odpuszczanie
© Adobe Stock

Odpuść – daj odetchnąć sobie i innym

66 udostępnień
66
0
0

Największą lekcją, jaką zafundował mi 2020 rok była nauka odpuszczania. Puść kontrolę, nie naciskaj, nie musi być po twojemu i tak nic nie poradzisz, nie walcz – przypominał mi co i raz. Lekko nie było. Przeczołgał mnie równo. I dobrze.

Od lat dźwięczał mi w głowie cytat z książki Wiktora Osiatyńskiego: „Spójrz rano w lustro, zrób przedziałek i odpierdol się od siebie”. Mimo to od lat budziłam się rano, stawałam przed lustrem i zaczynałam dzień pod hasłem „wciąż niewystarczająco dobra”. Zawsze znalazł się powód, by o coś mieć do siebie pretensje. A jeszcze jak dzień zaczęło się od Fejsa pełnego ścianek sukcesu znajomych, a w międzyczasie natknęło się na niewybredny hejt pod własnym postem, wówczas słupek samozadowolenia spadał poniżej dna wszelkich den. Mój osobisty krytyk przez lata treningu wyspecjalizował się w skłonnościach do sadyzmu i ciągle aktywował swoje gadki-szmatki: „a mogłaś to zrobić inaczej”, „a po cholerę w ogóle się odzywałaś”, „a powinnaś, a musisz, a należy”, „jak można być na tyle głupią, żeby…”, „rety, z czym ty w ogóle do ludzi…”. Zapewne gdyby zrobić konkurs na Hejtera Roku (a może i półwiecza), mój krytyk wewnętrzny miałby szansę zdobyć tytuł mistrza.

reklama
reklama

Tymczasem rok 2020 miał dla mnie niespodziankę. Konkurencyjny do autokrytykanckiego konkurs, w którym zwycięzca zyskiwał okazję na order „Hioba Roku”.

Zaczęło się, jeszcze przed pandemią, serią domowych awarii. A to w środku zimy trzy razy padł mi piec, a to dwa razy zalało mi chatę, to znów w studni siadła pompa, następnie gdzieś tam zatkała się rura, odprowadzająca ścieki, potem pracy odmówił filtr wody, jeszcze później spaliła się jakaś grzałka. Albo siedziałam w domu bez centralnego ogrzewania, albo coś się smażyło, albo bez wody, albo z nadmiarem wody we wszystkich pomieszczeniach.

Z nastaniem wiosny wcale się nie poprawiło. Przyszły COVID i lockdown. I było jeszcze trudniej, bo chętnych do naprawiania tego, co się u mnie psuło, ze świecą szło szukać. A jak już się znalazło, też nie wróżyło to sukcesu.

– Ale leje – melancholijnie popatrzył w okno pan hydraulik, którego udało mi się namówić, by jednak zlitował się i przyjechał ratować mnie z kolejnej losowej opresji (tym razem spalił się stycznik przy hydroforze). – Jak tak leje, to człowiekowi odchodzi ochota na robotę – powiedział i… pojechał. I już nie wrócił.

Ulewy również miały odegrać w moim życiu swoją rolę. Gdy przyszły burze, a wraz z nimi pioruny, te ostatnie wyjątkowo upodobały sobie w tym roku moje podwórko. W efekcie czego zaliczyłam trzy spalone anteny, trzy routery i inne sprzęty, bo… jakimś trafem uziemienie przestało działać. Zaczęłam myśleć, że najfajniej to by mi się żyło, gdybym wszystko w domu miała na korbkę, nie zaś zautomatyzowane, bo przecież w 2020 roku wszelka automatyzacja u mnie nie miała szansy przetrwać.

– Masz złą energię – powtarzał mi jak mantrę kolega. – Oczyść aurę, pozbądź się demonów.

Bla, bla, bla – myślałam, póki pewnego dnia nie eksplodowała mi szyba w kominku. Ot tak, bez powodu. Żaroodporna tafla nagle zrobiła wielkie: bum! i wyleciała z oprawy.

– Może jednak powinnam odprawić jakiś oczyszczający rytuał? – przebiegło mi wówczas przez myśl, choć szybko się tej myśli pozbyłam. – Rety, bądźmy racjonalni. Nie dajmy się zwariować.

W międzyczasie zaczęły mi się również krzaczyć relacje z ludźmi. Co i raz kogoś udawało mi się czymś do siebie zrazić lub urazić, kogoś zawieść, kogoś rozczarować. Wcale nie miałam takich intencji, zwykle zwracałam uwagę na uczucia innych, jednak w tym roku wszystko szło na opak. Jedna wtopa za drugą, jedno nieporozumienie za kolejnym, jeden fuckup po drugim. Automatyzmy puszczały nie tylko w sprzętach, ale i we mnie samej. Cóż, nie miałam sił, cierpliwości, częściej popełniałam błędy, byłam mniej delikatna, mniej uważna, bardziej skupiona na sobie i własnych problemach.

Jednocześnie miałam świadomość tego, że moje problemy, przy obecnych problemach innych ludzi, są tylko zmasowaną formą niedogodności. Wielu moich znajomych w tym czasie martwiło się o życie kogoś z bliskich sobie osób bądź opłakiwało stratę. Mnie również dopadał strach związany z pandemią. O członków mojej rodziny. O siebie. O przyszłość. Świat lokalny i globalny rozpadał się. Poczucie bezpieczeństwa i strefy komfortu odchodziły w zapomnienie.

Nastała jesień. Na polu strat w bliskich, rok 2020 postanowił i mnie nie oszczędzić. I to chyba przelało czarę goryczy. Byłam tym wszystkim już tak zmęczona, że gdy pewnego ranka wstałam i spojrzałam w lustro, zrobiłam wreszcie ten cholerny przedziałek i… postanowiłam zrobić to, na co jeszcze jakiś wpływ miałam, czyli… odpierdolić się od siebie. Od siebie i od reszty świata. Bo prawda jest taka, że

im krytyczniej patrzysz na siebie, tym krytyczniej też patrzysz na innych.

Mogłoby się wydawać, że jak ktoś jest autokrytyczny, to jest też bardziej skromny i autorefleksyjny. Ale to tak jak z motywacją – kiedy jest zbyt duża, potrafi zepsuć nam osiągnięcie celu. Tak samo z nadmiernym autokrytycyzmem – zamiast racjonalnej refleksji, pogłębia nasze kompleksy, nakręca spiralę porównywania się z innymi i potęguje efekt samoniezadowolenia. A im większe samoniezadowolenie, tym większa koncentracja na ego.

reklama
reklama
może Ci się spodobać

Dzień nieodległości

Dzień Niepodległości powinien skłaniać do refleksji o wolności. Niestety, od kilku lat jest okazją do walki ludzi o różnych poglądach. Nadzieja w ludziach młodych i dzieciach, którzy chcą łączyć, nie dzielić.

Zmiana

Mówi się, że zmiana to jedyna pewna w życiu. Generalnie nie lubimy zmian, boimy się ich. Warto jednak…
nieuczciwość

Nieuczciwość

O nieuczciwości myślimy wtedy, gdy słyszymy o jakimś przekręcie, oszustwie na dużą skalę czy innej haniebnej niegodziwości. Kojarzymy…
depresja

Depresja – gdy życie traci sens

W głośnym wywiadzie z parą royalsów Megan Markle przyznała się do myśli samobójczych. W ostatnich dniach serwisy plotkarskie…
poświęcenie

Poświęcenie

Czym jest poświęcenie? Czy warto poświęcać się dla innych? A jeśli tak, to w jakim stopniu, dla kogo…