© Adobe Stock

Przyszłość bez rozmów kwalifikacyjnych

13 udostępnień
13
0
0

Terapeuta i doradca zawodowy Noam Shpancer na łamach Psychology Today wieszczy świat bez rozmów kwalifikacyjnych w ciągu najbliższej dekady. Uważa ten wynalazek za przebrzmiały, twierdzi, że rozmowy (jako decydujący etap rekrutacji) powinny zniknąć już wiele lat temu. Dlaczego? Ponieważ to niesprawiedliwa i nieefektywna procedura!

Ekspert porównuje to do sytuacji oświadczania się zaraz po pierwszej randce: jedno spotkanie pokazuje nam zaledwie mały wycinek rzeczywistości, nie powie, jakim ta osoba w przyszłości będzie pracownikiem ani w jakim kierunku się rozwinie (potwierdził to już eksperyment z 1979 roku, kiedy wydział medyczny w Houston Uniwersytetu w Teksasie uruchomił dodatkową rekrutację w trakcie semestru (przyjęto 50 studentów, śledzono jednak potem dalsze kariery tych, którzy odpadli w procesie naboru. Okazało się, że ich potencjał był zbliżony do potencjału tych, którzy zostali zaaprobowani).

Rozmowa kwalifikacyjna rzadko odzwierciedla rzeczywistość (wszyscy starają się w niej zaprezentować lepiej, nieraz uciekają się do kłamstwa lub koloryzowania na temat swoich kompetencji). To też nierówna walka dla introwertyków – oni zwykle przy autoprezentacji wypadają gorzej, choć nie są przecież gorszymi pracownikami. Nowoczesna rekrutacja powinna być przede wszystkim wieloetapowa i dostosowana do projektu bądź stanowiska pracy. Z pewnością niedługo pożegnamy się z modelem „dostałem pracę dzięki dobremu pierwszemu wrażeniu”.

może Ci się spodobać

Nowy poziom home office

Japończycy, którzy są freakami nowych technologii, najwyraźniej dzięki pandemii otworzyli nowy rozdział pracy zdalnej. Od początku roku w…