silent book club
© Adobe Stock

Silent Book Club, czyli happy hour dla introwertyków

8 udostępnień
8
0
0

Pomysł Silent Book Club (SBC) narodził się w San Francisco w 2012 roku z pasji do czytania książek oraz z niechęci do sztywnych reguł, obowiązujących w tradycyjnych klubach książkowych. Koncepcja happy hour dla introwertyków szybko zyskała popularność i dziś ma rzeszę zwolenników w wielu krajach na całym świecie, w tym w Polsce.

Pewnego dnia Guinevere de la Mare i Laura Gluhanich delektowały się kieliszkiem wina w nieistniejącym już Bistro Central Parc w San Francisco, narzekając przy tym na kluby książkowe. Kluby takie to w Stanach Zjednoczonych niezmiernie popularna instytucja, ma korzenie w XVIII-wiecznych stowarzyszeniach czytelniczych. Jednak de la Mare i Gluhanich widziały w nich sporo wad. Przede wszystkim nie podobały im się wybory tychże klubów dotyczące lektur, poza tym presja na kończenie książek, nawet jeśli się ich nie lubiło, obowiązkowe dyskusje na ich temat czy też narzucane przez kluby tempo pochłaniania lektur.

– Czy nie można by spotkać się z podobnie jak my kochającymi czytać ludźmi? Tak po prostu, bez tego całego emploi, jak np. sprzątanie czy przygotowywanie jedzenia – marzyła Guinevere.

Spotkania amerykańskich klubów czytelniczych zwykle odbywają się zamiennie w domach członków tychże klubów, do gospodarza spotkania należy zapewnienie pozostałym „czytelnikom” i dyskutantom odpowiednio przygotowanego miejsca i strawy.

– Spotkać się na luzie, np. w barze, przy kieliszku wina czy ulubionej kawie/herbacie – kontynuowała de la Mare. – Bez terminów na skończenie lektury, z czytaniem w ciszy, ale za to z luźną dyskusją na temat tytułu, jaki akurat kogoś zafascynował lub ewentualnie z czytaniem na głos ulubionych fragmentów. Żeby to było takie czytanie dla przyjemności, prawie samotne, z minimalnym udziałem innych osób. Bez zobowiązań do angażowania się, ale z szansą na spotkanie kogoś i usłyszenie o dobrej lekturze.

– Świetny pomysł! – podłapała koncept Laura. – To co, stworzymy taki klub?

Dziewczyny przybiły piątkę i zaczęły działać.

Na początku wieść o projekcie roznosiła się pocztą pantoflową wśród ich znajomych. Gdy jedna z dziewczyn przeprowadziła się na wschodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych, odległość i różnica czasu między nimi spowodowały, że do rozpowszechnienia ich koncepcji musiały wykorzystać sieć. Posługiwały się hashtagami na Instagramie. Potem stworzyły stronę internetową Silent Book Club, a chwilę później ruszyły z kampanią internetową, która trafiła do słynnego amerykańskiego miesięcznika „Oprah Winfrey Magazine” oraz dużej rozgłośni radiowej NPR(National Public Radio).

Okazało się, że koncept SBC wpisał się w potrzeby wielu osób. Dziś działa już 285 takich klubów w 37 krajach świata, zrzeszając ponad 50 tysięcy członków, a grupa na Facebooku ma 65 500 fanów.

SBC – na czym to polega?

Zasada działania jest ultraprosta. Wybierane jest miejsce spotkań, każdy przynosi własną książkę, którą czyta w ciszy przez pierwsze pół godziny z jednoczesnym zamawianiem jedzenia, kawy, drinków. W tym czasie można (nie trzeba) dzielić się opiniami, zachwytami nad jakimś tytułem, nowo odkrytą fascynacją wybranym autorem. Potem następuje „prywatne” skupione czytanie w ciszy. Bez konieczności nawiązywania kontaktów, rozmawiania o pogodzie czy lekturze. Czyli elastyczność, otwartość i brak przymusów społecznych.

reklama
reklama
może Ci się spodobać
potwór

Potwór

Dzieci potrafią nas, dorosłych, przenieść do innego świata. Oderwać od logicznej, poważnej, rządzącej się określonymi regułami rzeczywistości. W…
rummikub

Dłonie

Bez pośpiechu nakładam wełniany pulower. Zdejmuję z półki pudełko pierników. Żegnam wzrokiem goldenkę Honey, która cicho pochrapuje na…

Magiczny stoicyzm

Derren Brown, jeden z najbardziej znanych mentalistów na świecie, przekonuje w swoim poradniku filozoficznym „Happy”, że szczęście to wyłącznie sztuczka umysłu,…