kiszonki
© Adobe Stock

Sekrety i kłamstewka kiszonek

17 udostępnień
17
0
0

 

Kiszonki mają w sobie histaminę i sporo sodu 

Codziennie sięgasz po talerz kapusty z beczki? Nie jest to dobry pomysł, gdy jesteś alergikiem lub masz nadciśnienie. Obserwacje naukowe wskazują, że ze względu na wysoką zawartość histaminy (125 mg w 250 g) potrawa ta może wywołać reakcje alergiczne: biegunkę, ból głowy, katar, wzdęcia. Wykazali to alergolodzy z Wiednia. Jeśli chcesz poprawić trawienie, jedz nie więcej niż 50 g kiszonek dziennie. To pół szklanki kapusty lub ogórek lub burak. 

Warzywa z solanki powinni traktować z dystansem ci, którzy mają nadkwasotę, wrzód żołądka i dwunastnicy. Wynika to z faktu, że zwiększają poziom kwasowości soku żołądkowego, który działa drażniąco. Lepiej nie jeść ich po kolacji, ponieważ około godz. 22 w naszym organizmie fizjologicznie wydziela się najwięcej kwasu solnego.  Kiszonki najlepiej jadać jako dodatek, a nie samodzielne danie.

Trzeba też pamiętać, że zawierają sporo soli. Już po zjedzeniu kilku łyżek kapusty nasiąkniętej solanką (około 100 g) zapewnimy sobie prawie połowę dziennego zapotrzebowania dla dorosłej osoby. Według najnowszych europejskich wytycznych nieprzekraczalna dawka to 2300 mg sodu na dobę (około łyżeczki soli). Sód może być niezdrowy, bo podnosi ciśnienie, szkodzi nerkom,  może prowadzić do wzdęć, spowolnić metabolizm i rozkład lipidów. Przy każdym zwiększeniu spożycia soli w diecie o 5 gramów o 12 proc. rośnie ryzyko raka żołądka.

Może zainteresuje Cię: 7 polskich super foods

Ale warto wiedzieć, że produkty bogate w ten mikroelement w niektórych przypadkach działają bardzo pozytywnie. Obecne w nich  sód i potas zapobiegają nadmiernej utracie elektrolitów. Mogą  pomóc uzupełniać je osobom odwodnionym, z gorączką, torsjami lub walczącym z kacem. W innym przypadku przed jedzeniem warto opłukać warzywa z solanki. Przy okazji: pamiętajmy, że najlepsze są kiszonki z domowej spiżarni lub sprawdzonych, ekologicznych manufaktur. Te robione przemysłowo mają mniej walorów zdrowotnych i zazwyczaj zawierają substancje konserwujące. 

Kiszonki mają dobroczynne bakterie, ale…

Badania nad mikrobiomem jelitowym to stosunkowo nowy obszar. W ciągu minionych 10 lat przeprowadzono wiele analiz, które wykazały, że mikroflora może odgrywać główną rolę w regulacji metabolizmu w zdrowiu i chorobach. Brak równowagi mikrobiologicznej został powiązany z insulinoopornością, depresją, nowotworami.

Naukowcy coraz częściej dyskutują, czy zgodnie z powszechną opinią kiszone warzywa i owoce rzeczywiście są bogatym źródłem kwasu mlekowego i dobroczynnych bakterii mlekowych dla naszego organizmu. Zdania są podzielone.

Kwas mlekowy to substancja powstała w czasie fermentacji z cukru zawartego w świeżych warzywach i owocach. Zakwaszając środowisko działa on toksycznie na mikroorganizmy patogenne, m.in. na drożdżaki odpowiedzialne za zakażenia grzybiczne.  Wiadomo, że obecne w kiszonej kapuście i ogórkach bakterie mlekowe (takie jak m.in. Lactobacillus plantarum, Pediococcus cerevisiae i Leuconostoc mesenteroides) uszczelniają  m.in. ściany nabłonka jelitowego, tak aby do krwi nie przedostawały się szkodliwe substancje,  regulują przemiany kwasów żółciowych, ułatwiają trawienie i wchłanianie składników pokarmowych.

Badania naukowe wykazały, że bakterie Lactobacillus paracasei przywracają prawidłową mikroflorę jelitową po antybiotykoterapii i indukują zwiększoną obronę przeciwwirusową w naszym organizmie. Co ciekawe, zauważono, że pacjenci, którzy ciężko przechorowują  COVID-19, mają dysbiozę jelitową, charakteryzującą się  obniżoną zawartością bakterii z rodzaju Lactobacillus i Bifidobacterium w jelitach. Jednak nie ma wiarygodnych badań naukowych, które by wykazały, że jedzenie kiszonych warzyw i owoców może wyleczyć zaburzenia makrobiotyczne w przewodzie pokarmowym czy wzmacniać nasz system immunologiczny.

Concepta Merry, profesor farmakologii Trinity College w Dublinie, która przeanalizowała 159 publikacji oraz trzy badania kliniczne, dotyczące wpływu kiszonek na zdrowie, twierdzi: – To prawda, że w kiszonkach, podobnie jak w probiotykach, obecne są bakterie kwasu mlekowego, które szczególnie korzystnie wpływają na mikrobiom jelitowy (tak nazywa się biliony bakterii, wirusów i grzybów bytujących w naszych jelitach).

Zastrzega jednocześnie: – Nie możemy jednak zakładać, że działają one w taki sam sposób na nasz organizm. Wyselekcjonowane szczepy zawarte w preparatach probiotycznych mają udokumentowane działanie na florę bakteryjną układu pokarmowego, funkcjonowanie systemu odpornościowego, komórek nerwowych. Ponadto farmaceutyki pokrywane są specjalnymi polimerami, które zabezpieczają bakterie probiotyczne przed strawieniem. Dzięki temu jest pewne, że przyjęty suplement dotrze do jelit i je skolonizuje, co wpływa na różnorodność obecnej tam mikroflory. Natomiast zdrowe bakterie kwasu mlekowego obecne w kiszonkach są „przypadkowe”, jeśli chodzi o gatunki i ich ilości, co uniemożliwia przypisanie im konkretnego korzystnego wpływu na nasz organizm. Ponadto dostarczane z pożywieniem, zwykle giną w kwaśnym środowisku żołądka albo w obecności żółci w dwunastnicy.

Pamiętajmy, że najzdrowsza jest jak najbardziej urozmaicona dieta, dostarczająca naszemu organizmowi zróżnicowanych składników, które będą w mniejszym lub większym stopniu fermentowane przez zdrowe bakterie w naszych jelitach.


może Ci się spodobać
Michael Pollan

Jedzeniowe oszustwa. Fenomen Pollana

Chyba zresztą wszyscy czujemy różnicę, gdy jemy powoli, w towarzystwie, wśród rodziny czy przyjaciół, a w samochodzie, przed…