alpakoterapia
© E M/Pexels

Odkrywamy alpakoterapię

9 udostępnień
9
0
0

Towarzystwo zwierząt potrafi działać na ludzi kojąco. Nie bez powodu psychoterapeuci zalecają terapię z ich udziałem: hipoterapię, dogoterapię czy felinoterapię. Coraz popularniejsza staje się także alpakoterapia. O alpakach mówi się często, że to „duże owieczki”, a o terapii z nimi, że czyni cuda.

Zwierzęta towarzyszyły człowiekowi od zarania. Pierwotnie przypisywaliśmy im właściwości nadprzyrodzone, a z czasem niektóre z gatunków udomowiliśmy.

Najpierw były psy, które w państwie sumeryjskim i egipskim czczono jako bóstwa. Starożytni Grecy odkryli, że psia ślina pomaga w gojeniu się ran i specjalnie w tym celu utrzymywali pożyteczne czworonogi przy swoich świątyniach. Z kolei dawni Rzymianie cenili zdrowotne korzyści płynące z konnej jazdy czy wspólnego pływania z delfinami.

Czworonodzy rehabilitanci

Z czasem ludzie dostrzegli, że udomowione zwierzęta mają zbawienny wpływ na osoby z problemami psychicznymi, cierpiące na epilepsję czy depresję. Na przykład w York Retreat, jednym z angielskich szpitali, które w XVIII wieku nazywano zakładami dla umysłowo chorych, lekarze powierzali pacjentom opiekę nad królikami.

XIX wiek to w Europie, zwłaszcza w Anglii i Niemczech, czas, kiedy jedną z form terapii stały się zajęcia ze zwierzętami gospodarskimi. Tworzono w tym celu specjalne farmy.

Natomiast jazda konna była fizyczną i psychiczną rehabilitacją dla żołnierzy rannych podczas I wojny światowej w Anglii, a po II wojnie światowej także w Stanach Zjednoczonych.

Zwierzęcy „współterapeuci”

Także słynny twórca psychoanalizy Sigmund Freud zaobserwował, że obecność psa podczas sesji psychoterapeutycznych powodowała, iż pacjenci chętniej zwierzali mu się ze swoich wewnętrznych rozterek.

Jednak zwrotu „terapia z udziałem zwierząt” jako pierwszy użył amerykański psychiatra dziecięcy Boris Levinson. To właśnie on w 1964 roku nazwał psa „współterapeutą”. Stało się to podczas pracy z pewnym autystycznym chłopcem. Levinson zauważył, że młody człowiek bardziej zaprzyjaźnił się z psem, niż z nim jako terapeutą.

Obserwacje lekarza znalazły potwierdzenie w europejskich i amerykańskich badaniach klinicznych z lat 70. ubiegłego wieku. W USA już wtedy prowadzono aż 75 programów terapeutycznych z udziałem zwierząt.

Na zespół Aspergera, autyzm i problemy psychiczne

Dziś już powszechnie wiadomo, że animaloterapia jest pomocna dla osób z niepełnosprawnością intelektualną, w tym z zespołem Downa, cierpiących na zespół Aspergera, z nadpobudliwością psychoruchową i przy deficytach uwagi spowodowanych między innymi mózgowym porażeniem dziecięcym czy autyzmem.

Na przykład autyzm dziecięcy objawia się między innymi tym, że chorzy żyją we własnym, odizolowanym od otoczenia „świecie wewnętrznym”. Każda próba wtargnięcia w ten ich świat, tzw. intruzja, powoduje niekontrolowane reakcje. W terapii tej choroby zwierzęta mogą odgrywać ważną rolę, bo sam kontakt z nimi, głaskanie i przytulanie mogą „otwierać” chorych na kontakt z otoczeniem i poprawiać relacje z terapeutami oraz rodziną.

Kontakt ze zwierzętami korzystnie wpływa na kondycję psychiczną osób niedostosowanych społecznie oraz niewidomych, niesłyszących, zmagających się z problemami psychicznymi, a wreszcie pomaga ludziom samotnym, zagubionym i starszym wiekiem.

Bo seniorzy niejednokrotnie zmagają się z niezdiagnozowaną depresją. Bywają przygnębieni, zniechęceni i odmawiają dalszego leczenia lub rehabilitacji. Powtarzają: „To i tak nic nie da”. Jednak zwierzęta mogą zmienić takie nastawienie.

Badania pokazały również, że kontakt, zabawa i opieka nad zwierzętami może eliminować agresywne zachowania u więźniów, a terminalnie chorym znacznie poprawiać nastrój.

W Polsce najpopularniejsze formy zooterapii to dogoterapia z udziałem psów, hipoterapia, jako terapia dzięki współpracy z końmi i felinoterapia, czyli kontakt z kotami. Ale warto również odkryć jeszcze jedną metodę: alpakoterapię.

Alpaka – mały przeżuwacz

– Alpaki to małe pseudoprzeżuwacze, które zostały udomowione przez Indian należących do kultury przedinkaskiej około 4,5 tysiąca lat temu. Ich dzikim przodkiem jest występująca również współcześnie wikunia. Udomowienie alpaki wiązało się z pozyskiwaniem przez Indian ich cennego runa. Mimo że hodowla alpak w imperium inkaskim osiągnęła bardzo wysoki poziom, to Indianie ingerowali w życie stada w bardzo ograniczonym zakresie – opowiada Paweł Najbar, psycholog zwierząt z Gospodarstwa Coniraya niedaleko Krakowa, gdzie „pracują” alpaki – zwierzęcy terapeuci różnej maści: białej, rudawej i czarnej. Mają egzotyczne imiona: Sorento, Owaru, Signor Sagit, Don Pedro czy Salazar. Niektóre pochodzą z Chile, ale są i takie, które urodziły się już w Polsce.

Camelidynamics, czyli alpakoterapia

Metodę alpakoterapii, czyli camelidynamics, opracowała Marty McGee Bennett, specjalistka w dziedzinie nauk przyrodniczych i zachowań zwierząt, szczególnie alpak. Doszła do wniosku, że w przeciwieństwie do psów, alpaki nie wykształciły w sobie zachowań związanych z dążeniem do kontaktu z człowiekiem. Wolą zachować bezpieczny dystans.

– Przygotowanie zwierząt do pracy terapeutycznej jest możliwe, ale wymaga cierpliwej pracy obejmującej kilka etapów. To między innymi systematyczne odwrażliwianie na obecność człowieka, jego dotyk, przytrzymywanie zwierzęcia – wymienia Najbar i zaznacza, że specjaliści potrafią nauczyć alpaki, aby te podążały za człowiekiem. – Do tego dochodzi nauka kładzenia się, wstawania, dotykania nosem osób i przedmiotów na komendę czy wokalizacje. Praca ze zwierzęciem obejmuje również eliminację niepożądanych zachowań pojawiających się w związku z obciążeniem pracą, a przy ocenie poszczególnych osobników co do ich możliwości pracy w terapii uwzględnia się ich pochodzenie, zdrowie, temperament oraz zdolność uczenia się – dodaje.

W procesie przygotowania zwierzęcych terapeutów do pracy dużą rolę odgrywa obecność alpak już wyszkolonych, starszych kolegów po fachu, gdyż zwierzęta te chętnie uczą się przez naśladowanie. Współcześnie uważa się, że najlepiej do pracy nadają się wykastrowane samce alpak.

alpakoterapia dwie alpaki
© Dawafenjo Gurung/Pexels

Głaskanie, przytulanie, czesanie

W alpakoterapii najistotniejszą rolę odgrywa charakter tych zwierząt. Alpaki są spokojne, zrównoważone, delikatne i inteligentne, o przyjemnym zapachu i wielkich oczach.

Są miękkie w dotyku, dlatego tak ważny jest fizyczny z nimi kontakt: dotyk, przytulanie, czesanie czy po prostu bycie przy alpace. Głaskanie zwierzęcia powoduje u głaskającego człowieka wydzielanie się endorfin, czyli hormonów odpowiedzialnych za poczucie szczęścia.

Wełna alpak jest wyjątkowo miękka, ciepła i lekka w dotyku, w dodatku lśni niczym jedwab. Występuje w bardzo wielu naturalnych kolorach, od czystej bieli przez różne wariacje barw: odcieni szampana, ciemnego brązu, lawendowego, szarego, srebrnego aż do czarnego. Co ważne dla alergików – wełna alpak jest hypoalergiczna.

Już samo obserwowanie i przebywanie przy alpakach jest relaksujące, wycisza i rozluźnia. Bo poza wszystkim alpaka jest pięknym, niezwykłym stworzeniem, swoim wyglądem przypomina pluszaka. Nie bez powodu mówi się o nich „żywe maskotki” lub „duże owieczki”. Choć oczywiście maskotkami nie są i korzystając z ich terapeutycznych mocy, należy pamiętać także o ich potrzebach, jako żywych, czujących istot.

Korzyści z alpakoterapii

Wyniki badań wskazują, że terapia z udziałem alpak przynosi ludziom liczne korzyści: psychiczne, fizyczne i społeczne. Walor psychiczny, który może być korzyścią niezależnie od wieku czy stanu zdrowia to: zapewnienie komfortu, rozrywki, zmniejszenie niepokoju.

Z obcowania z alpaką będzie mieć przyjemność rodzina, która w ramach swojego wolnego czasu wybierze się do hodowli alpak. Liczne badania pokazują też jednak duży wpływ kontaktu z tymi zwierzętami na dzieci i dorosłych obciążonych chorobami przewlekłymi. Mają też konkretny wpływ na ciśnienie krwi, stężenie cholesterolu, nasilenie bólu czy zapotrzebowanie na leki: parametry te ulegają poprawie.

– U osób, które korzystają ze wsparcia alpaczych terapeutów w Coniraya obserwujemy widoczne gołym okiem zmiany. Alpaki stają się dla nich motywacją do ćwiczeń. Na przykład chęć podejścia do wełnianego czworonoga może sprawić, że dziecko będzie intensywniej ćwiczyło wstawanie czy chodzenie. Interakcja z alpaką, dotknięcie runa, zbliżenie twarzy do jej pyska stają się cennymi nagrodami – podkreśla Irena Najbar z Conirayi, lekarka w trakcie specjalizacji z psychiatrii i psychoterapii.

*

Jednak zanim zdecydujemy się skorzystać z dobrodziejstw alpakoterapii, warto zachować czujność. Bo choć w sieci bez trudu można znaleźć liczne gospodarstwa agroturystyczne, które w swojej ofercie proponują alpakoterapię, to nie zawsze zajmuje się tym prawdziwy specjalista.

– Warto pamiętać, że sam certyfikat zdobyty na weekendowym szkoleniu nie wystarczy, bo aby wziąć w nim udział nie trzeba spełniać żadnych wymagań. Profesjonalny alpakoterapeuta natomiast to osoba ściśle związana z już wykonywanym przez siebie zawodem terapeuty: psychologa, pedagoga czy fizjoterapeuty. Wyspecjalizowany alpakoterapeuta musi też znać specyficzne potrzeby bytowe i żywieniowe tych zwierząt, a także posiąść umiejętność podstawowych zabiegów zootechnicznych – przestrzega Joanna Najbar, hodowczyni i członkini zarządu Polskiego Związku Hodowców Alpak.

Tej autorki: Lawendowe pole – slow life na Warmii

Zapisz się do newslettera, bądź na bieżąco

może Ci się spodobać
kleszcze jak się chronić

Kleszcze – prawda i mity

Latem kleszcze są postrachem osób, które spędzają czas w lasach, parkach i ogrodach. Mimo że od wielu lat…