yayoi kusama
© Susanne Nilsson/Flickr

Pani Kropka – najlepiej opłacana artystka na świecie

68 udostępnień
68
0
0

– Gdyby nie sztuka, dawno bym się zabiła – wyznała w biograficznym dokumencie słynna japońska artystka Yayoi Kusama. Obecnie w Berlinie trwa retrospektywna wystawa jej prac, a dla nas to okazja, by przybliżyć niezwykłe artystyczne zjawisko, jakim jest Pani Kropka.

W roku 2000 na zajęciach z „History of women’s art” (historia sztuki kobiet) w amerykańskim college’u po raz pierwszy usłyszałam o Fridzie Kahlo. Było to dwa lata przed tym, jak Kahlo rozsławił film z Salmą Hayek. Na zaliczenie zajęć pisałam pracę o Magdalenie Abakanowicz – bardzo znanej wtedy w Ameryce (rzeźby na dachach w Chicago, przy siedzibie rządu w Waszyngtonie), a w Polsce zapomnianej rzeźbiarce. Natknęłam się wówczas również na nazwisko Yayoi Kusamy, ale w zasadzie nic mi ono wtedy nie mówiło.

Kiedy jednak w 2008 roku trafiłam służbowo do Lille we Francji – już z daleka bez pudła rozpoznałam ogromne kolorowe rzeźby – kwiaty autorstwa Kusamy właśnie. Później, gdy pojechałam do Japonii, zainwestowałam w odwiedziny „wyspy sztuki” – Naoshimy, tylko dlatego, by zobaczyć tam dwie gigantyczne dynie (czterometrowa czerwona w zatoce i żółta nad samym morzem) tej artystki. To był bajeczny widok.

Gdy w 2017 roku w National Art Center w Tokio odbyła się największa retrospektywna wystawa Kusamy w Japonii (przed budynkiem w Tokio nawet drzewa były „ubrane” w motywy z jej sztuki), takiej okazji nie mogłam przepuścić.

© Monika Ksieniewicz-Mil

Podobnie jak rok wcześniej nie przepuściłam wystawy w małej galerii w Osace, prezentującej jej pierwsze, prawie nigdzie niewystawiane obrazy. Kiedy koleżanka Hiroko, z którą zwiedziałam Naoshimę odwiedziła nowe muzeum Kusamy w 2017 roku, będąc już w Polsce, dostałam od niej paczką kubek, T-shirt, masę pocztówek, ciasteczka w kształcie dyni, nawet album na zdjęcia z motywami sztuki Pani Kropki! Do dziś są to dla mnie drogocenne zbiory.

W brzuchu psychodelicznych wizji

Kto jeszcze nie miał okazji doświadczyć kontaktu ze sztuką tworzoną przez Yayoi Kusamę, do 15 sierpnia 2021 roku może wybrać się na retrospektywną wystawę jej prac do Gropius Bau w Berlinie. Pod warunkiem że uda mu się jakimś cudem zdobyć jeszcze bilety, bowiem oficjalna pula tychże została już wyprzedana.

Szczęśliwcy, którzy je nabyli, będą mieli okazję zobaczyć na wystawie nowy pokój luster oraz niesamowitą instalację w atrium, gdzie różowe macki rzeźby pną się aż po sufit. Gigantyczne rozmiary rzeźb Kusamy to charakterystyczny zamysł artystki, zmierzający do tego, by wciągnąć odbiorcę do wnętrza twórczej wizji, pozwolić mu całkowicie zanurzyć się w sztuce.

Ci, którym nie będzie dane doświadczyć bezpośredniego spotkania ze sztuką Japonki, na pocieszenie mogą obejrzeć w sieci dokument Kusama – Infinity, Heather Lenz z 2018 roku i przynajmniej zobaczyć reprodukcje jej prac. Niedawno wyszła też biografia tej dziś już 92-letniej artystki, z serii Living Artists, Roberta Stowna.

W 2004 roku Kusama miała też swoją wystawę w Polsce (wciąż dostępna jest fotorelacja online z tego wydarzenia). Aczkolwiek w warszawskiej Zachęcie nie była to retrospekcja, więc kolekcja prac prezentowała się dość skromnie. Niemniej ci, którym udało się na nią dotrzeć, z pewnością tego nie zapomną. Bowiem każde spotkanie z twórczością Kusamy na żywo jest przeżyciem. Przeżyciem na granicy halucynacji, w którym doświadczasz psychodelicznych wizji – i to na czysto, bez stosowania jakichkolwiek chemicznych substancji.

Gigantka

Pochodząca z Japonii Yayoi Kusama to najbardziej znana artystka awangardowa na świecie. Artystka totalna – nie tylko malarka i rzeźbiarka, bo to zaledwie wycinek jej sztuki, ale też autorka kolaży, instalacji, happeningów i performance’ów, a także twórczyni prozy, poezji, przedstawień teatralnych, kreatorka mody, aktorka, aktywistka polityczna i pacyfistka.

W sztuce przekroczyła wszystkie bariery: sztuki tradycyjnej, ograniczeń ciała, wymiaru i przestrzeni. Oprócz wymienionych wyżej form ekspresji artystycznej tworzyła filmy, redagowała „Orgię Kusamy”, wymyśliła miękkie rzeźby – można powiedzieć, że to po prostu super star świata sztuki. Swego czasu fascynowała się też modą. Miała nawet przez chwilę swoją kolekcję w domu handlowym Bloomingdale.

Dzięki kolaboracji z kulturą masową, znają ją nawet ci, którzy generalnie sztuką się nie interesują. Wszystko dlatego, że Kusama nawet laikom pozwala „zanurzać się” w swoich dziełach. Przyciąga ich, połyka, obezwładnia.

Jej prace pojawiły się we wszystkich najważniejszych muzeach na świecie: Museum of Modern Art w Nowym Jorku, przez Tate Modern w Londynie, do Centre Pompidou w Paryżu i National Museum of Modern Art w Tokio.

Nazywana jest blokbusterową artystką, bo ceny z samych biletów i inspirowanych jej sztuką gadżetów osiągają rzędy miliardów złotych, nie wspominając o kwotach, jakie za jej prace płacą kolekcjonerzy sztuki. W 2014 roku jedna z jej prac, pt. White No. 28, została sprzedana za 7,1 miliona dolarów w prestiżowym domu aukcyjnym Christie’s.

Pod względem całkowitej sprzedaży na aukcjach Kusama króluje wśród wszystkich artystek świata. Dane z 2018 roku mówią o sumie 64,2 miliona dolarów, czyniąc z niej po dziś dzień najlepiej opłacaną żyjącą artystkę na świecie. „Rynek i Sztuka”, branżowe pismo dla dilerów sztuki, szacuje, że począwszy od 2000 roku wartość prac Kusamy wzrosła o 400 proc. i ciągle rośnie.

fot. arch. prywatne

Badania In Other World i Artnews pokazują, że rynek sztuki to nadal zaskorupiały patriarchat, którym rządzą bezlitosne prawa. Kobieta artystka musi być o wiele bardziej genialna, niż przeciętny artysta, żeby zaistnieć. Tylko 2 proc. dzieł sztuki sprzedawanych na aukcjach to prace autorstwa artystek. Prace Kusamy odpowiadają za 25 proc. całego tego rynku.

Ofiara wojny i toksycznej rodziny

Yayoi Kusama przeżyła wojnę, nie dziwi więc, że wiele z jej wczesnych prac przepełniają potworne wizje, nawiązujące do tych czasów. Jednak z pewnością drugim czynnikiem, który wywarł olbrzymi wpływ na twórczość Kusamy, było jej trudne dzieciństwo w rodzinnym domu. Przede wszystkim neurotyczna matka, która kazała córce śledzić niewiernego męża i donosić sobie o jego erotycznych eskapadach. Prawdopodobnie właśnie wtedy, gdy dziewczynka przyłapała ojca in flagranti, nabawiła się wstrętu do seksu. Za owo śledzenie była zresztą później karana i policzkowana przez obydwoje rodziców. Sprzeczność sygnałów i reakcji, jakimi karmili ją rodzice, nie sprzyjała kształtowaniu się stabilnej psychiki dziecka.

Kiedy od ojca dostała pierwszy zestaw do malowania, z którym od tamtej pory nie rozstawała się, stał się on zarazem powodem nieustannych utyskiwań matki. Matka Kusamy nie cierpiała pasji córki i nieustannie dawała temu wyraz. Chciała, by dziewczyna „dobrze wyszła za mąż”, a nie myślała o karierze artystki. Yayoi musiała więc stawić czoło zarówno opresji wojennej, jak i domowej.

O tym, jaki wpływ ma dzieciństwo na przyszłość człowieka przeczytasz TUTAJ

Dzięki zachęcie samej Georgii O’Keeffe, którą Kusama podziwiała i która została jej mentorką, Yayoi z tradycyjnego i sztywnego Kioto, gdzie studiowała wyrwała się do samego epicentrum zmian po II wojnie światowej – Nowego Jorku. Zaznała tam zarówno niebywałej energii z eksplodującego pop-artu i ruchu wyzwolenia, jak i dyskryminacji – nie była brana poważnie przez artystyczny establishment – nie dość, że była kobietą, to jeszcze Japonką w Stanach Zjednoczonych świeżo po wojnie!

Wiele lat później w dokumencie o swoim życiu Kusama opowiedziała o nękających ją w młodości stanach depresyjnych i próbach samobójczych, a także o tym, co ją ocaliło – terapia sztuką. Terapię tę Yayoi intuicyjnie sama sobie zaleciła. Rysowała, szkicowała i malowała codziennie od 10. roku życia. Zauważyła, że to ją uspokaja. Jako dziecko często doświadczała napadów halucynacji, co rodzice uznawali za fanaberię. Sama musiała więc znaleźć sposób, jak sobie poradzić ze szwankującą psychiką i odkryła, że pomaga jej w tym akt twórczy.

Akt ten rozwinęła później w technikę „samoznikania”, „samounicestwiania” („self-obliteration”) – tak długo powtarzała wizje z halucynacji, że kreowały one przestrzeń, w której bycie przytłoczonym stawało się celebracją, a nie traumą. To twórcze zatracanie się córki doprowadzało matkę do białej gorączki i kończyło się niszczeniem przez nią jej narzędzi do malowania. Ale nawet to nie było w stanie zatrzymać młodej Kusamy. Gdy nie miała płócien czy pędzli, malowała czymkolwiek i na czymkolwiek, np. na workach jutowych.

Zapisz się do newslettera, bądź na bieżąco

może Ci się spodobać

7 obrazów Anny Bilińskiej

W warszawskim Muzeum Narodowym możemy podziwiać wystawę „Artystka. Anna Bilińska 1854–1893”. Kuratorkami wystawy są Renata Higersberger i Agnieszka…
Anna Bilinska-Bohdanowiczowa 1887 autoportret

Anna Bilińska: portret w drodze

Wybiła się w zdominowanym przez mężczyzn artystycznym świecie, a jej talent zamykał usta mizoginom. Portrety u niej zamawiał…