senior w koronie

„Senior w Koronie” – pomóż sobie, pomagając innym

6 udostępnień
6
0
0

W marcu 2020 roku doniesienia z Bergamo o tragicznym plonie pandemii, wywożeniu ciał ciężarówkami i dramacie starszych ludzi w północnych Włoszech wstrząsnęły światem. Dla ludzi takich jak Aleksandra Czarna-El Baz ten wstrząs stał się motorem do działania. W Polsce za jej sprawą ruszyła akcja „Senior w Koronie”.

Cichymi bohaterami czasów pandemii są organizacje pomocowe, fundacje, wolontariusze. Nie pojawiają się na pierwszych stronach gazet, w nagłówkach wydań internetowych czy telewizyjnych. A szkoda, bo bijącym od nich entuzjazmem można pozytywnie zarażać, zmotywować się do działania. Pomagając innym, łatwiej odkleić się od własnych problemów i nadać sens życiu, które zaczyna jawić się nam jedynie w czarnych barwach.

reklama
reklama

Robiąc coś dobrego dla innych, zyskujemy bowiem poczucie sprawstwa. Nie siedzimy tylko i nie załamujemy rąk, pogrążając się w lęku i rozpaczy, w złorzeczeniu na los i poczuciu bycia tego losu ofiarą, ale bierzemy go we własne ręce. Tym sposobem mamy szansę coś zmienić, coś poprawić, uczynić rzeczywistość bardziej znośną i dla siebie samych, i dla innych.

Potrzebujący są wśród nas

Okazji do niesienia pomocy mamy zwykle więcej, niż nam się wydaje. Rzecz w tym, że rzadko w gonitwie codzienności zdarza się nam zatrzymać i rozejrzeć. Często też tak bardzo koncentrujemy się na własnych problemach, że wydaje się nam, że na problemy innych nie wystarczy nam już sił. Tymczasem bywa odwrotnie. Właśnie gdy zajmiemy się innymi, gdy skonfrontujemy się z problemami innych, nasze własne, przy tych „obcych”, potrafią niekiedy zblaknąć, innym razem rozwiązać się niejako „przy okazji”. A być może w trakcie pomagania innym znajdzie się również ktoś, kto zechce pomóc nam.

Dlatego pierwszym postem, jaki w ramach zainicjowanej akcji pomocy seniorom wstawiła w sieci Ola Czarna-El Baz, był post z prośbą o rozejrzenie się wokół, zwrócenie uwagi na to, czy za ścianą nie mieszka ktoś, kto potrzebuje naszej pomocy.

Post powstał, ponieważ najtrudniejsze wydawało się zlokalizowanie w czasie lockdownu niewidocznych, bo zamkniętych w domach seniorów. Okazało się, że ogłoszenie spotkało się z dużym odzewem. Komuś trzeba było zrobić zakupy, komuś zrealizować receptę, naprawić kran lub wózek inwalidzki, dowieźć ciepły posiłek itd.

Jasne stało się, że akcja „Senior w koronie” potrzebuje wsparcia w koordynacji pojawiających się w szybkim tempie zadań do wykonania. Na informację o poszukiwaniach takiego koordynatora odpowiedziała Marta Białkowska. To ona właśnie podsunęła pomysł nawiązania w ramach akcji współpracy z warszawskimi OPS-ami, by zwiększyć skuteczność wyszukiwania ludzi w potrzebie.

Oczywiście same OPS-y oferują różne formy pomocy (np. obiady, dodatki czynszowe, na ogrzewanie, datki jednorazowe), ale nie obejmują już wsparciem osób ze „zbyt wysoką” emeryturą. Tymczasem lista takich ludzi jest długa, a „zbyt wysoka” emerytura ani nie zapewnia niektórym z nich zaspokojenia podstawowych potrzeb, ani nie chroni przed samotnością.

– W czasie pierwszych wizyt naszych akcyjnych wolontariuszy wyszło na jaw, że w Warszawie istnieje nienazwane i niepokazywane morze biedy, biedy seniorów – opowiadają Ola i Marta. – Mimo działania na terenie wielkiego, zdawać by się mogło bogatego, miasta oraz dzielnic uważanych za modne czy lepsze (np. Mokotów, Śródmieście czy Ursynów), trafialiśmy do mieszkań socjalnych, lokali bez prądu i z toaletą na zewnątrz. W tych właśnie, powstałych przy nowych, pięknych, drogich apartamentowcach spotkaliśmy starsze, samotne osoby żyjące bez lodówki, prysznica czy kuchenki.

Organizatorzy akcji „Senior w Koronie” wystartowali z pomysłem wspierania starszych ludzi zakupami, żeby w czasie pandemii ci nie musieli opuszczać domów. Bardzo szybko jednak zrozumieli, że „zakupy” to tylko kropla w morzu rzeczywistych senioralnych potrzeb.

Może zainteresuje Cię: Hofje – dawny pomysł na niepewną starość wraca do łask

Akcyjny post o seniorce, która nie mając pieniędzy na jedzenie, kończy zakupy na fasolce za 2 zł, podkreślając na koniec, że w sumie to fasolka jest bardzo smaczna, uruchomił pomocową lawinę. Paczek, pieniędzy, ale też zgłoszeń wolontariuszy, którzy chcieli wziąć udział w zrobieniu czegoś dobrego dla drugiego człowieka. Post informował o uruchomieniu zrzutki w ramach akcji „Senior w Koronie” na posiłki dla seniorów. Wówczas na koncie zrzutki znajdowały się środki na ciepłe obiady tylko na cztery kolejne tygodnie. Dzięki nagłośnieniu akcji w ciągu miesiąca uzbierano 300 tys. zł.

– To zabezpieczyło kampanię, umożliwiło przyjmowanie pod nasze skrzydła nowych seniorów i zapewnienie im długofalowego, a nie tylko jednorazowego wsparcia – opowiadają dziewczyny.

Ze względów formalnych, takich chociażby jak kwestia gromadzenia danych osobowych, możliwości przeprowadzania zbiórki funduszy czy angażowania do pracy wolontariuszy, „Senior w Koronie” prowadzony był pod parasolem fundacji Warsaw Legend. Rozwój wydarzeń skłonił jednak organizatorki pomocy dla seniorów do uruchomienia procesu tworzenia fundacji dedykowanej stricte temu właśnie przedsięwzięciu. W dniu publikacji tego tekstu Fundacja Senior w Koronie stała się faktem.

Dostrzec niewidzialnych

„Senior w Koronie” powstał z powodu pandemii koronawirusa, stąd właśnie korona w nazwie akcji. Ale korona ma także i drugie znaczenie.

– Senior w koronie to ktoś zauważony, „podniesiony” do rangi osoby ważnej, wartej uwagi, zauważonej – tłumaczą organizatorki przedsięwzięcia.

Bo gros osób starszych, z którymi współpracują wolontariusze omawianej akcji, często prócz „chleba i załatwienia bieżących spraw”, przede wszystkim potrzebuje „żywej” obecności drugiego człowieka w ich życiu. I tu nie zawsze nawet chodzi o rozmowę, o wysłuchanie, bo pod opieką wolontariuszy są i osoby niewidome, i niedosłyszące, ale właśnie o obecność. Obecność, która sprawia, że atmosfera w pomieszczeniu się ociepla, w której przyprawiająca o niestrawność codzienna samotność, kojąco się rozpuszcza, gdzie marazm osamotnienia wypełnia poczucie choćby chwilowego bezpieczeństwa, bycia przez kogoś zaopiekowanym.

Tej autorki: Wolimierz – dobra wspólnota

Dlatego właśnie organizatorki przedsięwzięcia „Senior w Koronie” podkreślają wagę nie jednorazowości działań w pracy na rzecz starszych.

– Zależy nam, by pomaganie starszym ludziom miało wymiar długofalowy, a nie akcyjny, bo dla osób starszych właśnie taka forma pomocy ma największe znaczenie – mówią. – Nie od święta do święta, nie wtedy, gdy znajdziemy na to czas i ochotę, ale stale, regularnie. Stąd też nasza decyzja o założeniu fundacji. Nie chcemy, by skończyło się tylko na akcji. Choć ta pokazała, że ludzie chcą pomagać, a my możemy zapewnić im koordynację tych działań i dotarcie do osób, które tej pomocy potrzebują.

W międzyczasie do akcji włączyły się dwie sieci kateringowe, które postanowiły przekazywać co sobotę kilkadziesiąt ciepłych posiłków dla seniorów. Z kolei firma z Wesołej, dla odmiany nie pracująca w weekendy, zaoferowała codziennie dostarczać kilka ciepłych dań, przygotowanych z tego, co im zostaje na zakończenie pracy.

Wolontariuszami akcji są zwyczajni-niezwyczajni ludzie. Prawie wszyscy z nich mają pracę na pełny etat lub studiują. Pomagają więc po obowiązkach zawodowych, w przerwie w nauce, nierzadko odejmując sobie z czasu na odpoczynek czy tego spędzanego z rodziną. Wiele z nich ma małe dzieci, którymi dodatkowo musi się zajmować w czasie pandemii i zamknięcia szkół. O dziwo jednak, im więcej wydają się mieć własnych zmartwień i obowiązków, tym częściej gotowi są wyłuskać w tym jeszcze trochę czasu dla innych. Wszyscy działają pro bono, jedno- lub wielorazowo. Jedni odchodzą po pewnym czasie, inni zostają na stałe. Ciągle napływają nowi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

może Ci się spodobać