terapia ilona gajak
Ilona Gajak, fot. archiwum prywatne

Psychoterapia Gestalt – na czym polega i jak przebiega

11 udostępnień
11
0
0

Polecana jest osobom z zaburzeniami psychicznymi?
Tak, może również pomóc osobom np.: z depresją, zaburzeniami dwubiegunowymi, manią, zaburzeniami lękowymi, zaburzeniami odżywiania. Natomiast ważne jest, aby dana osoba była też w kontakcie z lekarzem psychiatrą. Terapia ma być dla niej wsparciem w leczeniu farmakologicznym. Działając dwutorowo można polepszyć komfort życia.

I jeszcze jedno. Z terapii tej można skorzystać, gdy chcemy odkryć nasze mocne strony, pasje czy też naszą misję (co chcę zrobić dla świata), czyli gdy chcemy bardziej poznać i zrozumieć samych siebie.

Gestaltowski przepis na życie według Claudio Naranjo to:
1. Żyj teraz – zwracaj uwagę bardziej na teraźniejszość niż przeszłość i przyszłość.
2. Żyj tutaj – zajmij się tym, co jest obecne, a nie tym, czego nie ma.
3. Doświadczaj siebie i akceptuj siebie takiego, jakim jesteś.
4. Przestań niepotrzebnie myśleć – zamiast tego patrz i smakuj, postrzegaj środowisko takim, jakie ono jest i z takim nawiązuj kontakt.
5. Wyrażaj siebie – nie manipuluj, nie tłumacz, nie uzasadniaj, nie osądzaj.
6. Poddaj się przeżywaniu nieprzyjemności i bólu, tak jak poddajesz się przeżywaniu przyjemności. Nie ograniczaj swojej świadomości.
7. Nie akceptuj żadnego „powinieneś” z wyjątkiem tego, co naprawdę twoje.
8. Weź pełną odpowiedzialność za swoje czyny, uczucia i myśli.
9. Otwórz się na zmianę i rozwój – zachowaj gotowość do eksperymentowania, by napotkać nowe sytuacje.
10. Bądź sobą i pozwól być sobą innym. 

W jednym ze swoich artykułów mówisz: „zanim się zmienisz, musisz zaakceptować siebie, a dopiero kiedy zaakceptujesz siebie, możesz pójść dalej i dokonywać zmian”. To jest dość odkrywcze, bo wydaje mi się, że potrzebę zmiany odczuwamy, kiedy zaobserwujemy, że jesteśmy nieidealni i właśnie tego nie akceptujemy.
Poprzez zaakceptowanie siebie mam na myśli zauważenie, jaki jestem w tym momencie i pogodzenie się z tym. To nie jest równoznaczne z tym, że taki już zostanę. Chodzi o zobaczenie siebie teraz i doświadczenie tego, jaki jestem, a nie zaprzeczanie temu. Takie doświadczanie siebie prowadzi do refleksji i poszerzania świadomości, co właśnie stanowi początek zmiany. Taką zmianę o wiele łatwiej jest wdrożyć, bo pochodzi ona z wewnątrz siebie, ze szczerego „chcę”, a nie z krytyki czy z zewnętrznych przykazów.

Może podam przykładowy wewnętrzny dialog, jaki może się dziać, kiedy doświadczamy siebie w tu i teraz. „Jestem zła. Nie chcę tego czuć. Ale faktem jest, że czuję tę złość. Tak, czuję ją. Chcę coś powiedzieć. Nie… nie mogę. Boję się. Boję się, że powiem coś nie tak, za dużo. I on/ona się na mnie obrazi lub odejdzie. Nie, nie powiem nic. Ojej, zaczyna mnie boleć brzuch. Mam tak zawsze, kiedy zatrzymuję złość. Nie, nie mogę tak dłużej funkcjonować. Mam już tego dość! Może jednak warto, abym coś powiedziała? Tylko boję się. To może zrobię chociaż jakiś mały krok. Tylko jaki? Może na początku napiszę to, co chcę powiedzieć. Tylko dla siebie. A może są jakieś książki na temat wyrażania złości w sposób konstruktywny? Tak, to już krok do przodu!”.

Tu widzimy, że dzięki temu, że dana osoba zaakceptowała, że czuje złość, mogła tego doświadczyć i uświadomiła sobie, że jej tłumienie jest dla niej niekorzystne, w efekcie doprowadziło ją do zmiany. Małymi krokami. W swoim tempie. Gdyby poszła za tym, że nie chce czuć tego, co się w niej pojawiło, sytuacja wyglądałaby następująco „Jestem zła. Nie chcę tego czuć”. I tu dana osoba stłumiłaby złość, pewnie skupiłaby się na czymś zupełnie innym, aby zapomnieć o złości. I zostałaby z bólem brzucha.

Sytuacja, którą opisałam jest tylko jednym ze scenariuszy. To nie znaczy, że każda osoba, która obawia się złości, ma taki właśnie dialog wewnętrzny. Mogą się one różnić.

A sama zmiana? Czy jest jakiś schemat przechodzenia przez nią?
Pewien schemat jest. Zauważ to, co jest teraz (zarówno wewnątrz ciebie, jak i na zewnątrz). To może odnosić się do ciebie, do kogoś innego, do sytuacji obecnej czy wydarzeń z przeszłości, do twoich wyobrażeń co do przyszłości. Zaakceptuj to. Doświadczaj i nazwij to, co się z tobą dzieje. Potem zadaj sobie pytanie „Co sobie uświadamiam?”. To właśnie po uświadomieniu przychodzi decyzja na temat zmiany. Można sobie zadać pytanie „Co chcę, co decyduję się zrobić z tym, co sobie uświadomiłem?”. Tu przychodzi czas na generowanie rozwiązań i działanie w kierunku, w którym zdecydowaliśmy się iść. Oraz na pracę z blokadami, jeśli takowe odkryjemy. To może być też czas na zmianę nastawienia, na pogodzenie się z czymś (np. nie jest możliwe, żebym w ogóle przestał być wrażliwy, to jest część mojej osobowości). Lub na wycofanie się, jeśli stwierdzimy, że wolimy zostać przy stanie obecnym.

Jeśli zdecydujemy się na zmianę, to jak szybko może ona nastąpić?
Zmiana zazwyczaj zajmuje trochę czasu. Bądźmy dla siebie wyrozumiali. Jeśli wiele lat zachowywaliśmy się w określony sposób, to trudno oczekiwać, że nowych sposobów zachowania nauczymy się od razu. Stare przyzwyczajenia mogą się odzywać. Wtedy ważne jest, aby je zauważać i zdecydować się za czym chcę pójść. Bo nie chodzi o to, że teraz mamy tylko zachowywać się po nowemu, a o starym zapomnieć. Nie, cokolwiek zmieniamy, to jest to nadal część nas i w pewnych sytuacjach może okazać się pomocne.

Podam przykład. Powiedzmy, że ktoś kiedyś wstrzymywał płacz, ale w wyniku terapii odblokował swoją zdolność do płaczu. Nagle pojawia się jakaś trudna sytuacja w pracy, którą trzeba szybko rozwiązać. Dana osoba czuje, jak łzy napływają jej do oczu. Wie też, że teraz nie jest odpowiedni czas na płakanie, że trzeba działać. Wykorzystuje więc swoją zdolność do tłumienia płaczu. Spina się i rozwiązuje sytuację.

Natomiast ważne jest, aby potem uwolniła jakoś to napięcie z ciała, które powstało wskutek tłumienia. Może pomoże tu opowiedzenie tego komuś, sport albo płacz właśnie, albo jeszcze coś innego (nie mówię tu o używkach).

Tak więc podsumowując. Powinniśmy dążyć do tego, żeby zintegrować nowe zachowania, pamiętać o starych i w każdej sytuacji świadomie wybierać, jak chcemy się zachować. To czyni nas bogatszymi. Teraz już mamy dwie możliwości reakcji, a nie jedną.

I to wystarcza? A co z powrotem do przeszłości, gdzie powstały blokady?
Czasem do przeszłości trzeba wrócić. Ale tylko wtedy, gdy przeszłość spontanicznie pojawia się podczas pracy na sesji. Może być tak, że dana osoba sama chce wrócić do przeszłości. Albo w wyniku tego, o czym rozmawiamy nagle przypomina sobie jakieś zdarzenie.

I co wtedy?
To znak, że istnieje potrzeba, aby domknąć coś, co nadal jest otwarte. Zajmujemy się wtedy tym, co się pojawia. Zazwyczaj są to emocje i/lub chęć powiedzenia komuś swojego zdania, z pozycji nas jako dorosłego lub z pozycji nas jako tego dziecka sprzed lat. Ważne, aby dać wszystkiemu wybrzmieć w gabinecie. To pomaga uzdrowić przeszłość. I ruszyć dalej w drogę już bez tego bagażu. Na pewno jest lżej.

Jak duży wpływ ma na nas przeszłość?
To zależy od każdego z osobna. Mogę powiedzieć tylko, że przeszłość na nas wpływa, ale nas nie determinuje. Jak to stwierdził J.P. Sartre: „Ważne jest nie to, co ze mną zrobiono, lecz to co ja sam zrobiłem z tym, co ze mną zrobiono”. Mamy wybór.

Może nie mamy wpływu na wszystko, ale na pewno mamy wpływ na jedno – i to jest niezmienne – na siebie samych. Na to, co myślimy, czujemy i co w związku z tym robimy. Nawet jeśli nie możemy nic zrobić, to zawsze mamy wpływ na naszą postawę wobec tego zdarzenia.

A gdy chcemy iść dalej, stać się lepsi, doskonalsi, czy wówczas dobrym pomysłem jest skorzystanie z pomocy terapeuty Gestalt?
Jeśli tu masz na myśli „chcę zmienić to, co mi nie służy”, to tak, jak najbardziej. Natomiast ważne jest aby sprawdzić czy to jest realne, o czym opowiadałam w innym artykule. A co do doskonałości, to Gestalt bardziej mówi o staniu się całością, czyli zintegrowaniu i zaakceptowaniu w sobie różnych części, cech i zachowań, często przeciwstawnych, np. swojej siły i swojej słabości, swojej nieśmiałości i otwartości, swojej ciemnej i jasnej strony.


Ilona Gajak – z wykształcenia ekonomistka, po jakimś czasie przekwalifikowała się i podążając za głosem serca została psychoterapeutką metody Gestalt. Pasjonatka rozwoju osobistego. Lubi podróże, taniec, dobre jedzenie i czytanie książek. Ostatnio odkryła pasję do pisania i prowadzi blog.

może Ci się spodobać
teflon

Dlaczego nasz mózg jest jak teflon?

Rick Hanson, autor książki Szczęśliwy mózg uważa, że mózg jest niczym „rzep na negatywne doświadczenia i jak teflon…