rewolucja w szafie
© Adobe Stock

Rewolucja w szafie w 7 krokach

1 udostępnień
1
0
0

Ze zgrozą patrzysz na ilość zbędnych ciuchów w Twojej szafie? Przygnębiają Cię newsy o tym, jak przemysł odzieżowy przyczynia się do zaśmiecania Ziemi? Chciałabyś odłączyć się od nurtu fast fashion i zasilić grono świadomych i odpowiedzialnych konsumentek? Mam dla ciebie kilka wskazówek, jak przygotować się do tego wyzwania.

Najpierw jednak kilka słów o fast fashion. Fast fashion to świetnie działający model biznesowy, opierający się na tym, że duże marki odzieżowe, inspirując się trendami promowanymi na światowych wybiegach, produkują ubrania w ilościach masowych, które potem ekspresowo sprzedawane są w relatywnie niskich cenach. Ideą fast fashion jest więc wyprodukowanie jak największej ilości ubrań w jak najszybszym czasie i najtaniej jak tylko się da, a potem szybkie ich upłynnienie, by zrobić miejsce na nowe kolekcje ciuchów.

Dawniej kolekcje modowe odpowiadały czterem porom roku. Jednak fast fashion, nakręcając nowe i wciąż zmieniające się trendy, które krzyczą „to już passe, teraz modne jest tylko TO”, wytwarza w konsumentach iluzoryczną potrzebę posiadania ciągle innych ubrań. Tym sposobem ilość ciuchów w naszych szafach rośnie, a my i tak mamy wrażenie, że jesteśmy w ciągłym niedoczasie, choć części z tych zakupionych przez nas sztuk odzieży nawet nie zdążyłyśmy na siebie włożyć, gdy była na nie moda. Czy to nie obłęd?

Coraz więcej ludzi dostrzega, że dało się wciągnąć w konsumpcyjną pułapkę i nie odpowiada im ta zależność. Szukają sposobów, by się z tego wyzwolić.

Nie chodzi o to, by od razu popadać w skrajności, radykalnie odciąć się od kupowania, by stać się minimalistą/minimalistką. Można jednak postawić sobie pewne granice, wyznaczyć priorytety, ustalić zasady, których będziemy się trzymać.

Warto zacząć od rewolucji w swojej szafie.

Sprawić, aby jej zawartość była funkcjonalna, uniwersalna, być może w duchu eko.

Zmienić ją tak, by przestała być szafą, przed którą stajesz i za każdym razem – choć jest wypchana po brzegi – zastanawiasz się, co na siebie włożyć. Twoja szafa ma stanowić nową jakość, być przyjemnym miejscem inspiracji, a nie frustracji. Oto jak się do tej zmiany zabrać.

1. Podziel zawartość swojej szafy na dwie części – wiosna/lato i jesień/zima.

Wiosenno-letnią porą nie potrzebujesz w swojej szafie widoku puchowych kurtek i ciężkich płaszczy. Zapakuj je więc w worki lub pokrowce na odzież zimową i oddziel od reszty ubrań. Podobnie zimowe buty – włóż do pudełek i „usuń” z pola widzenia.

Przy okazji przyjrzyj się krytycznym okiem swojej zimowej kolekcji – być może warto czegoś się z niej pozbyć? Może płaszcza w ciemnozielonym kolorze, o którym myślałaś, że połączysz go z granatowymi dżinsami i zamszowymi botkami i tylko jakoś tak nigdy nie było okazji…

Mimo wszystko żal ci się z nim rozstać, tak po prostu oddać? Nie oddawaj więc. Wystaw go na internetowej platformie sprzedażowej lub skorzystaj z aplikacji dedykowanej wymianie i/lub odsprzedaży ciuchów.

2. Zacznij ekscytującą przygodę z Vinted

Jedną z najpopularniejszych aplikacji służących wymianie i/lub odsprzedaży ubrań jest Vinted. Pomysł stworzenia takiej aplikacji powstał w głowie Litwinki Mildy Mitkute. Kilkanaście lat temu, kiedy Mitkute trafiła na studia do Wilna i przeprowadziła się do niewielkiej kawalerki, uświadomiła sobie, że nie pomieści w niej swoich ubrań. Zaczęła wówczas zastanawiać się, co może z nimi zrobić, jeśli nie chce ich po prostu rozdać lub wyrzucić. Wpadła na pomysł stworzenia platformy do ich sprzedaży bądź wymiany. Niedługo potem poznała Justasa Janauskasa – programistę, który idei Mitkute dał praktyczny wymiar, tworząc dedykowaną jej mobilną aplikację.

Dziś z Vinted korzysta ponad 30 milionów użytkowników w Europie, z czego ponad trzy miliony to użytkownicy z Polski. Apka łączy użytkowników zainteresowanych vintage, second handami i modą z drugiej ręki. Korzystanie z niej jest bardzo proste. Wystarczy zrobić kilka zdjęć produktu, którego chcesz się pozbyć (z przodu, z tyłu, metki itd.), a następnie w jednym, dwóch zdaniach opisać go (zaznaczając ewentualne wady powstałe w trakcie użytkowania), wycenić i… gotowe.

Rozmowę z projektantem Tomaszem Olejniczakiem o trendach po lockdownie znajdziesz TUTAJ

3. Rozprawienie się z ubraniami w tyle szafy

Posegregowałaś już ubrania na sezony i jesteś użytkowniczką Vinted. Świetnie. Pora na kolejny krok. Trudny. Dotyczy wszystkich tych ubrań, które zwinięte w kłębek leżą zduszone za tymi z przodu złożonymi w kosteczkę. Leżą tam z różnych powodów – bo czekają na lepszy czas, bo czekają kiedy zrzucisz parę kilo, bo sentyment, bo nietrafiony, ale jednak prezent…

Niech już nie czekają. Rozstań się z nimi. Ich moment najpewniej nigdy nie nadejdzie. Wiem to z własnego doświadczenia – latami trzymane „w pogotowiu” ubrania. Suknie z Indii, które na zdjęciach z Radżastanu świetnie wyglądały, a w polskim mieście już nie. Dżinsy, w które kiedyś się mieściłam, potem przestałam nawet z wciągniętym brzuchem i na bezdechu. Nie mogłam tchnąć w nie życia. Mogłam tylko się z nimi rozstać.

4. Teraz czas na front…

Przez chwilę będzie przyjemnie.

Na pierwszym planie w Twojej szafie są ubrania, które lubisz bądź uwielbiasz. Do pozbycia się tych drugich, nawet jeśli bym ci powiedziała, że zupełnie do Ciebie nie pasują, zapewne nie uda mi się Cię przekonać. I dobrze! Najważniejsze, że Ty czujesz się w nich jak we własnej skórze.

Wszystko co masz i co daje Ci takie właśnie poczucie, powinno w twojej szafie zostać. Zdecydowanie!

Sama jestem fanką „trochę” za dużych dresowych spodni. Czasem słyszę „porady”, że wiszą mi na pupie i powinnam nosić spodnie bardziej przy ciele. Nic sobie z tych porad nie robię. Wiem, że w tych swoich „wiszących” spodniach czuję się na tyle komfortowo, że mogłabym ubrana w nie ruszyć w pieszą podróż dookoła świata. I to mi wystarczy. Stwórz zatem „kolekcję” swoich „nietykalnych” faworytów.

Zapisz się do newslettera, bądź na bieżąco

może Ci się spodobać