Osobowość wysoko wrażliwa (WWO). Jak to jest być „wrażliwcem”?

101 udostępnień
101
0
0

Zrobiłam test określający poziom mojej wrażliwości i okazało się, że jestem… orchideą – osobą wysoko wrażliwą. Nie istotą przewrażliwioną, jak dotąd postrzegali mnie znajomi i jak sama o sobie myślałam. Jestem kimś, kogo cechuje większa niż u większości populacji wrażliwość na bodźce.

Wiele lat żyłam z poczuciem inności, żeby nie powiedzieć nienormalności, w odbiorze własnej osoby. Znajomi zarzucali mi, że izoluję się od ludzi, bo unikam imprez, niechętnie umawiam się na pogaduchy, mam małą tolerancję na przebywanie w grupie, prowadzę dość samotniczy (jak na ogólne standardy społeczne) tryb życia. Zamiast spotkań w restauracji, wolę umawiać się na spacer po lesie. Wyciągnięcie mnie na shopping po galerii handlowej graniczy z cudem. Zresztą taki wypad najczęściej kończy się u mnie migreną.

Zauważano też, że po dwóch, trzech godzinach spotkania tracę zdolność koncentracji i robię się zniecierpliwiona. Część osób tego nie rozumiała – odbierała to osobiście lub uznawała mnie za niegościnną i nietowarzyską. Niektórzy się irytowali, a nawet obrażali.

Cechują mnie także niezwyczajne reakcje emocjonalne, np. po filmie „Avatar” wyszłam z kina zapłakana, zmiażdżona i bez kontaktu z rzeczywistością. Podczas słuchania na żywo „Requiem” Mozarta praktycznie zemdlałam. Na wiotkich nogach opuszczałam muzeum po spotkaniu ze sztuką Rothko. Jestem w stanie się rozszlochać, czytając artykuł, w którym inni nie znajdą nic poruszającego. A na widok cierpiącego zwierzęcia wręcz się rozpadam.

– To nie jest normalne – słyszałam od różnych osób. – Jesteś przewrażliwiona, musisz nabrać grubszej skóry, inaczej nie utrzymasz się na tym świecie.

Ten świat rzeczywiście był dla mnie pełen wyzwań. Pracując w korporacyjnych open spaces czułam się jak zagubiony wędrowiec na skrzyżowaniu dróg w centrum wielkiego miasta. Hałas, brak prywatności, tłumy ludzi wkoło kompletnie mnie rozpraszały i dezorientowały. Multitasking, którego ode mnie oczekiwano, powodował, że mój system nerwowy często zawieszał się w sytuacjach wielozadaniowości i ogłaszał awarię, informując o nadmiernym przeciążeniu.

Ratunkiem były samotne wieczory. Absolutnie nie do pomyślenia wówczas był dla mnie jakikolwiek związek, bo dodatkowy obiekt w mojej orbicie uwagi nie pozwoliłby mi na reset i złapanie równowagi. Ostatecznie wybrałam singielstwo, choć gdyby się temu przyjrzeć dokładnie, to nie był to do końca mój wybór, lecz konieczność – ratunek przed obłędem.

Szaleństwo? Okazuje się, że nie. Podobnie jak ja reaguje 20 proc. ludzkiej populacji.

Wysoko wrażliwi

„20 procent to zbyt wiele, by mówić, że mamy do czynienia z zaburzeniem, a jednocześnie zbyt mało, by mówić o średniej. Cecha ta dotyczy w równym stopniu kobiet i mężczyzn. Co więcej, jest obserwowana u ponad 100 gatunków zwierząt” – twierdzi Elaine Aron, amerykańska badaczka i psycholożka, która w latach 90. zaczęła przyglądać się osobowościom o cechach temperamentalnych charakteryzujących się wyższą wrażliwością przetwarzania sensorycznego.

To ona stworzyła termin WWO (ang. HSP – highly sensitive person), który określa osoby, które silniej odbierają rozmaite (zarówno negatywne, jak i pozytywne) bodźce, docierające do nich ze środowiska, intensywniej na nie reagują i głębiej je przetwarzają. Wysoka wrażliwość obejmuje wrażliwość emocjonalną, fizyczną i sensoryczną.

Aron wyodrębniła cztery charakterystyczne cechy WWO, które zawarła w akronimie DOES:

D (depth of processing) – oznacza głębokość przetwarzania;
O (overstimulation) – przestymulowanie, łatwość ulegania przebodźcowaniu;
E (emotional reactivity and empathy) – emocjonalną reaktywność i empatię;
S (sensitive) – wyczulenie na subtelności w otaczającym świecie.

Charakterystyczne więc dla WWO jest to, że przed przystąpieniem do działania najpierw obserwują one, zastanawiają się, analizują znaczenie otrzymywanych informacji, niejako „trawiąc” je przed wpuszczeniem do krwiobiegu. Potrzebują więc np. więcej czasu na podjęcie decyzji. Wszystkiemu poświęcają więcej uwagi, więc szybciej zaczynają odczuwać zmęczenie – to efekt przesytu bodźcami. Silniej też reagują emocjonalnie, często również bardziej empatycznie niż przeciętni ludzie, co wzmaga ich spostrzegawczość, pomaga w uczeniu się, ale też szybciej wyczerpuje, podobnie jak owo wyczulenie na subtelności (dźwięki, obrazy, zapachy, zmiany temperatury) czy większa wrażliwość na ból.

70 proc. WWO to introwertycy, więc potrzebują więcej samotności, by się zregenerować i wrócić do równowagi niż nie-WWO. Nie lubią small talku i spotkań towarzyskich, a po dwóch–trzech godzinach w grupie mogą odczuwać efekt przestymulowania.

Nie wszystkie WWO to tzw. empaci, ale u wielu wysoka empatyczność, czyli odbiór odczuć i nastrojów innych, jest skorelowana z wysoką wrażliwością. Przy mówieniu o empatach nierzadko podkreśla się także wymiar intuicji i pewnych zdolności parapsychicznych takich osób, dlatego Aron raczej dystansuje się od zrównywania wysokiej wrażliwości z empatycznością, choć podkreśla częste współwystępowanie tych cech.

Amerykańska ekspertka szczególnie wyraźnie podkreśla, że wysoka wrażliwość nie jest zaburzeniem. Niemniej odbiega od średniej. WWO stanowią zatem mniejszość w ludzkiej populacji i najczęściej doświadczają poczucia inności od ogółu. Stąd też m.in. biorą się ich problemy w funkcjonowaniu społecznym.

Zalety i wady bycia WWO

Tak jak ja w pewnym momencie swojego życia, wielu innych WWO może się czuć wyobcowanymi, nieprzystającymi do społecznej normy. Potrzeby i reakcje WWO mogą być odbierane przez innych jak niedostosowanie czy wręcz dziwactwa. W pędzącym, hałaśliwym, nastawionym na osiągi świecie wolniejsze, rozważniejsze przetwarzanie przez WWO informacji może być traktowane jako nadmierne asekuranctwo. Wolniejsze przyzwyczajanie się do tego, co nowe może uchodzić za brak elastyczności. Nie najlepsze funkcjonowanie pod presją, przy konieczności wykonania wielu zadań w krótkim czasie, w wielu miejscach pracy może stanowić wadę i być postrzegane jako brak zdolności do szybkiej adaptacji. Może też skutkować niską produktywnością.

Z drugiej strony, wysoko wrażliwe osoby uważniej analizują sprawy, głębiej przetwarzają informacje, widzą te subtelności, których nie dostrzegają inni, co może pozwalać im wyciągać trafniejsze wnioski, podejmować lepsze, bardziej odpowiedzialne decyzje. Zmysł obserwowania pozwala osobom WWO uczyć się na własnych i cudzych doświadczeniach. U tych, u których wrażliwość skorelowana jest z empatią dodatkowo może to skutkować nawiązywaniem istotniejszych jakościowo relacji z ludźmi. Takie osoby będą dobrze wyczuwać oczekiwania społeczne, lepiej czytać potrzeby innych, szybciej reagować na czyjąś krzywdę, dostrzegać w innych ich ukryte talenty, doceniać subtelne wartości każdego z nich.

Osoby wysoko wrażliwe są czułe również na bodźce pozytywne, i mogą z nich czerpać więcej korzyści niż nie-WWO. W otoczeniu pozytywnych ludzi, w środowisku szanującym ich potrzeby, związane z niskim progiem stymulacji, „wrażliwcy” będą rozkwitać, dzieląc się z innymi tym, co w nich najlepsze: kreatywnością, humorem, życzliwością, uważnością, odnajdywaniem sensu nawet tam, gdzie inni go nie widzą.

W warunkach niekorzystnych natomiast będą silniej niż inni reagować na różne sytuacje stresem, lękiem, frustracją. Mogą obciążać się emocjami innych i czuć się nimi przytłoczone. W efekcie może to prowadzić do nerwic, depresji, zaburzeń psychosomatycznych, a także uzależnień, które dla WWO nierzadko stanowią sposób odcięcia się od uczuć, myśli, od bólu.

Może zainteresuje Cię: Stabilna niestabilność – czyli borderline z perspektywy „bordera”

Problemy mogą wystąpić również w relacjach i w związkach. Większość WWO ostrożnie dobiera sobie znajomych, ale ze względu na wysoką reaktywność emocjonalną potrafią szybko i silnie się zakochiwać. Wysoko wrażliwi ludzie zwykle nie są zainteresowani przygodnym seksem czy powierzchownymi relacjami. W związku, jak i w innych aspektach swojego życia szukają głębi, chcą tworzyć silne więzi.

Z drugiej strony, w relacji potrzebują też przestrzeni do pobycia samemu ze sobą, by się regenerować, mogą więc regularnie izolować się i dystansować od bliskiej osoby. Jeśli ta nie zrozumie tej potrzeby, odbierze ją jako odrzucenie, może się ona stać zarzewiem konfliktu. Ze względu na wrażliwość sensoryczną dla WWO dzielenie z kimś jednego łóżka może okazać się czymś ponad siły. Podobnie jak dzielenie z drugą połówką jej pasji, jeśli ta wiąże się np. z intensywnym życiem towarzyskim.

Związek z WWO może być zatem wspaniałą, głęboką, wartościową relacją, o ile druga strona rozumie specyfikę i akceptuje szczególne potrzeby „wrażliwca”. Lub też przerodzić się w relację toksyczną. Część WWO decyduje się na życie w pojedynkę z obawy, że właśnie te ich potrzeby i „dziwactwa” nie spotkają się ze zrozumieniem, zwłaszcza jeśli doświadczyły takiego niezrozumienia we wcześniejszych związkach.

reklama
reklama
może Ci się spodobać
medytacja

Medytacja uwalniająca od lęków

Lęki potrafią skutecznie namieszać w głowie. W nadmiarze obniżają samopoczucie. Zawężają też perspektywę – dlatego skupiamy się na…