seksizm
© Adobe Stock

Seksizm nasz powszedni

101 udostępnień
101
0
0

Na co dzień jest obecny w mediach, w polityce krajowej i międzynarodowej, w domach, na ulicy, w szkołach. Wiele osób go nie dostrzega, bo nasiąka nim od małego. A konsekwencje seksizmu są rozległe i niszczące.

Bezpośrednią inspiracją do napisania tego tekstu stało się niedawne zajście na najwyższym politycznym szczeblu. Oto bowiem Recep Tayyip Erdoğan, prezydent Turcji (kraju, który słynie nie tylko z dużej bazy NATO na styku Azji i Europy, ale też z bardzo konserwatywnego rządu który właśnie wypowiedział – nomen omen – konwencję stambulską o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet) spotkał się z szefostwem UE – Ursulą von der Leyen, szefową Komisji Europejskiej i Charles’em Michelem, przewodniczącym Rady Europejskiej. Protokolarnie von der Leyen jest niżej w relacjach zagranicznych niż Michel, de facto jednak sprawuje ona większą władzę niż przewodniczący RE.

Na spotkaniu z Erdoğanem dla Ursuli von der Leyen nie przewidziano dodatkowego krzesła, tak by siedziała jak równy równym z pozostałymi członkami wydarzenia, lecz odesłano ją, by usiadła z boku na sofie.

Sprawa w mediach uzyskała przydomek „sofagate”, a całe zajście można obejrzeć w Internecie.

Arystokratka von der Leyen nie zrobiła afery. Wykazała się klasą i zachowała zimną krew (Angela Merkel, jej mentorka, na pewno jest z niej dumna), za to media ogłosiły Charles’a Michela seksistą, który (prawdopodobnie) dał się wmanewrować w pułapkę słynącego z seksizmu Erdoğana. Oto sprawił, że na arenie międzynarodowej Unia Europejska pokazała, że głoszone przez nią oficjalnie hasła równości nic nie znaczą w obliczu walki o krzesło.

Jeśli na wysokich szczeblach władzy seksizm nadal ma się tak dobrze, o ile śmielej poczyna on sobie w naszym codziennym życiu?

Wychowanie do gorszości

Jako dorosłe kobiety prawie go nie dostrzegamy, bo nasiąkamy nim od małego. Może odczuwamy go jako drobny dyskomfort, ale kto by się takimi drobiazgami przejmował – mamy przecież równe prawa (przynajmniej oficjalnie).

Gdy zatem szef rozpoczyna zebranie, na którym jesteś jedyną kobietą, od słów: „Witam panów”, a potem ciebie, a nie obecnych na zebraniu kolegów, prosi, żebyś przyniosła kawę, racjonalizujesz to sobie „to na pewno dlatego, że siedziałam bliżej”. Gdy kolega na dzień dobry obleśnie komplementuje twój dekolt, raczej nie zastanawiasz się, że to nienormalne, że przecież sama nie witasz kolegów hasłami w stylu: „ale masz przyrodzenie, babe”, lecz milcząco przełykasz poczucie zażenowania. Pewnie też nie dziwi cię pomijanie przy awansach, argumentowane przez: „I tak niedługo zajdzie pani w ciążę” czy podwyżkach: „Przecież mąż zarabia”. A gdy kolega z biura, z którym omawiałaś swój pomysł na realizację projektu, pomysł ów przedstawi szefostwu jako własny, zbierając za niego oklaski, nie będziesz się burzyć, z obawy, że wyszłabyś na małostkową.

Przyzwyczajone od małego do seksizmu, pozwalamy, by mężczyźni tłumaczyli nam świat i dyktowali nam, jak mamy żyć, lekceważąc nasze doświadczenie (tzw. mansplaining), tłumacząc nam, co w danym momencie powinnyśmy czuć, podważając nasze opinie i nasze zdanie.

Chcemy być lubiane i postrzegane jako miłe, dlatego, nawet jak coś nam przeszkadza, nie zabieramy głosu.

Dziewczynki od małego uczy się przecież, żeby były usłużne, ciche i niekonfliktowe. Chłopców dla odmiany zachęca się, by byli sobą, by nie wahali się zabierać innym przestrzeni czy skupiać na sobie ich uwagi.

O tym, jak zawalczyć o siebie przeczytasz TUTAJ

W podręcznikach szkolnych kobiece bohaterki to matki Polki i siłaczki. Przykładów sławnych, silnych, mądrych i odważnych kobiet jak na lekarstwo – zestaw tradycyjny to: Dobrawa, królowa Jadwiga, Maria Skłodowska-Curie i Danuta Siedzikówna „Inka” (od niedawna).

Do tego wybiórczo stosowane żeńskie końcówki i narodowa wręcz niechęć do feminatywów („Co to za wymyślanie!”).

Seksistowskie wychowanie i powszechne lekceważenie problemu seksizmu pozwalają mu trwać i rozpasać się w każdej sferze naszego życia.

reklama
reklama
może Ci się spodobać

Jajo – twór doskonały

Jajo to nie tylko symbol życia i składnik wielkanocnego śniadania, ale także wdzięczny artefakt, na którego punkcie obsesję…
Agata Ośmiałowska-Brzostowska

Stacja Czułość

Gdy kogoś z naszych bliskich dopada rak, po pierwszym szoku i załamaniu, następuje mobilizacja sił do walki. Czasami…