Samobójstwa osób starszych to temat tabu
Osoby po 65. roku życia często czują się samotne lub osamotnione. To może skutkować myślami samobójczymi

Samobójstwa osób starszych – jak im przeciwdziałać?

20 udostępnień
20
0
0

Osoby po 65. roku życia stanowią średnio aż 25 proc. wszystkich Polaków, którzy zdecydowali o odebraniu sobie życia i uczynili to skutecznie. O tym, jakie są przyczyny tych samobójstw i jak możemy starać się im zapobiec opowiada socjolog i suicydolog dr hab. Adam Czabański.

Emilia Baranowska: W 2020 roku aż 1080 osób powyżej 65 lat popełniło samobójstwo. Dlaczego ludzie w wieku dojrzałym decydują się na tak drastyczny krok?

dr hab. Adam Czabański: Profesor Brunon Hołyst, nestor suicydologów, czyli tych, którzy zajmują się problematyką samobójstw, mówił, że każda historia jest trochę inna, tego nie da się sprowadzić do wspólnego mianownika. Na każde tego typu zdarzenie składa się splot różnych czynników, niezależnie od tego, czy to jest senior, czy młody człowiek. Ale gdybyśmy się tak uwzięli, żeby wskazać te powody, to na pewno pierwsza kwestia, która się rzuca w oczy, to jest samotność. Tutaj trzeba dokonać rozróżnienia samotności i osamotnienia, bo to jest coś zupełnie innego.

Zacznijmy od samotności. Dlaczego jest tak trudna do zniesienia?

Samotność to prawdziwy problem naszych czasów. W dwóch krajach na świecie istnieją nawet ministerstwa do spraw samotności, mające przeciwdziałać temu zjawisku. Są to Japonia i Wielka Brytania, gdzie takie ministerstwo stworzono w 2018 roku.

Właśnie w Wielkiej Brytanii były przeprowadzone szerokie badania, z których wynika, że samotnie żyje kilka milionów seniorów. Jedno z pytań brzmiało: „Czy w ciągu ostatniego miesiąca miałeś okazję porozmawiać ze swoimi bliskimi?”. Gdyby wyniki badań przełożyć na całą populację, oznaczałoby to, że 200 tysięcy seniorów w Wielkiej Brytanii w ciągu ostatniego miesiąca nie rozmawiało z nikim, z żadnym człowiekiem. To jest totalne wyizolowanie od świata zewnętrznego. I trudno się dziwić, że ma to negatywne skutki i może być przyczyną problemów ze zdrowiem psychicznym, powodować myśli o tym, że człowiek nie chce już żyć.

Ale to było jeszcze przed pandemią i ogłoszeniem lockdownu?

Tak, te badania były prowadzone w 2018 roku. Teraz ta sytuacja pewnie jeszcze się ugruntowała i obawiam się, że koszty psychiczne pandemii będziemy jeszcze długo ponosić.

A czym jest osamotnienie?

O samotności mówimy w sensie fizycznej izolacji od innych ludzi, a o osamotnieniu w sensie psychicznej. Osamotnienie polega na braku porozumienia. Kiedyś był dialog międzypokoleniowy, bo ludzie blisko siebie mieszkali, mieli mniej zajęć poza domem, postęp cywilizacyjny i technologiczny nie następował tak gwałtownie. A teraz mamy problem, bo ludzie z różnych pokoleń nie potrafią znaleźć ze sobą wspólnego języka.

Trzeba wiedzieć, że pokolenie biologiczne to coś zupełnie innego niż pokolenie społeczne czy kulturowe. Pokolenie biologiczne występuje co 25–30 lat, natomiast socjologiczne co pięć, siedem lat. Przy tej szybkości postępu, jaki obecnie mamy, między pokoleniami biologicznymi następuje ogromny rozdźwięk. Zmieniają się wartości, pojawiają inne mody, inna wiedza. I powstaje osamotnienie związane z niemożnością dogadania się, porozumienia.

Osamotnienie jest wtedy, gdy starszy człowiek czy senior – mimo iż otoczony przez rodzinę, przez bliskich – ma problemy, żeby nawiązać z nimi łączność. Mówiąc zupełnie kolokwialnie, nadaje na innych falach niż cała reszta rodziny. Dodatkowo jego poczucie izolacji zwiększa fakt, że umierają jego rówieśnicy, robi się wokół niego coraz bardziej pusto.

I jest jakiś sposób, aby zminimalizować skutki osamotnienia?

Patent polega na tym, żeby zatrzymać się i porozmawiać z tym starszym człowiekiem, mieć cierpliwość, żeby go wysłuchać. On mówi trochę wolniej, musi zebrać myśli, czasami się zapomina, wraca do tematu. Ale starajmy się zachować w sobie tę cierpliwość, pokorę i dostrzec wartości płynące z jego wypowiedzi. Czasem są to naprawdę unikalne sprawy, opowieści o rodzinie, historie o tradycjach, zwyczajach, które gdzieś przemykają i są dość ulotne. Niespisane, nienagrane, przepadną wraz ze śmiercią danej osoby. A ludzie odchodzą niepostrzeżenie. Niestety dziś ludzie młodzi ciągle żyją w pędzie, nie mają czasu na opowieści o przeszłości. Tak samo zatrzymanie się i uważność na starszego człowieka to wielki problem dla ludzi średniego pokolenia, a tym bardziej dla młodzieży.

Przykra sprawa jest taka, że nie w każdym środowisku osoba starsza traktowana jest jako ktoś wartościowy, jako ktoś, kto przechowuje jakąś pamięć historyczną, jakieś wzorce. To są sprawy dość ważne, a mam wrażenie, że jest sporo takich środowisk, gdzie osoby starsze są traktowane przez swoje rodziny z lekceważeniem, z brakiem zainteresowania, bez szacunku. Zdarza się pomiatanie seniorami, bo ten starszy człowiek w pewnym momencie nie jest atrakcyjny dla rodziny finansowo – dom przepisał, emeryturę ma niską. Staje się niepotrzebny, a nawet okazuje się ciężarem. I to też często staje się przyczynkiem do samobójstw osób starszych.

Wiele osób nie zadaje sobie trudu, aby się porozumieć. Ktoś by powiedział, że to brak miłości. Ale mnie się wydaje, że ta miłość gdzieś w ludziach jest, tylko oni nie są w stanie jej wyrazić. Czyli to jest kwestia komunikacji, deficytu w niej. Ludzie mało ze sobą rozmawiają, albo wcale. Albo kłócą się.

Kiedyś miałem szkolenie na temat depresji dla studentów uniwersytetu trzeciego wieku i oni zwrócili uwagę na ważną kwestię podziałów poglądowych. Rodzinne kłótnie światopoglądowe mogą być bardzo obciążające psychicznie. Potrafią toczyć się niemal „na noże”, niezgodność światopoglądowa może antagonizować członków rodziny i oddzielać jednych od reszty. Senior, który ma inne poglądy niż młodsze pokolenia w rodzinie potrafi być przez tę rodzinę poddawany ostracyzmowi. A to skutkuje osamotnieniem.

Sądziłam, że najgorsze dla osób starszych są choroby, postępujące zniedołężnienie… Że to głównie stan zdrowia prowokuje myśli o odebraniu sobie życia.

To również. Różne choroby somatyczne, rozmaite problemy z poruszaniem się, chroniczny ból – przedłużające się cierpienie może rodzić myśli o odejściu. Miałem kiedyś okazję rozmawiać z profesorem Jackiem Łuczakiem, twórcą hospicjów w Polsce, który zwracał uwagę, że mimo prawdziwej rewolucji w medycynie, jeśli chodzi o zwalczanie bólu fizycznego, nadal nie umiemy zniwelować go do zera. Osoby, które cierpią, mogą chcieć odejść, by przestać odczuwać ból. Ale nierzadko problem bólu u osób starszych łączy się z lękiem przed przyszłością, przed samotnością: „Jak sobie poradzę, kiedy choroba się rozwinie? Może teraz nie boli mnie aż tak bardzo, ale co będzie dalej?”.

Informacja o nieuleczalnej chorobie może załamać.

Wiele razy słyszymy, że ktoś postanowił zakończyć życie, gdy zdiagnozowano u niego na przykład nowotwór. Starszy człowiek, który nie ma wiedzy medycznej, słowo „nowotwór” nierzadko odczytuje jako wyrok. Być może nawet nie wie, że medycyna dziś poszła znacząco do przodu, że daje większe nadzieje, większą uleczalność i przeżywalność niż kiedyś. Być może pamięta, jak na nowotwór umierała jego babcia i nic nie dało się zrobić, i jak straszne to było, z jakim cierpieniem się wiązało, więc jest przerażony. Taki człowiek boi się, że to samo będzie z nim. Często ludzie po otrzymaniu diagnozy nie próbują nawet rozmawiać z bliskimi, szukać rozwiązań, sprawdzać, co może im zaoferować medycyna, tylko piszą list pożegnalny i decydują się na przerwanie swojego życia.

Jak o takich sprawach rozmawiać z seniorami?

Trudno tutaj podać receptę. To są problemy natury etycznej. Jak ma się zachować lekarz, który ma przekazać diagnozę o nieuleczalnej chorobie i to, że pacjentowi zostało trzy miesiące życia? Zapytałem o to kiedyś profesora Łuczaka, który miał ogromne doświadczenie, około 10 tysięcy pacjentów w stanach terminalnych, którymi osobiście się opiekował. On wymyślił rozwiązanie pośrednie – pytał pacjenta: Co by pan(i) chciał(a) wiedzieć? I szczerze odpowiadał na zadawane przez pacjenta pytania. I zauważył, że w którymś momencie niektórzy z pacjentów przerywali zadawanie pytań. Niektórzy woleli wszystkiego nie wiedzieć.

Profesor Jacek Łuczak przyznał, że jego metoda nie jest idealna, jest tylko próbą wyjścia z klinczu – powiedzieć prawdę czy półprawdę, ile w ogóle powiedzieć. I pewnie taką metodę możemy zastosować, kiedy musimy wyjaśnić dziadkowi, babci, rodzicom, co ich czeka w związku z chorobą.

A kiedy starszy człowiek jest mocno schorowany, albo wie, że jego choroba jest nieuleczalna, i żali się otoczeniu: „Ja to jestem stary, schorowany, w sumie to już nie mam po co żyć. Chyba się zabiję”. Jak wtedy bliscy mają na to reagować?

To jest akurat problem dotyczący całej populacji – te sygnały, które by świadczyły o tym, że człowiek jest zagrożony samobójstwem. To, że ktoś mówi w taki sposób, może być próbą zwrócenia na siebie uwagi, alarmem, że myśli o odebraniu sobie życia. Jednak jest to sprawa indywidualna, uzależniona od charakteru człowieka, tego, czy mamy do czynienia z ekstrawertykiem czy introwertykiem. Każdemu może zdarzyć się gorszy dzień, może pogoda powoduje, że ból jest bardziej dokuczliwy i ktoś chce się pożalić. W tym momencie jeszcze bym nie panikował.

Natomiast zaniepokoiłbym się, gdyby ten człowiek mówił, co konkretnie chce ze sobą zrobić, planował w jakiś sposób swoją śmierć. Na przykład: „Dzieci wyjeżdżają na wakacje, wnuków nie ma, to jest dobry czas, nikt mi nie będzie przeszkadzał”. Przy takim komunikacie powinna się zapalić czerwona lampka. Wtedy już nie ma żartów, bo w tej wypowiedzi mamy elementy planowania działania, konkretyzowanie jakichś potencjalnych zamierzeń.

Ale generalnie jestem zwolennikiem tego, żeby reagować, nawet wtedy, gdy starszy człowiek mówi takie rzeczy ogólnie.

Ale jak reagować?

Byłoby rzeczą trochę sztuczną, gdybyśmy nagle zaczęli go przytulać, nie dopuszczać do tego, żeby był sam w pokoju, jeśli wcześniej cały czas traktowaliśmy go na dystans. Zależy to też trochę od tego, kim jest ten człowiek, jak wygląda układ rodzinny. Ale wydaje mi się, że warto skupić uwagę na tym seniorze. Może częściej go odwiedzać i słuchać? Nie bagatelizować jego słów, nie zaprzeczać jego odczuciom. Może kiedy widzimy, że senior ma gorszy nastrój, narzeka, to postarać się z nim więcej przebywać, pobyć z nim, porozmawiać. Tu przypominam o tej cierpliwości w rozmowie, o zatrzymaniu się.

Zapisz się do newslettera, bądź na bieżąco

może Ci się spodobać

Mów do siebie dobrze

Zastanawiałaś się kiedyś, jak o sobie myślisz, jakimi słowami do siebie mówisz? Jakie to są zwroty? Pozytywne, motywujące,…