Kadr z filmu “Wesołych Świąt”, Compassion Polska/YouTube

PrzeRYBAne – czyli karpiem po oczach

Coraz więcej osób rezygnuje z zakupu żywych karpi na święta. Niehumanitarna tradycja powoli znika.
13 udostępnień
13
0
0

Wraz z grudniem i zbliżającymi się świętami wraca temat sprzedaży żywych karpi w sklepach. Organizacje prozwierzęce od lat walczą o zakończenie tej niehumanitarnej praktyki i… są tego dobre efekty. Coraz mniej Polaków chce uczestniczyć w tym haniebnym procederze.

Być może właśnie w grudniu 2020 roku, kiedy mamy za sobą wielomiesięczne doświadczenie poruszania się w przestrzeniach publicznych z maseczkami na twarzach, łatwiej nam będzie wczuć się w sytuację wyjętej z wody i zapakowanej w foliówkę ryby.

Być może w tym roku właśnie skierowany do polityków apel organizacji ekologicznych o wprowadzenie zakazu sprzedaży żywych karpi bardziej nas przekona. Od wielu miesięcy przecież sami mamy okazję poczuć, jak trudno nam oddycha się przez kawałek szmatki na nosie, o ile więc bardziej dramatyczne musi to być dla ryby, stworzenia kompletnie nieprzystosowanego do oddychania na lądzie, a skazywanego przez nas na agonię w plastikowym worku.

W gruncie rzeczy, gdybyśmy naprawdę chcieli poczuć się jak ów opisywany tu marketowy karp, musielibyśmy zawiązać sobie na głowie foliowy worek, ręce i nogi spleść rzetelnie sznurkiem i tak przygotowani wyskoczyć z łódki na środku jeziora. Nie wytrzymamy w tym stanie pod wodą tyle, co karp poza nią. Nasza śmierć będzie szybsza. Ale istnieje pewna „karpia” tortura, wykorzystywana przez służby wywiadowcze w niehumanitarnych praktykach, która dość dobrze obrazuje to rybie umieranie. Na twarzy jeńca kładzie się szmatę i zaczyna lać na nią strumienie wody. To kontrolowane podtapianie wchodzi ponoć w top 10 najgorszych tortur.

Barbaryzacja

Po co to całe powyższe dramatyczne obrazowanie? Bo wydaje się, że wciąż wielu z nas nie potrafi dokonać prostej operacji wyobrażeniowej, która polega na postawieniu się w sytuacji innej niż my sami żywej istoty. Tę trudność sprawia nam zwłaszcza owo wyobrażenie w stosunku do istot nieludzkich, jakby fakt nieprzynależności do gatunku homo sapiens odzierał je ze zdolności przeżywania i odczuwania.

Oczywiście empatia czy to emocjonalna, czy poznawcza zawsze będzie obciążona błędem antropomorfizacji, przepuszczania odczuć, perspektywy innych przez nasze własne filtry. Mimo to z racji wiedzy o anatomii, fizjologii, o budowie układu nerwowego, o zachodzących w naszych ciałach procesach, możemy z dużą dozą prawdopodobieństwa ocenić, że to, co nam sprawia ból, co dla nas jest przyjemne, bądź nie, będzie zbliżone do tego, co w podobnej sytuacji przeżywają inne żywe stworzenia.

Za to ignorancja, gatunkowizm, niewrażliwość, którą prezentujemy w stosunku do innych stworzeń w szerszej perspektywie nie służą również nam – ludziom. Trudno się żyje wśród osób niewrażliwych, wśród ignorantów, ludzi o sztywnej, skostniałej umysłowości. Takie cechy sprzyjają powstawaniu toksycznych, zamkniętych, mało kreatywnych społeczności.

Istotą człowieczeństwa zdaje się umiejętność pochylania się i ochrony jednostek słabszych. I to nie tylko w obrębie własnego gatunku, tym bardziej że na tle innych gatunków na Ziemi jesteśmy szalenie inwazyjni. Umiejętność powstrzymania tych naszych inwazyjnych zapędów staje się zatem niemal konieczna, by nie skończyło się to globalną katastrofą. W tym wypadku z pomocą może nam przyjść właśnie empatia – podpowiadając opamiętanie.

Dlatego banalny być może dla niektórych bój o życie, a przynajmniej o humanitarną śmierć karpi, może w gruncie rzeczy stanowić istotny krok w walce o powstrzymanie destrukcyjności naszego gatunku, ewolucyjny krok w stronę bardziej symbiotycznego życia z naturą.

W corocznym zezwalaniu na cierpienie karpi jest bowiem coś szalenie haniebnego. To cierpienie nie jest bowiem ukryte w rzeźniach, w zakładach produkcyjnych, lecz wystawione na widok publiczny. Na przesuwającą się po taśmie przy kasie, zapakowaną w foliówkę, ledwo łapiącą oddech rybę, patrzą dorośli i dzieci. Nawet jeśli sami nie dokonują zakupu, a potem własnoręcznego zabicia tego stworzenia, to patrzą, ignorują, przyzwalają na to, by cierpienie działo się na ich oczach i by zostało unieważnione, pominięte. Na ich oczach żywa istota się dusi, a oni nie reagują, tłumacząc sobie – to tylko karp, to tylko rzecz, taka tradycja.

Przeczytaj także: Weganizm – wybór szlachetny etycznie, ale grozi niedoborami

Możemy udawać, że stek, burger czy chrupiący kurczak w panierce nie miały kiedyś odpowiednika w żywej istocie, bo sami tych istot nie zabijamy, bo robią to za nas wykwalifikowani do zabijania ludzie. Możemy się łudzić, że skoro robią to ludzie do tego wyszkoleni, śmierć następuje szybko i bez zbędnych cierpień (tak to przynajmniej w teorii ma wyglądać). Jednak w przypadku karpi po prostu przyzwalamy na torturę.

I chyba nie do końca zdajemy sobie sprawę, jak bardzo ta ignorancja nas odczłowiecza. Jak wpływa na naszą wrażliwość, a także na sposób tworzenia naszych relacji ze światem. Uczy nas pomijania cierpienia innych. Najpierw przy kasie w sklepie, potem przy wigilijnym stole, a później w innych sferach życia. I tak małymi krokami tworzymy iluzję człowieczeństwa.

Empatyzacja?

Na szczęście zwyczaj sprzedawania żywych karpi (rozpowszechniony w naszym kraju dopiero w II połowie XX wieku) w minionych latach zdecydowanie traci na popularności. Według sondażu IBRiS przeprowadzonego dla fundacji Compassion Polska, działającej na rzecz dobrostanu zwierząt hodowlanych, zakup żywego karpia planuje w te święta zaledwie 26,6 proc. Polaków.

Może zainteresuje Cię: Dorota Sumińska: Dość! Zmieniania życia zwierząt w piekło

Czy to oznacza, że stajemy się bardziej empatyczni, czy tylko bardziej wygodni? Nie godzimy się na zbędne cierpienie zwierząt, czy po prostu wolimy kupić dane zwierzę już po pełnej obróbce i w formie, która nie wskazuje na to, że kiedyś było ono czymś więcej niż tylko produktem?

Bez względu na nasze motywacje, dla karpi – zwierząt inteligentnych i czujących – nasza niechęć do zakupu rybiego żywca to dobra wiadomość.

Według dr. Krzysztofa Wojtasa, dyrektora Departamentu ds. Dobrostanu Ryb w Compassion Polska, sprzedaży żywych karpi powinno się całkowicie zakazać.

– Już na etapie transportu żywe karpie są często wiezione do sklepów w nieodpowiadających ich potrzebom zbiornikach – opowiada. – Następnie, trzymane w ogromnym stłoczeniu w basenach handlowych, otrzymują niedostateczną ilość tlenu i okaleczają się nawzajem. Wreszcie, już po zakupie, duszą się w pozbawionych wody reklamówkach, by zostać potem zabitymi przez niewykwalifikowanych do tego ludzi.

Problemów jest więcej – karpie cierpią również przez intensywne światło na stoiskach czy chlorowaną wodę w wannach. W Polsce nie obowiązują żadne szczegółowe regulacje prawne dotyczące transportu żywych karpi.

Dlatego fundacja Compassion Polska wystosowała petycję do ministra rolnictwa Grzegorza Pudy, w której apeluje o natychmiastowy zakaz handlu żywymi rybami.

Rozpoczęła też świąteczną kampanię przeRYBAne, w ramach której w dość bezpośredni z punktu widzenia karpia sposób życzy Polakom… wesołych świąt.

Oglądając filmik Compassion Polska z życzeniami znów można dojść do pytania: „Ale po co tak obrazowo?”.  Po to, by coś w nas poruszyć, by dać do myślenia. Tylko jeśli nie wzrusza nas widok bezpośrednio na naszych oczach konającego na sklepowej taśmie karpia, to czy przemówi do nas obraz na ekranie smartfona?

Może w 2020 roku tak.

Zapisz się do newslettera, bądź na bieżąco

może Ci się spodobać

Wojna?

Na ulicach, w mediach, w sieci wybrzmiewają obecnie hasła: „To jest wojna!”, „To rewolucja!”, a my w SiedemÓsmych…

Uratuje nas śmiech

W nowy rok wchodzę, konając ze śmiechu. Boli mnie przepona, bolą mięśnie twarzy i narządy wewnętrzne. Przez cały…
rozwojowe porażki

Rozwojowe porażki

Masz za sobą kilka lat terapii, niezliczoną ilość szkoleń, sesji coachingowych, przeczytanych poradników i zasubskrybowanych kanałów rozmaitych mówców…
wspierajmy się

Wspierajmy się!

Dziś, w pandemicznych czasach – być może jak nigdy wcześniej za naszego życia – wartości nabiera współdziałanie. Życzliwość…
singiel

Życie singla

Dlaczego singielstwo budzi tyle kontrowersji? Czy – jak twierdzą niektórzy – jest ono przejawem egoizmu, nieodpowiedzialności, społecznego niedostosowania,…