Hans Frank na terenie getta lubelskiego. fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Polska: dziedzictwo traumy

1 udostępnień
1
0
0
„Wielcy nauczyciele rozumieją, że to, skąd przychodzimy, wpływa na to, dokąd idziemy, i że nierozwiązane sprawy z przeszłości wpływają na naszą przyszłość”.
Mark Wolynn

Kręgosłupem polityki obecnych rządów w Polsce jest pamięć o przeszłości. Na pamięci tej tuzy PiS starają się kreować naszą narodową tożsamość. W końcu przecież nic tak dobrze nie robi tożsamości, jak świadomość własnych korzeni. Wiedza o tym, skąd się pochodzi, pozwala odpowiedzieć sobie na pytanie: kim jesteśmy? William Faulkner mówił: „Przeszłość nigdy nie umiera. Nie jest nawet przeszłością”. Dla narodu, jako szczególnej wspólnoty ukształtowanej w procesie dziejowym, pamięć przeszłości wydaje się kluczowa. Wspólne dzieje, doświadczenia, traumy i zwycięstwa budują zbiorową świadomość danej nacji.

Co jednak, gdy owa świadomość jest budowana na fałszywej narracji? Gdy naród kreuje przeszłość, zamiast przyjąć ją taką, jaką jest? Gdy ze zbrodniarzy czyni bohaterów, a bohaterów nazywa zbrodniarzami? Gdy zakłamuje historyczne fakty, a narodową dumę buduje na krzywdzie innych? Czy taki naród w ogóle wie, kim naprawdę jest? Wiara, że można zbudować nową jakość narodu, jego nową tożsamość bez konfrontacji z traumami przeszłości, bez mierzenia się z faktami, bez koloryzowania, jest pociągająca, ale niestety jest iluzją. Polacy, bez uznania swojej, nie zawsze przecież chlubnej genealogii, wciąż będą poruszać się niczym dzieci we mgle. Będą podatni na manipulacje, zagubieni w określaniu celów, nękani koszmarami, bez zrozumienia, że te są jedynie próbami przebicia się prawd z przeszłości do strefy ich świadomego poznania.

Dziś polski naród przedstawia się światu w przebraniu bohaterskiej ofiary, nieskalanej grzechem niczym Najświętsza Panienka. Ale pod tą maską skrywają się demony, które co i raz wychylają łby na powierzchnię, psując święty wizerunek polskiego narodu i fundując jego członkom nieznośnie uwierający dysonans poznawczy. Bo jak tu być mesjaszem narodów (obecnie Europy), przyjmując prawdę o własnym, głęboko zakorzenionym antysemityzmie i ksenofobii? Jak tworzyć zdrowe relacje z innymi, gdy za pazuchą nosi się nieuświadomione poczucie winy i wstyd? Jak docenić wolność, gdy w głębi ducha jest się zniewolonym?

Pamięć cenzurowana

Według Andrzeja Ledera, filozofa kultury i psychoterapeuty, żeby odzyskać spokój ducha i własną tożsamość, Polacy musieliby się zmierzyć z własnymi demonami, zaakceptować prawdę o sobie i dopiero na tym fundamencie budować swoje „ja”, utracone za sprawą reżimów: hitlerowskiego i stalinowskiego.

Leder twierdzi, że to, co dziś obserwujemy w Polsce i o co walczy PiS z Jarosławem Kaczyńskim na czele, to próba przywrócenia naszemu narodowi statusu sprzed II wojny światowej i mieszczańskiej rewolucji, jakiej dokonały w naszej tożsamości wojna i lata powojenne.

„Konsekwencją dwóch kluczowych momentów polskiej rewolucji – wymordowania w czasie niemieckiej okupacji żydowskiego mieszczaństwa i zniszczenia przez stalinowski komunizm dominującej pozycji urzędniczych, wojskowych i intelektualnych elit pochodzenia szlacheckiego – było wytworzenie ogromnej przestrzeni awansu, gwałtownie zajmowanej przez tych, którzy gotowi byli zaakceptować radziecką dominację polityczną” – pisze na łamach „Krytyki Politycznej” Leder. – „Podobnie jak zajmowanie pożydowskiej „przestrzeni społecznej”, wejście w obszar opuszczony przez przedwojenne elity najwyższego i średniego szczebla miało charakter masowy, mobilizujący energię ogromnych grup ludzkich. Ci ludzie, a właściwie ich dzieci i wnuki, tworzą dzisiaj „kościec” struktury społecznej.

Próba odwrócenia tego historycznego ruchu tkwiła u podstaw politycznego zamysłu Jarosława Kaczyńskiego. Uznał – trafnie – że w Polsce lat 40. i 50. dokonała się rewolucja, której rezultaty społeczne nie zostały przekreślone przez zmianę ustrojową 1989 roku. Co więcej, uznał – znowu trafnie – że zmiana ta, pozwoliwszy elitom ukształtowanym w porewolucyjnej PRL stać się bourgeois, wręcz dopełniła tę rewolucję. Założył więc, że poprzez eliminację dużych odłamów owych elit da się wrócić do architektury społecznej II Rzeczypospolitej. I tu mylił się całkowicie. Nie można wrócić do czegoś, czego już nie ma”.

Zdaniem Andrzeja Ledera, Polacy wciąż śnią swój sen o potędze, ale na śnieniu nie da się „wyemancypować”, nie można „stworzyć świadomie projektu nowej podmiotowości politycznej”, „wypracować i nadać legitymizacji takiemu zespołowi symboli, które pozwolą uzyskać orientację w tworzącym się globalnym światowym środowisku”.

„Uświadomienie sobie swojego miejsca wymaga uznania trudnej genealogii” – twierdzi filozof. – „Uznania, że prawie wszyscy jesteśmy dziećmi tej nieszczęsnej, przeprowadzonej cudzymi rękami, okrutnej rewolucji, przeorania polskiej tkanki społecznej. Oznacza to również wzięcie odpowiedzialności za to, co wówczas się stało. Uświadomienie sobie, że to nasi ojcowie czy dziadowie brali, wchodzili, przymykali oczy, ba, zabijali, donosili, zdradzali. Ale też podejmowali decyzje i wyzwania, wędrowali myślami w przyszłość, budowali zręby nowego społeczeństwa. To jest współczesna, przyszłościowa – a nie tylko moralna – funkcja takich aktów jak wzięcie odpowiedzialności za Jedwabne. Moralna dotyczy oddania sprawiedliwości innym, przyszłościowa – wzięcia odpowiedzialności za siebie. Konieczne jest jednak wzięcie odpowiedzialności za wiele jeszcze spraw, takich choćby jak powojenny los Niemców, Mazurów i Ślązaków, wojna domowa lat 1944–1948 i inne, często nadal nierozpoznane. To wszystko jest konieczne, by obudzić się ze snu, w którym największa historyczna transformacja polskiego społeczeństwa jawi się jako koszmar – przerażający, sycący skryte pragnienia, przeżyty bez świadomości”.

Akcja – ekshumacja

Dlaczego ważne jest odkopanie trupów i pochylenie się nad nimi w obiektywnym oglądzie? Eksperci od traum twierdzą, że proces taki jest konieczny, by wyrwać się z niewoli przeszłości i odzyskać siebie. Paweł Holas, psychiatra i adiunkt na Wydziale Psychologii UW, uważa, że „mierzymy się dziś w Polsce z poważnymi konsekwencjami traumy wojennej, przekazywanymi międzypokoleniowo zarówno w wyniku procesów psychologicznych, jak również na poziomie biologicznym”. Traumy, której na poziomie społecznym nie chcemy uznać, a więc nie mamy też szansy jej przepracować i zintegrować, co w dłuższej perspektywie czyni nas jej niewolnikami.

„Polska jest „skrwawioną ziemią”, gdzie dwa reżimy, Hitlera i Stalina, spowodowały ogrom cierpienia wielokrotnie przewyższający to, co znamy z dziejów Europy Zachodniej” – mówi w rozmowie z „Kontaktem” Holas. – „Pamiętajmy, że Polska podczas II wojny światowej straciła około 17 procent obywateli, co stanowi najwyższy odsetek spośród wszystkich krajów dotkniętych wojną. Przysłowiowy Kowalski mógł widzieć mordowanych Żydów i gwałconą matkę. Ilość różnych zdarzeń wojennych spełniających kryteria traumatycznych prawdopodobnie była w Polsce większa niż gdzie indziej. (…) to powszechne wystawienie na czynniki będące przyczyną PTSD (red. Post Traumatic Stress Disorder), a także niski stopień społecznego uznania traumy po wojnie kształtuje nas dziś w sposób fundamentalny”.

Problem w tym, że zespół stresu pourazowego, o którym mówi Holas, nie dotyczy jedynie pokolenia, które bezpośrednio doświadczyło hitlerowskiego i stalinowskiego reżimu, lecz przenosi się na kolejne. Te zaś przeżywają wszystkie skutki stresu pourazowego (np.: negatywne przekonania na temat siebie, innych ludzi i świata – postrzeganie siebie jako ofiary, kogoś słabego i gorszego, a innych jako niebezpiecznych, podejrzanych i niegodnych zaufania; utrzymujące się negatywne stany emocjonalne, w tym strach, gniew, poczucie winy lub wstydu oraz skłonność do obwiniania siebie i innych), przy jednoczesnej całkowitej nieświadomości ich prawdziwej przyczyny.

Dziedziczenie traumy

„We współczesnej psychoterapii coraz częściej wychodzi się poza indywidualną traumę i w celu lepszego zrozumienia pacjenta poszukuje się traumatycznych wydarzeń w historii rodziny lub całego społeczeństwa. Tragedie o różnym charakterze i intensywności (…) mogą wywoływać fale szoku i niepokoju przenoszące się z pokolenia na pokolenie. Najnowsze odkrycia biologii komórkowej, neurobiologii, epigenetyki i psychologii rozwojowej dowodzą potrzeby sięgania trzy pokolenia wstecz, żeby zrozumieć mechanizmy rządzące powtarzającymi się traumami i cierpieniem” – pisze w książce „Nie zaczęło się od Ciebie. Jak dziedziczona trauma wpływa na to, kim jesteśmy” Mark Wolynn, amerykański traumatolog.

Wolynn dowodzi, że po przodkach dziedziczymy nie tylko geny, ale też – „pozagenowo” – pamięć o lęku, skłonność do zaburzeń psychicznych i chorób somatycznych. Trauma rodziców wpływa na dzieci i kolejne pokolenia, a tymi rządzi przymus powtarzania odziedziczonej traumy, gdyż podświadomość próbuje przeżyć to, co nie zostało rozwiązane, tak żeby wreszcie to „naprawić”.

„Istnieje duże prawdopodobieństwo, że będziemy powtarzać nieuświadomione wzorce tak długo, aż wyjdą na powierzchnię świadomości” – ostrzega.

Rozwijająca się od trzech dekad dziedzina nauki zwana epigenetyką pokazuje, że traumy przodków, kodowane pozagenetycznie pod postacią tzw. pamięci komórkowej, mogą wpływać na życie nawet pięciu kolejnych pokoleń. A podtrzymywane nieodpowiednią narracją (język przekazywania traumy historycznej) mogą w nieskończoność dręczyć następne generacje Polaków.

Dlatego właśnie tak ważne jest, by wyciągnąć to, co nieuświadomione „na powierzchnię”.

Ku wyzdrowieniu

W odniesieniu do narodu polskiego wyciąganie nieuświadomionego pozwoliłoby w końcu odpowiedzieć sobie na pytanie, które zadaje Andrzej Leder: „Jak żyć po odkryciu, że wszystko, czym dziś jesteśmy, zawdzięczamy nie sobie i znajdujemy się w miejscu, które zabraliśmy innym?”.

Najpierw jednak narcystyczne cierpienie, jakie pielęgnujemy, a które daje nam ułudę wyjątkowości, musielibyśmy przekształcić w poczucie zwykłego ludzkiego nieszczęścia.
Uznać, jak sugeruje filozof Walter Benjamin, że skoro „nie ma takiego pomnika ludzkiej kultury, który nie byłby zarazem świadectwem barbarzyństwa”, więc i my również od owych aktów barbarzyństwa nie jesteśmy wolni. Nie jesteśmy, zresztą wcale nie musimy być, święci. Może gdy otwarcie zaakceptujemy fakt własnej narodowej niedoskonałości, łatwiej nam przyjdzie pozbyć się dawnych uraz i wybaczać krzywdy poczynione nam przez innych. Uwolnimy się od spiskowych teorii dziejów, od pretensji i od roli ofiary, która wcześniej czy później przeradza się w roszczeniowość i wzbudza agresję.

Musimy też skończyć z chorą narracją, pielęgnującą historyczne traumy.

„Poczucie winy i wiktymizacja, czyli przeświadczenie o byciu ofiarą (…) ten mechanizm dostrzegam w dzisiejszej Polsce” – mówi Paweł Holas. – „Uznajemy własną krzywdę, ale zapominamy o krzywdzie innych, co uniemożliwia nam pełne przetworzenie i przepracowanie traumy. Aby było to możliwe, konieczne jest szersze spojrzenie i przekroczenie prostej wizji, w której ja jestem ofiarą, a ktoś inny katem. Obecna martyrologiczna narracja, z jej idealizowaniem bohaterstwa i zamknięciem na niewygodne fakty, nie sprzyja przepracowaniu traumy wojennej. Może natomiast nasilać skrajne postawy i negatywne emocje”.

By ozdrowieć na duchu, polski naród nie dość, że musi zrozumieć, jak bardzo przeszłość buduje jego obecny kształt, to jeszcze odważnie stawić czoła realnemu oglądowi tejże przeszłości. Prawdopodobnie to jedyna ścieżka, by wreszcie wyzwolić się z projektowania traum historycznych na kolejne pokolenia i odzyskać własną tożsamość. Ta ostatnia z pewnością nie będzie jednak przypominać żadnej dotąd znanej Polakom, bo taką być nie może. Najważniejsze jednak, że ma szanse być autentyczną, a nie politycznie życzeniową.

może Ci się spodobać
człowiek medytujący na tle panoramy gór

Duchowość, czyli co?

Bycie osobą religijną nie jest tożsame z byciem osobą uduchowioną. Można mieć wysoką inteligencję duchową będąc ateistą i…
marzenia

Po co nam marzenia?

Zanim zaczniesz czytać ten tekst, zadaj sobie kilka pytań: Czym są dla Ciebie marzenia?, Czy marzenia mają jakiś…

Kobieta z misją, Królowa we flow

Wszechświat jest studnią obfitości, możemy z niej czerpać garściami. Pytanie czy jesteśmy na to gotowe. O tej gotowości…
pułapka nieodpowiednich pytań

Pułapka nieodpowiednich pytań

Umysł jest tak skonstruowany, że zawsze dostarczy Ci potwierdzenia Twoich teorii i tez. Dzieje się tak, ponieważ sposób…