na platformy Zoom czy podobne, co pozwala ich członkom, szczególnie introwertykom, którzy w obecnych warunkach częstokroć wypadają z siatki społecznych połączeń, utrzymywać nienachalny kontakt z innymi pasjonatami książek.

Wywiad Agnieszki Meyer z pisarką i kulturoznawczynią Sylwią Chutnik znajdziesz tutaj: Sylwia Chutnik: Czasem bywam odważna

Ciche kluby w Polsce

Polski SBC założyła grupa byłych księgarzy. Tak jak w Stanach Zjednoczonych, część spotkania to czytanie w ciszy, potem następuje fragment „towarzyski”, jednak nie ma obowiązku uczestniczenia w nim. Nie ma też listy lektur ani konieczności uprawiania krytyki literackiej. Brak jest sztywnej formuły działania, nie ma zapisów, opłat, wewnętrznej hierarchii. Do momentu wprowadzenia w stolicy czerwonej strefy, klub zebrał się czterokrotnie. Potem platformą spotkań stał się WhatsApp. Jak wszędzie, tak i tu wyczekiwany jest koniec pandemii oraz możliwość spotkania się w realu.

Promowany przez SBC pomysł publicznego czytania fragmentów lektur również ma się zastanawiająco dobrze. Nie jest on zresztą konceptem nowym, bo jeden z pierwszych tego typu odczytów odnotowano w 330 r. p.n.e – był to moment czytania przez Aleksandra Wielkiego listu od matki przed zdumionymi i milczącymi jak makiem zasiał szeregami wojska. Potem na głos czytano także w opactwach czy klasztorach, fabrykach cygar oraz w szkołach. Ale mimo to, nie czytanie na głos stanowi clue SBC. Esencją jest kontakt ze słowem pisanym we własnych myślach. Czytanie takie daje nam bowiem wolność wyboru. Wyboru dotyczącego tempa, akcentu, interpretacji. Daje pole naszej wyobraźni. W pewnej chwili natomiast, zwłaszcza gdy lektura nas porwie i wywoła mnóstwo emocji, powstaje w nas chęć podzielenia się tymi wrażeniami z innymi. I na tę właśnie potrzebę odpowiadają Silent Book Clubs.

By spotkać się na taką introwertyczną happy hour, wystarczy wybrać miejsce i zebrać grono „cichych” bibliofilów. Choć jedna z założycielek SBC dodaje: „Wino też nie jest tu bez znaczenia” ?.

reklama
reklama
może Ci się spodobać
zima

Zima

Nadeszła zima. Za oknem mojego domu świat – niczym panna młoda – wystroił się na biało. Słońce, jakby…
suszone pomidory

Suszone pomidory umilą chłodne dni

Miłośnicy pomidorów już za kilka tygodni będą śpiewać za Kabaretem Starszych Panów „Addio pomidory”. Możemy ukoić smutek suszonymi…
biodanza

Tańcz i poczuj życie w pełni

Biodanza, czyli taniec życia (w dosłownym tłumaczeniu „bios” z greckiego znaczy życie, „danza” – ruch pełen ekspresji) to…