pomarańcze

Pomarańcze

7 udostępnień
7
0
0

 

Na stole obok półmiska z pomarańczami rozsypuję garść goździków. Gdy pierwszy z nich przebija mięsistą skórkę cytrusa, dzieje się magia. Aromat pomarańczy uruchamia falę wspomnień. Przenosi mnie w daleką przeszłość.

Dzieciństwo. Za oknami biało, mróz rysuje na szybach lodowe arcydzieła. Dom pachnie jodłą. Jej zielone gałązki pstrzą się od cukierków i ręcznie robionych przez rodzinę dekoracji. Pod choinką paczki, na rozpakowanie których ja i moi bracia czekamy z podnieceniem. Domyślamy się, co będzie stanowić clou ich zawartości, ale właśnie na to czekamy.

Na pomarańcze. Towar reglamentowany, na co dzień niedostępny. Pewnie właśnie dlatego, że pojawia się w naszym życiu tylko od święta, kojarzy się nam nieodzownie z Bożym Narodzeniem. Dopadamy do paczek, wyjmujemy z nich pomarańcze, nacinamy i… Tak, ich zapach oznajmia, że stały się święta.

Kilka dekad później znów siedzę przy stole, w otoczeniu pomarańczy. Inny dom, inna rzeczywistość. Nakłuwam mięsiste owoce goździkami. Tworzę z nich małe obrazy: spirale, choinki, gwiazdy. Pomarańczowe aromatyczne kule to mój symboliczny prezent handmade dla przyjaciół.

Dla Ani i Tadeusza, podróżników, miłośników historii i przyrody, ludzi z sercem na dłoni. Ile wspaniałych eskapad razem przeżyliśmy, ile wieczorów razem prześmialiśmy, ile podarowaliśmy sobie nawzajem pięknych chwil. Niech tylko skończy się pandemia… Wrócimy do tego. Tak bardzo mi ich brakuje.

Dla zielonookiej Małgosi, malarki o duszy anioła, dzięki której miałam swój mały malarski epizod. Moje akrylowe bohomazy doprowadzały nas obie do łez śmiechu. Choć dziś w mojej pamięci te wspólnie spędzone chwile, ten piknik, to malowanie, układają się w jeden z najpiękniejszych z zapisanych w moim umyśle malowideł.

Dla Kuby, z którym nakładałam swojego pierwszego robaka na wędkę i który uczył mnie sterować motorówką, i na którego zawsze mogę liczyć. Mam nadzieję, że w tym roku, podobnie jak w poprzednich, gdy tylko lód dobrze skuje taflę jeziora, on znowu zadzwoni i usłyszę w słuchawce tradycyjne: „Ice-fishing?”.

Palec boli od wbijania goździków. Owijam go plastrem i kontynuuję dekorowanie. „Sporo przyjaciół mam” – myślę. I uśmiecham się do siebie… do nich.

W tym roku połączy nas ze sobą zapach pomarańczy, w przyszłym… wierzę… dane nam będzie spotkać się jak dawniej.

Z cyklu Momenty czytaj też: Dłonie i Filiżanka


może Ci się spodobać
potwór

Potwór

Dzieci potrafią nas, dorosłych, przenieść do innego świata. Oderwać od logicznej, poważnej, rządzącej się określonymi regułami rzeczywistości. W…

Trzy oblicza czasu

Odkąd pamiętam, byłam z czasem na wojnie. Deptał mi po piętach, poganiał, dyszał za plecami, że za wolno,…

Sztuka zen w łucznictwie

Co wspólnego ma sztuka zen z łucznictwem? To zapewne pierwsza myśl, która pojawia się w naszej głowie. Okazuje…