Kobiety mieszkające i pracujące w Warszawie, zarówno te polskiego, jak i ukraińskiego pochodzenia, zmagają się z podobnymi problemami. Nie dość, że dotknął je kryzys gospodarczy, to nadal drugi etat wyrabiają w domu.

– Panie należą do grup szczególnie dotkniętych przez epidemię koronawirusa – szczególnie warto zwrócić uwagę na pracujące matki. Pandemia jeszcze mocniej ujawniła napięcia, przed którymi stają matki wobec oczekiwań społecznych – twierdzi w rozmowie z portalem Puls HR Konstancja Zyzik, talent acquisition & capabilities development manager w Grupie Pracuj. Kobietom, jak wynika z ostatnich badań rynku, bardzo trudno jest w stolicy godzić życie zawodowe z prywatnym. Na przełomie kwietnia i maja skarżyło się na to aż 54 proc. mieszkanek Warszawy. Z reguły same wykonują prace domowe, a ich partnerzy i mężowie angażują się w nie w niewielkim stopniu. Powrót do pracy po urodzeniu dziecka wciąż jest trudny. Natomiast migrantki z Ukrainy dodatkowo otrzymują gorsze wynagrodzenie niż Polki, a także gorsze stanowiska, często niezgodne z ich kwalifikacjami. Oprócz „standardowych” problemów z przepracowaniem i pogodzeniem ról pracownicy oraz żony i matki dochodzi dyskryminacja ze względu na narodowość.

Warszawski ratusz twierdzi, że wśród urzędników świadomość problemów kobiet jest duża, miasto stara się wspierać pracujące matki. Obecnie w programie bezpłatnych żłobków zapewnia ponad 14,5 tys. miejsc w placówkach miejskich i prywatnych. Dla tych pań, które straciły pracę, uruchomiono też program warsztatów i szkoleń, realizowany przez Fundację Sieć Przedsiębiorczych Kobiet przy wsparciu Fundacji Sukcesu Pisanego Szminką. Pomóc stara się także Centrum Wielokulturowe, zaś Centrum Przedsiębiorczości Smolna aktywizuje kobiety działające w biznesie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz
Podaj imię